Mentionsy
Jak prezentować ofertę, żeby klient podjął decyzję
Masz dobrą ofertę, a mimo to klient nie podejmuje decyzji? W tym odcinku pokazujemy, dlaczego same parametry, liczby i „zalety” często nie wystarczą, by naprawdę sprzedać.Odcinek pochodzi podcastu "Szaran o rozwoju". Rozmawiamy o tym, jak prezentować ofertę, by najpierw zaspokoić racjonalne potrzeby klienta, a potem wywołać emocje, które uruchamiają decyzję zakupową. Pokazujemy prosty model budowania prezentacji: od cechy, przez korzyść, aż po obrazowy przykład, który sprawia, że oferta zaczyna działać.To odcinek dla przedsiębiorców, handlowców, menedżerów i wszystkich, którzy sprzedają usługi, produkty albo pomysły i chcą mówić o nich tak, by klient nie tylko słuchał, ale też kupował.Prowadzący odcinka: Adam Szaran, Katarzyna Szaran
Szukaj w treści odcinka
W dzisiejszym programie dowiesz się, jak prezentować ofertę, jak mówić, by wywołać emocje i poznasz konkretny przepis na prezentację.
W tym programie rozmawiamy o rozwoju osobistym, motywacji i o sprzedaży.
Siedzi sobie człowiek, mężczyzna i pije napój gazowany, który przed chwilką otworzył.
No i tak sobie odpoczywa po pracy i nagle widzi jak pies do niego podchodzi, Bobik, i mówi do niego Andrzej, Andrzej.
Andrzej patrzy na to co pije i mówi jejku mało wypiłem, a pies do mnie mówi.
A Bobik mówi Andrzej,
Słyszysz mnie?
Andrzej mówi, Bobik, ty mówisz, kochany, ty mówisz, jak to się stało, że ty mówisz?
Andrzej, nie ma czasu.
Andrzej, nie zajmuj się niepotrzebnymi rzeczami, wystaw mnie w wyścigu hartów.
Ale Bobik, ty mówisz, jejku, jak to się stało, Bobik?
Andrzej, nie ma czasu, wystaw mnie w wyścigu hartów.
Ale Bobik, no Andrzej wystaw mnie.
No i Andrzej zastawił wszystko, sprzedał majątek, mówi wystawię go w wyścigu hartów, ale Bobik, czy ty z hartami dasz radę?
Słuchaj Andrzej, ja mówię, no to ja z hartami bym nie dał rady.
No i Andrzej wystawił go w wyścigu, zastawił wszystko, cały majątek.
No i Bobik startuje, harty takie wielkie, wielkie łapy, ślinią się, trzekają w klatkach, żeby wystartować.
Andrzej siedzi ze swoimi kuponami, a Bobik się tam rozgrzewa.
No i Andrzej patrzy, klatki się otworzyły, charty wystartowały, a Bobik łapka za łapką, łapka za łapką.
No i Andrzej patrzy, nie może uwierzyć, doskakuje do bandy i krzyczy, Bobik, nie?
A charty już wchodzą w drugie okrążenie, a Bobik za nimi, łapka za łapką, łapka za łapką.
I Andrzej krzyczy, Bobik, Bobik, co się stało?
A Bobik staje i mówi, nie wiem Andrzej, nie wiem.
Chodzi o to, że Bobik, drodzy Państwo, miał gadane.
Bobik miał gadane, a w życiu podobno nie chodzi o to, żeby mieć gadane, tylko żeby mieć słuchane, przynajmniej tak w sprzedaży mówią.
Natomiast okazuje się, że oprócz tego, że trzeba mieć słuchane, no to jednak to jak my mówimy, to co my mówimy, no musi dotrzeć do klienta i dla mnie Bobik jest wzorem przekonywania i perswazji.
Wpłynął na emocje, a dzisiaj będziemy mówili o wpływie na emocje i będziemy rzeczywiście rozmawiali o tym, co przedsiębiorcy, handlowcowi, każdemu, kto prowadzi biznes albo zarządza, co jest potrzebne najbardziej, a najbardziej jest potrzebne przekonać do swojej koncepcji, do swojego produktu, do swojej usługi.
I chcemy dzisiaj porozmawiać o prezentacji oferty, czyli jak to zrobić A, B, C, co po czym powiedzieć.
Myśmy już kiedyś o tym rozmawiali, natomiast jako, że mamy nową serię i ona jest podcastowa, to chcemy się z widzami podzielić tym takim corem, tym co jest najważniejsze i tym co, bez czego sprzedaży by nie było.
Właśnie tym jak to wszystko poukładać, powiedzieć.
Myślę, że po tym programie każdy będzie miał
Przepis na ułożenie dobrej prezentacji, prawda?
Bo teraz wszędzie właściwie, czy usługa, czy produkt, no trzeba umieć to zaprezentować.
Właściwie to każdy coś codziennie sprzedaje, tak?
Nawet może nie być, wiesz, tego etapu takiego związanego z badaniem potrzeb, bo ktoś już wysłał nam brief i tego badania potrzeb rzeczywiście może nie być, ale ja po tym briefie
No jadę i coś prezentuję.
I teraz nie muszę tego robić na stojąco.
Z klientem się spotykam.
Codziennie się spotykam z klientami i mamy potrzeby prezentowania.
Fajnie zacząłeś, nie?
Bobik, tak jak ja powiedziałam, wpłynął chyba na emocje swojego pana, bo chyba warto się zastanowić nad tym, czy kupujemy, czy sprzedaż jest bardziej emocjonalna, czy racjonalna.
Czy kupujemy emocjonalnie, czy racjonalnie.
Tak i to jest taki nasz punkt wyjścia, bo musimy się zastanowić czy, no jak to wszystko ułożyć, a to jest związane z tym co mamy w głowie.
I sobie tak myślę, że mamy ten podział taki na taką racjonalną formę wypowiedzi i przekonywania.
Związaną z argumentami takimi surowymi, danymi.
Nam się to kojarzy bardzo mocno, wiesz, z takimi ludźmi inżynierami.
Ja jadę do technologa, do inżyniera, on chce konkretów, tak ludzie mówią, tak mi mówią handlowcy.
Z drugiej strony, jak pytam ludzi, jak postrzegacie sprzedaż, jak się klient decyduje, no to jest grupa
Handlowców, którzy mówią emocjonalnie, no bo to trzeba sprzedać, wiesz, wykończenia wnętrz na przykład, albo nie wiem, samochód, samochód to emocjonalnie.
Jak ty myślisz?
Ojejku, znaczy powiem ci tak.
Zadajesz pytanie mi, kobiecie.
Chciałabym powiedzieć, że dużo zakupów mam emocjonalnych, tak?
Z drugiej strony, jakbym się tak zastanowiła, no to jednak zwykle no jakaś racjonalność za tym przemawia, tak?
Jak sobie kupuję nowe spodnie, no to myślę sobie, dobra, bo potrzebne mi są długie, czarne spodnie, szerokie, bo będą one pasowały do wielu stylizacji.
Założę wtedy jeszcze tą bluzkę, tamtą i nagle się okazuje, no zracjonalizowałam sobie, mam buty, tak?
A z drugiej strony potrafię wejść do sklepu i się zachwycić bluzeczką, tak?
I kupić ją bez planowania, prawda?
I bez planowania ją kupić.
No bo wychodzi na to, że różne są modele sprzedaży, ale śpiąć mi się chciało, bo to co ty mówisz, że ty jako kobieta, no to pewnie postrzegamy kobiety jako te bardziej takie emocjonalne.
Wiesz, że mi się na szkoleniach teraz obrażają za to, jak ja mówię, może to zależy od pci, kto jak kupuje, mężczyzna czy kobieta.
To znaczy tobie się nie obrażą, bo ty jesteś kobietą, a mnie zaraz będą posadzali o seksie chyba.
Natomiast faktycznie ludzie patrzą na to w ten sposób, że może od pci to zależy albo od produktu.
Natomiast to nie jest tak, że facet kupuje bardziej racjonalnie.
To znaczy może tak być oczywiście.
Zależy jaki to jest dla niego, jak ważna sprawa, jak się na tym zna.
Natomiast to tak samo będzie u kobiet.
I to widać, że czy kobieta, czy mężczyzna pójdą do sklepu, są głodni, wystarczy spojrzeć do lodówki, że no z tym racjo to czasami z racjonalnością w zakupach nie jest po drodze.
Chociaż jeszcze ci przerwę, przypomniało mi się teraz ostatnio, koleżanka do mnie mówi, kurczę, kupuję samochód i mąż zabrał mnie do salonu i mówi, żebym brała ten, bo ma i właśnie jakieś parametry, nie wiem, duży bagażnik, tam przykładowo mówię, bo nie pamiętam, odpowiednie gabaryty, wszędzie się nim zmieszczę, a ja mówię, kurde, ale ja chcę ten drugi, nie?
A on się pyta, ale dlaczego?
A wszystko inne się zgadza.
Czyli jednak trochę emocje.
Chociaż no wytłumaczył jej też dane techniczne i podejrzewam, że ona wiedziała co bierze, ale no który z tych dwóch, no coś musiało zaważyć.
Idziesz z produktem i jest... No dobrze.
My się nad tym zastanawiamy dlatego, że to czy klientowi bardziej iść w emocje, czy bardziej iść w racjonalne argumenty, to decyduje o ułożeniu całej oferty.
I teraz z mojego oglądu sytuacji wynika, że oczywiście są takie zakupy, które można uznać, że są emocjonalne.
To są na przykład zakupy impulsowe.
No bo to co ty powiedziałaś z bluzką to jest impuls.
Takie zakupy impulsowe.
Kiedyś się uważało, że to są zakupy do 50 złotych.
Które gdzieś tam, chociaż mi się wydaje, że to taki impuls, no bo bluzka to na pewno do 50 złotych można założyć, w sensie, że dzisiaj jest droższa, tylko chodzi mi o to, że się już jest w tej górnej granicy tej kwoty.
Natomiast wydaje mi się, że to bardziej w tych takich spożywczych sklepach jak się idzie, no to się tak impulsowo kupuje, nie wiem, przy kasie są te produkty impulsowe, prawda?
Czyli to są te produkty, my kiedyś omawialiśmy tutaj te produkty typu D.
Dalej jest tak, że impulsowo możemy na tych promocjach jeść i te wielopaki na przykład jakieś pakować.
Ogólną potrzebą jest to, że ja lubię jeść na przykład, nie wiem, jogurty, znaczy nie lubię, ale załóżmy, że lubię, a on akurat jest w promocji, czy masło zawsze kupuję, a akurat jest taki wielopak, gdzie się opłaca, bo mogę kupić już tylko 8 sztuk i będę miał zniżkę, nie?
Więc i wtedy biorę te 8 sztuk.
To i tak nam się włączy racjonalizacja.
Czyli wtedy pójdziemy w takie poszukiwanie racjonalnych argumentów do tego, co już zrobiliśmy.
Natomiast w tych przypadkach biznesowych, w których jesteśmy najczęściej, czyli zarówno ty, jak pracowałaś w korporacjach, tak samo ja, jak wspieram różnego rodzaju firmy małe, średnie, ale też korporacyjne.
To produkty takie szczególnie B2B, one będą w takim przebiegu, gdzie najpierw jednak klient podchodzi i chce kupić racjonalnie.
Znaczy to są chęci klienta.
I nawet B2C, jak pokazywałaś, jak ty idziesz po spodnie, to tam były jakieś parametry.
Tak samo parametry robi ktoś, przedsiębiorca sobie robi parametry.
Ja chcę kupić szkolenie, ja się zastanawiam, jak to szkolenie sparametryzować, czego ja powinienem szukać, ile ono powinno trwać, kto je powinien wykonywać, co powinno mieć w środku, czyli szukam parametrów po to, żeby kupić racjonalnie.
Tak samo będziemy kupowali wszelkiego rodzaju inne usługi bądź produkty.
Po to są działy zakupów, żeby one kupowały racjonalnie, po jak najmniejszej możliwej kwocie, najlepsze możliwe dobro, którymi zaspokoi ciągłość np.
Czyli zakupowiec sobie siedzi, kupiec sobie siedzi, robi tabelkę i w tej tabelce wszystko jest.
Tylko, że mimo tego, że on zrobił tabelkę,
To i tak nie wyłączymy emocji.
Czyli od tabelki, od ratio i tak przechodzimy do emocjonalności, do emocji.
Dlatego, że to impuls emocjonalny decyduje o tym, że ja jestem w stanie tu i teraz podjąć decyzję.
Czyli moim zdaniem proces zakupowy przebiega w taki sposób w większości przedsiębiorstw i to jest jakby do każdego widza taka porada, że my musimy zaczynać od racjonalności i zaspokoić tą racjonalność.
Ale jak nie wywołamy emocji, to nie sprzedamy.
Więc popatrz, że nawet jeżeli taki kupiec
On patrzy na cyfry, liczby, ktoś mu mówi, ale to jest kupiec, on stricte tutaj.. Tak, jest wszystko wyliczone, on dokładnie wie, czego chce, musi wszystko zgadzać, dokładnie.
Ale popatrz, że on, jeżeli ma coś, ma zmienić dostawcę, włączyć kogoś nowego, bo przyszedł i wygląda na to, że jest taniej, to przecież on ma strach w sobie.
Mało tego, nawet to zabezpiecza, żeby, wiesz, jak jest coś nowego, co ma kupić kupiec, to bardzo często ja z kupcem robię szkolenia,
Często idzie do swoich kolegów kupców i mówi daj kogoś sprawdzonego, czyli szuka rekomendacji bezpieczeństwa, czyli żeby kupić coś taniej, nawet my jako przedsiębiorcy, żeby kupić coś taniej, czyli zmienić dostawcę, to jest strach.
Czyli jeżeli ktoś zdoła zaspokoić jakby te rzeczy emocjonalne we mnie, no to może i mi sprzeda taniej, a normalnie to nawet nie sprzeda.
Z drugiej strony, żeby sprzedać coś drożej, no to ewidentnie trzeba emocje wywołać.
Nie, no bo żeby się zdecydować, że ja wydaję więcej i kupię coś drożej, no to trzeba tych emocji.
No i tak samo, żeby pozostać z tym samym dostawcą.
Jak ja regularnie coś komuś sprzedaję, to popatrz, że ktoś za każdym razem podejmuje decyzję bardzo emocjonalną.
On mnie zna, on kupuje w pełnym zaufaniu.
To on unika całego świata, on rezygnuje z całego świata wspaniałych rzeczy, no bo każdy go kusi, nie?
Dzwonią do niego inni szkoleniowcy, dzwonią do niego inne firmy, mówią my też dobrze zrobimy, pokazują inne możliwości.
On za każdym razem decydując się na mnie, odrzuca inne możliwości.
Więc przechodzimy z racjonalności do emocji, czyli zaczynamy od racjonalności, później mamy wywołać emocje, by wywołać decyzję zakupową, pytanie jak to zrobić i wchodzi nasza technika.
No i tak, trzeba przejść do naszej techniki.
Technika nazywa się CKP.
Bo to jest skrót, próbuję sobie przypomnieć.
W zależności od tego, my wszystko wytłumaczymy, prawda?
Więc pierwsze co C, czyli tłumacząc tak wprost cecha.
Czyli cecha, to o czym mówimy o produkcie, o usłudze, ale w konkretnych właściwościach.
Czyli cecha to jest własność fizyczna, chemiczna.
To jest niezmienne, stałe.
I z czym się nie da kłócić.
Czyli nasza technika, jeżeli ją nazwiemy CKP, czyli to jest sekwencja, w ramach której trzeba po kolei wyciągać rzeczy z naszej oferty.
To może być oferta na usługę, bądź oferta na produkt, bądź coś mieszanego.
Czyli jak sprzedaję produkt, to też czasami mówię, to jest obudowane o te parametry takie B2B.
Trzeba sobie wyłonić ze swojej oferty pewne cechy.
I teraz cecha to jest własność fizyczna, chemiczna danego produktu, coś co można zważyć, zmierzyć, konkret.
I teraz wszystko ma jakieś takie cechy.
Czyli moje usługi mają cechy.
Telewizja, jak sprzedaje na przykład reklamy, no to też ma cechy ofertowe.
Ten telewizor ma jakieś cechy.
On ma jakieś cechy i pewnie tam są jakieś cechy takie, ja nie znam się na telewizorach, znaczy znam się na tyle, na ile się zna konsument.
Wiadomo, parametry ekranu, chociażby wielkość telewizora.
Nawet tutaj popatrzymy, no to on ma jakieś 50 cali, ma pewnie jakieś jest HD-redy, ma 1 do 10 tysięcy, ma ramkę tutaj, która ma pół centymetra na przykład, no i to są jego cechy.
Wysokość, szerokość itd.
trener z 15-letnim doświadczeniem, który łączy psychologię sprzedaży z elementami inspiracji.
Czyli coś, z czym się kłócić nie można.
Telewizja ma 2 miliony oglądalności, 2,3 miliona oglądalności.
Jest stricte biznes, oparta o informacje biznesowe i programy biznesowe.
No to to są takie cechy charakterystyczne dla danej usługi, dla danej oferty.
Czyli jeżeli my wyłonimy takie cechy, no to teoretycznie zaspakajamy racjo.
Tylko jest chyba w tym też jakaś zła wiadomość, którą może ty jako posłaniec przekaż.
Zła wiadomość, tego racjo.
No dobra, że ona nie sprzedaje.
Chodziło mi o to, że nie sprzedaje.
Wypuściłem cię w maliny tak zwane.
Chodzi o to, że jeżeli my będziemy racjonalnie coś opisywali, czyli będziemy się skupiali na parametrach danej oferty.
Co się zdarza, szczególnie jak jeździmy do branży technicznej?
No tak, no jak klient paru takich handlowców go odwiedzi i każdy mu będzie mówił tylko o tych parametrach, no to po prostu to nie sprzeda, no bo klientowi co się włącza?
O, dokładnie o to chodzi.
Czyli jeżeli my patrzymy na naszą ofertę i wymieniamy parametry,
Tak, tam będą jakieś parametry też techniczne.
Czasami w niektórych branżach mi się jakaś ścieralność trafia i ona jest sparametryzowana.
Czasami przenikalność się na wat na metr kwadratowy razy kelwin.
To jeżeli my podajemy te parametry, to de facto robimy klientowi taki mętlik w głowie, gdzie on mówi dobra, to ja już mam parametry.
To ciekawe kto ma jeszcze te parametry.
Skoro on mi daje parametry, to ja muszę je wziąć i je porównać.
Kto jeszcze daje te same parametry i może daje je taniej.
Czyli to parametry się najbardziej liczą.
No to racjonalnym jest zrobić tak jak przeglądarcy internetowej.
Zresztą niektóre przeglądarki się na tym opierają w sensie portale czy tam jak nazwać te aplikacje.
No to zajrzyj do nas, bo my te parametry jak wstawisz to ci powiemy gdzie kupić.
A jeszcze damy ci bezpieczeństwo, bo tam jeszcze będzie, że tam jest sprzedawca sprawdzona albo coś takiego.
Więc generalnie sprzedając parametrami to jest za mało.
Więc pierwsze co wychodzi, wiesz, jak się tak sprawdza jako nawet lider sprzedaży, jak wejdę jako, nie wiem, jako menedżer, interim menedżer, czyli to ja patrzę jak sprzedaje handlowiec, bardzo często będzie sprzedawał parametrami, no to jak zmienisz to, za chwilę pójdziesz dalej, to może będzie lepiej.
Kiedyś był taki model, teraz przechodzę dalej.
Cecha nie sprzedaje, ok, sama z siebie nie sprzeda, to co zrobić dalej?
Nie wyrzucać cech, na razie zostawić.
Kiedyś był taki model sprzedaży, my mówimy CKO, CKP i tak dalej, tak nazywamy.
Ale kiedyś był taki znany model CZK, czyli pojawiało się Z i K. Ale Z to były zalety.
Kiedyś mówiono, żeby mówić zalety, czyli powiedzieć cechę, a zaraz po tym zaletę.
I to nie jest do końca, znaczy to można zrobić, ale nie jest to do końca optymalne, bo zaleta to jest taki przymiotnik.
Czyli opisujemy coś w superlatywach.
Tak, bardzo pozytywnie.
Bardzo pozytywnie.
Czyli jakie coś jest, jakie są moje szkolenia.
Moje szkolenia są na luzie, są bardzo efektywne.
Czyli prowadzą do wyników.
Chociaż to nie wiem, czy jest zaleta, bo na jaki trzeba by było.
W sensie, że jest zaletą, tylko że trzeba by było powiedzieć, no efektywne, coś takiego.
Jaka jest reklama w telewizji?
Tak, ona jest szeroko docierająca do tego, co tam trzeba.
Zwykle tam będzie mocny, ekologiczny, praktyczny, sympatyczny itd.
Dzisiaj to zoptymalizowany.
Popatrz, że zaleta to jest coś, co my kochamy i my o tym mówimy.
Tylko możesz przekazać złą wiadomość teraz.
No, że zaleta już nie sprzedaje.
Nie, nie sprzedaje.
Nie sprzedaje dlatego, że drodzy państwo, jak my opisujemy zaletami, to niestety ludziom się to kojarzy z oszukaniem, z kłamstwem.
Z kłamstwem, zwłaszcza, że chyba dużo, zawsze mówimy dobrze, tak?
Wielokrotnie nam ktoś powiedział, że coś będzie dobrze, fantastycznie, ekologicznie i trwałe i tak dalej.
I wielokrotnie się oszukaliśmy, w sensie, że... Zawiedliśmy się po prostu.
Już do nas to nie przemawia.
Przeczytamy takie ogłoszenie, gdzie jest dużo zalet.
Na przykład, nie wiem, sprzedam coś używanego.
No to jak ktoś tak patrzy, to zaraz się włącza taki niepokój.
Od razu podejrzane dla mnie.
Dlatego zalety możemy sobie podarować.
Ten stary model sprzedaży się nie sprawdza.
I to, co możemy zrobić, ewentualnie zaletę można zostawić wtedy, kiedy trzeba wytłumaczyć cechę.
Czyli cecha jest bardzo enigmatyczna, czyli że tutaj jest kowarydełko.
Czyli taki mechanizm, który cały czas działa, by strzałsać osad z czegoś.
Znaczy ja to wymyśliłem, tego nie ma.
No właśnie tak się zastanawiam, ale okej.
Ale zamiast zalety można wstawić wytłumaczenie.
Czyli jak jest parametr najwyższy, to można powiedzieć, to znaczy, że ten parametr jest skrajnie najwyższy.
No ale dobra, to nam nie pomaga i zostaje literka.
Czyli mamy na razie cechę i teraz mamy K.
Korzyść, czyli odpowiedź na pytanie, co to mi daje, co ja z tego będę miał.
I kiedyś się mówiło, powiedz na przykład... Język korzyści.
Powiedz to językiem korzyści.
Pamiętam ze swoich szkoleń jeszcze w bardzo dawnych czasach w korporacjach, kiedy był ten język korzyści.
I klient wtedy poczuje emocje.
Natomiast chcę państwu powiedzieć, klient nie czuje emocji.
Czyli będzie tak, ramka telewizora jest tam półtorej centymetra, dzięki czemu ładnie wygląda w otoczeniu.
No i klient ma poczuć emocje, klient mówi, a co jeszcze?
Albo trener praktyk, dzięki czemu będzie szkolenie efektywne.
Albo dzięki czemu handlowcy dostaną to, co im trzeba.
A klient ziewa i nie ma.
Dlatego, że człowiek jest dzisiaj przebodźcowany.
Za dużo usłyszał językiem korzyści komunikatów.
Dzisiaj trzeba coś więcej.
Dzisiaj wiesz, reklam jest tyle w radiu, jak jedziemy, słuchamy reklam, że naprawdę można medykiem zostać.
Ja rozpoznaję after, rozpoznaję syndrom niespokojnych nóg, potrafię poradzić, dać poradę medyczną, chociaż to nie jest porada medyczna, od razu mówię, ale potrafię powiedzieć, co zrobić, jak tam, nie wiem, żagiel się nie napina, konar nie płonie.
No to zaszczepionkowani, więc co my możemy zrobić?
Oprócz korzyści, czyli mamy cecha korzyść, to dorzucić jeden element, który może się nazywać na przykład P. P to będzie od przykładu.
Może być O. O to będzie od obrazu, ale to jest to samo.
Albo w wizualizacji.
Czyli chodzi o to, żeby poruszać się w sekwencji cecha, korzyść, wizualizacja.
Czyli pójść w coś, co się pojawi w naszych głowach w potylicy.
A emocja jest przyczyną do działania.
Czyli jak czujesz emocje, to to jest ten impuls, który nam trzeba, żeby działać.
I żeby nie pozostać gołosłownym, trzeba by było zrobić jakiś przykład.
Wstępie, inside się, czyli wcześniej, to można stworzyć taki problem i dopiero w to wejść.
A można bezpośrednio powiedzieć, załóżmy, że jest sobie jakaś podłoga na pojedynczych cechach.
Będziemy pokazywali jak to w pojedynczej sekwencji.
No i ta podłoga jest wykonana ze sproszkowanego marmuru z dodatkiem plastifikatorów, dzięki czemu jest całkowicie wodoodporna.
Niezależnie od tego, co się będzie działo, wie pan, różne rzeczy się dzieją.
Ludzie mówią, że jak mają awarię akurat, bo na przykład jakaś rura z wodą strzeliła, to zwykle jest to, kiedy ich nie ma w domu i nawet jak podłoga zwykła, jest tam znaczek, że jest wodoodporna, to się okazuje, że ona jest wodoodporna do iluś godzin i to jeszcze jak się nie przetnie podłogi.
A dziś się przecina podłoga na samych końcówkach, przy ścianie, bo tam trzeba dociąć.
I niech się, a rury tam właśnie są, gdzie pękają przy samej ścianie.
Wraca pan do domu i widzi pan, że mimo tego, że podłoga ma znaczek wodoodporna, to leżało za długo i jeszcze nawet jak leżało krótko, no to tam przy ścianach wszystko jest do wymiany.
A tu tak nie będzie.
Tutaj materiał jest wodoodporny całościowo, dzięki czemu niezależnie od co się dzieje, to może zalać, to później nawet był raz pożar, to wie pan co, zaleli strażacy, zdjęli tą podłogę właściciele, oczyścili i założyli od początku.
Jak kupować wodoodporne, to prawdziwie.
Popatrz jaki fajny argument.
Albo jakiś argument ze szkoleniami.
Bo o co mi chodzi?
I to zwykle jest taka sekwencja CKP.
Powtórzona trzy razy, czyli najlepiej wybrać trzy argumenty, bądź te argumenty, które są istotne z punktu widzenia klienta, więc czasami będzie pięć, czasami będzie z produktu trzy plus dwa B2B.
Natomiast zarówno do produktu, jak wybierzemy te cechy, tak samo do usługi, trzeba je zrobić tak, żeby zobrazować.
Do szkolenia.
Szkolenie prowadzi trener praktyk z 15-letnim doświadczeniem.
Który bazuje zarówno na psychologii sprzedaży konkretnych technikach, jak i elementach inspiracyjnych, humorystycznych.
Dzięki czemu ludzie wychodząc ze szkolenia od razu mogą to zastosować, bo to jest praktyczne.
Wychodzą zmotywowani do tego, żeby to stosować, więc zobaczą efekty.
Nie jest tak, jak często bywa, że przyjeżdża jakiś trener, który rzeczywiście troszeczkę niższą cenę dał, ale dlatego, że się wdraża, bo wcześniej był nauczycielem czy księdzem i będzie się teraz na sali szkoleniowej uczył, jak to się robi.
A ludzie umierają i mówią Jezu, kto nam go sprowadził.
Przecież my zabijamy tego lidera naszego czy tam menedżera.
I zamiast sprzedawać oni siedzą i mówią pieniądze nam uciekają.
I nikt więcej nie chce się rozwijać, więc firma całościowo traci.
Tutaj przychodzą, dostają coś praktycznego, chcą się dalej rozwijać, jeszcze powiększają wyniki.
Więc ten obraz, ja tylko tak podsumuję, ten obraz, który jest na końcu, ten przykład, on pokazuje, że ta korzyść, kiedy ona wyjdzie?
Ta cecha, dlaczego my ją tam wstawiliśmy?
Kiedy ona jest zasadna?
Więc całą prezentację omówiliśmy w zasadzie w 20 minut.
I każdy z państwa może ją już dzisiaj stosować.
I dziękujemy za dzisiejszy program i zapraszamy do kolejnego.
Ostatnie odcinki
-
Chciwość wyłącza myślenie? Tak działa mózg inwe...
20.04.2026 17:00
-
Strach przed Fiskusem może zniszczyć Twoją firm...
16.04.2026 18:59
-
Pracownicy ukrywają to przed szefem. Problem Sh...
16.04.2026 16:00
-
Syndrom oszusta i szklany sufit. Co blokuje Twó...
15.04.2026 16:00
-
Strach niszczy decyzje inwestorów? Tak działa m...
13.04.2026 16:00
-
Czy za rok będziesz jeszcze potrzebny? AI uderz...
10.04.2026 16:00
-
Urząd zapyta o historię przeglądarki. Czy Twoje...
09.04.2026 18:00
-
Syndrom oszusta. Dlaczego sukces wywołuje w Tob...
09.04.2026 16:00
-
Zaryzykowałam wszystko, by wrócić do punktu wyj...
08.04.2026 19:00
-
Szkolenia to inwestycja czy wyrzucanie pieniędz...
08.04.2026 18:00