Mentionsy

Prof. Antoni Dudek: Rzeczypospolite
Prof. Antoni Dudek: Rzeczypospolite
16.09.2025 19:10

"Franciszek Szlachcic. Biografia między służbami specjalnymi a polityką". Książka Anny Sobór-Świderskiej

Człowiek z nizin społecznych, który po drugiej wojnie światowej wkroczył na salony władzy Polski Ludowej. Związany ze służbami specjalnymi, dotarł do stanowiska ministra spraw wewnętrznych. Zdaniem wielu faktycznie stał się drugim – po Edwardzie Gierku - człowiekiem w partii i państwie. Jakie były jego relacje ze stroną radziecką? Co doprowadziło do jego upadku?

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 23 wyników dla "KC"

I w 1961 roku rzeczywiście funkcjonariusze SB nadzorowani przez Szlachcicach, schwytali tego człowieka, który zresztą później został skazany na karę śmierci i stracony.

Otóż w tym fragmencie książki pani pisze o tym, jak Szlachcic zostawszy wiceministrem uznaje, że jednak ma poważne braki w wykształceniu, bo tak naprawdę on tą edukację skończył na szkole podstawowej, później miał ten kurs w Szkole dla Funkcjonariuszy Bezpieki Polskiej, wspominaliśmy o tym kursie w Moskwie, ale tak naprawdę on sobie zdaje sprawę ze swoich ograniczeń i uruchamia coś w rodzaju indywidualnych studiów, o których pani pisze, które polegają na tym, że

Nie wiem, czy to nie zabrzmi źle, ale określiłam to mianem, że część z tych grup właściwie szlachcic lekceważy, ale część uważa za bardzo groźne, które mogą właśnie stanowić w zarzewie jakichś dalszych konfliktów czy zaburzeń.

frakcji partyzantów?

Frakcji w PZPR, którą się nazywa mianem partyzantu z racji przeszłości partyzanckiej wielu jej uczestników.

No to tutaj można powiedzieć, że Szlachcic idealnie się wpasowuje nawet ze swoją biografią do tej frakcji.

Na ile można o nim powiedzieć, że on jest aktywnym uczestnikiem tej frakcji?

Czy w trakcie samych wydarzeń marca 68 coś możemy powiedzieć o jakiejś roli Szlachcica?

Po wydarzeniach marca Gomułka uznaje, że lepiej mieć Moczara bliżej siebie i Moczar zostaje formalnie awansowany, czyli ze stanowiska ministra spraw wewnętrznych przechodzi do Komitetu Centralnego PZPR na stanowisko sekretarza KC mającego nadzorować już całość resortów siłowych.

I on właściwie rzuca taką propozycję niezobowiązującą, że właściwie Gomułka powinien zajmować się takimi funkcjami bardziej reprezentacyjnymi dla partii, natomiast powinien mieć tego drugiego sekretarza.

Tak bardzo lekceważące o tej misji Szlachcica i Kani wyraża się między innymi Piotr Kostikow, który był szefem sektora Polskiego Wydziale Kontaktów Zagranicznych z Partiami Robotniczymi i Komunistycznymi w KC KPZR.

I tutaj on bardzo to lekceważył.

Ten ich przyjazd bardziej liczyło się to, że Gierk wiedział, otrzymał taki sygnał z Moskwy, że będzie zaakceptowany.

Bez względu na znaczenie tego wyjazdu nie ulega jedno wątpliwości, że Gierk po przejęciu funkcji pierwszego sekretarza KC PZPR postrzega Szlachcica jako jednego z głównych swoich współpracowników, czego pierwszą fazą jest awans

Bardziej bym to widziała w tym okresie, nawet jeszcze kiedy Szlachcic nie był formalnie sekretarzem KC i członkiem biura politycznego, tylko był szefem

To widać bez sprawowania tych formalnych funkcji w kierownictwie partii.

Nie ma takiej funkcji.

Ja myślę, że... Tak, bo tych sekretarzy KC było kilku, dodajmy.

No i w efekcie czego narosła przeciwko niemu jakaś taka potężna, powiedziałbym, ruch oporu, można powiedzieć, ze strony różnych towarzyszy, którzy się poczuli zagrożeni tym, że w przeciwieństwie do Gierka, który tam nie za bardzo wnikał w szczegóły i bardziej się...

Czyli nie było frakcji Szlachcica, tylko byli ludzie, których on nominował w początku lat 70.

Przypomnijmy, że Babiuch był w tym czasie sekretarzem KC do spraw organizacyjnych, czyli odpowiadał za funkcjonowanie aparatu partyjnego, czyli można powiedzieć tego rdzenia całego systemu, więc kiedy Szlachcic zaczął przychodzić z różnymi pomysłami reformowania tego aparatu tudzież personalnymi sugestiami, no to Babiuch się w tym swojej części tego imperium

Niedługo później, przy rekonstrukcji rządu Piotra Jaroszewicza, zostaje już zusesłany na zupełnie boczny tor, zostaje prezesem Polskiego Komitetu Normalizacji Miar i Wak.

No nie docenił roli właśnie aparatu partyjnego, który był przyzwyczajony do zupełnie innego funkcjonowania.