Mentionsy Mentionsy
besties
besties

wystarczająca na seks ale nie na miłość

20.08.2025 ·55 min 46 s

Wasze ulubione besties czytają historie podesłane przez obserwatorów 🎀chcesz żeby twoja historia znalazła się w odcinku? Wyślij mail na adres [email protected]://www.instagram.com/besties.talkhttps://www.tiktok.com/@besties.talkhttps://www.instagram.com/lilajanowskahttps://www.instagram.com/veronikabialek

Albo komentarze dotyczące mojej wagi. Wyśmiewanie, że byłam grubsza, podczas gdy w tamtych czasach miałam problem wręcz w tą drugą stronę niż z byciem za grubym. Wyśmiewanie moich rodziców, siostry itd. Z tego powodu zmieniłam szkołę i mimo, że się bałam, to okazało się to być najlepszą decyzją w całym moim życiu, bo spotkałam tam moją najlepszą przyjaciółkę, z którą mam kontakt do teraz, jest moją soulmate i pomogła mi poznać, czym jest prawdziwa przyjaźń. Ale to nie o niej jest ta historia, mimo, że jest najlepszą osobą w moim życiu. Wróćmy do podstawówki. Miałam tam w klasie jedną koleżankę Anię i była to w tamtych czasach moja najlepsza przyjaciółka. Oczywiście jest to inny poziom przyjaźni niż w późniejszych latach, natomiast chodzi mi o wspólne branie udziału w jakichś konkursach, wychodzenie na plac zabaw czy oglądanie Barbie w domu jednej z nas. O tej części naszej znajomości nie ma sensu pisać nic więcej, oprócz tego, że wiąże się z nią po prostu dużo nostalgii, jako że Ania była jedną osobą, jedyną osobą, która mnie nie wyśmiewała.

No chodź. I nie chcę, żeby ktoś odbierał to jako atencję, po prostu dzieci tak młode narażone na hejt są okropnie podatne. Natomiast po około 2,5 roku, nie pamiętam konkretnie jak, Ania odezwała się. A możliwe, że weszło to nawet z mojej strony. Stwierdziłyśmy, że między nami nigdy nie było hejtu, tylko po prostu szczeniackie kłótnie i możemy spotkać się i zobaczyć jak to się potoczy. No i tak się zaczęło, odnowiłyśmy kontakt i z czasem stałyśmy się dla siebie bardzo bliskie na nowo, ale już w dojrzalszy sposób. Ja byłam jej wsparciem w jej ciężkich sytuacjach w domu, a ona zawsze była obok mnie, kiedy coś się działo. Spotykałyśmy się na lody, spacery, zakupy, kino, pizza, przegadałyśmy miliony godzin u mnie czy u niej w domu. Chodziłyśmy do innych liceum, natomiast odbierałyśmy się z nich, aby spędzać czas razem. Nie będę zagłębiać się w szczegóły jej prywaty, bo boję się, że to zbyt rozpoznawcze, natomiast później dodam coś w tym temacie.

Po prostu zawsze starałam się ją wesprzeć jak tylko mogłam, organizowałam jej urodziny, prezenty i tak to trwało. Warto dodać, że również w tych ciężkich sytuacjach zawsze mogła przyjechać do mnie porozmawiać z moją mamą, która również ją wspierała. I w tym momencie muszę dodać jeden fakt, który później będzie bardzo istotny. Natomiast ja miałam friend... co? Friend blindness i tego nie widziałam. Moi inni przyjaciele po poznaniu jej często mówili, że ona jest po prostu tempa. No dobra, no też nie każdy musi być nie wiadomo jak inteligentny, no okej. Około czwarta liceum, czyli rok temu, z początku zadziało się kilka sytuacji, które są bardzo istotne. Ania rozstała się ze swoim wcześniejszym chłopakiem, w jej domu zadziały się słabe rzeczy, Ania po około tygodniu czy dwóch poznaje innego chłopaka w klubie.

Nie chce mi się zbytnio opisywać tej sytuacji, bo ta historia i tak jest już długa, natomiast long story short, jej mama wyjebała ją z domu. Oj nie. Bo po prostu za dużo pije. Ania nie miała gdzie pójść i ten chłopak zaproponował jej, że może zamieszkać u niego. Oj, coś czuję, że to się źle skończy. I tak się stało. No, ja też tak czuję. No bo facet poznany w klubie i po prostu mama cię wyrzuca. Ja rozumiem, że po prostu jesteś postawiona w takiej sytuacji. No ale co, nie mogła pójść do ciebie i się zatrzymać na chwilę? W sensie, skoro twoja mama była dla niej wsparciem... No właśnie, ale wiesz, nowy chłopak poznany tutaj już, wiesz, trzeba pewnie z nim kręcić. Nie, nie oceniajmy tego, bo to nie ma, że wiesz, w ogóle padła taka propozycja, co nie? Ale no w sensie, no jeżeli nie miała gdzie iść naprawdę i tylko ten chłopak był jedyną opcją, no to, no co, co miała?

No i tak to było właśnie. Całe wakacje wspierałam ją jak tylko mogłam, w tych ciężkich sytuacjach z jej domu. Jeździłam po nocy do niej, by ją wesprzeć, rozmawiałam z nią, jak może coś zrobić. Ogólnie muszę przyznać, że w takiej przyjaźni, jeżeli ktoś potrzebuje wsparcia, ja jestem bardzo zaangażowana i zawsze staram się jak mogę, aby ktoś poczuł się lepiej. Były sytuacje, kiedy przyjeżdżała w nocy do mnie spać, bo potrzebowała wsparcia, bo pokusiła się z tym chłopakiem, który tak off topic, bo jego nie muszę mieszać do tej historii, był totalnym zjebem. I nadal jest. Część trzecia. Tak się przeczuwałyśmy. Zaczął się rok studencki, który dla mnie był ciężkim czasem, ponieważ wszystkie moje bliskie osoby poszły na wymarzone studia, a ja się nie dostałam tam, gdzie chciałam i siedziałam w domu w dodatku bez pracy. I naprawdę był to dla mnie ciężki czas, prywatnie, bo zwątpiałam w siebie, a niestety wtedy Ania nie okazała mi tego wsparcia, tak jak ja jej.

No i w momencie, kiedy ja przestałam się angażować, to kontakt się urwał. No wiadomo. No właśnie. Nie odczułam żadnego braku. Ania pozwalała traktować się temu chłopakowi jak mu się podobało. Było dużo sytuacji, które tylko potwierdzały słowa moich przyjaciół, jaka ona jest. Chodzi o to, że zaczęłam zauważyć te wszystkie małe sytuacje, jaka ona jest i jak mnie traktowała. Ja zawsze byłam dla niej i dawałam z siebie 100%, a ona wybierała ze mnie 200%. W sytuacji, których wcześniej nie widziałam, nagle zauważyłam, że rzeczywiście jest to typ po prostu osoby, która ma mało w głowie i nie myśli, co robi. Ja naprawdę mam w sobie dużo empatii i wyrozumiałości, tłumaczyłam jej zachowania tym, jak ciężko miała w życiu i chyba dlatego zaakceptowałam jej różne zachowania. Ojejku, aż tak?

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.