Mentionsy Mentionsy
Zbrodnie Zapomniane
Zbrodnie Zapomniane

POWIESIŁA NIEŚLUBNE DZIECKO MĘŻA

23.09.2026 ·47 min 33 s · 6 rozdziałów

Miejsce akcji: województwo ŁódzkiePostaw mi kawę: https://buycoffee.to/zbrodniezapomnianeWspieranie kanału:https://patronite.pl/ZbrodnieZapomnianehttps://www.youtube.com/channel/UCZsXqcUbVi03jDKVS-a2Dlg/joinŹródła:Ilustrowana_Republika_1932-04-28Ilustrowana_Republika_1932-05-08Ilustrowana_Republika_1932-05-12Ilustrowana_Republika_1932-05-18Ilustrowana_Republika_1932-05-19Nowy_Dziennik_odzki_1932-09-05Express_Wieczorny_Ilustrowany_1932-05-18Express_Wieczorny_Ilustrowany_1932-05-19Echo, 1932 nr 137Społeczność:Grupa na fb: https://www.facebook.com/groups/1120954551591543Instagram: https://www.instagram.com/zbrodniezapomniane/Występ gościnny: Kamil Barnowskikontakt:✉️ e-mail: [email protected]🎙️spotify: https://open.spotify.com/show/3sIQIldYKTitI2AF9tRMOI🎙️iTunes: https://podcasts.apple.com/us/podcast/zbrodnie-zapomniane/id1506114950🎙️Google podscast: https://podcasts.google.com/?feed=aHR0cHM6Ly9hbmNob3IuZm0vcy8xYTY4ZDJiNC9wb2RjYXN0L3Jzcw&ep=14Autorem wykorzystanej muzyki jest Darren Curtis.Wstęp: Destiny by Darren-CurtisIntro: Journey's Reflection by Darren-CurtisTło: Soul's Departure by Darren-Curtis | https://soundcloud.com/desperate-measurezMusic promoted by https://www.free-stock-music.comCreative Commons Attribution 3.0 Unported Licensehttps://creativecommons.org/licenses/by/3.0/deed.en_US

0:00 · Znalezienie ciała 3

Jej matka Józefa Szkudlarek od kilku lat była związana z miejscowym cieślą Władysławem Krysiakiem, choć był to związek nieformalny. To właśnie on był ojcem zamordowanego dziecka. Choć córka nosiła nazwisko matki, przedstawiała się również jako Kazia Krysiak. O tego samego mężczyznę wypytywała nieznajoma, z którą dziewczynka odeszła w stronę lasu. Dzieci zapamiętały, że interesowała się jego domem i tym, jak mu się powodzi. Jedno z nich chciało nawet zaprowadzić ją na miejsce. Kobieta jednak nie skorzystała z propozycji. Choć wszyscy w okolicy wiedzieli, że Krysiak utrzymuje relację z Józefem Szkudlarek, to jak wspomniałam przed chwilą, była to relacja nieformalna.

Władysław był żonaty z inną kobietą, zamieszkałą w Ozorkowie Anną Krysiak. To małżeństwo od dawna istniało jednak jedynie na papierze, a wręcz można powiedzieć, że było takie niemalże od samego początku, ale o tym szerzej dosłownie za moment. Krysiak mieszkał na stałe w Mikołajowie u matki swojej córki. Żona natomiast nie była zadowolona z takiego obrotu spraw i domagała się jego powrotu. Przyjeżdżała do niego, szukała okazji do rozmowy i próbowała nakłonić go do przeprowadzki. Podczas tych wizyt dochodziło do kłótni. Zarówno pomiędzy małżonkami, jak i pomiędzy Anną a Józefą.

Nagła śmierć czterolatki i otwarty konflikt dały policji podstawy, by zainteresować się osobą porzuconej małżonki. Zwłaszcza, że przecież dzieci same twierdziły, że to właśnie Kazia interesowała ją najbardziej. Wkrótce pojawiły się także zeznania dorosłych, którzy widzieli Kazię tuż przed jej zniknięciem. Kazimierczak i Pawlakowa, sąsiedzi Krysiaka, zauważyli kobietę prowadzącą dziewczynkę w stronę lasu. Zapamiętali, że mała szła niechętnie. Ociągała się, a jej towarzyszka ciągnęła ją za rękę. Kierując się warunkami fizycznymi, oboje podejrzewali, że tą kobietą była właśnie Krysiakowa.

5:12 · Wskaźniki śledztwa 2

Kiedy policjanci zaczęli ją pytać o dzień zniknięcia dziewczynki, Krysiakowa stwierdziła, że ona ten cały dzień spędziła w domu. Nie potrafiła odpowiedzieć na pytanie, jak w takim razie wyjaśni fakt, że część osób widziała ją wówczas w okolicach Mikołajowa. Ponieważ policja dysponowała poszlakami, które sugerowały, że kobieta może być zamieszana w zbrodnie, postanowiono ją aresztować. Anna Krysiak, po zmarłym mężu Kowalska z domu Muszyńska, urodziła się 12 lipca 1888 roku. W chwili zatrzymania miała więc 43 lata, rocznikowo 44. Dotychczas nie była karana.

Anna pracowała w fabryce. Otrzymywała około 7 złotych za dzień roboczy. W przeliczeniu na obecne standardy, kierując się wskaźnikami historyka Kamila Janickiego oraz biorąc pod uwagę inflację, można w przybliżeniu określić, że aktualnie jej dniówka wynosiłaby około 70 złotych. Może nie brzmi to imponująco, ale wierzcie mi, że jak na standardy minionej epoki, to była to suma całkiem konkretna. Anna umiała więc o siebie zadbać i była uważana za kobietę gospodarną. I to właśnie ta gospodarność i umiejętność zadbania o swoje interesy miały przykuć uwagę młodszego od niej o 3 lata Władysława Krysiaka.

10:24 · Historia Ann Krysiakowej 5

Poznali się przez wspólnych znajomych, później zaczęli spotykać się prywatnie oraz powoli snuć plany matrymonialne. Krysiak również był wdowcem. Miał czworo dzieci z poprzedniego małżeństwa. Prowadził swój własny warsztat stolarski. Biznes był całkiem dochodowy. Władek kreował się na mężczyznę, przy którym nie trzeba martwić się o finanse. W przedstawionej przez niego przyszłości praca cieśli miała zapewniać wystarczający przychód, aby żona mogła zrezygnować z pracy zarobkowej i skupić się na prowadzeniu gospodarstwa domowego. Nie był gołosłowny. Pokazał Annie rachunki, które wystawił za swoje usługi.

Anna była świadoma, że mężczyzna ma czworo dzieci z pierwszego małżeństwa, ale nie wiedziała, że ma również piąte, nieślubne. Tę rewelację Krysiak zrzucił na nią już po zapowiedziach w kościele. Opowiedział jej o swoim nieformalnym związku z Józefą Szkudlarek oraz córce Kazi, która była jego owocem. Wówczas dziewczynka miała jakieś 2-3 latka. I co by nie myśleć o bohaterce dzisiejszej historii, to trzeba przyznać, że kobieta była nie w ciemie bita i dość konkretnie wypunktowała swojego ślubnego. Stwierdziła, że w takim razie powinien żenić się ze Szkudlarkową, a nie z nią. Pozwólcie, że użyję tutaj cytatu, bo jej wypowiedź zasługuje na pełne przytoczenie.

Anna nie widziała przeciwwskazań. Od zawarcia ich związku małżeńskiego do wyjazdu Władka minęło raptem półtora dnia. Z tym, że Krysiak nie wyjechał do Złotna, przeniósł się do Mikołajowa. Anna twierdziła, że dopiero po około sześciu tygodniach zrozumiała, gdzie jej ślubny naprawdę przebywał. Czuła się oszukana. Wierzyła, że wyjazd męża wiąże się z pracą zawodową, a w rzeczywistości ten wrócił do kochanki. Tej samej, z którą nie chciał się żenić i z którą podobno zakończył relację. Początkowo tłumaczył, że to tylko chwilowe rozwiązanie.

A Anna została z tego życia wykluczona. Nawet warsztat, który teoretycznie zaczął funkcjonować w Ozorkowie, przestał w zasadzie istnieć. Władek przyjechał któregoś dnia i zabrał wszystkie sprzęty. Znów tłumaczył się pracą i zleceniem w innym mieście. Tym razem klient miał mieszkać właśnie w Mikołajowie, więc żeby nie utrudniać, no to najłatwiej będzie przenieść zakład właśnie tam. Taki mały zbieg okoliczności. W Ozorkowie po Krysiaku nie zostało już praktycznie nic. Nic prócz kobiety, którą poślubił i której złożył obietnicę wspólnej przyszłości.

W lutym 1931 roku, zgodnie z chronologią podawaną przez Annę, jego regularniejsze odwiedziny ustały. Zaczęła więc szukać męża na własną rękę. Jeździła do Mikołajowa i wypytywała o niego mieszkańców. To ona stała się główną inicjatorką spotkań. Jednocześnie wytłumaczyła, że nie jeździła do obcej miejscowości dlatego, że była nachalna. To była jej jedyna droga kontaktu. Krysiak był mężczyzną niepiśmiennym, dlatego komunikacja z nim była utrudniona. Nie mogła po prostu wysłać listu i czekać na odpowiedź. W trakcie któregoś ze spotkań wreszcie otrzymała od niego wytłumaczenie, które go poszukiwała.

20:00 · Zabójstwo i aresztowanie 6

Nie chciałaby z końca tkwić w zawieszeniu. Jeżeli Krysiak nie chce z nią żyć, zaakceptuje to. Ale niech doprowadzi tę sprawę do końca, zamiast pogrywać z nią w jakieś gierki. W wigilię 24 grudnia 1931 roku Anna ponownie przyjechała do Mikołajowa. Spotkała się z Władysławem w lokalnej piwiarni. Postawiła sprawę jasno. Chciała rozwodu. Ale mężczyzna, nie do końca w sumie wiedząc dlaczego, nie chciał nawet o tym słyszeć. Jednakowoż widmo rozstania w pewien sposób na niego wpłynęło. Obiecał, że niedługo zamieszkają razem.

Dokładnie cytując, Krysiak miał wówczas użyć takich oto słów. Bądź cierpliwa. Usunę się stąd ze wszystkim i przyjadę do ciebie. Jak na moje oko, to rok czekania to już wystarczający dowód cierpliwości Anny. Ale widać, każdy ma swoją skalę. Pojawił się również pomysł wyjazdu na Kresy. Mieli opuścić dotychczasowe otoczenie i zabrać ze sobą Kazię. Anna zapytała wówczas, co zrobią, jeżeli Józefa nie odda córki. Mąż miał odpowiedzieć, że wezmą ją siłą. Na razie więc Anna znów usłyszała, że ma czekać. Więc posłusznie czekała. W międzyczasie jej sytuacja zmieniła się także z powodów niezwiązanych bezpośrednio z mężem.

Anna postanowiła raz jeszcze zjawić się w Mikołajowie. 23 kwietnia 1932 roku oddała Brunonowi klucz do mieszkania i wyszła. Nie miała środków, by zapłacić za całą podróż pociągiem. Dlatego dojechała do Żabieńca, a dalej ruszyła pieszo. Kto mieszka w Łodzi lub okolicach, ten pewnie wie, że odległość od Żabieńca do Mikołajowa jest dość spora. Ale tym niezaznajomionym powiem, że odcinek wynosi około 35 km i według map pokonanie go pieszo to 8-godzinna wędrówka. W końcu udało jej się dotrzeć na miejsce. W okolicy domu Krysiaka bawiły się dzieci. Zagaiła.

Te usłyszawszy nazwisko Krysiaka wskazały na dwie dziewczynki. Były to jego dwie córki. Młodsza Kazia była dzieckiem Józefy, a starsza, ośmioletnia Janinka pochodziła z pierwszego małżeństwa Władysława. Dzieci zapamiętały, że kobieta szczególnie mocno zainteresowała się akurat czterolatką. Podeszła do Kazi i Janinki. Zaczęła wypytywać je o ojca. Dzieci opowiedziały jej, jak wygląda życie w jego domu. Tata miał pracę. Ostatnio zrobił im nowe meble. Zainstalował też radio. Ta informacja wyjątkowo mocno ubodła Annę. Jak wspomniała?

Jak się dowiedziałam o tym radio, to mnie rozpacz ogarnęła. On radio zakłada kochance, a ja nie mam z czego żyć. Wspominając to spotkanie, Anna powracała do różnicy między swoim położeniem a życiem męża. Miał środki na wyposażenie domu, z którego od dawna obiecywał się wyprowadzić, a jej odmawiał jakiejkolwiek pomocy finansowej. Po tej informacji Anna nie chciała już rozmawiać z mężem. Skupiła się na jego dzieciach. Zaprosiła dziewczynki do siebie. Początkowo chciała wziąć obie córki Krysiaka, Kazię i Janinkę, ale ta druga była boso. Usłyszawszy propozycję spaceru, stwierdziła, że pobiegnie do domu założyć buciki.

Za takim rozwiązaniem przemawiać miało przede wszystkim szybkie ujęcie podejrzanej oraz brak wątpliwości co do jej winy. Annę zatrzymano wkrótce po zabójstwie, a podczas przesłuchań przyznała się do wszystkiego i z własnej woli opisała okoliczności śmierci dziewczynki. Początkowo nie było jednak pewne, czy sprawa kwalifikuje się do rozpoznania we wspomnianym trybie. Wątpliwości wynikały z faktu, iż zbrodnia nie miała charakteru rabunkowego. Motyw zabójstwa wiązano z zemstą na matce dziecka i na Władysławie Krysiaku. Brak rabunkowego podłoża uznawano za przeszkodę w jednoznacznym zakwalifikowaniu sprawy do postępowania doraźnego. A właśnie po to stworzono ustawę o sądach doraźnych, aby móc sprawniej rozpatrywać sprawy karne, których rabunek był głównym motywem popychającym do przestępstwa.

30:00 · Proces sądowy 6

Na rozprawę wezwano 21 świadków. Byli wśród nich policjanci, krewni, sąsiedzi oraz dzieci. Najważniejszym z nich wszystkich był jednak Władysław Krysiak. Ojciec Kazi miał 41 lat. Był brunetem o ogorzałej twarzy. Stanąwszy na panelu dla świadków, zapytał. Demordowała mi dziecko. Dlaczego? Przedstawił również swoją wersję wydarzeń i pewnie nie zdziwicie się, gdy powiem, że znacznie odbiegała ona od relacji Anny. Władysław utrzymywał, że Anna bardzo nalegała na ślub. On próbował ją zniechęcić. Celowo przedstawiał swoje trudne warunki i zawiłą relację z Józefą Szkudlarek, licząc, że Anna wycofa się ze swojej decyzji i przygotowania do ślubu zostaną przerwane.

Nie wiadomo czy pieniądze rzeczywiście istniały, czy była to fantazja Krysiaka. Obrona nie odpuszczała. Chciała wiedzieć konkretnie. Po co mężczyzna w ogóle żenił się z Anną, skoro jak sam twierdził, nie chciał żyć z nią w relacji? I dlaczego odmawiał rozwodu, skoro i tak wolał inną kobietę? Władysław podawał kolejne, wykrętne odpowiedzi. Ostatecznie, przyparty przez obrońców do muru, wyjaśnił swój prawdziwy powód zawarcia związku małżeńskiego z Anną. Z Krysiakową ożeniłem się na złość szkudlarkowej. Władysław Krysiak nie budził ogólnej sympatii.

Ani wśród świadków, ani wśród obecnych na sali rozpraw dziennikarzy. Jeden z pismaków dość dobitnie dał upust swojej niechęci w jednym z artykułów. A ponieważ fragment jest kwintesencją minionej epoki, pozwólcie, że Wam go zacytuję, chociaż wiem, że cytatów tutaj w tym materiale jest dość sporo. Krysiak. Parys, o którego taki zacięty bój wiodły dwie kobiety. Szkudlarkowa i Krysiakowa . Krysiak jest ciemny jak tabaka w rogu. Nie mówi po chłopsku, tylko po prostu po chamsku. Myślę, że to nie wymaga dodatkowego komentarza.

Po Krysiaku na panelu dla świadków pojawiła się Józefa Szkudlarek. Kobieta składając swoje zeznania, żewnie płakała. Sąd pytał ją nie tylko o córkę, lecz także o życie z Krysiakiem i o kontakty z jego żoną. W tej części sprawy była jednocześnie matką zamordowanego dziecka i uczestniczką konfliktu, który oskarżona przedstawiła jako tło zbrodni. Józefa twierdziła, że próbowała rozmawiać z Anną jeszcze zanim ta oficjalnie stała się panią Krysiak. Jeździła do niej do Ozorkowa i pisała listy. Prosiła, żeby nie zapierała jej przyjaciela, a dzieciom ojca. Tak właśnie go nazwała. Przyjacielem.

Ta jednak nic sobie z tego nie robiła. Po ślubie, kiedy Władysław wyprowadził się z Ozorkowa, Anna nachodziła go i wykrzykiwała pod ich oknami. Kilkukrotnie miała grozić, że odbierze mu życie, jeśli ten do niej nie wróci. Krysiakowa odpierała te zarzuty. Twierdziła, że owszem, groziła Władkowi, ale nie śmiercią, cytując Szkudlarkowa powiedziała też, że Krysiak tłumaczył jej, że nie chce żyć z Anną, ponieważ ta wychwalała bolszewików. I tu mogła mieć rację. Przodownik Rożniata potwierdził, że Krysiakowa była notowana za agitację komunistyczną.

Ale już tutaj widać, że portret Anny Krysiak był bardzo niejednolity. Ale w większości jednak dość pozytywny. Odczytano również protokół z sekcji zwłok. Biegły wyjaśnił, że w jego opinii sposób, w jaki zginęło dziecko, wymagał około dwuminutowego zaciskania pętli na szyi. Ta ekspertyza wypadała dla oskarżonej wyjątkowo niekorzystnie, bowiem umniejszała jej wcześniejszym tłumaczeniom, jakoby tak ją coś naszło i sama nie wiedziała, kiedy dziecko udusiła. W tym przypadku raczej nie było mowy o chwilowym zamroczeniu umysłowym, a o konsekwentnym dwuminutowym ucisku albo zacisku. Po zakończeniu przewodu głos otrzymał prokurator.

40:00 · Skazanie i konsekwencje 3

Odrzucił tłumaczenie oskarżonej o działaniu w afekcie. Uznał, że Anna działała z premedytacją. W jego ocenie zabrała dziewczynkę podstępnie, żeby zemścić się za własne nieudane małżeństwo. Bezbronność dziecka i sposób dokonania zbrodni przemawiały przeciwko jakiejkolwiek pobłażliwości. Zarządzał kary śmierci. Obrona podkreślała tragedię dziecka, które znalazło się w samym centrum konfliktu dorosłych. I to ono poniosło największe konsekwencje. Adwokat nie przeczył, że oskarżona spowodowała śmierć dziewczynki. Chciał jednak, żeby sąd dokładnie rozważył, czy rzeczywiście Anna Krysiak jechała do Mikołajowa z pełną świadomością tego, czego się dopuści.

Zasugerował nawet, że Krysiakowi zależało jedynie na pieniądzach Anny, które chciał zainkasować, a później zainwestować we wspólne życie z kochanką. Ale to oczywiście była już tylko hipoteza postawiona przez obrońcę. Obej adwokaci domagali się uwzględnienia nadzwyczajnych okoliczności łagodzących i wymierzenia litościwego wyroku. Sąd udał się na naradę. Trwała ona około pół godziny. 18 maja 1932 roku Anna Krysiakowa została skazana na dożywotnie ciężkie więzienie. Kobieta miała również uiścić opłatę 600 złotych celem pokrycia kosztów sądowych.

9 września tego samego roku trafiła do Fordonu. Już wówczas stan jej zdrowia był bardzo zły. Zmarła tam 1 lipca 1935 roku, niewiele ponad 3 lata po wyroku. Do 47 urodzin brakowało jej 11 dni. Dzisiejsza sprawa jest bardzo nieszablonowa pod kątem moralnym. Anna miała powody, by czuć się oszukana. Wyszła za człowieka, który zapewniał ją, że chce stworzyć z nią dom, po czym niemal natychmiast wrócił do poprzedniej partnerki. Później pojawiały się kolejne rozmowy i obietnice, z których nic nie wynikało. Krysiak jedynie mydlił Annie oczy, nie wiadomo nawet dlaczego.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.