Mentionsy Mentionsy
besties
besties

tinder niespodzianka!

27.08.2025 ·1 godz 1 min

Z kodem BESTIES 60dni i 40h słuchania za darmo dla nowych użytkowników!https://www.bookbeat.com/pl/besties?utm_source=spotify&utm_medium=influencer&utm_campaign=PL-besties-action-33213&utm_content=textlink-spot-epi-description-60d&utm_term=deal3reklamaWasze ulubione besties czytają historie podesłane przez obserwatorów 🎀chcesz żeby twoja historia znalazła się w odcinku? Wyślij mail na adres [email protected]://www.instagram.com/besties.talkhttps://www.tiktok.com/@besties.talkhttps://www.instagram.com/lilajanowskahttps://www.instagram.com/veronikabialek

Tak, jakieś takie sentymentalne i o Boże, co za cudowny czas, bo... Bo cały czas uważam, że update'uję i przeżywam jeszcze raz. Update'uj! Powiedział nawet, że zasługuje na więcej. Że jestem dziewczyną, która podbije ten świat i że kiedyś spotkam kogoś, przy kim będę szczęśliwa i będę się non-stop uśmiechać. Ale to właśnie, skoro tak dobrze o mnie myślisz, to dlaczego ty nie chcesz być tym kimś? No bo chce się wyszaleć. No właśnie, to jest już takie, po prostu daj mi spokój. Czy jesteś taka wspaniała, że to nie ja, to ty? No, no, to jest trochę też tak, no. Bo gdyby też był taki bardzo zakochany, no to walczyłby, co nie? No, ewidentnie raczej nie jest tutaj w tym przypadku. No i Tak jest tak, że my powinniśmy dla siebie być najważniejsi.

Co ja robię ze swoim życiem? Nie, dlatego nigdy nie róbcie takich tatuaży. Nie, nie róbcie. To zły pomysł. I później takie przekreślone i kolejne imię. Boże. Przecież mój były ma kawałek mojej twarzy. No właśnie. No właśnie. Ale lubimy się także. Matko, dziewczyny, mówię wam, załamałam się, bo wisiała nade mną jakaś klątwa chyba. Myślę sobie, dlaczego trafiłam na takie osoby. Ale nie poddawałam się. Chciałam znaleźć miłość życia i otrząsnąć się po Aleksia. Pewnego razu w klubie poznałam Stefana. Tańczyliśmy, gadaliśmy i całowaliśmy się. Ja to traktowałam jako jednorazowy wyskok, jednak on chciał mój numer. Zgodziłam się, bo wydawał się spoko osobą. Jak bardzo się myliłam. No nie. Po tygodniu pisania zaproponował spotkanie. Zgodziłam się.

Odpowiadał, ale myszko, przecież wiemy oboje, że i tak będę cię miał. O Jezu! Bo co, bo jesteś piłkarzykiem? No nie. Boże, oni myślą, że jak grają w jakiejś trzeciej lidze, to oni już mają każdą laskę. Karierę, no tak, tak. W sensie nie obrażając, bo wiadomo, trzeba się wspiąć po tej drabince do góry, wiadomo, ale po prostu... Dlaczego... To jest taki stereotyp, no dlaczego tak jest? No to oni to zrobili sami sobie, na pewno są jacyś normalni piłkarze. Bez sensu to przedłużać, po co czekać miesiąc, skoro można mieć wszystko na teraz. Ja zawsze dostaję tego, co chcę, dlatego wiem, że ciebie też będę miał. Jakbym usłyszała coś takiego, to aż po prostu... Wykręciłabym mnie. ...na z nią się bym zrobiła, że nie będziesz mnie miał.

Jak już myślisz tak o mnie, no to, że ja nie mogę decydować o sobie? Ja już czułam takie zażenowanie i bezsilność, bo do niego nic nie docierało. Powtarzał tylko w kółko myszko i to, że będzie mnie miał. Odstraszało mnie to na amen. Postanowiłam go zgoustować, jednak typ nie dawał za wygraną. No to jeszcze bardziej nakręcało. No właśnie, bo on nigdy nie przegrał. On mówił serio, nie podda się, dopóki nie będzie mnie miał. Pisał, dzwonił non-stop. Zablokowałam jego konta, jednak on znajdował inne sposoby. O Boże, to już psychol. Pożyczył telefon od innych ludzi i dzwonił i pisał z obcych numerów. Co? Nie no, to już jest psycholskie. Wydawało się, jakby to nie miało końca. Postanowiłam, że odstraszę go w inteligentny sposób, żeby nie chciał już walczyć o mnie. Napisałam mu, że właśnie wracam z orgi i idę się kąpać.

No Jezu! Oczywiście nie była to prawda. Nie odstraszyło go. Chciało go odstraszyć i udało się. Zwyzywał mnie od sami się domyślacie i odpuścił. Tak, a czemu nie napisał? O, czemu mnie nie zaprosiłaś? Tak beze mnie? O nie. Gdy już się ucieszyłam, że mam spokój, on dzwoni. Myszko, przepraszam, nie chciałem. Kocham cię. Nie, no Boże. Kocham cię? Może chyba jakieś procenty wleciały. Po kilku dniach i jednym spotkaniu on mnie kocha? Chyba ma obsesję. Napisałam, że jak nie da mi spokoju, to zawiodą mnie policja. Groził, że przyjedzie i będzie wystawiał pod moim domem. Jednak na szczęście na groźbach poprzestał. Po kilku nieudanych randkach usunęłam Tindera i po czasie wrócił mi kontakt z Alexem.

Tak, bo się tak chciałam powiedzieć, że wspierałaś go po prostu, że to jest coś, czym on zawsze chciał się zajmować i po prostu powiedziałaś, ok, przetrwamy to. Był to trudny czas pełen tęsknoty i smutku. Ani przez chwilę nie wątpiłam, że damy radę i przetrwamy to. Razem jesteśmy silni. Niedawno wrócił i przeżywamy teraz drugi miesiąc miodowy. Na przysiędze wojskowej, gdy mogłam go przytulić i pocałować po miesiącu, ciężko opisać to uczucie. Nogi jak zwaty, serce bije jak szalone, a z oczu płynęły łzy radości. U niego tak samo. Boże, jak... Boże, sobie to wyobrażam, jaka to aromatyczna chwila. Świat się zatrzymał i byliśmy tylko my. Dużo rozmawialiśmy o wspólnej przyszłości, naszych planach i marzeniach. Chcemy zwiedzić Stany, Londyn, Muzeum Harry'ego Butera oraz Sherlocka Holmesa, zobaczyć Dzień Zmarłych w Meksyku, zorzę polarną w Islandii, objechać Włochy samochodem, odpocząć na Bali...

Mężczyznę, który jest mnie pewien i z którym planuję nasz wymarzony ślub i wesele. Mężczyznę, z którym podbiję świat. Mężczyznę, który mnie kocha taką, jaka jestem. Mój świat przy nim nabiera kolorów każdego dnia. O Boże. Także dziewczyny, które tego słuchają po rozstaniu lub w trakcie, głowa do góry. Wszystko dzieje się po coś. Byłam w bardzo złym miejscu w życiu, jednak wszystko się odmieniło. Ktoś tam na was czeka, jestem tego pewna. Trzymajcie się ciepło, dziewczyny, i wierzę w miłość, bo przyjdzie do was w najmniej oczekiwanym momencie. Tak, i podpisujemy się pod tym. Dobrze, tutaj zdjęcia dla nas. Ale Jezu, jak pasują do siebie. Pasujecie do siebie, no. W ogóle słyszałam kiedyś teorię, że jak para fizycznie nawet do siebie pasuje, to znaczy, że są dobrze dopasowani, że będą ze sobą.

Już wtedy moja intuicja podpowiadała, że coś ukrywa, ale nie zwracałam na to większej uwagi. Po niespełna kilkudziesięciu minutach zaczął dzwonić i wypisywać bardzo zboczone rzeczy. Oraz zasugerował, że chciałby, aby na następnym spotkaniu miało być coś więcej niż pocałunek. Ja jako osoba po bolesnym zerwaniu chciałam w końcu się zabawić. Oczywiście może nie na tyle, żeby uprawiać stosunek, ale takie wiadomości mi nie przeszkadzały, a nawet kręciły. Spotykaliśmy się codziennie, ale oczywiście nic nie trwa wiecznie. Po naszym ostatnim spotkaniu, dzień przed naszym wyjazdem, poszliśmy do lokalnego klubu. Już od początku jego, jak i Arka, jego przyjaciela, zachowanie nam się nie podobało. Kuba unikał kontaktu wzrokowego oraz gadał z innymi ludźmi tak, jakbyśmy nie istniały. O Boże, najgorzej. Wychodzisz z kimś i nagle nie istniejesz dla tej osoby.

Wtedy już wszystko było jasne. Nagle w mojej głowie przypomniał mi się jeden jego tekst, który do mnie powiedział, że to jest Vegas. Że to, co w Vegas, zostaje w Vegas. Że co? To super Vegas. To, co w Sopocie, zostaje w Sopocie. Boże, ale to klinguje. Pamiętam, jak mu powiedziałam, że nie wiem, czy dobrze robię, że nie chcę wyjść na kobietę lekkich obyczajów i że nie daję się pierwszemu lepszemu chłopakowi całować i dotykać, a on powiedział na to, że sam przyjechał tu nie tylko do pracy, ale też, żeby się zabawić i przecież nikt z mojego rodzinnego miasta się o tym nie dowie. Że wszystko zostaje między nami. Ale to nie chodzi o to, czy się ktoś dowie, czy się nie dowie. Chodzi o to, że jak ja się z tym czuję, bo szacunek do siebie, nie o ludzi, którzy co o tym sądzą, tylko o co ja o sobie sądzę po tej sytuacji.

Boże, zechciało mi się rzygać. Jak można mówić takie rzeczy, mając laskę kilkaset kilometrów obok? Ale to nie koniec jego akcji. Pewnego dnia, kiedy siedzieliśmy na naszym spocie, ich koleżanka z pracy, którą też tam poznali, mówiła mi, że Kuba kilka dni przed poznaniem mnie przystawiał się i obmacywał inną laskę. Oczywiście na to też miał dobre wytłumaczenie, abym się do niego nie zniechęciła. Pewnie po moim wyjeździe było ich więcej niż tylko my dwie. Jestem tego pewna, no na 100%. Przecież wyjechał od swojej dziewczyny, żeby się zabawić. No bo to co Vegas, zostaje w Vegas. A przy okazji wykorzystać niewinność u uczucia innych dziewczyn. Wiem, że głównie ofiarą jest tu ona, dziewczyna, która nadal żyje w nieświadomości. Ale ty też jesteś ofiarą.

Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.