Mentionsy

Kartkując mikrofon
Kartkując mikrofon
01.05.2026 06:30

Nad Niemnem rozdz. 13

Trudny to był rozdział. Pełen żalu, kłótni i rozczarowań. Ileż krzywdy dzieciom robią rodzice, którzy, zupełnie nieświadomie, zaszczepiają w nich poczucie wyższości i ponadprzeciętnej wyjątkowości...


Jeśli podoba Ci się to, co robię, możesz postawić mi wirtualną kawę: https://buycoffee.to/cierpkawisnia


Dziękuję!

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 16 wyników dla "Korczyński"

W ostatnich dniach lipca, kiedy część zboża jeszcze nie zdjęta stała na korczyńskich polach, Witold i Justyna postępowali drogą z Bohatyrowicz do Korczyna wiodącą.

Słońce zaszło już przed kwadransem i tylko nad zaniemeńskim borem pozostawiało szeroki pas jaskrawy, który dachy i szczyty drzew korczyńskiego dworu oblewał do pożogi podobnym czerwonym światłem.

Śmiech uspokoiwszy i z miną smakosza, sącząc z kieliszka tanie francuskie wino, które na korczyńskim stole zjawiało się tylko przy gościach, opowiadał o sposobach, w jakich owe sześćset tysięcy przez Teofilka straconymi zostały.

Siedzące przy stole korczyńskim osoby niektóre z opowiadanych szczegółów już znały, innych słuchały z rozmaitymi wyrazami twarzy.

Na krześle podskakując wykrzyknęła Leonia, która przed niewielu dniami tak gorąco a nadaremie błagała ojca o posągi i nowe meble do korczyńskiego salonu.

A gdyby i samego pana Korczyńskiego spotkała, nie zlękłaby się również, choć on jest arystokrat, ale on sobie, a ona sobie.

A teraz i z tym procesem, co go z panem Korczyńskim zaprowadził, wielką alterację ma.

Może ojciec myśli, że przyjdzie z panem Korczyńskim pojednać się i orędowników u niego chce mieć?

Na ten proces z panem Korczyńskim wielkie koszta położył i teraz dla rodzonego dziecka kurczyć się musi, żeby te procesy licho wzięło.

Rękę gospodarzowi zagrody podając młody Korczyński przepraszał, że psa za sobą wiedzie, ale Fabian z uprzejmością niezmierną i z szerokimi zarówno jak niskimi ukłonami wykrzekiwał,

Taż baba, też koła, mruknął Fabian i mowę żonie przebijając, począł gościa o żniwa korczyńskie rozpytywać.

Starzyński, który także młodego Korczyńskiego znał od dzieciństwa, wmieszał się do rozmowy o gospodarstwie, urodzajach i różnych glebach tej okolicy, prawiąc i często rozmowy basowym, dobrodusznym, nieskończonym zda się śmiechem przerywając.

Kiedy z przymileniem i prawie uniżością patrzył w twarz młodego Korczyńskiego, a przy wzmiance o procesie z jego ojcem, którą nieuważnie uczynił Michał, wąs najeżył i czoło groźnie zmarszczył.

Wydało się jej, że to, co w drodze pomiędzy zagrodą Fabiana a Korczyńskim dworem mówił jej Witold,

Chodzili razem po korczyńskich polach, rozmawiali o ergonomicznych studiach, w których Benedykt niegdyś, a Witold teraz żywe miał zamiłowanie, lecz obaj czuli, że to ich zetknięcie było zupełnie zewnętrznym, że dusze ich coraz więcej oddalały się od siebie.

Ale i on także miał w sobie trochę popędliwej krwi Korczyńskich, którą wzburzył niezłomny opór matki.

Ostatnie odcinki