LEGENDA MARII OSYPKOWEJ
MIEJSCE AKCJI: GÓRNY ŚLĄSKMieszkanka Królewskiej Huty ginie w drodze do kościoła. Czy jej historia mogła być połączona z innymi podobnymi przypadkami w regionie? Materiał posiada charakter dokumentalno-historyczny. Wzbogacony o wątki sfabularyzowane, ma na celu przybliżyć obyczaje oraz prawo panujące w dwudziestoleciu międzywojennym.Postaw mi kawę: https://buycoffee.to/zbrodniezapomnianeWspieranie kanału:https://patronite.pl/ZbrodnieZapomnianehttps://www.youtube.com/channel/UCZsXqcUbVi03jDKVS-a2Dlg/joinŹródła:Nowiny Raciborskie, 1902, R. 14, nr 36Polak, 1909, R. 5, nr 72Gazeta Robotnicza, 1901, R. 11, nr 51Gazeta Robotnicza, 1909, R. 19, nr 70Głos Śląski, 1903, R. 1, nr 186Głos Śląski, 1906, R. 4, nr 30Głos Śląski, 1906, R. 4, nr 31Gazeta Opolska, 1901, R. 12, nr 96Gazeta Opolska, 1902, R. 13, nr 26Gazeta Opolska, 1902, R. 13, nr 28Dziennik Śląski, 1902, R. 5, nr 28Dziennik Śląski, 1902, R. 5, nr 104Dziennik Śląski, 1903, R. 6, nr 225Nowiny Raciborskie, 1902, R. 14, nr 11Katolik, 1903, R. 36, nr 123Społeczność:Grupa na fb: https://www.facebook.com/groups/1120954551591543Instagram: https://www.instagram.com/zbrodniezapomniane/kontakt:✉️ e-mail: [email protected]🎙️spotify: https://open.spotify.com/show/3sIQIldYKTitI2AF9tRMOI🎙️iTunes: https://podcasts.apple.com/us/podcast/zbrodnie-zapomniane/id1506114950🎙️Google podscast: https://podcasts.google.com/?feed=aHR0cHM6Ly9hbmNob3IuZm0vcy8xYTY4ZDJiNC9wb2RjYXN0L3Jzcw&ep=14Autorem wykorzystanej muzyki jest Darren Curtis.Wstęp: Destiny by Darren-CurtisIntro: Journey's Reflection by Darren-CurtisTło: Soul's Departure by Darren-Curtis | https://soundcloud.com/desperate-measurezMusic promoted by https://www.free-stock-music.comCreative Commons Attribution 3.0 Unported Licensehttps://creativecommons.org/licenses/by/3.0/deed.en_US
Jest 16 marca 1902 roku, niedziela, 15 minut po godzinie 5 nad ranem. Maria Osypka, gospodyni z katowickiej hałdy, wychodzi z domu, by udać się na poranną mszę. Droga do kościoła nie była długa. Odcinek wynosił około 300 metrów. Kobieta pokonywała go regularnie. Był marzec, więc o tej porze było jeszcze dość ciemno. Wschód słońca przypadał w okolicach szóstej. W dodatku na dworze było chłodno, a na ziemi prawdopodobnie gdzie nie gdzie można było natrafić na leżący z boku śnieg. Ale pomimo tych, zdaje się, średnio sprzyjających warunków, Maria nie miała się czego bać.
W praktyce oznaczało to przede wszystkim oględziny wizualne, bez fotografii, bez dokumentacji kryminalistycznej, która w tamtych czasach dopiero raczkowała. Funkcjonariusze przeszukali okolice torów, okoliczne krzaki i rowy. Przepytywano sąsiadów, proboszcza i osoby, które szły tą samą trasą na późniejszą mszę. Nikt nic nie widział. Nikt niczego nie słyszał. A to nie rokowało dobrze dla śledztwa. Już na samym początku uwagę policji zwrócił fakt, że nie istnieje żaden konkretny motyw zbrodni. Maria Osypka uchodziła za osobę spokojną, bezkonfliktową, prowadzącą zwyczajne życie śląskiej gospodyni domowej.
Ale tu ofiarą padła kobieta, która spokojnie szła na poranną mszę. Niepokój potęgował fakt, iż ostatnio, jak donosiła prasa, w okolicy dochodziło już do podobnych przypadków. Ofiarami zawsze były kobiety, a atak następował, gdy na dworze było ciemno, albo wczesnym rankiem, albo późnym wieczorem. A jeżeli to nie była pierwsza taka sytuacja, to znaczyło, że ten sam los mógł spotkać każdą z okolicznych mieszkanek. I niewykluczone, że tylko przypadek sprawił, iż tym razem padła akurat na Marię osypkę. Ponieważ nie było żadnych świadków, a dowody odnalezione na miejscu dawały więcej pytań niż odpowiedzi, policja postanowiła zadziałać nieco inaczej.
Nie będę tutaj wydawać się w szczegóły, ale dziewczynie chociażby złamano obie ręce. Wszystko wskazywało na to, że była to zbrodnia z lubieżności połączona z morderstwem. Tak jak i w sprawie osypki, tak i tutaj nie było żadnych świadków zderzenia. Ale był za to dowód. Jeden. Niewielki. Zakrwawiony guzik urwany z męskiej kamizelki. Śmierć ruskiej wstrząsnęła okolicą. Pogrzeb, który odbył się zaledwie kilka dni później, zgromadził tłumy ludzi. Śledztwo ruszyło natychmiast, ale bardzo szybko zaczęło się skomplikować. Pierwszego podejrzanego wytypowano prawie trzy tygodnie później.
W tamtych latach często zarzucano jej opieszałość, brak zaangażowania i niewłaściwe priorytety. W okolicy dochodziło do licznych napaści. Większość z nich umarzano. Zaufanie społeczne do wymiaru sprawiedliwości było niewielkie, a sprawa ludzkiej tylko to potęgowała. Pod koniec grudnia, ponad trzy tygodnie po zabójstwie, wyznaczono nagrodę za wskazanie sprawcy. Tak jak w przypadku Osypki, tak i tutaj była ona dosyć znaczna. 600 marek. A to świadczyło o tym, jak bardzo władze chciały doprowadzić do przełomu. Wciąż jednak go brakowało. W kolejnych miesiącach w centrum uwagi pojawiło się nowe zabójstwo.
Kilka lat później, w roku 1906, temat ponownie wrócił do gazet. W lokalnej prasie pojawiła się informacja, że w sprawie nagle miało dojść do aresztowania. A nawet i dwóch. I to najbardziej nieoczekiwanych. Według dzienników, głównie tych niemieckich, policja zatrzymała Wiktora Osypkę, męża zamordowanej oraz jego zięcia. Punktem wyjścia rzekomego przełomu miały być zeznania córki zamordowanej. Kobieta doniosła policji, że tak naprawdę tą matkę zamordował jej ojciec i mąż, a zbrodnia została popełniona z uwagi na spór o majątek. Wraz z informacją o rzekomych aresztowaniach natychmiast zaczęły krążyć plotki.
Te rewelacje opierały się jednak wyłącznie na anonimowych doniesieniach miejscowych korespondentów. Nie były poparte żadną informacją z sądu czy policji. I szybko okazały się nieprawdziwe. Bo tak naprawdę to żadnego aresztowania nie było. Informacja, która wydała się pewnym przełomem, okazała się czystą plotką. Niemieckie gazety wycofały swoje artykuły, zamieściły sprostowanie i poinformowały, że padły ofiarą fałszywej plotki. Wiktor Osypka, czyli mąż ofiary, zapowiedział nawet pozew. Ale nie wiadomo, czy były to jedynie groźby rzucone w złości, czy mężczyzna rzeczywiście próbował uzyskać zadośćuczynienie pieniężne.
O co dokładnie chodziło i za co miała być ta zemsta, to już tutaj nie sprecyzowano. Ale tak szybko jak chłop został aresztowany, tak szybko wrócił na wolność. Mijały lata, a zagadka pozostawała nierozwiązana. Siedem lat po zbrodni nastąpił najbardziej interesujący zwrot w sprawie. Wiktor Osypka otrzymał list od niejakiej Pauliny S., żony kolejarza z Legnicy. Był to list niezwykle szczegółowy. Zabierał opis morderstwa i szkic miejsca, gdzie miało dojść do zdarzenia. Szkic sugerował, że autorka zna topografię okolicy lub też zna ją ktoś, kto szczegółowo jej ją przedstawił.
Śledztwo, które w pierwszych latach po zbrodni było szeroko komentowane, stopniowo przeszło w zapomnienie i stało się poniekąd lokalną opowieścią o okrutnej zbrodni, której sprawca nigdy nie został ukarany. W międzyczasie świat zdążył pogrążyć się w największym konflikcie, jaki dotychczas widziano – pierwszej wojnie światowej, która zmieniła oblicze Europy. I to właśnie w takich realiach pod koniec wojny nieoczekiwanie pojawiła się wiadomość, która zabrzmiała jak rozwiązanie zagadki. W prasie ukazała się informacja, że mąż zamordowanej, Wiktor Osypka, miał tuż przed swoją śmiercią przyznać się do zabójstwa żony. Doniesienia mówiły, że jako 80-letni starzec, leżąc już na łożu śmierci, wyznał córce, iż to właśnie on dopuścił się morderstwa wiele lat wcześniej.
Dla czytelników była to historia nośna, chwytliwa i, co najważniejsza, nareszcie domknięta. Po latach niepewności, tropów prowadzących doniekąd i masie fałszywych podejrzeń, w końcu lokalna zbrodnia doczekała się rozwiązania. W artykułach wspomniano także o policjancie Kochliku, który w roku 1902 podejrzewał osypkę, lecz rzekomo za fałszywe oskarżenie został ukarany i skazany na 8 dni aresztu. Zdruzgotany miał później odejść ze służby, wierząc, że ktoś chroni sprawcę zbrodni. Historia sugerowała więc, że policjant miał rację od samego początku, ale ktoś postarał się, aby utrudnić mu pracę, a prawda wyszła na jaw dopiero po wielu latach.
Brzmi sensacyjnie? Brzmi. Ale znów nie ma nic wspólnego z prawdą. Kilka dni później okazało się, że a jakże, te wszystkie doniesienia były nieprawdziwe. Gazety zamieszczały swoje sprostowania i informowały, że cała historia po raz kolejny zresztą była wymysłem korespondenta. Wiktor Osypka wcale nie umarł. Żył i mieszkał w Mikołowie i był ogromnie zdziwiony, gdy natrafił na swoje nazwisko w gazecie. I to jeszcze w artykule, który nie tylko ponownie łączył go ze sprawą śmierci żony, ale jeszcze sugerował, że zszedł z tego świata. W rzeczywistości epizod z 1918 roku nie wprowadził niczego nowego do śledztwa.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
MIEJSCE AKCJI: GÓRNY ŚLĄSKMieszkanka Królewskiej Huty ginie w drodze do kościoła. Czy jej historia mogła być połączona z innymi podobnymi przypadkami w regionie? Materiał posiada charakter dokumentalno-historyczny. Wzbogacony o wątki sfabularyzowane, ma na celu przybliżyć obyczaje oraz prawo panujące w dwudziestoleciu międzywojennym.Postaw mi kawę: https://buycoffee.to/zbrodniezapomnianeWspieranie kanału:https://patronite.pl/ZbrodnieZapomnianehttps://www.youtube.com/channel/UCZsXqcUbVi03jDKVS-a2Dlg/joinŹródła:Nowiny Raciborskie, 1902, R. 14, nr 36Polak, 1909, R. 5, nr 72Gazeta Robotnicza, 1901, R. 11, nr 51Gazeta Robotnicza, 1909, R. 19, nr 70Głos Śląski, 1903, R. 1, nr 186Głos Śląski, 1906, R. 4, nr 30Głos Śląski, 1906, R. 4, nr 31Gazeta Opolska, 1901, R. 12, nr 96Gazeta Opolska, 1902, R. 13, nr 26Gazeta Opolska, 1902, R. 13, nr 28Dziennik Śląski, 1902, R. 5, nr 28Dziennik Śląski, 1902, R. 5, nr 104Dziennik Śląski, 1903, R. 6, nr 225Nowiny Raciborskie, 1902, R. 14, nr 11Katolik, 1903, R. 36, nr 123Społeczność:Grupa na fb: https://www.facebook.com/groups/1120954551591543Instagram: https://www.instagram.com/zbrodniezapomniane/kontakt:✉️ e-mail: [email protected]🎙️spotify: https://open.spotify.com/show/3sIQIldYKTitI2AF9tRMOI🎙️iTunes: https://podcasts.apple.com/us/podcast/zbrodnie-zapomniane/id1506114950🎙️Google podscast: https://podcasts.google.com/?feed=aHR0cHM6Ly9hbmNob3IuZm0vcy8xYTY4ZDJiNC9wb2RjYXN0L3Jzcw&ep=14Autorem wykorzystanej muzyki jest Darren Curtis.Wstęp: Destiny by Darren-CurtisIntro: Journey's Reflection by Darren-CurtisTło: Soul's Departure by Darren-Curtis | https://soundcloud.com/desperate-measurezMusic promoted by https://www.free-stock-music.comCreative Commons Attribution 3.0 Unported Licensehttps://creativecommons.org/licenses/by/3.0/deed.en_US