Mentionsy

Notatnik Dzielnicowego
Notatnik Dzielnicowego
01.07.2025 22:09

53. Błąd w sztuce lekarskiej

Sprawa Amelii Kostkowskiej. Białystok.


Żródła

Kurier Poranny, Lechowski Andrzej, „Za branieŁapówek lekarkę skazano na osiem lat więzienia” 09.10.2026

https://poranny.pl/za-branie-lapowek-lekarke-skazano-na-osiem-lat-wiezienia/ar/10714682

GazetaBiałostocka, Gajek Stanisław„Afera Lekarza – Onkologa”numery:

89/1959https://pbc.biaman.pl/dlibra/publication/25803/edition/24666/content

90/1959https://pbc.biaman.pl/dlibra/publication/25803/edition/24667/content

91/1959https://pbc.biaman.pl/dlibra/publication/25804/edition/24668/content

GazetaBiałostocka, Gajek Stanisław „ Proces A. Kostkowskiej –rozpoczęty”

269/1959https://pbc.biaman.pl/dlibra/doccontent?id=24844

GazetaBiałostocka, Hryniewiecki B. „Drugi dzień procesu AmeliiKostkowskiej”

270/1959https://pbc.biaman.pl/dlibra/doccontent?id=24845

GazetaBiałostocka, Gajek Stanisław „Trzeci dzień procesu AmeliiKoskowskiej upłynął na zeznaniach”

271/1959https://pbc.biaman.pl/Content/24846/PDF/1959.11.12%20nr%20271.pdf

GazetaBiałostocka, Gajek Stanisław „Wczoraj zeznawali świadkowie”

275/1059https://pbc.biaman.pl/dlibra/publication/25987/edition/24850/content

GazetaBiałostocka, Hryniewiecki B „Druga Pensja Oskarżonej”

276/1959https://pbc.biaman.pl/dlibra/publication/25988/edition/24851/content?ref=struct

GazetaBiałostocka, B.H. notatka bez tytułu

277/1959https://pbc.biaman.pl/dlibra/publication/25989/edition/24852/content

GazetaBiałostocka, S.G. „Czy sprawa Adolfiny M. nareszcie wyjaśniona?”

280/1959https://pbc.biaman.pl/dlibra/publication/25992/edition/24855/content

https://www.zwrotnikraka.pl/brachyterapia-co-to-jest/

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 53 wyników dla "Kostkowska"

Amelia Kostkowska studia medyczne rozpoczęła w 1945 roku, ukończyła zaś w 1951 w Warszawie.

Zaś Amelia Kostkowska bez wątpienia się wyróżniała.

Rok po dyplomie Amelia Kostkowska była już sekretarzem Problemowej Rady Naukowej w Ministerstwie Zdrowia zajmującej się wczesnym rozpoznawaniem nowotworów, sekretarzem Polskiego Towarzystwa Onkologicznego oraz sekretarzem redakcji branżowego czasopisma Nowotwory.

W lutym 1953 roku Amelia Kostkowska została na wniosek Ministerstwa Zdrowia.

Amelia Kostkowska w Krakowskim Instytucie Onkologii spędziła zaledwie około pół roku, ale przez ten czas dała się poznać jako osoba niewyrobiona życiowo i jednocześnie niepokojąco pewna siebie, co prowadziło do niebezpiecznych sytuacji, w których np.

We wrześniu 1953 roku Kostkowska została ponownie przeniesiona.

W 1954 roku, na podstawie decyzji ministra zdrowia wydanej na wniosek profesora Łukaszczyka, Amelia Kostkowska uzyskała z onkologii specjalizację II stopnia.

Ale zdobycie tego tytułu sprawiło, że zaczęto już otwarcie poszeptywać, jakoby Kostkowska, chociaż niewątpliwie zdolna, karierę zawdzięczała przede wszystkim relacji z profesorem Łukaszczykiem.

Doktor Kostkowska przyjęła pacjentkę osobiście i na podstawie rozmowy diagnostycznej oraz badania ginekologicznego ustaliła, że Adolfina cierpi na nowotwór szyjki macicy.

Najwyraźniej porozumienie to osiągnęła, ponieważ następnego dnia, 4 września, w czwartek, Amelia Kostkowska podczas porannego obchodu na oddziale onkologicznym, zastała już Adolfinę urządzoną na przycielonym sobie łóżku.

Po przeprowadzeniu niezbędnych badań, już kolejnego dnia, 5 września, Kostkowska założyła Adolfinię do pochwowe korki radowe.

Otóż Adolfina w piątek miała poinformować córkę, że dr Kostkowska nie pobrała od niej wycinka do badań i powiedziała, że właśnie dlatego konieczna jest pilna hospitalizacja, aby badanie to mogło zostać przeprowadzone już w warunkach szpitalnych.

Kostkowska przekonywała, że dokonała u jej matki klinicznego rozpoznania nowotworu.

Był to argument, na który Amelia Kostkowska nie miała już odpowiedzi, poprosiła więc o rozmowę z dyrektorem szpitala, doktorem Lechem Świąteckim.

Po dwóch dniach, a więc 8 września, Kostkowska poinformowała dyrektora, że skontaktowała się telefonicznie z Zakładem Anatomii Patologicznej i uzyskała ustne potwierdzenie swojej diagnozy.

Kostkowska wytłumaczyła to w ten sposób, że po pobraniu wycinek zawieruszył się w jej gabinecie i został przesłany do badań z opóźnieniem.

Już po wypisie Adolfiny, ale tego samego 6 września, dr Amelia Kostkowska niespodziewanie poprosiła położnę o przewiezienie na salę zabiegową chorej na raka szyjki macicy Jadwigi K. i osobiście pobrała od niej wycinek, mówiąc zarówno pacjentce, jak i pielęgniarce oddziałowej, że pobiera go dla celów naukowych.

Nieutrwalony preparat po pobraniu Kostkowska zabrała ze sobą.

Z kolei pielęgniarka przychodni onkologicznej Nina Sajewska, ta sama, która wcześniej rozmawiała z Marią, córką Adolfiny Mazur, była pewna, że 3 września Kostkowska nie pobierała w poradni żadnych wycinków.

Jeszcze tego samego dnia, ale po jakimś czasie od tej rozmowy, na pewno po godzinie 12 i po wypisie Adolfiny, wezwała ją dr Kostkowska i wręczyła buteleczkę z wycinkiem, prosząc o pilne zaniesienie jej do badań.

3 września Kostkowska przyjmuje w przychodni Adolfina Mazur, nie pobiera od niej wycinka, poleca zgłosić się na oddział.

Mniej więcej w tym czasie, kiedy trwa przygotowanie Adolfiny do wypisu, na salę zabiegową zostaje przewieziona będąca w trakcie kuracji radowej Jadwiga K. i dr Kostkowska pobiera od niej wycinek rzekomo dla celów naukowych.

Po powrocie profesora Soszki Świątecki nie zdążył się jeszcze z nim spotkać, kiedy już 3 października o rozmowę z kierownikiem naukowym poprosiła Amelia Kostkowska, wskazując, że chodzi o omówienie przypadku Adolfiny Mazur.

Kiedy następnego dnia, 4 października, Kostkowska stawiła się na oddziale, dowiedziała się od pielęgniarki, że dyrektor Świątecki zabrał do siebie książkę zabiegów.

Profesor wyjaśnił jej, że podczas jego nieobecności panowie ci przeprowadzili dochodzenie w sprawie sposobu leczenia Adolfiny Mazur i, jak ustalili, Amelia Kostkowska dopuściła się wobec niej czynu dyskwalifikującego ją jako lekarza, w związku z czym zostaje natychmiastowo zawieszona w obowiązkach.

Kostkowska oświadczyła, że jest wstrząśnięta i podtrzymała swoje wcześniejsze twierdzenie, że wycinek od Adolfiny pobrała podczas badania w poradni, a jedynie z opóźnieniem przekazała do Zakładu Anatomii Patologicznej.

Po kilku dalszych dniach, Amalia Kostkowska została zwolniona z pracy w Wojewódzkim Szpitalu Ginekologiczno-Położniczym.

Przez cały ten okres Kostkowska pozostawała w areszcie.

Po raz pierwszy Kostkowska miała dopuścić się podobnego błędu i zastosować radę w leczeniu pacjentki, która, jak się później okazało,

Pacjentką tą była Marta Z. Przez 4 lata do spotkania ze zdeterminowaną rodziną Adolfiny, Kostkowska miała poprzez nieprawidłowe prowadzenie terapii radowej pozbawić płodności 9 kobiet, a u kolejnych 4, w tym u Adolfiny, spowodować uszczerbek na zdrowiu poprzez stosowanie radu bez uzasadnionej medycznie przyczyny.

Co do czterech kolejnych wiadomo już było, że Amelia Kostkowska założyła im korki redowe bez dodatnich wyników histopatologii.

Kostkowska miała również kierować na swój oddział pacjentki z prywatnego gabinetu, które cierpiały na inne niż onkologiczne schorzenia, blokując przy tym niektóre z zaledwie 10 łóżek.

Amelia Kostkowska przyznała się do popełnienia czynów określonych we wszystkich zarzutach, co do większości jednak nie poczuwała się do winy.

W jej wyjaśnieniach może zdziwić fakt, że Kostkowska nie pominęła wątku swojej wątpliwej reputacji w kręgach lekarskich i spokojnie przyznała się do tego, że w Białymstoku znalazła się w ramach kary za konflikty z przełożonymi i współpracownikami w Warszawie i Krakowie,

Kostkowska taki, umówmy się, skandaliczny sposób prowadzenia dokumentacji, która często była uzupełniana dopiero w dniu wypisu pacjenta, uzasadniła nadmiarem pracy.

Kostkowska oświadczyła również, że leczyła pacjentki nieonkologiczne bardzo małymi dawkami radu, ponieważ takiej terapii nauczył ją w Warszawie profesor Łukaszczyk i w jej opinii była prawidłowa oraz przede wszystkim skuteczna.

W historii choroby jako wynik badania wpisała swoje rozpoznanie, a kiedy przeprowadzona później histopatologia wykazała, że pacjentka jest onkologicznie zdrowa, Kostkowska oświadczyła, że doszło do pomyłki wynikającej z chaosu na oddziale nie zaś do świadomego fałszerstwa.

Wszystkie te kobiety Amelia Kostkowska leczyła w szpitalu lub w poradni i jak wszystkie zgodnie zeznały, robiła to całkowicie za darmo, nigdy nie sugerując im, że oczekuje na jakieś wynagrodzenie.

Dodał jednak, że Amelia Kostkowska nigdy nie poprosiła Instytutu o konsultację żadnej ze swoich pacjentek, choć miała taką możliwość i zagwarantowane na to środki finansowe.

Z perspektywy czasu wydaje się, że Kostkowska musiała wierzyć w słuszność swoich metod, skoro składając swoje wyjaśnienia niespodziewanie przyznała przed sądem Może zbyt pochopnie postępowałam?

I teraz przytrzymajcie, proszę, mózgi, ponieważ okazało się, że nie wiadomo również, czy aby na pewno Kostkowska była ordynatorem oddziału ginekologicznego, czy może tylko pełniła obowiązki ordynatora, jak sama uważała.

Niemniej Kostkowska się do niego przyznała.

Z perspektywy czasu wydaje się, że Amelia Kostkowska byłaby w stanie przyznać się do wszystkiego, byleby tylko nie utracić pozycji lekarza specjalisty.

W sumie na tę okoliczność zeznawało 39 świadków, z czego 27 potwierdziło, że Kostkowska żądała od nich dodatkowych opłat, a tylko 12 oświadczyło, że nic takiego nie miało miejsca i jeśli wręczali jej koperty i drobne upominki, to z własnej woli.

Jedna z kobiet zeznała, że miała zapłacić za kurację ratową 400 zł, a kiedy powiedziała, że nie dysponuje taką kwotą, Kostkowska odparła, że wobec tego nie będzie leczenia.

Po wysłuchaniu tych świadków Kostkowska poprosiła o możliwość złożenia dodatkowych wyjaśnień, zastrzegając jednocześnie, że będą dotyczyły jej spraw osobistych, a więc chciałaby je złożyć przy drzwiach zamkniętych.

Sąd przyjął opinie biegłych w całości i uznał, że najprawdopodobniej Amelia Kostkowska w stosunku do niektórych pacjentek niepotrzebnie stosowała terapię radową.

Bez wątpienia Kostkowska więc nie tylko pokornie przyjmowała łapówki, ale jednak żądała także dodatkowego wynagrodzenia za swoją pracę.

Sąd nie powinien także przyjmować, że Kostkowska działa w faktycznym zamiarze okaleczania pacjentek, ponieważ jej powołania lekarskiego nikt nigdy, nawet w przewodzie sądowym, nie kwestionował.

Ustalił, że Kostkowska we wszystkich miejscach praktyki przyjmowała w ciągu roku około 4000 pacjentów.

Amelia Kostkowska w swoim ostatnim słowie oświadczyła Sprawozdawcy sądowi odnotowali, że mówiąc to ledwo tłumiła szloch i nerwowo miała w rękach chusteczkę.

Uznał, że jedynie w stosunku do dwóch pacjentek Kostkowska spowodowała uszczerbek na zdrowiu, w stosunku do pozostałych zaś dopuściła się jedynie niewłaściwego leczenia.

Po odbyciu kary Amelia Kostkowska nie powróciła do zawodu lekarza i jej dalszy los nie jest znany.

Ostatnie odcinki