Mentionsy

OLEJ W GŁOWIE | Psychologia, Kultura i Mechanizmy
OLEJ W GŁOWIE | Psychologia, Kultura i Mechanizmy
29.11.2025 17:55

Dojrzałość emocjonalna i inteligencja emocjonalna - jak mówić o emocjach? Samoświadomość, samoregulacja emocji i autentyczność w relacji.

W dzisiejszym odcinku rozkminiamy czym właściwie jest dojrzałość emocjonalna. Czy faktycznie zdobywamy ją z wiekiem, czy to raczej nieustanny proces otwartej komunikacji z własnymi uczuciami? Opowiem dlaczego inteligencja emocjonalna i samoświadomość to nie tylko modne hasła, lecz klucz do rozumienia siebie oraz autentycznych relacji. Prześwietlam filary wg Daniela Golemana – samoświadomość, samoregulacja, empatia – i dorzucam garść praktycznych tipów, jak mówić o emocjach bez stresu ani zbędnych dram. Usłyszysz o metodzie FUKOG i Komunikacie JA, będzie też ADHD i szczera dygresja o naszym trudzie w panowaniu nad chaosem wewnętrznym. No to co – spróbujmy wspólnie dojrzale pogadać o... dojrzałości!

Bądźmy w kontakcie! 👇

Kontakt: ⁠⁠⁠⁠[email protected]⁠⁠⁠⁠

Instagram: ⁠⁠⁠⁠olej.w.glowie

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 133 wyników dla "G"

Cześć i witajcie w kolejnym odcinku podcastu OLEJ W GŁOWIE.

Ale nic bardziej mylnego, jak się okazuje, no może gdzieś to tam się przewijało, ale nigdy jako temat przewodni odcinka, dlatego

Jeszcze niekoniecznie wiem w jakim szyku, natomiast spodziewam się, że tam takie pytanie zamieszczę i o tym też będzie w dalszej części tego odcinka, więc przejdźmy już do tego merytum, to znaczy w ogóle

Drodzy Państwo, w ogóle polecam Wam taką strukturę odpowiedzi na pytania.

Kiedy zastaniecie o coś zapytania, no będzie to wymagało większego namysłu, to zachęcam Was, aby wówczas właśnie zastanowić się czym to właśnie nie jest.

Praktyka, taka aktywna zdolność do rozpoznawania, rozumienia i efektywnego zarządzania własnymi uczuciami i co najważniejsze reakcjami na te uczucia.

To jest nasza zdolność do zarządzania chaosem wewnętrznym i aktywnym konfrontowaniem powstałych z tego powodu trudności.

I gdy mówię oczywiście o dojrzałości emocjonalnej, to w oczywisty sposób ma to związek z...

Z inteligencją emocjonalną.

I teraz filary dojrzałości emocjonalnej określanej przez Daniela Golemana, takiego amerykańskiego psychologa, tego od tych wszystkich książek o inteligencji emocjonalnej.

I według niego te filary to po pierwsze samoświadomość emocjonalna.

Uwaga, zacznę od dygresji.

Jak ja tego nie cierpię.

Mówię tu akurat o tym słowie samoświadomości, które jakby nijak w polskim słownictwie oddaje jego prawdziwą intencję.

To tak jak po angielsku mamy self-awareness i consciousness, gdzie self-awareness, czyli ta nasza świadomość, to dosłownie

Przy czym consciousness to rzeczywiście po prostu jakiś ogólny stan bycia po prostu świadomym.

To koniec tej delikatnej dygresji.

Powróciwszy do tej naszej samoświadomości emocjonalnej, to rzecz jasna jakaś znowu umiejętność, kompetencja, a najlepszym słowem będzie tu zdolność do nazywania odczuwanych emocji i precyzyjnego zlokalizowania ich przyczyny.

Krok drugi.

No to już w ogóle odlot.

I to, zaświadczam Państwu, kto by z tego nie spróbował, no będzie w stanie rozgryźć siebie.

No to w ogóle nie ma wątpliwości, bo jesteśmy istotami rozumnymi.

No i tak naprawdę wydaje mi się to jakby absurdalnie paradoksalne, no bo przecież jesteśmy uważni wobec całego świata, co chwilę sprawdzamy media społecznościowe, jesteśmy na bieżąco.

Nasza uważność to jest nasza waluta współczesnego świata.

Czemu poświęcamy uwagę?

No więc tu zadbajcie o to, aby to był jakiś taki pozytywny trend czy przejaw pozytywnego trendu w waszym życiu.

To znowu brzmi jak w ogóle absurdalnie prosta sprawa, bo kiedy poświęcamy czas sobie, no to jakby doskonale poświęcamy również czas innym, bo wtedy nasze reakcje, nasze zachowanie, nasze emocje, nasza jakby struktura emocjonalna jest po prostu zadbana, a przez to i nasze relacje zewnętrzne będą zadbane.

Dlatego, drodzy Państwo, naprawdę zachęcam i polecam przyjrzeć się tym technikom mindfulness, szeroko pojętej uważności.

Myślę, że na pewno czegoś takiego naprawdę wartościowego doświadczycie.

Kiedyś na podcaście OLEJ W GŁOWIE, dlatego zachęcam do obserwowania.

Drugim filarem, drodzy Państwo, naszej dojrzałości emocjonalnej będzie swego rodzaju samokontrola albo samoregulacja emocji.

Ponownie uwaga, bo tu będzie mały haczyk, ale o nim zaraz.

Chodzi tu o to bardzo ładne słowo, które w kontekście tego podcastu pewnie będzie słowem kluczowym o zarządzaniu naszymi reakcjami.

Oczywiście to wiąże się z tą samoświadomością, samouważnością, z poglądaniem na nas samych, na nasze reakcje.

Stoicy mówili, a ja wraz z nimi, że życie to tylko 20% tego, co dzieje się naprawdę.

A 80% tego, jak na to życie reagujesz.

No i tu bardzo przydatny tip, i to jest to, do czego mieliśmy wrócić, słynny w psychologii w ogóle, ale ostatnim czasem odświeżyła mi go Ewa Racławska, psycholożka znana z YouTube'a, z odcinka CiekawyPrzypadekRodzinki.pl, odcinka pierwszego, link macie w opisie, gdzie przywoływała taką metodę FUKOG.

Taka struktura, FUKOG, pozwala nam mówić o trudnych sprawach bez ataku, obwiniania, a jednocześnie jasno przedstawić co czujemy, co potrzebujemy i jakie zmiany mogą poprawić tę naszą relację.

Dla mnie personalnie autoregulacja emocji jest niezwykle trudna ze względu na moje ADHD.

Aczkolwiek wspominam o ADHD, bo wiąże się ona oczywiście z niedoborem dopaminy, dlatego sam po sobie widzę jak trudno, pomimo pełnej świadomości i farmakoterapii, zająć mi pewne stanowisko na czele samoregulacji emocjonalnej.

Dlatego po prostu zwracam uwagę i podkreślam, to nie tak, że bez tego nie będziecie dojrzali emocjonalnie, wiecie.

A te, w odróżnieniu od kompetencji twardych, stanowią fundament naszego życia psychospołecznego i interpersonalnego.

Empatia, w najprostszym słowie tego rozumienia, to rozumienie emocji innych osób.

Przyjęcie perspektywy tego kogoś, ale bez chęci ich zmiany, z konieczną wrażliwością na te potrzeby.

I myślę, że dość znamienne jest to, że jest to trzeci filar, a nie pierwszy, bo pierwszy mówił nam o samoświadomości, a więc o nas samych, no drugi w praktyce, no też przecież, no więc...

Samokontrola, samoregulacja.

Więc możemy tu dojść do wniosku bardzo trafnego z resztą, że kiedy zajmiemy się w końcu sobą, to wtedy wówczas będziemy w stanie poświęcić się komuś innemu.

I dlatego empatia służy osobom dojrzałym emocjonalne, ale w ogóle służy społeczeństwu.

No jedynie może pomagać.

Ale znowu jakby empatia w dojrzałości emocjonalnej to nie jest mus, ale chyba zgodzimy się wszyscy, że lepiej empatycznym być niż nim nie być.

ludzie z zespołem Aspergera mogą mieć z nią naturalną trudność.

Kiedy to właśnie Perito podczas ataku paniki kota, no kot w butach też może mieć panikę, to jest w ogóle jakby no trochę jakby element filmu, który jest w ogóle wytrąca nas z takich no podstawowych wydaje nam się baśni, ale to służy, służy na pewno oglądającym.

Ten, że wyczuł, że kotu jest po prostu ciężko i nie wiedząc co powiedzieć, nie wiedząc co zrobić, po prostu położył swój pyszczek na jego brzuchu.

No i tyle o filarach, ale pozwolę sobie jeszcze przerwać ten nasz wywód, bo zaraz będziemy mówić o fundamencie, fundamentach może, ale czy możemy jakoś uświadczyć lub być pewnym dojrzałości emocjonalnej w trakcie okresu, gdzie panuje względny spokój?

Raczej jej prawdziwego wyrazu świadczymy w trakcie jakiegoś kryzysu, w którym to nasza reakcja będzie jakby najjaśniejszą wiadomością dla nas.

Czy aby na pewno reagujemy tak, jakbyśmy chcieli reagować, w domyśle dojrzale, ale brzmi to dość patetycznie, muszę przyznać.

Jest mnóstwo innych czynników, warunków, dzięki którym możemy nam mierzyć potencjał dojrzałości emocjonalnej czy dojrzałości w ogóle u drugiej osoby.

Ale ja wówczas pozwolę sobie spytać, co takiego widać?

Więc jeśli możecie następnym razem, postarajcie się dostrzec z najznamienitszą powagą sytuacji i z najdoskonalszą uwagą, którą mam nadzieję po tym odcinku będziecie mieli wyczuloną do szpiku kości, ale zachęcam do obserwowania, do uważności.

Więc z tą całkowitą powagą i uwagą.

Co wpływa na to, co takiego widzicie?

To po prostu częsty błąd poznawczy, to znaczy jeśli skupiamy się na tym, aby skierować naszą uwagę na cechy przynależące dojrzałej emocjonalnie osobie, to będziemy wpatrywać się tylko w tę część, tylko na te cechy, które mają nam potwierdzić tę dojrzałość.

No a co z sytuacjami, z cechami, z rzeczami, które akurat mogą ją potencjalnie negować?

Znowu, moje doświadczenie życiowe pokazuje, że warto pytać czego nie ma, czego jeszcze brakuje.

Nie zdarza mi się nad wyraz często stosować tej praktyki w tym celu, aczkolwiek jak gdyby dla klarowności tego odcinka musiałem popełnić to zastrzeżenie, myślę, że nie macie mi tego za złe.

No ale, gdy mówiliśmy już o filarach, to teraz czas na fundamenty, ale o fundamentach tak delikatnie, żeby was tu nie przytłoczyć.

To ceną bezgraniczną.

Więc jak gdyby fundamentem pierwszym mogłaby być relacja z własnym światem wewnętrznym, bo jakby autentyczność to już krok dalej, a w tejże relacji ze światem wewnętrznym emocjonalna alfabetyzacja, to znaczy to wspominane już przeze mnie wielokrotnie nazywanie emocji.

No trudne, bo trudne, ale po prostu nawet jeśli brzmi to też kiepsko patetycznie, no nazywanie, przyglądanie się, po prostu

Taka uważność na to co mamy, na to czym się posługujemy, co się w nas rodzi, wytwarza, bo to czysto chemiczne reakcje jakby na to spojrzeć z tej perspektywy.

Z drugiej, no fizycy teraz zaciągają pasa i mówią, no co ty w ogóle tragedia, tylko fizyka.

Co jeszcze chyba nie padło, aczkolwiek padło w tych dwóch historiach o ADHD i o zespole Aspergera.

No znowu, ja też w pełni świadom jestem tego.

Że nie nazwę każdego, każdej emocji, która się we mnie pojawi.

A nawet jeśli wynaleziono, no to nie mam czasu... O, kiepski argument.

Nie przeczytałem tylu książek, czy nie oglądałem tylu filmów, które mogłyby mi jakby pomóc w twierdzeniu, co mi dolega.

To jest w ogóle też... Mnie to bawi zawsze, no.

Dolegają nam emocje.

Ale to fajnie, bo jak nam dolega, to jakaś choroba.

Sorry za takie dygresje.

Widzieliście kiedyś doskonałego człowieka?

No ja pozwolę sobie spytać kto to był, jak wyglądał, jakie cechy miał.

Pokażcie mi go, bardzo chętny jestem na zobaczenie tego kogoś.

I to znowu nie oznacza, że w tym poszukiwaniu ideału mamy się doszukiwać absolutnie bezbłędnego kodu genetycznego z samoregulacją, autoregulacją, samoświadomością, ze wszystkim wymaksowanym.

Jak dobrze wiemy i jesteśmy gdzieś tam w stanie stwierdzić dzięki tej naszej samoświadomości, no nie istnieje coś takiego jak w ogóle idealna osoba, personat.

W ogóle idealizmy to pewien konstrukt społeczny, który pomaga nam dążyć do celu i myślę, że jest adekwatny i bardzo przydatny.

Kogokolwiek może być waszych rodziców czy nawet waszych dziadków, kiedy to oni w końcu stali się dojrzali.

Ja myślę i widzę to również po swojej rodzinie, że oni ciągle jakby dojrzewają.

Ciągle są nowe sytuacje, nowe rzeczy, nowe reakcje, nowe emocje pojawiające się i tak naprawdę dojrzałość to tyle co ciekawość.

Ciekawość dlatego, bo ciekawość cechuje dzieci, a dojrzałość cechuje dojrzałych, dorosłych, no... starych ludzi.

Ale znowu, to jest pewne archetypowe założenie, w ogóle stereotypowe może założenie, to znaczy no... Stary równa się dojrzały, dziecko równa się ciekawe.

I osoby stare, a absolutnie graniczące z jakąkolwiek dojrzałością, znaczy w ogóle nie graniczące, będące gdzieś po drugiej stronie spektrum, o ile czymś takim, taką jakby skalą można to określać, więc to znowu nie zawsze.

Aczkolwiek to porównanie miało skutkować, to moje autorskie porównanie miało was nakierować mniej więcej na coś takiego, że jeśli dziecko nie przestanie w życiu nastoletnim i dorosłym

To jest coś genialnego.

I ja zaświadczam, ona nigdy się nie zestarzeje.

Nie mówimy tu o wieku biologicznym, mówimy tu o takiej barierze wieku psychicznego.

To jest jakby taka recepta na długowieczność.

To jest to w pełni moje doświadczenie, moje świadectwo, które poznałem za mojego życia.

Na uczelni mam profesorów, którzy mają no hoho lat, tu nie warto tego wypominać, bo wiek to tylko liczba, no w takiej perspektywie, no po prostu na pewno są w wieku waszych dziadków, może nawet czasem braciatków.

Znaczy, już abstrahując od tego, że nawet poruszają się prędko, dynamicznie, jakby mają ten ryk, to przede wszystkim są tak biegli intelektualnie, że to po prostu przerasta wszelkie poznanie.

I myślę, że będę sprawdzał tę metodę na długowieczność.

Jak reagujemy na te uczucia?

Dajcie znać proszę, w ogóle podzielcie się o co myślicie o tym odcinku, o dojrzałości emocjonalnej czy coś byście dodali, bo po rzecz jasna to trochę tak, że tych czynników, tych cech może być naprawdę sporo, ale teoria teorią.

Wspominałem już o metodzie FUKOG, która jest rzeczywistym akronimem od FAKTÓW, F, UCZUCIA, U, KONSEKWENCJE, K,

O i G to jest jakby dodatek, bo ta klasyka mówi o FUKO, ale FUKO to na końcu konsekwencje zmiany.

To znaczy co możemy, jakie konsekwencje osiągniemy no właśnie podczas tych naszych oczekiwań i co naprawdę będzie.

To jest ten fragment odcinka.

W ogóle, jak mówić o emocjach do siebie?

Również i dla tych, którzy nawet nie muszą mówić do kogoś, muszą mówić do siebie, a zaświadczam, każdy powinien...

Trudno mi twierdzić i opiniować co kto powinien, aczkolwiek mam tu najświętsze przekonanie, że rzeczywiście powinniśmy zacząć od siebie, więc do tego Was zachęcam.

Kiedy mówimy o emocjach, nie zwracajmy uwagi naprawdę na ten niesłynny ty.

Odnieść się do konkretnego, obiektywnego faktu lub zachowania drugiej osoby unikając ocen.

Na pewno dla mnie to autorytet nie jest, aczkolwiek dla każdego papieża to taka ciekawostka ode mnie.

I dla papieża José Mario Bergurio, to znaczy papieża Franciszka, z jego ust zapamiętałem te słynne, kimże ja jestem, by oceniać.

Po drugie uczucia.

Nazwanie własnego odczuwanego stanu emocjonalnego.

I tu uwaga, tu to podkreślam.

Coś mi nie gra.

Ta nasza potrzeba, konsekwencja to zwerbalizowanie własnej niezaspokojonej potrzeby, która jakby zauważyliśmy, że została naruszona w wyniku jakiegoś tam zachowania i opis tejże konsekwencji tego zachowania dla siebie.

Wyrażenie oczekiwanego zachowania w formie prośby, a nie żądania.

I wtedy werbalizujemy naszą niezaspokojoną potrzebę, to znaczy konsekwentnie mówimy, że przez to zachowanie, przez to, że tak się czuję, przez ten fakt, który przedstawiam, idzie mi gorzej w pracy, źle się czuję na uczelni, w ogóle gorzej mi jakoś na sumieniu, na duchu.

Aczkolwiek komunikat ja będzie dla was naprawdę solidnym treningiem odpowiedzialności.

Nie za drugiego człowieka.

Za siebie samego.

Stosowanie tej struktury, drodzy Państwo, wymaga przejścia przez proces...

Uczy ta nasza drobna i delikatna struktura, że emocje każdego z nas, nas samych, emocje jednostki są generowane przez niezaspokojane potrzeby, a nie przez intencje drugiej osoby, co jest jakby kluczowe dla brania odpowiedzialności emocjonalnej.

Znaczy wyraźcie tę swoją niezaspokojoną potrzebę, na przykład gdy skończy się ten podcast i będzie wam czegoś brakowało, napiszcie, popełnimy jakiś kolejny odcinek.

Wspomnę o jednej, bo ona urodziła mi się właśnie przy okazji tego ostatniego zdania.

To znaczy, zakładamy dobre intencje, że nasz partner, partnerka chce dla nas dobrze i nieważne co czyni, czy my to odbieramy jakby jako atak, jako no w ogóle zaniedbanie i coś tam, coś tam, to kiedy pomyślimy, że no zachowanie jakie jest, każdy widzi, ale...

Jeśli była taka zasada i obopólnie się na to zgodziliśmy i nasz partner, partnerka chciał, chciała dla nas dobrze, no to przecież nie ma po co się złościć.

Dużo spokoju Wam życzę zatem, dużo dojrzałości emocjonalnej, pielęgnowania własnego ja.

No, trzymajcie się ciepło, dziękuję serdecznie za przesłuchanie tego odcinka i zapraszam już za tydzień w sobotę o godzinie 19 na kolejny odcinek podcastu OLEJ W GŁOWIE.

Wszystkiego dobrego życzę i do usłyszenia!