Mentionsy Mentionsy
Żółte Napisy
Żółte Napisy

#28 Wszystkie teorie spiskowe na temat Walta Disneya

24.04.2026 ·1 godz 30 min · 3 rozdziały

Nazwisko które zna chyba każdy na świecie - Disney. Twórca postaci, które były nieodłączną częścią naszego dzieciństa. Każdy chyba zna scenę, gdzie Skaza zrzuca Muffasę w wąwóz....Ale czy wiecie ile jest teorii spiskowych na temat życia i śmierci Walta Disneya? Jeżeli nie to odpalajcie ten podcast i sami się dowiedzcie w co wierzą ci co otworzyli oczy.Wasze Żółte Napisy ***ZOSTAŃ PATRONEM: patronite.pl/zoltenapisyINSTAGRAM / TIKTOK: para.absurduSPOTIFY: open.spotify.com/show/0NKVXrDlhp7Wvs94pEaxTCYOUTUBE: @ParaAbsurduGRAFIKI: limanniel_plMONTAŻ: naaduch

0:00 · Wprowadzenie i podziękowania 1

Ten podcast ma charakter rozrywkowy i satyryczny. Poruszane w nim teorie są przedstawione celowo z przymrużeniem oka. Nie mamy na celu podważać ani obrażać niczyich uczuć, wierzeń czy przekonań. Jeżeli jesteście wrażliwi na humorystyczne podejście i dużą dawkę ironii, to nie jest podcast dla Was. Dla wszystkich pozostałych miłego słuchania. I pamiętajcie... Każdej teorii spiskowej jest ziarno prawdy. A na wstępie chcielibyśmy podziękować naszym wspaniałym patronom i zaczniemy od patronów aluminiowych. A dzisiaj porównujemy Was, zgodnie z tematem naszego odcinka, do bajek Disneya. I zaczynamy od Jasio Games. Jasio Games, Ciebie porównaliśmy do animacji pod tytułem Ralf de Molka. Marty jest dla nas Królewną Śnieżką.

2:16 · Porównanie słuchaczy do postaci z bajek Disneya 1

O osobie, o której wszyscy słyszeli i każdy wie. Wydaje mi się, że nie ma na świecie ani pół osoby, która nie słyszała nazwiska Walt Disney. Czyli w tej samej lidze stawiasz Disneya, Steve'a Jobsa, Pudzianowskiego, Najmana. Chciałam powiedzieć Jezusa Chrystusa i Michaela Jacksona, ale ok, niech ci będzie. Dokładnie te same osoby. Niemniej jednak, myślę, że to też jest jedna z tych osób, przez którą każdy z nas kiedyś został oskamowany. To znaczy, wydaliście na niego swoje pieniądze. Na pewno wydaliście jakieś pieniądze na kasety z jego bajkami. Wyobraziłem sobie Walta Disneya, który chodzi z taką walizką od domu do domu, puka do twoich drzwi. Czy chcesz kupić coś z Avonu? Dzień dobry, mam garnki. Czy chce pani wziąć udział w pokazie garnków?

6:35 · Teorie spiskowe na temat Walt Disneya 23

Z Disneya, Disney i tak dalej, a to jest Disney. To jest to samo, co mówimy, że idę do Nike'a, a za granicą się mówi, idę do Nike'i. Tak samo jak się mówi lewis, spodnie z lewisa, a to jest Levi's. No bo dobra i zaraz ktoś napisze w komentarzu, bo wy nie potraficie mówić po angielsku. Ale to jest właśnie to, o czym kiedyś nawet zrobiłam TikToka, że pytanie, czy lepiej jest być hiperpoprawnym i mówić, idę zjeść mochi, idę na macie, idę zjeść sysi, albo... Jadę metrem. Metrem. Metrem, no. Albo nie wiem, w jakimkolwiek innym języku. Znasz jakieś określenie po francusku? O tak, klasycznie zawsze mówiliśmy o tym, że zamiast poproszę croissanta, to mówisz poproszę croissant. Dobra, ja obstawiam, że to pytanie już kiedyś gdzieś padło, bo my już mamy tyle kanałów, że już ludzie piszą, o, słyszałem o tym tutaj.

Nie oglądajcie wszystkiego od nas, albo oglądajcie, ale nie piszcie nam, że już gdzieś coś o czymś mówiliśmy. Nieważne. Chodzi mi o to, że zastanawialiśmy się już kiedyś nad tym, czy jak idziesz do piekarni i mówisz do pani, chcę croissanta, czy poproszę dwa... I wtedy pani patrząc jak na debila, co? Tą drożdżówkę francuską? No i właśnie teraz musimy podjąć tą bardzo trudną decyzję, czy mówimy Disney przez cały podcast, czy Disney. Disney. Disney. Disney jednak lepiej, nie? To siedzi w naszej polskiej duszy. No tak, no nie, bo... Bajki kogo Disneya? Oglądasz co Disney Channel? No właśnie, idę na Disneya do kina, oglądam Disney Channel. Dobra, więc dzisiaj będzie o tym, ale zanim przejdziemy do grubych rzeczy, do właściwych rzeczy, mamy jeszcze kilka tematów do poruszenia. Tak, i to są tematy, które chciałam ci zadać.

Jakie są twoje wspomnienia z Disneyem z dzieciństwa? Czy to jest w ogóle firma, która gdzieś tam rzeczywiście zapisała się w historii twojego życia? Disney, nie wiem dlaczego, takie najbardziej wyraziste wspomnienie Disneya mam z Piotrusiem Panem. O, nie spodziewałam się. Nie wiem dlaczego, ale to, znaczy wiem, wydaje mi się, że dlatego, ponieważ mój wujek miał, on jest ode mnie niewiele starszy, one są ode mnie 5 lat starsze, miał wersję na VHS-ie, ci co nie wiedzą, młodsi, VHS to jest taka kaseta, gdzie się dawało takiego urządzenia. Urządzenia magicznego i z tego leciały filmy. I wtedy widzieliście na ekranie jak film leciał w tył. Dobra, nieważne. I mój wujek miał na VHSie Piotrusia Pana. To były w ogóle piękne czasy, ponieważ wtedy na kasetach VHS były również reklamy filmów, które się zbliżają.

I ja zobaczyłem tylko tego pająka kątem oka, po czym on sam na mnie skoczył. No ja wtedy już wiedziałem, że ktoś mi do gaci narobił, nie wiem kto. No i oczywiście do tej pory, jak widzę pająka, to dokładnie ta sama reakcja mojego organizmu jest. Czyli Disney tylko źle Cię kojarzy. Tak, jak idę do Disneya, to mam ciarki, przerażenie, atak paniki, wiesz jak jest. Ja nigdy nie byłam takim stuprocentowym dzieckiem Disneya na zasadzie, że nie miałam, nie wiem, obsesji na punkcie księżniczek czy czegoś w tym stylu, ale bajki Disneya z naszych czasów, wiem, że każde pokolenie tak mówi. Na bank znajdzie się jakaś babcia, która urodziła się w latach dwudziestych i mówi, nie, ale ta pierwsza Królewna Śnieżka to były najlepsze bajki naszych czasów, ale... Jak sobie pomyślę o Królu Lwie, jak sobie pomyślę o Alladynie, o Herkulesie, jak sobie pomyślę o dzwonniku z Notre Dame, to mam ciary.

Ej, byłem na dzwonniku z Notre Dame i teraz się ktoś zapyta, ale jak to możliwe? Ponieważ byłem w brzuszku mojej mamy. Ona poszła do kina ze mną na to. To nie ta bajka, Klaudia. Mówię dzwonnik z Notre Dame, a nie. Dzwonnik z Notre Dame też był piękny, ale nie pamiętam żadnej piosenki na tą chwilę. Ale to były tak piękne bajki i Pocahontas. Uwielbiałam w ogóle tą animację 2D. Jakby podejrzewam, że obecne pokolenie Uwielbia tą animację, która jest teraz i ona stała się, że tak powiem, takim rozpoznawalnym już lukiem współczesnego Disneya, ale ta animacja 2D z naszych czasów dla mnie to jest topka. Dobra, ciepły take. Pozwolę sobie dzisiaj na jeden. Disney już nie jest tak relewant, jak był kiedyś.

Myślę, że tak. Myślę, że te filmy, które Disney wypuszcza teraz, już nie mają tego polotu. Są wszystkie robione na jedno kopyto. Okej, z kilkoma wyjątkami. Mieliśmy Frozen, mieliśmy Coco, ale cała reszta... Nie wiem, może ja jestem już jakiś... Za dużo oczekuję. Ale cała reszta już nie ma tego... Tego czegoś. Tego umf. Chociaż jaka jest twoja ulubiona współczesna bajka Disneya? Czekaj, która wywołała we mnie tyle emocji? Wydaje mi się, że ta z tą rodziną meksykańską. Encanto. Tak. Nie wiem dlaczego, ale Encanto na przykład bardziej do mnie przemawiało niż Coco. Bluźnisz, moja ulubiona to Coco. Aczkolwiek oglądanie jej tak boli, za każdym razem jak oglądam Coco, oglądałam już kilka razy, płaczę tak, ale to płaczę tak, że to nie jest uronię łzę.

Ja się nie mogę uspokoić przez godzinę po filmie, jak słyszę remember me, to po prostu od razu... Chciałem tylko powiedzieć, że powiedziałaś, że za każdym razem oglądam Coco. Mati, no i to jest ten niski poziom, o którym rozmawiamy. No właśnie, i teraz piszcie, patologia, okej, ja to przyjmę na klatę. A ulubiona bajka Disneya, kropka? Kropka. Pomiędzy Alladynem, a Herkulesem, a dzwonnikiem. Jeżeli słyszycie teraz w ogóle w tle jakieś dziwne odgłosy, to akurat sąsiedzi postanowili odkurzać korytarz. Moja, no właśnie Król Lew ma bardzo, bardzo ważne miejsce w moim serwisku. Ja mogę tylko o Królowie powiedzieć tyle, że ja Moja siostra miała Króla Lwa na VHS-ie.

Trochę jest mi szkoda, ale widzę już magiczne 22 minuty na naszym pliku nagraniowym. I wiem, że już powinniśmy kończyć wstęp, ale naprawdę moglibyśmy jeszcze godzinę gadać o Disneyu, wpływach kulturowych Disneya, naszych ulubionych bajkach. Możemy tak się wplatać. Nie będzie dzisiaj ankiety. Nie będzie dzisiaj ankiet, chociaż? Ale prosimy, żebyście w komentarzach odpowiedzieli jaka jest wasza Disneyowska bajka dzieciństwa. Albo będzie ankieta z odpowiedzią na pytanie, czy Disney dalej jest relewant. Dobra, okej. Czyli to jest jedno pytanie w ankiecie, a w komentarzach wiecie, co zostawić. Ale swoje przemyślenia możemy oczywiście w trakcie podcastu wtrącać. I wtedy już ktoś nie powie, o, rozgadaliście się na początku, tylko, o, macie tyle przemyśleń w trakcie teorii. To tak, to zostawmy. Dobra. Czy jak w każdej teorii trochę popkulturowej zaczniemy od życiorysu?

Tak, tym bardziej, że życiorys mistera Waltera Disneyora jest dość ciekawy. Walter Disneyor, to jest ciekawostka na dziś, to jest jego prawdziwe imię. To jest jego prawdziwe imię, Walter Disneyor. Dobra, lecimy. Dobra, no to tak. Wokół słynnego Walta Disneya krąży wiele teorii spiskowych, Klaudiuszku. Jedne bardziej szalone, inne mniej, ale jest jedno pewne. Nie ma chyba żadnej osoby na świecie, która, można powiedzieć, że nie słyszała nazwiska Waltera Disneyora. No jak słyszy Disney, to na całym świecie już ludzie wiedzą, o co chodzi. Mhm. Może nie wszyscy zdają sobie sprawę, że jest to nazwa człowieka, w sensie nazwisko założyciela, a nie nazwa korporacji, ale Disney to już jest taka sama w sobie. Wydaje mi się, że tak, że to już jest taka marka, że nie da się jej nie znać. No dobra, ale od początku.

Norton Disney w Lincolnshire i Disney pod Coventry. Więc można pojechać do wioski Disneya takiej oryginalnej, takiej prawdziwej z historią. Przodkowie Eliasa wyemigrowali do Kanady, a on sam w 1834 roku przeniósł się do USA. Okej. I tam się urodził mały Walt. W 1888 roku Elias pobrał się z Florą i w 1901 roku urodził im się młody syn Walter Elias Disney. Imię dostał po przyjacielu ojca, kaznodziei Walterze Parze. I Walter miał również trzech starszych braci. Herberta, Raymonda, Roya Olivera oraz młodszą siostrę Ruth Florą. Ale fajnie. Wyobraź sobie, że masz takiego brata, który osiąga taki sukces. No oni na bank muszą mieć jakiś chociaż skrawek tej fortuny.

Mimo wszystko z I wojny światowej niewiele się ostało artefaktów. Natomiast tutaj się mówi o tym, że to był jego. I tutaj masz też zdjęcie młodego Walta Disneya przy ambulansie z czasów I wojny światowej. Niesamowite. Przystojny młody mężczyzna. Przystojny, tak. Zawsze Walt Disney był bardzo przystojny, widziałam wiele jego zdjęć i też wiedziałam, że jest patriotą. On na każdym kroku podkreślał, że właśnie to wszystko było możliwe tylko w tym kraju wolności Ameryce. Co też później widać w jego kreskówkach, czy tam jakby w animacjach, które tworzył. Bardzo często on dość jasno pokazywał pewien obraz Ameryki, I na przykład w tamtych czasach wojsk nazistowskich czy jakichkolwiek, czy wojsk rosyjskich, że jakby pokazywał kto jest jasno dobry, a kto jest zły. Tak. I w 1919 roku po zakończeniu służby wojskowej i powrocie do domu odmówił pracy u ojca i opuścił dom rodzinny, aby wyjechać do Kansas City.

Okej. I mamy nawet ten film. Mogę ci go teraz pokazać. No. A Nadia go wam pokaże na ekranie. I on jest minutowy. Nie będziemy całej minuty. Chcę tylko, żebyś zobaczyła pierwsze prace Disneya. To był jeszcze taki typ animacji, kiedy wydaje mi się, że Disney jeszcze nie pokazał swojej prawdziwej zdolności i tego, co będzie tworzył w przyszłości, aczkolwiek wydaje mi się, że już takie początki gdzieś możemy zauważyć, jego stylu. Kolejnymi pracami były filmy rysunkowe dla bajek takich jak np. Czerwony Kapturek i Kot w butach. I w 1923 roku firma zlecająca mu firmę do tej serii Laugh-O-Grams okazała się być niewypłacalna, więc zamknęli się, co zmotywowało Disneya do przeniesienia się do LA, gdzie planował reżyserować i produkować hollywoodzkie filmy aktorskie, ale jego kandydatura znowu została odrzucona.

Ten ostatni film w 1924 roku trafił do dystrybucji kinoteatralnej, czyli okazało się, że to co robią jest dobre i kinoteatry chciały publikować ich filmy. W 1926 roku zmienił nazwę firmy na Walt Disney Studio. Rok później stworzył animowaną serię o króliku Oswaldzie, za której dystrybucję odpowiadał Universal Pictures. Oswalda kojarzę, widzę go tutaj na zdjęciu, wy też go widzicie. Oswald jest taką postacią, która była kluczowa dla historii Walta Disneya, wiem o tym, dlatego że w Disneylandzie też jest bardzo dużo rzeczy, które można kupić z jego wizerunkiem. Tak, i mówi się, że Oswald jest takim pierwowzorem myszkiniki. Tak, zdecydowanie widać te podobieństwa.

Nie wiem w sumie, czy mamy do niej prawa, czy nie. Kawałek teraz widzimy. Tak. Natomiast to, co jest ważne, to zaraz wam opowiem, ponieważ to była pierwsza tego typu animacja. Chciałam się zapytać właśnie, jak była przyjęta ta animacja? Jak się pojawiła? Ona przyniosła Disneyowi międzynarodową popularność i uznanie, ale to dlatego, bo to nie jest tak, że to była pierwsza animacja, albo pierwsza jakaś kreskówka, jak to się u nas nazywa. Disney mocno stawiał na udźwiękowienie swoich filmów i miał co do tego wysokie wymagania. Więc on zatrudnił całą orkiestrę, całą rzeszę ludzi, która miała udźwiękowić tą animację i to, co też było dla niego ważne, to nie chciał, żeby dźwięk był tłem dla animacji, a był jej integralną częścią i był też źródłem gagów. Stąd bardzo często mamy jakieś gwizdki, mamy takie huknięcia, uderzenia, pęknięte szkło, bo to było dla Disneya ważne, żeby ten dźwięk też opowiadał historię.

Tak. I otrzymał też na tej gali honorowego Oscara za stworzenie Myszki Miki. Wow! Tak szybko? Tak. Disney w ogóle przez kolejne lata otrzymywał w cholerę Oscarów, to trzeba powiedzieć, więc to też jest dla mnie trochę ciekawe, przygotowując się do tego odcinka, bo pamiętam, że jak byliśmy w tym muzeum, o którym już wspominaliśmy, To jak zobaczyłem wtedy, tam był jakiś tam Oscar dla Walta Disneya za coś i za coś. Ja tak mówię, wow, Oscar dla Walta Disneya. Natomiast w jego przypadku on otrzymał tyle statuetek, że to było takie, dobra, guys, tam mi się kurzy jedna, weźcie sobie ją, bo mi zawarza tutaj. Zabierzcie do muzeum, spoko. Już mam jedną w toalecie na górze, na dole, gościnnej. Spokój cztery. Tak, weźcie ją. W 1935 roku Disney wymyślił postać Donalda, który miał być przeciwieństwem myszki Miki.

Geppetta, Geppetta. Bo tak przypominała mu matkę? Tak, tak. Filmoznawcy uważają, że to wydarzenie mogło wpłynąć na to, że postacie w ogóle w filmach Disneya bardzo często są sierotami, półsierotami i to jest to, o czym ostatnio mówiliśmy. Natomiast z tego, co się mówi, to był taki początek, że było dużo scen z żoną Geppetta i jakby trochę jego historia... Jak mogę być szczery, to może też trochę mój hot take. Wydaje mi się, że to dało postaci Geppetta dużo głębi. To, że nie miał żony, bo trochę nam go tworzy jako samotnego mężczyznę, który chce mieć potomka, ale nie może. Chce kogoś kochać. Tak. Natomiast gdy miał żonę, to też... Oczywiście, to też jest dalej tragiczna historia, że ma żonę, nie mogą mieć dziecka i jest to na zupełnie innym tle smutna historia.

Natomiast tutaj to go daje w zupełnie innym świetle, jako tego kochającego ojca, który kocha swoje dziecko mimo wszystko. Tak, tak. Natomiast, no wiemy, że za tym się też kryje... Smutna historia. Tak, smutna historia, ale to jest też to, o czym ostatnio rozmawialiśmy, kręcąc reakcję na film Hannah Montana, który, mam nadzieję, że może pan Walt Disney w końcu nam zaakceptuje. Natomiast śmialiśmy się z tego w cudzysłowie, że większość postaci u Disneya jest sierotami, półsierotami. Przynajmniej tak, z jednej strony zawsze któryś z rodziców musi umrzeć. Tak, i teraz właśnie filmoznawcy uznają, że to jest w wyniku tego wydarzenia. W 1955 roku, Klaudia, zostaje otwarty pierwszy Disneyland. Tak, w Kalifornii! Tak, miał być to idealny świat przeniesiony z rysunkowych historii do naszej rzeczywistości i niestety na dzień otwarcia Disneylandu mówi się Czarna Niedziela.

Dlaczego? Co się wydarzyło? Ponieważ park zmagał się z przeludnieniem, ogromnym upałem, niedziałającymi atrakcjami, co niewątpliwie wyprowadziło Disneya z równowagi, bo on miał nieco inną wizję na ten idealny skrawek ziemi. Co jest śmieszne, mam wrażenie, że Disneyland się aż tak bardzo nie zmienił od tamtej pory. Zmienił się. Ja oglądałam o historii Disneylandu dokument i wiem, że na początku na przykład był to park, w którym za każdą atrakcję trzeba było płacić osobno. A nie, nie o to mi chodzi. Chodzi mi o to, że się nie zmienił, bo dalej jest przeludnienie, dalej nie działają atrakcje w przynajmniej połowie miejsc, dalej najczęściej jest upał i masz spalone karczycho. Coś w tym jest. A przynajmniej teraz sprzedają za drogi SPF. Tak, sprzedają? Jak się pali karczycho. Faktycznie, sprzedają. Tutaj też w ogóle można było zauważyć już takie pierwsze cechy Walta Disneya, bo on, jeszcze tego nie mówiłem, ale on był też bardzo despotyczny po swoim ojcu.

I te atrakcje są dla mnie remake'iem tego samego. Znowu płyniesz łydeczką, znowu masz muzyczkę. Patrzysz na rzeczy. Patrzysz na rzeczy. Ok, trzeba im przyznać, że niektóre efekty są niesamowite, bo na przykład w świecie Frozen masz tą klatkę schodową, która się pojawia. Oczywiście to jest wszystko magia światła i tak dalej, ale robi to niesamowite wrażenie. Natomiast w dalszym ciągu dla mnie to jest strasznie rozczarowujące, bo jednak oczekuję czegoś więcej, oczekuję jakichś o wiele większych atrakcji, a tego nam już Disney nie dostarcza. No, coraz częściej w Disneylandach idzie się na łatwiznę, jeżeli chodzi o atrakcje. Ja mam wrażenie, ja lubię porównywać Disneya do Appla, że wraz z odejściem tych takich osób, które tym wszystkim sterowały, które były despotyczne, bo i Steve Jobs, i Walt Disney mieli bardzo dużo podobnych cech, to oni potrafili stworzyć coś, czego jeszcze nikt nigdy nie stworzył.

Tak, bo byli wizjonerami. I tego wizjonerstwa czasem brakuje. Tak, i oni nie potrafili przyjąć słowa nie za odpowiedź. Oni nie potrafili uwierzyć, że czegoś się nie da zrobić. A teraz mam wrażenie, że siedzą osoby, które są bezpieczne. No na przykład Tim Cook, który swoją drogą dzisiaj się okazało, że zrezygnował ze swojego stanowiska, więc będzie nowy CEO Apple'a. Natomiast trzeba powiedzieć tak, on rozkręcił firmę jeszcze bardziej niż Steve Jobs, jeżeli chodzi o dochody, ale niczego innowacyjnego nie wprowadził. Nie wprowadził niczego, co by nam urwało gacie. I chyba teraz jest Bob Iger wydaje mi się głową Disneya. Tak. I mamy bardzo podobną sytuację. Disneylandy przędą jak szalone. Mam wrażenie, że one chyba się kręcą jak nigdy. Natomiast to już nie sprawia takiej frajdy. Bo oni cały czas podejmują bardzo bezpieczne decyzje.

Tak samo z filmami Disneya jest obecnie, że oni liczą na to, że zadowolą wszystkich i robią taki Nie wiem, jak to powiedzieć. Robią sobie formułę na film idealny, który trafi i na chiński rynek, i na amerykański, i w Europie się spodoba, i w Japonii się spodoba, i który nikogo nie obrazi, i coś tam, i coś tam. I też trzeba pamiętać, że nie można teraz już robić księżniczek, które walczą tylko o mężczyznę, tylko trzeba zrobić, że na przykład o miłość siostry. I finalnie dostajemy taki bardzo płytki produkt. Taki rozwodniony, bym powiedział. Tak, nie wiadomo, o czym jest. Nie wiem, dlaczego Disney zdecydował się na robienie tylu sequeli. No bo się sprzedają, bo widzą, że marka działa, więc będą w to wchodzili. Natomiast też to jest w ogóle całkowicie osobna branża, ale animacja Disneya, która, tak jak powiedziałeś na początku, ona w tej chwili wygląda zupełnie inaczej niż to, co my pamiętaliśmy, ale to też poniekąd wynika z kosztów, bo okazuje się, że koszty tej animacji, którą my pamiętamy,

Gdzie praktycznie każda klatka jest rysowana odręcznie albo później komputerowo, ale są jakby rysowane przez twórców. W tej chwili nie zabieram jakby twórcom Disneya tego, że tworzą niesamowite dzieła, ale to już nie jest to samo, co my mieliśmy. To jest o wiele niższe kosztowo i o wiele I to widać. Tak. I to widać. No i właśnie te... Chciałam tylko jeszcze powiedzieć o sequelach. Że rzeczywiście w naszych czasach też były sequele. Były. Na zasadzie był Król Lew 2 i 3. Dramat. Był Pocahontas 2, nie wiadomo po co. Ale to były zazwyczaj... Pocahontas 2 był? Tak, tak, tak. A, bo w jednym był Blondin, a w drugim Brunet. Tak, potem okazało się, że Blondin jednak żyje i tak dalej. Co jest? To już jak telenovela brazylijska, to tylko Pocahontas. Aczkolwiek Król Lew 2 i 3, chcę tylko powiedzieć, absolute shit.

Ale to chyba było Pixara. Tak? Ale to Pixar nie należy jakby... Swoją drogą, ci co nie wiedzą, Pixar został współtworzony przez Jobsa i później został wykupiony przez Disneya, doszło do połączenia firm, więc macie Disney-Pixar. Więc ja nie wiem czy ja bym rozdzielał Pixara i Disneya, bo dla mnie to w dalszym ciągu jedna stajna. Nieważne. Brakuje jakiejś, nie wiem, głębi w tym historiom. W sensie, one mają bardzo dużo głębi, ale chyba aż za bardzo dużo tej głębi. Już są przesadzone. Właśnie to, co powiedziałeś, mam wrażenie, że teraz jest nowy trend w bajkach Disneya, żeby mówić o konfliktach rodzinnych i z rodzicami. Nie mówić o miłości, nie mówić o jakiejś waleczności, tylko właśnie cały czas mówią o tym, że między pokoleniami się nie dogadujemy. No i dlatego właśnie inne studia wychodzą i pokazują takie rzeczy, których jeszcze nie było.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.