Mentionsy
Występy gościnne #9 | Mieszczanie, dekadenci, literaci. O powieści „Buddenbrookowie”
Wykład o debiutanckiej powieści Thomas Manna, która zaczyna się jak saga kupieckiej rodziny z Lubeki, a szybko okazuje się opowieścią o czymś więcej. O mieszczańskim etosie, o wrażliwości, która bywa darem i obciążeniem, i o tym, jak sztuka (a w tej powieści szczególnie muzyka) staje się drogą ucieczki, ale też rodzajem prawdy.
Przyglądamy się konstrukcji czteropokoleniowej historii, roli rodzinnej kroniki, mieszczańskim rytuałom, pracy, pieniądzom i reputacji oraz temu, co pęka pod powierzchnią porządku. Wtle pojawiają się ważne konteksty a także filozoficzne prądy epoki, które pomagają zrozumieć, dlaczego „Buddenbrookowie” wciąż potrafią powiedzieć cośpraktycznego o życiu tu i teraz.
Wykład: „Mieszczanie, dekadenci, literaci. O powieści „«Buddenbrookowie»”
Prowadzenie: dr hab.Katarzyna Sadkowska, prof. Uniwersytet Warszawski (Wydział Artes Liberales)
Wydarzenie zorganizowane przez Goethe-Institut w Krakowie oraz Księgarnię De Revolutionibus Books wramach obchodów roku Thomasa Manna, dofinansowane ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury. Produkcjapodcastów na podstawie zapisu dźwiękowego wydarzenia - Dziennik Literacki/Instytut Książki. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Inne Tradycje.
Szukaj w treści odcinka
Biograf pisarza Herman Kurzke twierdził, że taką powieść mógł napisać młody autor, wyzwolony po śmierci swego ojca od lojalności wobec własnej sfery, z której właściwie w tamtym czasie wypadł, wybierając egzystencję artysty.
Styl tego pisarza charakteryzuje się wymieszaniem i połączeniem w jedno elementów realnych, osobistych i literackich.
Motyw zmieszania przeciwstawnych, północnych i południowych temperamentów i światów to nie tylko element biografii pisarza, ale i motyw ważny w psychice bohaterów utworów Thomasa Manna, widoczny choćby w noweli Śmierć w Wenecji.
Thomas Mann bronił się wobec zarzutu stawianego mu przez członków własnej rodziny i znajomych, że Budenbrockowie to powieść z kluczem, w której niejednemu skreślony przez pisarza portret się nie spodobał, mówiąc tak, cytuję, nie o was jest mowa, w żaden sposób, bądźcie spokojni, mowa jest o mnie, o mnie.
Zapewne to, że już na pierwszy rzut oka dwie albo trzy postacie powieści reprezentują różne aspekty osobowości samego pisarza.
Córka pisarza Erika Mann twierdziła nawet, że nie tylko w kilku, lecz że wszystkie postacie debiutanckiej powieści w mniejszym czy większym stopniu mają bardzo dużo z samego Thomasa Manna.
Więc pisarz już w pierwszych scenach utworów wprowadza wątki, które zaczną nabierać znaczenia w trakcie akcji.
Wątek intertekstualnego wykorzystania utworów duńskiego pisarza w twórczości Manna został przeanalizowany i udowodniony przez Michaela Marra w książce Geister und Kunst z 1995 roku.
Chodziło pisarzowi zapewne o wytrwanie przy swoich wartościach, niezmienność postawy mimo przeciwności, ale i konieczność mężnego trwania na posterunku mimo znużenia.
Zetknięcie z niczym było, jak twierdził pisarz w 1930 roku w swoim szkicu autobiograficznym, decydujące w kształtowaniu się jego osobowości, ale równocześnie Mann zastrzegał się, że żadna siła kształtująca nie zdoła zmienić naszej istoty, uczynić nas czymś innym niż jesteśmy.
Pisarz twierdził, że dystansował się od popularności modnego filozofa w postaci stereotypowej, od uproszczonego renesansizmu, kultury estetyzmu czy immoralizmu, która wtedy była na ustach wszystkich.
Pisarz podkreślał, że widział w niczym przede wszystkim człowieka, który stale przezwyciężał samego siebie.
Spotkanie Mana z filozofią Schopenhauera stało się dla niego niezapomnianym przeżyciem duchowym, podczas gdy spotkanie z niczym pisarz określał mianem intelektualno-artystycznego.
Cytuję dalej, Manna, w tym uczuciu pełni zachwytu niemałą rolę odegrała satysfakcja, jaką dawało mi, wspominał pisarz, to potężne moralno-intelektualne zaprzeczenie i potępienie świata i życia zawarte w systemie filozoficznym Schopenhauera, którego symfoniczna muzykalność poruszała mnie do głębi.
Kaj Zmyln w powieści zamierza zostać pisarzem.
Pisarz przekonywał w 1926, czyli już w tak zwanej demokratycznej fazie życia, że nie tylko w powieści, ale także w całej jego twórczości chodziło mu nie o pozbawione korzeni z ducha cyganerii płynące w wirtuozostwo,
Mimo to pisarz przekonywał, cytuję, a jednak proszę Państwa one u mnie istnieją, one muszą być, są, chociaż nie bezpośrednio w obrazie i opisie.
to zdaję sobie sprawę, że w gruncie rzeczy określa się w ten sposób nieco innego jak dolnoniemiecki, hanzeatycki, lubecki krajobraz językowy i chętnie przyznaję, że jako pisarz czułem się zawsze najlepiej wtedy, kiedy mogłem prowadzić dialog, którego utajona kadencja była zabarwiona humorystycznym podtonem gwarowego Platt Deutsch.
Przyczyną tej obcości pisarza mógł być odbiór twórczości Manna w tym mieście, ale nawet gdyby tak było...
Pisarz przyjmował również za dobrą monetę zarzut, że jego styl jest marcepanowy, ponieważ jak wiadomo marcepany wyrabiało się wówczas i wyrabia się do dziś w Lubece, wciąż w tej samej firmie.
pytał pisarz.
Cała zaś czarodziejska góra była według słów pisarza literackim odpowiednikiem Budenbrocków, powtórzeniem tej książki na innym etapie życia przeżywanym przez autora w kontekście aktualnych niemieckich problemów.
Trzeba zaznaczyć, że ta idea środka jest dla Mahna w 1926 roku ideałem niemieckim, ponieważ pisarz twierdził, że niemiecki duch identyfikował się zawsze ze środkowym, średnim i pośredniczącym stanowiskiem.
Jednocześnie pisarz wierzył, że forma życia niemieckiego mieszczaństwa nie została zniszczona przez Wielką Wojnę 1914-1918, ponieważ jego zdaniem idea ta zbyt mocno związana jest z ideą humanitaryzmu, humanizmu i całej ogólnoludzkiej kultury, dlatego nigdy nie powinna stać się zupełnie obca i zbyteczna.
Pisarz odżegnywał się oddzielenia Niemców na mieszczan i socjalistów, ponieważ dla niego niemieckość oznaczała to samo co mieszczaństwo w najszerszym pojęciu, czyli obywatelstwo świata, środek tego świata, a co najważniejsze sumienie i roztropność –
W kilku tomach opowieść o 30 latach istnienia tej rodziny trzeba być spokojnym sprawozdawcą poszczególnych faktów, ale jednocześnie i mimo to chodzi również o to, aby pozostać pisarzem, to znaczy wypełnić wiele postaci życiem, ciepłym, osobowością.
Był pilnym samoukiem, podobnie zresztą jak zaprzyjaźniony z nim pisarz z nieco innego bieguna Herman Hesse.
Pisarz pytał nawet retorycznie, czyż krytyka rzeczywistości, życia, a także społeczeństwa ze stanowiska sztuki nie jest zawsze krytyką uprawianą przez jakiegoś małego chano?
Tacy ludzie według pisarza nie pozwalają, by im narzucano życie, jakim ono jest, lecz, jak się wyraził, sądzą je z całą swobodą, nawet jeśli przy tym giną.
Był pisarzem, który znał wszystkie dwuznaczności ludzkiego losu.
Ironia jako skromność, skierowany wstecz, sceptycyzm, jest według pisarza formą moralności, intelektualizmu, jest osobistą etyką, jest wreszcie miłością.
Man jako pisarz i człowiek jest wielowymiarowy, kontrowersyjny, wkłada różne maski, dlatego warto poznawać go samodzielnie.
Ostatnie odcinki
-
Występy gościnne #19 | Imiona Krymu
05.06.2026 04:40
-
Na południe #2 | Wyobrażona inność, peryferyjna...
02.06.2026 04:40
-
Gdzie mieszkają książki #3 | Dzień Dziecka
01.06.2026 06:19
-
Nie takie obce – rozmowy o przekładzie #13 | Ke...
29.05.2026 04:45
-
Nie takie obce – rozmowy o przekładzie #12 | Ws...
26.05.2026 04:50
-
Rozmowy o esejach #2 | "Żywa i martwa"
22.05.2026 05:09
-
Występy gościnne #18 | Dziewczyńskość. Dzieje ...
19.05.2026 04:40
-
Nie takie obce – rozmowy o przekładzie #11 | To...
15.05.2026 04:50
-
Występy gościnne #17 | Zespół Odepa, czyli zupe...
12.05.2026 04:40
-
Brakarnia #9 | Retelling we współczesnej liter...
08.05.2026 04:40