1. F4: Pierwsze kroki, Weapons i Blaszaki
Dlaczego wkurza mnie pozytywny odbiór F4, dlaczego pokochałem Weapons i slur dla ludzi nadużywających czatu gpt.
Reed jest moim zdaniem OK. Czy ktoś lubi Pedro Pascala, czy go nie lubi, nie ma większego znaczenia. Dla mnie jest mi obojętne, w sensie podobał mi się w paru filmach, ostatnio widziałem go też w Materialistach. Tam mi się bardzo podobał, w The Last of Us też mi się podobał. Trochę rzeczywiście jest go dużo ostatnio, ale wiecie co, jest tyle innych aktorów, mówię tylko aktorów, bo z aktorkami tak nie mam, jest tylu innych aktorów, którzy nagle grywali we wszystkim i byli wszędzie niepotrzebnie, pchali, że nie mam problemu z tym, że Pedro Pascal tak teraz też jest wychwalany. Rozumiem czemu on może być w jakiś tam sposób męczący, to jest okej. No i ta postać Zerida, teraz szczególnie jak czytam Fantastyczną Czwórkę... O kurde, jaka się nazywaczka, ja się muszę skoczyć po tę książkę.
Su też jest spoko. Jeśli chodzi o Vanessę Kirby w ogóle, to jestem jej wielkim fanem odkąd grała księżniczkę Margaret w The Crown chyba w tym trzecim i czwartym sezonie, jeśli dobrze pamiętam. Jak już... O może nie, nie, w pierwszym i drugim, przepraszam, w pierwszym i drugim. Później grała ją Helena Bonham Carter. Także tę najmłodszą wersję Księżniczki Margaret, jestem prawie pewien, że ona ją grała, no to wtedy naprawdę skradła moje serce, skradła moje oczy, bo super ją zagrała i później jeszcze jak była kontynuowana przez Helena Bonham Carter, to naprawdę moja ulubiona postać chyba w... W całym serialu. I tutaj super też dowodzi, dowozi i dowodzi. Dowodzi też w sumie fantastyczną twórką, mam wrażenie, o wiele bardziej niż Reed.
Fale uderzeniowe, ale jakieś takie też trochę promienie kinetyczne. Ładnie to wyglądało nawet w filmie. Obawiam się, że to mogła być jedyna ładna rzecz w tym filmie, ale fajnie im to wyszło i to jest trochę inne uniwersum niż ta główna Ziemia 616, więc dlatego chociażby ta serwerka jest kobietą i te moce może trochę inaczej wyglądają. Natomiast, przechodząc już do Tynka, w sensie The Thing po polsku jest przetłumaczony jako stwór. Ja kiedyś z moją świętej pamięcią babcią oglądałem w telewizji chyba, chyba na kanał Plusie leciała pierwsza część Fantastycznej Czwórki i ja chciałem bardzo zobaczyć ten film. Bardzo lubię Fantastyczną Czwórkę, ale chyba byłem wtedy za mały, żeby iść do kina.
Albo nie namówiłem rodziców, żeby mnie na to zabrali, nie pamiętam. W każdym razie pierwszy raz to oglądałem w telewizji i oglądałem to właśnie z babcią. No i tam było mówione The Thing albo właśnie Stwór i moja babcia powiedziała, że lepiej by było jakby to przetłumaczyli. Moja babcia, która nie zna angielskiego. że lepiej by było jakby to przetłumaczyli The Thing, bo on jest pokryty tynkiem i brzmi prawie jak The Thing. I szczerze mówiąc tak mnie to, do dzisiaj tak to przeżywam jak trafnie ona to określiła. Nie wiem czy to rzeczywiście by było lepsze tłumaczenie, no bo on nie jest stricte pokryty tynkiem. Piosenka na języku angielskim
Jeśli chcecie, macie ode mnie od mojej babci zielone światło, jeśli chcecie mówić na postać The Thing, Tynk. Więc przechodząc do tego Tynka w każdym razie, Gdzie jest ta postać? Co jest z tą postacią? Co czuje ta postać? Mamy z nią parę scen takich indywidualnych, że oko kamery trochę bardziej się na niej skupia, no ale trochę nie wiemy, czego Tynkowi brakuje. No zazwyczaj Tynk jest taką postacią dość tragiczną, no bo powiedzmy, że oprócz zyskania jakiejś tam nieśmiertelności, supermocy, to został mocno też okaleczony. Co bardzo wpływa na jego samego, na jego życie prywatne i tak dalej. Został nazwany w ogóle stworem, więc z samego założenia ta postać jest dość tragiczna.
Ona potrafi grać naprawdę takie freaky, fajne, szalone trochę może postacie. Z niej zrobili jakąś miłą panią nauczycielkę albo jakąś taką panią wychowawczynię w jakimś takim ośrodku kultury żydowskiej albo w synagodze. Nie jestem pewien, nie było to powiedziane wprost. No i ona tylko tam stoi i się uśmiecha do tego tynka. No i można by pomyśleć, że na przykład okej, na początku filmu się nie znają, pod koniec filmu tworzą ze sobą jakąś relację romantyczną, ale to się nie dzieje. Oni mają parę spotkań, widać, że coś tam jest między nimi, że troszczą się o siebie, myślą o sobie, ale Nijak się ta relacja nie ewoluuje, nie ma żadnych, no przepraszam za spoiler, ale tam nawet nie ma jakiegoś pocałunku, nawet nie ma żadnego takiego gestu chęci, nic nie jest zbudowane z tych postaci, więc to są moje zarzuty do Tinka, przy czym bardzo mi się podobał, podobał mi się ten aktor, kuzyn z The Bear i...
To było fajnie. Czy on był dobrze zrobiony? Porównując do oryginalnego Tynka wyglądał gorzej. Porównując do Tynka z 2015 wyglądał o wiele, wiele lepiej. Fajna była scena tam, jak było pokazane, jak on się goli za pomocą chyba szlifierki kątowej. To było coś ciekawego do zrobienia i później też jak miał brodę. Okej, wydaje mi się, że Tynk chyba nigdy nie miał brody, chyba mu nie rośnie broda, ale to było fajne, jakieś śmieszne coś do zrobienia. No i przechodzimy do ostatniego członka fantastycznej czwórki, z którym mam dużo problemów, jeśli chodzi w ogóle o aktora, Josepha Queena. No nie jestem jakimś super fanem jego, chyba dlatego, że w Stranger Things grał taką postać, jaką grał, która kurczę, no i znowu wychodzi jakieś takie moje bycie hejterem, może nawet bully, ale
Tej postaci bardzo nie lubiłem, bardzo mnie irytowała jakimś takim fajnactwem swoim. Może to są jakieś moje insecurities, wiecie, bo on był nerdem, on był jakimś takim wyrzutkiem trochę, trochę taki antysystemowy i może przez to mi się jakoś nie podoba, bo ja też jestem trochę nerdem i też często miałem takie poczucie, że jakieś moje zainteresowania odstają. Od zainteresowań ogółu jakichś moich ziomków w szkole i może przez to się czułem jakoś trochę z boku, ale nie wiem. Kurczę, wkurzał mnie w tej roli. To znaczy, że dobrze zagrał. Ta postać chyba trochę miała być taka irytująca. No nie wiem, nie polubiłem go wtedy i też się zdziwiłem czemu tak nagle jego kariera wystrzeliła po tym Stranger Things.
To, że udało mu się tam w końcu ten swój projekt ukończyć bez żadnej wpadki tak naprawdę, też mi się trochę nie podobało, bo to jest też running joke w całym Marvel Cinematic Universe, że Johnny nie jest zbyt ogarnięty, on nie jest zbyt inteligentny. Często jest jakby punktem żartów reszty bohaterów. Jest jakaś taka rozmowa, pamiętam, że Rocket Raccoon nazywa go jakimś takim rodzajem gwiazdy, który bardzo mocno płonie, but not very bright on the inside, czyli no nie jest tam jasny w środku, że... Bardzo ładnie wygląda z zewnątrz, ale w środku nie kryje się jakaś wielka inteligencja.
I wydaje mi się, że chyba jako społeczeństwo mamy już wystarczająco dużo... It came from the water, Apokawiksa W każdym razie, cameo są fajne, kiedy są nieprzewidywalne i kiedy coś tam się dzieje ciekawego, jak na przykład w finalnej scenie 100 dni do matury. Ale jeśli to ma być cały czas te zary pazura, to to przestaje być fajne cameo, bo...
No... Nie wiem, czy on tam będzie robił cameo, czy będzie pełnoprawnym bohaterem, ale jest na samym końcu. Przepraszam, jeśli wam zepsułem cameo Cezarego Pazury w filmie 13 dni do wakacji. Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe. Ale też chyba jak robisz fajne cameo, to chyba nie dajesz go w obsadzie? Przynajmniej na Letterboxie się nie powinien pojawiać. Nie wiem. Wydaje mi się, że ten film obejrzę, nie wiem, czy w kinie. Może w jakimś studyjnym, żeby bardziej dać zarobić kinu, niż szczególnie oglądać ten film. A jestem ciekaw, bo Polska ma mało horrorów, ma mało fajnych horrorów. Horrory polskie, które lubię. Nie wiem, czy The Lure, czyli Córki Dansingu, liczy się jako horror. Moim zdaniem to jest horror fantasy musical.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Dlaczego wkurza mnie pozytywny odbiór F4, dlaczego pokochałem Weapons i slur dla ludzi nadużywających czatu gpt.