Mentionsy

Słuchanocki
Słuchanocki
18.01.2026 18:00

Bajki i baśnie polskie. O dobrym kmiotku, jego synku Niespodzianku i o Madeju

Dzisiaj zapraszam na naszą rodzimą baśń, kolejną autorstwa Antoniego Józefa Glińskiego - dla przypomnienia pisarz żyjący w latach 1817-1866 - stąd też odczuwalna jest XIX-wieczna stylistyka.

🤔Sądzę, że takim najtrudniejszym wyrażeniem może być: "w paczesiach" (na początku historii), więc spieszę z tłumaczeniem:

- w ubraniu z płótna zgrzebnego.

Tak sobie myślę, że bajka Wam się spodoba... 😎

Acha i jest "surowa" - bez dodatkowych dźwięków - tylko mój głos i gdzieniegdzie (też wyraz archaiczny) szelest kartek.

Miłego słuchania!!!😊😊😊

I zachęcam do subskrybowania kanału, żeby nic Was nie ominęło!😉😎

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 17 wyników dla "Kmiotek"

Był sobie kmiotek poczciwy, pracowity, wstrzemięźliwy i wiódł żywot tak pobożny, że żaden uczynek zdrożny nie plamił jego sumienia.

Raz o późnym wieczorze zbił się kmiotek z drogi w borze i błądząc nocy cichej przybył do Karczemki Lichej.

Lecz o cudo, choć w samo czoło wymierzył, choć z całej siły uderzył, zamiast zdruzgotać od razu, jakby od twardego głazu odskoczyła buława, a kmiotek śpi spokojnie.

Na zajutrz, gdy wszyscy wstali, ocknął się też i kmiotek, ale równo z ocknieniem zniknęła na nim zbroja cudowna i był w zwykłym, kmiecym ubraniu.

Gdy się Kmiotek ocknął o świcie, na rozkaz przewódcy zbójcy go otoczyli, tak błagali i prosili, że jeszcze na jeden dzień z nimi pozostał.

Kmiotek ukłonił się, wyszedł, westchnął szczerze i gdy już był w polu, ukląkł pod krzyżem i za ocolenie Bogu podziękował.

W rok czy we dwa potem, Kmiotek był już żonaty i w gospodarce Bóg mu szczęścił.

Kmiotek skoczył do konia, rzucił się do wozu, wydobywał go, konia ratował, ale nic nie mógł wskórać.

Chciał się kmiotek przeżegnać, ale słowa święte znikły mu z pamięci i ręki do czoła podnieść nie mógł.

Kmiotek pomyślił chwilkę i rzekł.

Kmiotek umowę podpisał.

Po jego dopiero zniknieniu uczył kmiotek władzę w prawej ręce, przeżegnał się, pojechał dalej, a jadąc ubolewał, że zamiast wezwania Boga na pomoc, zamiast polecenia się jego opiece świętej, w roztargnieniu diabła jakoś przywołał.

Uradował się kmiotek i za tak drogą mu niespodziankę gorąco Bogu dziękował, ale gdy później rozważać zaczął, domyślił się, że przed wyjazdem w drogę syna właśnie w domu zostawił, o którym nie wiedział i którego znaleźć się nie spodziewał i że go zatem przed jeszcze jego urodzeniem diabłu zapisał.

W miarę zbliżania się tej uroczystości, Kmiotek, ojciec Niespodzianka, stawał się coraz smutniejszym.

Z urodzenia jestem Kmiotek, z nazwiska Niespodzianek, a z powołania przyszły Sługa Boży.

Był to jakiś kmiotek szczęśliwy, uboga, bo gdy znalazłszy na piecu, uderzyłem go moją buławą.

Słów kmiotek, które mu życie darował, był to mój ojciec, zawołał biskup, bo o tej przygodzie swojej, która mu się przytrafiła, kiedy jeszcze był nieżonaty, nieraz sam opowiadał.