Elektronika i pszczoły- #21
W odcinku rozmawiamy o możliwościach wykorzystania elektroniki i IoT do monitorowania pasieki, aktywności pszczół i warunków środowiskowych w ulach.Link do tematu na forum: https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic3965611.html
Dodatkowo można informacje o przebiegu zimowli w ulu. W sumie na tej samej zasadzie to działa, bo generalnie podczas zimy nie zaglądamy do uli. W lato jest to inaczej, bo możemy w każdej chwili zajrzeć na podczas zimowli do ula, nie zaglądamy, bo pszczołom by to generalnie przeszkadzało, więc w tym momencie posiadanie Oprócz takich czujników ulu, które nam pokazują, jaka jest wilgotność, jaka jest temperatura, może to mocno pomóc. Oprócz tego są to informacje np. o wyrojeniu rodziny pszczelej w sezonie, informacje o jakichś anomaliach, które mogą wystąpić w ulu podczas zimowli, informacje o zdarzeniach nagłych, jak np. jakieś sytuacje alarmowe, kradzież, dewastacja, zniszczenie uli np. przez zwierzynę czy z powodu pogody.
Takie sytuacje, które jakby pomagają. Owszem, do tej pory się obchodziło w zasadzie bez takiej pomocy, że tak powiem. Natomiast elektronika pozwala, żeby po prostu to wdrożyć. W sumie niewielkim kosztem. Dodatkowo jeszcze, jeżeli dołączymy do tego na przykład ważenie ula, też jest to dodatkowy czynnik, który pomaga jakby analizować, co się w ulu dzieje. Więc tak to mniej więcej z grubsza wygląda. Ja pierwszy raz z Pasieką spotkałem się w szkole podstawowej. Wtedy byłem bardzo mocno zaskoczony, że są Złodzieje pszczół, którzy kratną pszczoły razem z całym ulem i wtedy byliśmy na etapie przekaźnika, tranzystora i pamiętam, że zrobiliśmy taki bardzo prosty alarm pod każdym ulem.
Te ule stały na takich poprzecznych belkach drewnianych. Zainstalowaliśmy krańcówkę, taki prosty układ zatrzaskowy z przekaźnikiem, który podawał sygnał z styków na cewkę, więc jak ktoś podniósł ul, to Uruchamiał się sygnalizator akustyczny. Jak go odłożył, to to było dalej. To było bardzo proste. Czujnik podniesienia ula, przeciwkradzieżowy. Natomiast tutaj opowiadasz już o bardziej zaawansowanych rozwiązaniach. Obecnie czujniki wilgotności, temperatury są stosunkowo tanie na magistralach cyfrowych. Również mówiłeś o wyrojeniu. Jak można wykryć to, że taka rodzina pszczela wyroiła się z ula? No właśnie, właśnie uzupełniając jakby tą Twoją wypowiedź odnośnie zabezpieczenia przed kradzieżami, co może dawniej było troszeczkę mniej dokuczliwe, teraz te kradzieże się jednak dość często zdarzają, jak się obserwuje na przykład tematykę pszczelarską na YouTube, dość często ludzie zamieszczają takie informacje, albo jest to dewastacja po prostu zwykła, albo kradzieże, po prostu pszczelarstwo zrobiło się troszeczkę drogie, bo same ule kosztują, no jest to jakiś tam pieniądz, jakiś tam możliwość zarobienia,
I można to zrobić tak jak Ty mówiłeś, przez zwykłe czujniki, natomiast ja jakby budując ten system monitoringu ULA, zauważyłem, że na przykład właśnie na podstawie wagi można jakby to zespolić w samym oprogramowaniu, żeby odpowiednio pisząc program można przewidzieć, no bo załóżmy waga jest w miarę stabilna, ona się zmienia w jakimś niewielkim zakresie, albo rośnie, albo maleje, Natomiast gwałtowny skod tej wagi może być odczytany właśnie i odpowiednio zinterpretowany przez program jako zdarzenie jakieś nagłe, czyli może to być kradzież, może to być przewrócenie się ula, może to być jakaś dewastacja, co można powiązać na przykład z modułem GSM-owym i wysyłać jako alarm po prostu na komórkę i wtedy już wiemy, że coś się w rodzinie dzieje, znaczy coś się w pasiece dzieje.
Natomiast to nie wiąże się z utratą pszczół, tylko po prostu matka stara z częścią pszczół wylatuje z ula, tworząc nową rodzinę. Wcześniej te pszczoły, które zostały w ulu są zabezpieczone, bo tam jest i czerw, i są jajka nowe i tak dalej, więc pszczoły, jeżeli wyczują, że matki nowej nie ma, Zaczynają budować mateczniki i rodzina powstaje na nowo. Natomiast jest to związane z pewnym okresem czasu. Przez ten czas pszczoły są osłabione, już nie noszą tego miodu tyle, ile normalnie wynosiły, więc mamy słabszą rodzinę. Dla pszczelarza jest to ewidentna strata. Jeżeli tej rójki, która wyszła z ula, on nie złapie, to jest to ewidentna dla niego strata. Oczywiście nie traci tego w 100%, bo zostaje mu ta słabsza rodzina, która się znowu rozwinie.
Natomiast jeżeli tą rójkę złapie, no to ma jakby dwie rodziny dodatkowo, więc w tym momencie jest to dla niego plus. Dlatego raczej się stara, żeby te rójki złapać. Oczywiście nie zawsze się to udaje, bo pszczoły się w różny sposób przeniosą. One się mogą przenieść dość blisko i osiąść gdzieś na jakimś krzaku czy na jakimś drzewie, ale mogą polecieć dalej. Nie będziemy wiedzieć, gdzie to się po prostu poleciały. Pamiętam, jak ojciec kolegi prowadził tą pasiekę, to Nowe Królowe po prostu zamawiał pocztą, przychodziły w takiej paczce dość mocno opakowanej i Królową rozpoznawał po tym, że miała czerwoną kropkę. Ja myślałem, że te owady mają to, a po prostu one mają przyklejoną. Nie, to się przykleja właśnie, to są tak zwane opalitki.
żeby było łatwiej dla pszczelarza, jak po prostu przeglądamy pszczoły, bo jeżeli otworzymy ul i szukamy matki, która jest nieoznaczona, to ona jest owszem troszeczkę większa niż zwykłe pszczoły, ale jednak w tym gąszczu pszczół jest ją trudno dojrzeć, dlatego się stosuje opalitki, bo wtedy od razu jak wyciągniemy ramki, od razu się to rzuca w oczy. I tak jest w przypadku matek, które się kupuje, bo teraz też się kupuje, też to tak wygląda właśnie jak mówiłeś, natomiast samemu też się hoduje i matki też się same wyhodują. One się potem muszą oblecieć, No i one są nieoznakowane, więc po prostu się też je Mierzyć wagę ula. Czy to są tensometry, czy to można jakieś gotowe moduły wykorzystać?
No teraz w pszczelarstwie, pszczelarstwo się generalnie dość mocno rozwija, bo to jest taka znowu jakaś dziedzina, gdzie można dość sporo zarobić, bo i ceny uli i ceny sprzętu pszczelarskiego poszły dość znacznie w górę w ostatnim czasie. W związku z tym też pojawiają się nowe możliwości. Właśnie producenci też zauważyli taką tendencję czy taką potrzebę. No i pojawiają się na rynku dedykowane takie wagi właśnie dla uli. To, że one mają tą jedną wadę, że są dość drogie. Są to różne rozwiązania, bo to są albo takie pełne monitoringi uli, które dane są przekazywane też gdzieś tam w chmurze, www.astronarium.pl www.facebook.com
No to widzimy, że taki ul, żeby mieć, no to jest w granicach 780 zł. Natomiast waga kosztuje w granicach 1500, 2000, 3000, więc w stosunku do ceny ula jest to dość dużo. Najlepiej by było taką wagę mieć zamontowaną na każdym ulu. Natomiast wiadomo, z powodu tej ceny niektórzy pszczelarze to kupują, ale na przykład stawiają na jakimś jednym przykładowym ulu i mają to jakiś obraz dla całej pasieki. Ale to generalnie cena o tym decyduje. Natomiast mamy rozwiązania takie, które są dostępne właśnie, jeżeli chodzi o ludzi, którzy się zajmują elektroniką. Jest masę czujników różnego rodzaju i tak dalej, i tak dalej, więc żeby na przykład zrobić to taniej, to sporo pszczelarzy stosuje na przykład, próbuje zaadoptować wagi łazienkowe, bo to są generalnie te same czujniki stosowane do tych wag i można je wykorzystać i można wtedy tanim sposobem jakby przystosować taką wagę.
Natomiast jest to rozwiązanie jakieś tam dedykowane czy adoptowane pod te cele. No trzeba to jakoś tam przerobić i tak dalej. Są pewne minusy. Natomiast ja postanowiłem po prostu iść inną drogą i zastosowałem czujniki właśnie tensometryczne. 4 czujniki, bo są albo czujniki 4, znaczy można różne zestawy robić, albo 1, albo 2, albo 3, albo 4, w zależności jaki się chce osiągnąć zakres wagi. Natomiast są też takie centralne czujniki, które jakby są umieszczone w środku. No i wydaje mi się, że po prostu to jest jakby troszeczkę mniej stabilne rozwiązanie, dlatego ja wybrałem te czujniki cztery, żeby były na każdym jakby narożniku tej wagi, bo wtedy wydaje mi się, że dość stabilne jest to dla samego ula, no bo ul jednak jest dość ciężki, zwłaszcza ule drewniane, no to potrafią ważyć tam koło stu, nawet stu dwudziestu kilo, jeżeli jest w sezonie, jeżeli cały jest wypełniony miodem,
Natomiast wydaje mi się, że nie będzie to jakimś wielkim problemem, bo po prostu po jakimś czasie można to skalibrować, generalnie jeszcze raz, no i zobaczymy jak się po prostu będzie zachowało, bo generalnie te czujniki jakby nie są przystosowane do ciągłego nacisku, natomiast nam W tej konstrukcji, którą realizuję, chodzi o to, żeby ten ul był cały czas postawiony na tej wadze i żeby on przez cały okres nam pokazywał te zmiany przede wszystkim wagi. Czyli jakby sam ten ciężar ula, który w moim przypadku na przykład jest ulem drewnianym i on może ważyć tam do tych 100 kg, jeżeli cały czas ten Ciężar na tych czujnikach, czy mamy te 100 kg, no to wiadomo, pod wpływem temperatur i wszystkiego może się to w jakimś sensie lekko rozkalibrować.
No ale mówię, to wyjdzie dopiero w testach. Rzeczywiście, nie pomyślałem o tym, że te czujniki najczęściej nie pracują w sposób ciągły, a tutaj tabelka będzie wyginana. Tak jest, przede wszystkim waga, te które są na przykład używane w wagach, no to w zasadzie są te same czujniki, które są używane w wagach łazienkowych, no ale waga łazienkowa działa w ten sposób, że na niej stajemy, zważymy się i z niej schodzimy, tak? Więc te czujniki nie podlegają cały czas Temu naciskowi. Tu w przypadku ważenia ula jest to troszeczkę inaczej. Oczywiście można też stosować ważenie uli na zasadzieńcze. Nie stoi on cały czas na pasie C, bo możemy mieć taką wagę na przykład i sobie tak skonstruować stojaki do uli, że po prostu podkładamy tą. Widziałem też takie rozwiązanie. Podchodzi się taką dźwignią, się lekko ul podnosi, podsuwa się wagę, zważy się, wysuwa, następny ul.
Tylko, że to jest robota. Wszystko jest kwestia ceny. Moje rozwiązanie, które robię, jest stosunkowo tanie, bo czujniki same kosztują w granicach 18 złotych, do tego tam trzeba ten wzmacniacz zastosować, jakoś to powiązać, żeby te dane były odczytywane, więc myślę, że to nawet się może w 100 złotych zmieścić, robienie takiej wagi. Więc wydaje się, że nie jest to jakiś nawet problem, żeby zastosować taką wagę do każdego ula, co by było najlepszym rozwiązaniem, bo wtedy od razu widzimy w skalę porównawczą, Od razu widzimy, że w danym ulu się coś dzieje niepokojącego, już nawet nie analizując dokładnie wykresy, tylko mając porównanie, skalę porównawczą na przykład jednego ulu koło drugiego.
Bardzo dobre podejście, niski próg wejścia, przetestowanie w praktyce, co się sprawdza, co się nie sprawdza. To jest kluczowe właśnie, że w cenach, żeby to zrobić stosunkowo niewielkim kosztem. Dla osób, które nie spotkały się z takimi czujnikami, to jest nazwijmy taka belka tensometryczna, po prostu kawałek metalu, który ugina się pod wpływem ciężaru. Do tego przyklejona jest taka ścieżka, Której rezystancja zmienia się wraz z ugięciem. No i układ pomiarowy w mostku, który bardzo precyzyjnie wyznacza rezystancję. No i to już widać. Jeżeli to nam się będzie wyginać, no to będzie nam wpływać stopniowo na wskazanie. Jeżeli temperatura będzie na to wpływać, no to również mamy rozszerzanie, kurczenie się. Także te czynniki zewnętrzne i ciągłe starzenie może wpływać. To waga. A jeśli chodzi o temperaturę, wilgotność, mamy bardzo szeroki dostęp do czujników z wyjściem analogowym, z wyjściem cyfrowym.
W tym momencie, w zależności jak chcemy te dane odczytywać, no możemy to wykorzystywać w różny sposób. Ja u siebie akurat do tego, że tak powiem, wykorzystałem istniejący system Domoticza, bo akurat mam różne inne rzeczy na tym zrobione i w momencie jak się pasieka pojawiła, No to jest to tylko kwestia dodania kolejnego czujnika i odczytywania tych danych właśnie w domoticzu i tak to mam u siebie zrobione, dlatego w moim przypadku ten system wysyłania po Wi-Fi przez moduł Wemosa jest bardzo dobrym rozwiązaniem, bo raz, że zasięg mi na to pozwala, drugi jest to stosunkowo też niedrogi czujnik, bo sam Wemos kosztuje tam chyba w granicach 17 zł czy 20 zł, Czujnik w tej chwili podobnie, one były niedawno jeszcze tańsze, natomiast ostatnio trochę podrożały, więc jest to rozwiązanie w granicach dosłownie 30-40 złotych i mamy w zasadzie załatwione odczytywanie parametrów ula, jeżeli chodzi o wilgotność i temperaturę zdalnie, nie musimy do ula praktycznie podchodzić, mamy to na ulu.
To znaczy zdecydowanie tak, dlatego że pszczoły mają to do siebie, że cokolwiek jest obcego w ulu, starają się to usunąć z ula. Więc ja u siebie zastosowałem jakby troszeczkę inny sposób pomiaru, nie jest to pomiar właśnie taki, jak powinien być, czyli to, co by nazwać Pszczoły się znajdują, bo to by było najbardziej wiarygodne. Ja u siebie stosuję pomiar, który jest robiony na powałce. W powałce są takie pajączki wentylacyjne i po prostu na jednym z tych pajączków gdzieś tam, wiem, w którym miejscu się pszczoły znajdują, więc staram się raczej Nad tymi pszczołami ten czujnik umieścić? Przynajmniej z dwóch powodów. Bo zauważyłem początkowo, jak sobie taki czujnik na przykład położyłem na tym pajączku bezpośrednio, to pszczoły mi go po prostu zakitowały, bo one mają tendencję do uszczelniania wszelkich nieszczelności, które powodują ich tam gdzieś nadmuchiwanie powietrza czy coś w tym rodzaju.
I rzeczywiście poza tym tam nie było zasilania na tej pasiece, więc to by było nierealne do zrobienia. I poprzestaliśmy na tym alarmie, który zresztą zadziałał swego czasu i tam przepłoszył złodziei. I tutaj pytanie, czy to rzeczywiście była racja, żeby lepiej nie ruszać, ponieważ natura już sobie radzi, czy można jakoś pomagać właśnie jakimś ogrzewaniem, jakimiś zmianami środowiska dla pszczół. Zgadza się. Generalnie jest zasada taka, nie ruszać, pozwolić im żyć. Niech one sobie robią tak, jak chcą. Natomiast wiadomo, że w pewnych sytuacjach pszczelarz musi zareagować i fakt jest faktem, że dawniej, bo my też to pamiętamy, były zimy, faktycznie, które były zimy, kiedy było dużo śniegu, Miesiąc potrafił trzymać po 20, po 15 stopni mrozu i te pszczoły przeżywały.
Natomiast pszczołom jest potrzebna taka niska temperatura, bo one wtedy hibernują, one mniej pokarmu zużywają, nie rozwijają się. Pszczoły po prostu przezimowują, tak? Natomiast jak mamy takie ciepłe zimy jak ostatnio, to te pszczoły dostają jakby szału, tak? Bo nagle im się wydaje, że już jest wiosna, wylatują z ula, robi się zimno, część ich opada, jakby mają zachwiany ten rozwój. Natomiast jeżeli chodzi o podgrzewanie uli, Są różne rozwiązania, natomiast między innymi jednym z powodów, dla którego ja ten monitoring robię pod takim kątem, to jest głównie obserwacja w czasie zimy, bo mamy zimy dość ciepłe.
Teraz w styczniu mieliśmy 16 stopni. Był taki dzień, kiedy było 16 stopni. Pszczoły wyleciały z ula, oblatywały się. No jeżeli przyjdzie gwałtowny załamanie pogody, spadek temperatury, no to te pszczoły ileś tam ich może paść. One się niepotrzebnie zaczynają rozwijać, bo one myślą, że jest wiosna, matka zaczyna czerwić, a to jeszcze nie jest okres do tego. Bo jeżeli matka zacznie czerwić, pszczoły muszą wytworzyć wyższą temperaturę. Jeżeli nie są w tej temperatury w stanie wytworzyć, bo nie wiem, jest ich tam na przykład za mało albo coś tam, no to właśnie nie przetrwają tej zimy. W tym momencie jakby te wprowadzenie tych czujników i obserwacja właśnie zachowań czy wilgotności w ulu, czy temperatury może nam dać jakieś sygnały, że coś się w ulu dzieje niewłaściwego, tak?
Jest na przykład właśnie za mała ilość pszczół, coś się z temperaturą dzieje, możemy zareagować. Gdybyśmy tego nie mieli, no to praktycznie dowiemy się dopiero o tym na wiosnę, że na przykład taka rodzina nie przetrwała, tak? Możemy zareagować, możemy tą rodzinę jeszcze uratować, więc to jest taka różnica w stosunku do tego, co było kiedyś. Natomiast no niestety, tak jak mówię, te zimy ostatnio są, wszyscy wiedzą jakie, że praktycznie są zimy, kiedy nawet śniegu nie ma w ogóle, tak? Te temperatury są dość wysokie i te pszczoły są takie troszeczkę, one same nie wiedzą, co mają robić, różnie to w różnych rodzinach się odbywa i czasami się kończy właśnie źle dla rodzin, bo rodziny zaczną wcześniejszy rozwój, zaczną zużycie pokarmu,
Wielkie dzięki i do zobaczenia! Odwiedzenie pasieki przynajmniej dla mnie to takie uspokajające jest, bo te pszczoły tak naprawdę w ogóle nami się nie interesują, zajmują się swoimi rzeczami, przyjemnie obserwować jak one sobie pracują, a szczególnie jeżeli tam przelaż pracuje i tym dymem takim, tym podkurzaczem tam, to one już w ogóle się nie interesują człowiekiem, siedzą gdzieś tam po prostu, zajmują się swoimi rzeczami i to dość przyjemnie to obserwować.
Dokładnie, no można stać praktycznie przy ulu i pszczoła w zasadzie nic nie zrobi. No wiadomo, trzeba rozpoznać pewne zachowania pszczół, bo one różnie w różnych okresach reagują, na przykład mają problem z pożytkiem czy coś takiego, no to wtedy są bardziej nerwowe, czy zmiana pogody, no to po prostu mniej więcej trzeba wiedzieć jak się zachować, ale w wielu przypadkach po prostu te pszczoły są zainteresowane zupełnie czym innym, one nie reagują, Jeżeli się nie wykonuje jakichś tam gwałtownych ruchów i tak dalej. Więc to nie jest tak jak na przykład z osami czy z innymi owadami, które ewidentnie są nastrojone na atak. Tak, żeby urządliła, to trzeba by pewnie przypadkowo gdzieś przycisnąć. Tak, i też nie zawsze urządli, bo gdzieś tam spadnie i sobie za chwilę poleci z powrotem. Poza tym, z tego, co ja zobaczyłem, skóra jakoś jest nieatrakcyjna dla pszczoły.
Ona tak na chwilę przysiądzie albo wręcz się odbije. Jakoś to nie jest dla niej ciekawe. Natomiast te organizmy mają w sobie bardzo wiele takiej optymalizacji, jak najmniej energii zużyć. Na przykład z tego, co słyszałem, to jak one poruszają się po kwiatach, jest taki algorytm Komi-Woyerzera. w informatyce, czyli żeby jak najkrótszą drogą przejść po wszystkich domach i wrócić do punktu wyjścia. I pszczoła też próbuje to robić, żeby jak najmniej tych zbędnych lotów wykonywać, a zdobyć pokarm. Pewnie w procesie ewolucji po prostu to wykształciła. Dokładnie, to nawet widać często, w ogóle w pszczelastwie jest zasada taka, że nie staje się na wylotku ula, czyli z przodu ula, tylko wszelkie operacje robi się z tyłu, bo nawet łatwo to sprawdzić w bardzo prosty sposób, jeżeli się stanie, kiedy te pszczoły faktycznie latają gdzieś po pożytek i tak dalej, one lecą, tak jak mówisz, tą drogą taką najbardziej optymalną dla nich, jeżeli staniemy im na tej drodze, to bardzo często zdarza się, że taka pszczoła w nas trafi,
To jest dosłownie kilkadziesiąt sekund i już wiemy, co się w ulu działa. Na ten moment nie jest mi to potrzebne. Kwestia, co kto potrzebuje i w jaki sposób te dane będzie zbierał. Można je zbierać w różny sposób, można je gromadzić gdzieś na serwerze, można gdzieś w chmurze. Jeżeli mamy to przekazywane praktycznie po IP generalnie, to możemy chyba z nimi zrobić wszystko. To już jest kwestia tylko wyobraźni osoby, która chce to wykorzystać. Natomiast chcę jakby system uzupełnić jeszcze o właśnie powiadomienia SMS-owe, typu jakieś alarmy, czy załóżmy informacja na żądanie, czyli na przykład wysyłam SMS-a o odpowiednim kodzie i dostaję informację zwrotną na ten moment, jaka jest temperatura, jaka jest wilgotność, jaka jest waga ula. Można pomyśleć o zrezygnowaniu z modułu GSM i SIM-a, a wykorzystaniu SMS API.
Zgadza się, tak jak mówisz, można domoticza jakby bardziej rozbudować przez sposób wysyłania różnych danych czy różnych alarmów. Tam jest dość duża możliwość optymalizacji tego jakby takiego, nazwijmy to, programowania, ale nie w stricte w sensie programisty i znania się na programowaniu, Natomiast jest to na zasadzie takich klocków. Jeżeli coś się wydarzy, to wykonaj to albo tamto, w zależności od czegoś tam i tak dalej, i tak dalej. Więc jest to dla jakby przeciętnego użytkownika, nie za bardzo znającego się na programowaniu, do zrobienia. Natomiast bramka SMS-owa, ja patrzyłem pod innym kątem, bo chodzi też o to, żeby pasieka nie była tylko przywiązana jakby do jednego miejsca. Jeżeli ją mamy postawioną
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Andrzej i Zbyszko omawiają monitorowanie parametrów środowiskowych w pszczelarstwie.
Zbyszko wyjaśnia, jak monitorowanie parametrów środowiskowych pomaga w monitorowaniu stanu pasieki.
Zbyszko opisuje czujniki i zabezpieczenia, takie jak czujniki wilgotności i temperatury, oraz czujnik przeciwkradzieżowy.
Zbyszko opisuje monitorowanie wyrojenia i jego znaczenie dla pasieki.
Zbyszko opowiada o historii monitorowania wyrojenia i technologii monitorowania pasieki.
Zbyszko opisuje wykorzystanie czujników SHT3X do pomiaru temperatury i wilgotności oraz ich integrację z ESP8266.
Zbyszko omawia zasilanie systemu i bezpieczeństwo czujników w ulu.
Zbyszko porusza temat ogrzewania uli i jego wpływu na stan pasieki.
Zbyszko opisuje sposób obserwacji pasieki i korzystanie z Domoticza do zbierania danych.
Rozmowa o możliwości monitorowania dźwięków wydzielanych przez pszczoły w uli, z uwzględnieniem częstotliwości i analizy dźwięku.
Kontynuacja rozmowy o zaimplementowaniu systemu monitorującego uli, w tym zapisywaniu danych i zabezpieczeniu czujników przed czynnikami atmosferycznymi.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.