TA PRZYJAŹŃ NIE POWINNA SIĘ WYDARZYĆ...
jeśli chcecie być na bieżąco z naszymi materiałami zostawcie suba i kliknijcie dzwoneczek!🔔Widzimy się w każdą środę i niedzielę 🫶🏼💗material sponsorowany przez PsiBufethttps://psibufet.com/bestiesPartnerem i sponsorem odcinka jest PsiBufet. Zamów świeże jedzenie dla swojego psa z naszym kodem BESTIES, aby otrzymać 40% zniżki na pierwsze zamówienie i 25% na drugie.dajcie znać jak siedzi Wam taki format, cały czas chcemy się rozwijać i szukamy nowych rozwiązań!wpadajcie na nasze profile:💓Besties  / bestiesclub_  / bestiessclub 🩷Lila  / lilajanowska  / lila_janowska 🩵Werka  / veronikabialek  / veronikabialek 💌Współpraca biznesowa: [email protected]
Bezpieczeństwo pomimo wszystko. No i po drugie, no też... Kurde, związek to coś innego, ale w przyjaźni co takiego stało się na tym wyjeździe, że... Zostawiać. Tak, no bo możemy się pokłócić i nie gadamy przez dwa dni, no ale później tak przegadamy to i będzie wszystko okej, no. Zacznę od naszej relacji, nazwijmy ją Zuzia. Jest ode mnie 3 lata młodsza, ja mam 24 lata, poznałyśmy się w podstawówce. Krótko o nas. Ona, problematyczna, od dziecka słabe oceny, złe, towarzystwa, wybuchowa, z tendencjami do buntowania się i stawiania na swoim za wszelką cenę. Ja, bardzo ugodowa, dobrze się uczyłam i unikałam złego towarzystwa, miałam zawsze dużo znajomych i tego ona nie mogła znieść. Jak to się stało, że wy się połączyłyście? No, bo się też zastanawiałam nad tym, no ale przeciwieństwa się przyciągają, także w przyjaźni.
Zuzia od dziecka chciała przeprowadzić się do Stanów. Dużo o tym mówiła, ale nie myślałam, że to się stanie tak szybko. Jej plany zaczęły stawiać się realne, gdy dostała pracę w liniach lotniczych i poznała chłopaka na Tinderze. Amerykanina. Ich związek rozwinął się ekspresowo. Przeprowadziła się do niego po miesiącu od Poznania. To był jej pierwszy chłopak. Nazwijmy go Max. Max był prawie 40 lat, był już po rozwodzie, bez dzieci, nie należał do bogatej rodziny, więc wykluczamy tu, że Zuzia poleciała na hajs. Wiem, że ona była w jego typie. Dziewczyna w stylu latino, duża pupa, duży biust, w skrócie podobna do jego ex. On szalał na jej punkcie. Pokazywała mi wiadomości, od niego pełne wyznań i pięknych słów. Gdyby chłopak mi tak pisał, kolana by mi miękły. Był aż zbyt słodki. Coś mi tu śmierdziało.
W końcu miał wcześniej trochę praktyki, wiedział jak zwracać się do kobiet. Czemu w sumie się rozwiódł? Ona była z Brazylii i chciała tylko zieloną kartę, a dalej o Zuzi i Maksie. Dobrze im się układało, kilka miesięcy mieszkała u niego na Florydzie, a kilka w Polsce. Dzięki pracy na lotnisku miała bardzo tanie bilety. No w sumie mądrze. Ej, to jest super, możesz sobie latać o wiele, wiele taniej. Także dziewczyny, jak macie faceta za granicą, to po prostu musicie iść do pracy w liniach lotniczych, bo wtedy nie będziecie wydawały milionów na podróże. Naprawdę, bo te zniżki czasem w liniach są naprawdę mega fajne. Ale zobacz, to tak się mówi, że stewardessa i to jest leciutka praca, a to jest tak ciężka robota. Ja bym nie była w stanie wykonywać tej pracy, bardzo podziwiam.
Po roku przekonywań zgodziłam się. Było to trzy miesiące temu. Miałam do nich pojechać na Halloween zeszłego roku. Lokum i podróż załatwiła Zuzia, miałyśmy mieszkać w domu mamy Maxa. Mieszkała tam też jego babcia. Max zrezygnował z wynajmu mieszkania, żeby zaoszczędzić na przeprowadzkę do Polski i chwilowo mieszkał u mamy. Relacja Zuzi i Maxa stawała się poważna, a sama Zuzia zmieniła się na lepsze po poznaniu Maxa, nie była już tak konfliktową osobą. Wydawało mi się, że w końcu będziemy mieć miłe wakacje. Poprzednie wspólne wyjazdy z Zuzią często kończyły się złością z niewiadomych dla mnie przyczyn i niesmakiem pozostawionym na wiele tygodni. Na szczęście rzadko razem gdzieś jeździłyśmy. Boże, straszne! W końcu wylądowałyśmy w Stanach i co? Wiedziałam, że American Dream to bajka przeszłości, ale nie spodziewałam się, że jest tam aż tak tragicznie.
Było tam bardzo drogo na tyle, że wydałam tam wszystkie oszczędności. Liczyłam, że wydam trzy razy mniej, a bardzo ograniczałam swoje wydatki. Przyznaję, że trochę tam narzekałam na okoliczności, ale Max potwierdził moje zdanie. Jedynie Zuzia była zakochana w vibe, jaki tam panował. Nie rozumiałam czemu. Każdy dzień był taki sam. Plaża, jedzenie, Walmart i spędzanie 24 na 7 czasu z tymi ludźmi przez tydzień. Było z nami jeszcze znajoma Maxa, też 22-letnia. Trochę dziwne, po kilku dniach wszyscy byli już trochę ze sobą zmęczeni. Zuzia dawała po sobie poznać, że hamuje się przed złością. Starałam się być pomocna i bezkonfliktowa, żeby wszyscy wyszli z tego cało. Ale na nic moja starania. Czułam, jak napięcie Zuzi rośnie. Przyszedł dzień przed wylotem. Straszne są takie wyjazdy już pod koniec, po prostu masz takie ciśnienie, że już każdy chce wracać.
Tak. Już każdy ma dosyć. No ale nie no to, że ty czułaś, że ona jest już taka po prostu... No i co ty masz zrobić z tym? Przyszedł dzień przed wylotem, wszystko w normie, jesteśmy w knajpie, reszta sprzeczała się o jakąś głupotę, nie ingerowałam. Wychodzimy z knajpy, idę na swoje siedzenie na tyle samochodu i widzę jak Zuzia wpycha się przede mnie zdenerwowana i rzuca mi na siedzenie jej jedzenie, które miała w torbie na wynos. Stanęłam jak wryta, ciśnienie mi się podniosło. Poczułam, że osiągnęłam limit znoszenia jej humorów. Postawiłam się. Kazałam jej to zabrać, a ona na to, że to nie jest jej problem i że muszę sama sobie z tym poradzić. Co? Przecież to jest jej jedzenie. Weź sobie to po prostu albo wypierdzielam. Co to jest za zachowanie zjebane? No nie wiem.
Zapytałam, dlaczego tak mówi. Uważam, że jestem przeciwnością materialisty. Jej argument? Bo dostałam podwyżkę w pracy i liczyłam na kolejną. Czy to nie jest absurdalne? No właśnie miałam powiedzieć, że na pewno więcej zarabiasz niż ona i dlatego jesteś materialistką. Ja pierdziele. P.S. Całe życie liczyły się dla niej tylko drogiem marki, a jej hobby to wydawanie pieniędzy. Wszystko kupowali jej rodzice, nawet jak wydawała całą wypłatę na ciuchy i kosmetyki. Co za obrzydliwa osoba. Obrzydliwa. Nie no, ale w ogóle... O co jej chodzi? Jaki ona ma problem tak naprawdę? Ale dalej o naszej kłótni. Powiedziałam jej, słuchaj, ja też mogłabym powiedzieć o tobie wiele złego, ale tego nie robię, bo się przyjaźnimy. Spojrzałam wtedy na Maxa i Zuzia zdębiała.
Mogę lecieć taniej, ale tylko z pracownikiem w obie strony. O Boże no! Wszyscy po tej sytuacji zaczęli mnie unikać. Dlatego, że kłóciliśmy się po polsku, to Max i jego znajoma nie wiedzieli, o co poszło. Nie mówiłam im nic, więc znali tylko wersję Zuzi. No wiadomo. Zapytałam tylko, czy faktycznie mają mi coś za złe. Ale ty też pierwszy raz widzisz tych ludzi na oczy. No tak, no. No to też jakby jak mają też stanąć za tobą, jak znają tylko Zuzi wersję. No i widzą siebie pierwszy raz. Zapytałam tylko, czy faktycznie mają mi coś za złe, a oni powiedzieli, że nie i nie wiedzą nawet, czym sobie zawiniłam.
Wieczorem jednak wyszli na jedzenie beze mnie. Ja zostałam w domu z jego mamą i babcią. Opowiedziałam im, co zaszło i wzięły moją stronę. Bardzo mnie wspierały, choć nawet nie znały. Wiem tylko, że nie lubiły Zuzi od jakiegoś czasu. Dobrze to przekwiniłaś. Przyszedł dzień powrotu. W trakcie pakowania poprosiłam Zuzię, żebyśmy wróciły w pokojowych układach, a po wylądowaniu się rozstaniemy. No tak. Miałyśmy od początku umowę, że użyczę jej mój drugi bagaż na rzeczy, które chciała przywieźć ze Stanów, a ja będę miała jedną walizkę i kilka moich rzeczy w drugiej, którą dzieliłyśmy. To był wielki błąd. Boże, no ale kurde. Myślę, że nawet jakbym się pokłóciła z kimś tak mocno, no to trzeba wrócić jakoś do domu.
No już podjęłyśmy jakieś decyzje. No tak, tak. Już po prostu wróćmy. Możemy nawet zamienić miejsce z kimś, żeby nie siedzieć koło siebie, ale już wróćmy tak, jak miałyśmy wracać, a nie po prostu jeszcze ta zrobi na złość i ona cię nie weźmie na ten bilet. Ty nie masz hajsu. No po prostu ja już wiem, co tam się będzie działo. Dojechaliśmy na lotnisko. Rozłąka Zuzi i Maxa była bardzo emocjonalna. Przy rękawie do samolotu pocieszałam ją, bo było mi jej szkoda. Boże. A, czyli tu już gadacie, tak? No gadają, no bo muszą jakoś wrócić. No dobra, ale ona na pewno jeszcze coś odwali. No. Poza tym nie chciałam, żeby zmieniła zdanie co do powrotu. Zdarzyło jej się to kilka razy. Jej bilet pracowniczy na takie nagłe zmiany terminów do powrotu.
Ale ja miałam jasny cel. Wrócić do domu i zerwać kontakt z tą tyranką raz na zawsze. Byłam już pełna nadziei, szczęśliwa, gdy wchodziłam do samolotu. Nawet dostałyśmy upgrade na miejsce premium. Wszystko szło po mojej myśli. Wszyscy pasażerowie na pokładzie, zaczynamy wyjazd na pas startowy, silniki włączone. Rozsadzała mnie ekscytacja, że wrócę do domu, do mojego chłopaka i rodziny po tak nieudanym wyjeździe. Od pierwszego dnia myślałam tylko o powrocie. Te 7 dni trwały jak wieczność. Boże, biedna. Teraz już relaks, włączam sobie muzyczkę i się rozsiadam. I nagle widzę, jak Zuzia robi się czerwona i zaczyna płakać. Kurczowo trzyma się fotela i zaczyna wpadać w histerię. Błyskawicznie włączam tryb opiekunki i zaczynam ją uspokajać łagodnym głosem i trzymać za rękę na próżno. Wyrwa się z pasów w fotelu i biegnie do stewardessy, krzyczy, zawracajcie samolot, ja muszę wysiąść natychmiast.
Pracownik, który odprowadzał nas po bagaże, próbował uspokoić Zuzię, która powtarzała tylko, jak jest jej głupio, że robi taki kłopot. Ale że ona tak kłamie, tak bezczelnie udaje. I manipuluje teraz pracowników. No właśnie, są naprawdę sytuacje, że coś by się stało i trzeba zawracać ten samolot, a ona robi coś takiego? No naprawdę? Pracownik powiedział, że to zdarza się często i raczej nie będzie miała za to konsekwencji, szczególnie, że jest pracownikiem. Jak to... Zaraz, zaraz. Ona się boi latać nocą, a jest stewardessą? Nie, nie było powiedziane, że ona jest stewardessą. Po prostu pracuje, że może pracować, wiesz, w tych budkach. Dobra, dobra, sorry. Jak to żadnych konsekwencji? Ona nigdy za nic nie poniosła konsekwencji. Zawsze to mi się dostawało, bo jestem starsza i powinnam myśleć za nas dwie.
Psycho! Nie, ona jest psychicznie chora, po prostu jak najdalej od niej, bo ona jest niepoczytalna. Chciałam szybko ściągnąć po moją kosmetyczkę, którą chciała właśnie rzucić w pizdu, aż nagle sięgając po nią zobaczyłam, Zuzia chroni się rękami, jakbym miała ją uderzyć. I teraz powiesz, że ty chciałaś podnieść na nią rękę. Spojrzałam na to i ramiona mi opadły. Czy ona naprawdę ma o mnie takie zdanie? Nie, to jest manipulacja. To nie tak, że ona ma o tobie takie zdanie, ona próbuje, ona próbuje cię wjebać właśnie z tego zachowania. Nie, ja nie wierzę, ja nie wierzę w to i ona powie Maxowi, że ty chciałaś ją uderzyć. Ludzie, co to były za emocje, które wtedy czułam? Przerażenie, bezsilność, złość, zdradziła mnie moja najlepsza przyjaciółka. Czy te 16 lat nic dla niej nie znaczyło?
Tym bardziej to jest stresujące. Więcej nie miałam kontaktu z Zuzią. Na pewno dostała niezłe bęcki od mamy Maxa i od babci. Wiedziały, że Zuzia może coś odwalić, ale nikt nie spodziewał się takiej akcji. Po kilku godzinach chaosu udało mi się zdobyć pieniądze na powrót i na nocleg. Bilet na następny dzień wyszedł mnie prawie cztery tysiące złotych, a nocleg w naszym hotelu na lotnisku tysiąc złotych. Najdraższe wakacje życia. Kasę pożyczyli mi rodzice. Musieli odwołać swoje wakacje, żeby móc przelać mi na to pieniądze. Boże. Bez ich pomocy nie wiem, co bym zrobiła. Boże, straszne. No. I po prostu przez jakąś... aż no... nie mam słów na nią. Nie mam słów, że jak można zrobić coś takiego. Już po prostu lećcie...
Już zamknijmy ten temat i koniec. Chciałabym poznać ją. Na żywo. Nie, ja nie. A ja chciałabym. Powiedzieć, co o niej sądzę, po prostu spać. Całą noc spędziłam na ogarnianiu powrotu. Nie mogłam spać, bałam się, że jako pracownik Zuzia ma zdolność odwołać mi lot, za który... Nie, no aż takiej nie ma władzy. Czemu tak myślałam? Bo byłaby do tego zdolna. Nieraz wyrządzała pasażerom różne świństwa, żeby im uprzykrzyć podróż. Co? Nie dopuścić ich do lotu, jak brakowało dla niej miejsca w samolocie. Aha. Ej, to tacy ludzie nie powinni pracować na lotnisku. Dlaczego robisz komuś na złość? Tacy ludzie nie powinni w ogóle z ludźmi pracować. Odizolowanie od innych ludzi.
Zdarzają mi się sny, w których uciekam przed nią, bo chce mi coś zrobić. Boże. Musi pogodzić i ja w tych snach jej wybaczam, a potem budzę się z ogromnym poczuciem winy. Boże, ja mam czasem takie sny, że były próbuje się do mnie dobić. I to mu wybaczasz. A ja mu mówię, uciekam. On próbuje. Boże. Teraz już wiem, że to było toksyczne uzależnienie się od tych dobrych chwil. Maskowanie przez tyle lat jej złych zachowań. Po co? Wybielanie się tylko po to, żeby uporczywie trzymać się tych miłych chwil? Nigdy nie myślałam, że Zuzia odwróci się tak przeciwko mnie. Dostałam zwrot tylko części kasy za niewykorzystany bilet. Nie miałam siły się dalej wykłócać. Czy naprawdę musiała być taka cena za nauczenie się asertywności, stawiania się i podejmowania wyborów zgodnych ze samą sobą?
Traktuję to jak najcenniejszą lekcję w życiu. Jeśli ktoś ze słuchaczy czuje, że jest w podobnej sytuacji, niech dwa razy zastanowi się, ile zapłaci w przyszłości za uleganie wpływom takich osób jak Zuzia. Ja najwyraźniej potrzebowałam takiego kopa, żeby w przyszłości nie doszło do czegoś gorszego. No właśnie. Dziękuję za przeczytanie mojej historii. Buziaki. Wow. Wow. Wow. No, ogromna lekcja. To już nie chodzi o opinie od zasady, a o twoje zdrowie psychiczne. Tak. Nawet na dwa słuchaj. Nawet na dwa, właśnie. Po prostu, Goniuś, przepraszam, że musiałeś tego słuchać, bo ty też na pewno się zdenerwowałeś. Proszę, kochany, dwa masz, bo taka ta historia naprawdę zdenerwowała.
Boże, o co chodzi? Pewnie jakiś dealer. No Jezu, myślisz? Na wakacje tego samego roku poleciałam do Ciecie do Stanów na ponad miesiąc, bo rzeczy to te same. Czy to jest Zuzia? I w tym czasie zaczęłam dużo wrzucać na Instagrama. Zdjęcia, relacje, wszystko. I zgadnijcie, kto się odezwał. Dominik. Napisał właśnie tam i tak wrócił nasz kontakt. Przepraszał, że wcześniej go urwał, tłumaczył się trudną sytuacją w rodzinie. Przepraszam, że się nie odzywam, ale mam trudną sytuację w rodzinie. No nie wiem. Trochę mnie to zabolało, bo zawsze wydawało mi się, że mówimy sobie o wszystkim. Ale z drugiej strony byłam po prostu szczęśliwa, że znowu mogę z nim rozmawiać. Zaczęliśmy pisać i gadać, a nawet planowaliśmy spotkać się w czwórkę. Ja z moim chłopakiem, on ze swoją dziewczyną.
Pokazano wszystkie 18 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Lila, Werka i Goniuś przywitać się i podzielić się zaszczytem sponsorowania od PsiBufet.
Opis usługi PsiBufet, jej korzyści i sposobu działania.
sponsorem naszego dzisiejszego odcinka jest PsiBufet
Opowieść o zerwaniu przyjaźni z ex-bestie i jej konsekwencjach na wakacjach w Stanach.
Analiza relacji i konfliktów między ex-bestie, opowieść o granicach i niezgodności.
Podsumowanie historii Goniusza i opowieść o PsiBufet.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„sponsorem naszego dzisiejszego odcinka jest PsiBufet"
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Widzimy się w każdą środę i niedzielę 🫶🏼💗
material sponsorowany przez PsiBufet
https://psibufet.com/besties
Partnerem i sponsorem odcinka jest PsiBufet. Zamów świeże jedzenie dla swojego psa z naszym kodem BESTIES, aby otrzymać 40% zniżki na pierwsze zamówienie i 25% na drugie.
dajcie znać jak siedzi Wam taki format, cały czas chcemy się rozwijać i szukamy nowych rozwiązań!
wpadajcie na nasze profile:
💓Besties
 / bestiesclub_
 / bestiessclub
🩷Lila
 / lilajanowska
 / lila_janowska
🩵Werka
 / veronikabialek
 / veronikabialek
💌Współpraca biznesowa: [email protected]