Mentionsy Mentionsy
Zbrodnie Zapomniane
Zbrodnie Zapomniane

CIAŁO Z TUNELU HISTORIA MARY MONEY

07.10.2026 ·53 min 10 s · 2 rozdziały

Postaw mi kawę: https://buycoffee.to/zbrodniezapomnianeWspieranie kanału:https://patronite.pl/ZbrodnieZapomnianehttps://www.youtube.com/channel/UCZsXqcUbVi03jDKVS-a2Dlg/joinŹródła:Społeczność:Grupa na fb: https://www.facebook.com/groups/1120954551591543Instagram: https://www.instagram.com/zbrodniezapomniane/kontakt:✉️ e-mail: [email protected]🎙️spotify: https://open.spotify.com/show/3sIQIldYKTitI2AF9tRMOI🎙️iTunes: https://podcasts.apple.com/us/podcast/zbrodnie-zapomniane/id1506114950🎙️Google podscast: https://podcasts.google.com/?feed=aHR0cHM6Ly9hbmNob3IuZm0vcy8xYTY4ZDJiNC9wb2RjYXN0L3Jzcw&ep=14Autorem wykorzystanej muzyki jest Darren Curtis.Wstęp: Destiny by Darren-CurtisIntro: Journey's Reflection by Darren-CurtisTło: Soul's Departure by Darren-Curtis | https://soundcloud.com/desperate-measurezMusic promoted by https://www.free-stock-music.comCreative Commons Attribution 3.0 Unported Licensehttps://creativecommons.org/licenses/by/3.0/deed.en_US

0:40 · Mary Money i Charles Belchamber 25

W ustach denatki znajdował się długi, jasny szal zwinięty w kulkę. A to raczej wykluczało dobrowolną śmierć. Nasuwało to podejrzenie, że użyto go jako knebla. Jeżeli ktoś próbował w ten sposób uciszyć kobietę, jej śmierć mogła być następstwem napaści. Aby uzyskać więcej szczegółów, należało ustalić, kim była denatka. Policja rozpowszechniła jej opis, licząc, że dotrze on do osoby zdolnej rozpoznać tajemniczą Jane Doe. Poskutkowało. Następnego dnia, poniedziałek, 25 września, zwłoki obejrzał Robert Money, zajmujący się działalnością mleczarską w Kingston Hill.

Rozpoznał w nieznajomej swoją siostrę, 21 lub 22-letnią Mary Sophie Money. Identyfikacja sprawiła mu trudność. Uszkodzenia czaszki były tak rozległe, że rozpoznanie na podstawie rysów twarzy było niemożliwe. Kluczowa okazała się jej bielizna. Na niej bowiem znajdowało się oznaczenie numeryczne, konkretyzując to liczba 245. To właśnie ona pozwoliła potwierdzić pracodawcy Mary niejakiemu Bridgerowi, że ciało znalezione w tunelu należało do jego pracownicy. Choć umieszczona numeracja na pierwszy rzut oka może wyglądać zagadkowo, to tak naprawdę umieszczenie jej na elementach garderoby miało swoje prozaiczne i praktyczne wyjaśnienie.

Cyfry były oznaczeniem sklepu Bridgera i służyły osobie zajmującej się braniem do odróżnienia ubrań Mary od rzeczy rodziny jej pracodawcy. A to z kolei pokazuje, że czasem na pozór nic nieznaczące detale przy zmianie perspektywy okazują się wyjątkowo istotne. Bo to właśnie dzięki oznaczeniu bielizny dokonano pozytywnej identyfikacji kobiety z tunelu kolejowego. Rodzina Mary była dość liczna i rozsiana po całej Anglii. Wspomniany nieco wcześniej brat Robert był związany z Kingston Hill, gdzie wraz z jeszcze jednym bratem Jamesem prowadził zakład mleczarski Money Brothers. Drugi brat, George, mieszkał w Watford.

Stanowisko Roberta, drugiego z braci, było dokładnie takie same. Nie wierzył, by jego siostra była zdolna do tego, żeby targnąć się na własne życie. Dodał jeszcze tylko, że według tego, co wie, to Mary była stanu wolnego i raczej nie utrzymywała żadnej relacji romantycznej. Więcej na temat sprawy wnieśli współpracownicy denatki. Mary prowadziła księgi rachunkowe w przedsiębiorstwie mleczarskim Bridgera przy Lavender Hill w Londynie, niedaleko stacji kolejowej Clapham Junction. Tam też mieszkała. Ludzie z zakładu znali więc jej codzienną rutynę, wiedzieli z kim się widuje i jakie są jej plany na najbliższą przyszłość. A przynajmniej tę część, którą się z nimi podzieliła.

Emma jej w tym pomagała, dlatego potrafiła później opisać szczegóły stroju. Mary miała długi, szeroki szal z białego jedwabiu. Na palce założyła cztery pierścionki. Emma nie wiedziała, czy któryś z nich był pierścionkiem zaręczynowym, czy były to zwyczajne ozdoby. Panna Money zabrała też ze sobą niewielką, okrągłą portmonetkę wykonaną z dzierganej czarnej bawełny. Schowała ją w ozdobnej chuseczce z motywem białych kwiatów o falistych brzegach. W portmonetce miała pieniądze z wypłaty, mniej więcej 10 szylingów. Mnie wydawało się, że koleżanka dorzuciła do tego jeszcze kilka srebrnych i miedzianych monet, ale nie potrafiła określić ich wartości.

Robert zapewniał, że według jego wiedzy siostra nie miała chłopaka i nie była z nikim zaręczona. Emma, czyli, przypominam, współpracownica Mary, również nie znała żadnego mężczyzny, z którym panna Mani mogłaby się spotykać. Bo nawet jeżeli panie wychodziły wspólnie na miasto, to Mary nigdy nawet nie napomknęła, by w jej życiu był jakiś mężczyzna. Ale jednocześnie Emma przyznała, że do Mary przychodziło sporo listów i kartek pocztowych. Niewykluczone, że nadawcą przynajmniej części z nich był jakiś jej adorator. I rzeczywiście, na podstawie tych listów śledczym udało się ustalić, że zmarła była w stałym kontakcie z niejakim Charlesem Belchambersem, który pracował jako urzędnik kolejowy.

Mężczyzna rzeczywiście mógł mówić prawdę. Jego znajomość z Mary wciąż była serdeczna, a do ich spotkań nie dochodziło jedynie w wyniku niesprzyjających czynników zewnętrznych. Co dość zastanawiająca, to fakt, iż Robert Money, czyli brat Mary, przekonywał, że jego siostra z nikim się nie spotyka. A według dostępnych informacji, Charles mieszkał niemalże naprzeciwko jego zakładu mleczarskiego. Albo więc jego siostra i Belle Chambers tak dobrze ukrywali swoją relację, albo Robert kłamał. Tylko też po co miałby to robić? A jeżeli para była aż tak dyskretna i to przez okres kilku lat, to jaki był tego powód? To są oczywiście pytania czysto retoryczne, ale mnie to trochę zastanawia.

Kiedy podczas przesłuchania pokazano mu fotografię Mary, zapewnił, że to właśnie z tą kobietą rozmawiał na peronie. David Morris, krawiec z Hampton, zauważył Mary już w miejscu docelowym, czyli na wspomnianej stacji Victoria. A przynajmniej zakładał, że widzianą przez niego kobietą była właśnie Mary Money, bowiem miała przywiązany na szyi długi jasny szal, który opadał na jej lewe ramię. Dołączył do niej mężczyzna. Oboje szli pod rękę i rozmawiali z bliska. Według Morrisa tajemniczy towarzysz Mary miał około 36 lat i mierzył około 175 cm wzrostu. Nie wiadomo jednak, czy widzianą przez niego kobietą faktycznie była Mary, ponieważ mężczyzna szczerze przyznał, że nie przyjrzał się rysom twarzy i nie był w stanie dokonać pozytywnego rozpoznania, patrząc na zaprezentowaną mu fotografię.

Czy biały długi szal jest wystarczającym dowodem, że zaobserwowana nieznajoma była panną Money, to pozostawiam Waszej ocenie. Znacznie bardziej intrygująca była relacja Alfreda Bartona, pracownika obsługi pociągu na linii prowadzącej w stronę Bridgeton. Na East Croydon zauważył mężczyznę i kobietę wsiadających do wagonu pierwszej klasy numer 508. Kobieta była raczej drobnej postury, a z jej szyi zwisał długi szal, który świadek opisał jako muślinowy. Jej towarzysz był szczupły, mierzył około 175 cm wzrostu i miał pociągłą twarz. Dlaczego kolejarz w ogóle zwrócił na nich uwagę? Według jego zeznań, sposób w jaki wsiadali do wagonu wydał mu się podejrzany.

Za wiele więcej nie wiedział. Nie słyszał, by kobieta krzyczała. W momencie obserwacji nie uznał zajścia za na tyle poważne, by zażądać zatrzymania pociągu. Był jednak pewien, że para nie oddawała się żadnym miłosnym uniesieniom, a scena, którą zaobserwował, przypominała sprzeczkę. Początkowo nie dzielił się z nikim swoimi rewelacjami, uznając je za mało istotne. Dopiero kiedy sprawa ciała z tunelu zaczęła być głośna, uzmysłowił sobie, że to, co zauważył, mogło być preludium późniejszych wydarzeń. Jednocześnie świadek nie potrafił bezspornie wskazać, że kobietą w przedziale była Mary Money. Nie przyjrzał się jej twarzy.

W uroczystości uczestniczyło rodzeństwo Mary oraz inni krewni. Obecni byli również przedstawiciele zakładu Bridgera. Nie wyłączajcie jednak podcastu, bo to nie jest koniec tej historii. Przez niemal 7 lat śmierć Mary Sophie Money pozostawała niewyjaśniona. Ale w sierpniu 1912 roku jej nazwisko ponownie pojawiło się w gazetach, tym razem w związku ze zbrodnią popełnioną w nadmorskim Eastbourne. W centrum tej sprawy znalazł się Robert, ten sam brat, który jeszcze siedem lat wcześniej rozpoznał ciało Mary i zapewniał, że nie wierzy w jej samobójstwo.

Jeszcze tego ranka ciała przewieziono do kostnicy przy ratuszu. Po południu na komisariat zgłosiła się kobieta, która pomogła ustalić tożsamość dorosłych. Była siostrą zarówno rannej Florence Paller, jak i zmarłej Edith Mathilde. Rozpoznała również mężczyznę, którego znała jako Roberta Higgsa Marea. Ustalono, że Edith była jego żoną, a wśród zabitych dzieci znajdowała się ich mała córka. Zostałe dwoje, Stanley i Winfred Frances, były dziećmi Florence. No i może pomyślicie sobie, po co ja wam w ogóle o jakimś Mareju opowiadam i jaki to ma związek ze sprawą ciała z tunelu sprzed siedmiu lat. I tu dochodzimy do sedna.

Reprodukcja listu pozostawionego przez Roberta Mareya trafiła do gazet. I tak też pomogła ustalić jego prawdziwą tożsamość. Charakter pisma rozpoznała pani Frid, siostra Roberta Mania, mieszkająca w londyńskim Earlsfield. Zgadzał się także rysopis, a nawet inicjały. Zarówno Robert Henry Money, jak i Robert Hicks Murray podpisywali się literami RHM. No po prostu chłop sobie kilka literek w nazwisku przestawił i stworzył nową tożsamość. Choć niewykluczone, że ktoś po prostu nie dosłyszał jego nazwiska, a Manny i Mary brzmiały trochę podobnie. A Robert machnął ręką i stwierdził, że jemu to tam w sumie wszystko jedno, jak go wołają.

W każdym razie pani Foote była przekonana, że list został napisany przez jej brata. Przekazała nawet policji jego fotografię. A tę zabrano do szpitala i pokazano Florence. Rozpoznała w nim mężczyznę, z którym żyła i który próbował jej te życie odebrać. Dosłownie i w przenośni. W ten sposób zbrodnia z Eastbourne została bezpośrednio powiązana z rodziną kobiety znalezionej przed siedmioma laty w tunelu kolejowym. Odtwarzając życie Roberta dziennikarze odkrywali jak niewiele wiedzieli o nim nawet jego najbliżsi. W Kingston i wśród najbliższej rodziny znano go jako Roberta Mania. W innych częściach Londynu posługiwał się nazwiskiem Mary.

A w innych angielskich miastach nazywał się Michael Easterling. Robert przez pewien czas dobrze sobie radził w interesach. Wspólnie z bratem Jamesem prowadził przedsiębiorstwo mleczarskie w Kingston Hill, a po jego sprzedaży zainwestował w domy na wynajem. Utrzymywał się z czynszów, które w jego imieniu pobierał pośrednik. Znajomi zapamiętali go jako towarzyskiego, przedsiębiorczego mężczyznę, zawsze starannie ubranego. Ludziom, którzy znali go jako kapitana Marea, opowiadał o zagranicznych podróżach i wojskowej przeszłości. Florence zapewniał, że służy w pułku Gordon Highlanders. Po zbrodni policja próbowała to sprawdzić.

Inspektor Miles informował jednak, że nie znaleziono potwierdzenia jego służby w armii. Florence poznała Roberta w roku 1909. Zamieszkali razem i mieli dwójkę dzieci, Stanleya i Winfred Frances. Później mężczyzna związał się również z jej siostrą, Edith Matildą Palais. We wrześniu 1910 roku wziął z Edith ślub w kościele św. Michała w Battersea. No, powiem wam, fabuła taka, że twórcy klanu mogliby czerpać inspirację. Z Edith, tą drugą siostrą, zdaje się bardziej kochaną, no bo chłop akurat z nią się hajtnął, doczekał się nawet córki Peggy. Żeby było jeszcze ciekawiej, słuchajcie, no to Florence dowiedziała się, że ojciec dwójki jej dzieci poślubił jej siostrę od znajomej.

No bo ten nawet się jej nie przyznał. Przyłapany na gorącym uczynku, kajał się i prosił o drugą szansę. Kiedy Florence mu częściowo przebaczyła, to pół tygodnia mieszkał z nią, a drugie pół z jej siostrą Edith. No ale to było takie średnio opłacalne. Dlatego ostatecznie w lipcu 1912 roku zamieszkali wszyscy razem jak jedna wielka rodzina. Dosyć dziwna rodzina, no ale różnie to bywa w życiu. Na prośbę Roberta Florence zaczęła używać nazwiska Sterling. W niedzielę 18 sierpnia mieli wrócić do Londynu. Robert zjawił się około czwartej po południu. Zabrali bagaże i pojechali na stację, ale na miejscu zmienił plany. Zaproponował, żeby zostali w Eastbourne jeszcze jedną noc.

Twierdził, że znajomy, kapitan Mackey albo kapitan Muckle, bo tutaj nazwisko było używane zamiennie, udostępnił mu dom. W rzeczywistości sam wynajął budynek na jego nazwisko. Tego dnia dał Florence 23 funty, pierścionek z diamentem i diamentową szpilkę. Później pożyczył od niej pieniądze na benzynę, którą miał kupić dla znajomego. Do domu przy Ennis Road dotarli między godziną 17.30 a 18. Florence od początku czuła się tam nieswojo. Jak później zeznała, dom wydawał jej się zbyt duży i chłodny, a Robert lekceważył jej niepokój. W kuchni zauważyła dziecięcy wózek. Kiedy zapytała go, do kogo należy, usłyszała, że do pani maki.

Jeden z pokoi był zamknięty. Robert uprzedził ją, żeby do niego nie wchodziła, ponieważ właściciele przechowują tam srebra. Czyli w tej narracji to wygląda tak, jakby Florence nie do końca była świadoma, że jednak jej wybranek, jej partner, mieszka z jej siostrą. Tutaj wybaczcie, ale wersje w prasie pojawiają się zamiennie, więc do końca nie wiadomo, czy para mieszkała sobie razem we trójkę, wspólnie z dziećmi, czy jednak Robert zwabił Florence do domu, w którym żył z Edith dopiero na dzień przed tragedią. Po kolacji Florence położyła się z dziećmi w sąsiedniej sypialni. Edith i Peggy już wówczas nie żyły, czego Florence nie była świadoma. Według późniejszych ustaleń Robert miał odebrać im życie dzień wcześniej, w sobotę 17 sierpnia.

Około pierwszej w nocy Robert wszedł do pokoju Florence. Kobieta zauważyła, że rękaw jego koszuli jest splamiony krwią. Zapytała go o to. Ten odparł, że skaleczył się w palec. Nie dociekała. Przez pewien czas Robert chodził po domu, co jakiś czas zaglądając do jej sypialni. W końcu do jej nozdrzy doleciał zapach benzyny. Na to Robert też miał gotowe wyjaśnienie. Twierdził, że rozlał przypadkiem trochę płynu, który przecież kupił dla znajomego. Około w pół do szóstej rano znów wszedł do pokoju i wyjrzał przez okno. W tym czasie Florence przysnęła. Obudził ją huk wystrzału z broni palnej. Pocisk ranił ją w szyję.

Mimo postrzału zachowała trzeźwość umysłu i pędem rzuciła się do ucieczki. Zdołała wydostać się z budynku. Jej dzieci zostały w środku. Według późniejszej rekonstrukcji Robert strzelił do Stanleya i Winfred, podpalił dom, a następnie odebrał sobie życie. Wśród jego ofiar znalazły się 26-letnia Edith, ich mała córka Peggy oraz dwoje dzieci Florence, trzyletni Stanley i roczna Winfred. Po zostawionej wiadomości Robert tłumaczył swój czyn ruiną finansową. Rzeczywiście, w poprzednich miesiącach sprzedawał domy, z których wcześniej czerpał dochód. Według doniesień prasowych miał też do spłacenia pożyczki i zobowiązania hipoteczne.

Gazety podawały różne kwoty i nie wynikało z nich jasno, ile pieniędzy pozostało mu po tych transakcjach. Wiadomo jednak ze stuprocentową pewnością, że to problemy finansowe były podwaliną jego decyzji. Mężczyzna wydawał więcej niż zarabiał i żył ponad stan. Kiedy fundusze się skończyły i został postawiony pod ścianą, wybrał najbardziej tragiczne w skutkach rozwiązania. Jak mówił jego brat Frank Money, Trudno uwierzyć, że Robert mógł dopuścić się czegoś takiego. Trzy lata temu wspominał, że się ożenił, ale nie zdradził z kim. Ostatnio mówił, że wyjeżdża za granicę i od tamtej pory słuch po nim zaginął. Ujawnienie jego tożsamości sprawiło, że powrócono do pytania o śmierć Mary.

Skoro jej brat przez lata posługiwał się fałszywymi nazwiskami, ukrywał swoje związki, a ostatecznie zabił żonę i dzieci, czy mógł być również człowiekiem odpowiedzialnym za wydarzenia w tunelu Merzan? W gazetach pojawiły się wspomnienia, które mogły podsycać takie podejrzenia. Sprzedawca prasy w Kingston Hill, niejaki Woodward, opowiadał, że po śmierci Mary zachowanie Roberta wyraźnie się zmieniło. Podczas jednej z rozmów mężczyzna miał powiedzieć, że policja podejrzewa go o popełnienie zbrodni i że bardzo się tym martwi. Była to relacja, która stała w sprzeczności ze stanowiskiem śledczych. Emerytowany inspektor Fox, który prowadził sprawę śmierci Mary Money, stanowczo zaprzeczył, by policjanci kiedykolwiek brali pod uwagę, by Robert brał udział w śmierci swojej siostry.

Kolejną istotną kwestią było to, że mówiła rodzicom i rodzeństwu, iż jest zaręczona z młodszym bratem swojego pracodawcy i że często towarzyszył jej on podczas wyjść na mieście. Historia ta była całkowicie zmyślona i panna Mani mogła zdawać sobie sprawę, że prawda wkrótce wyjdzie na jaw. Robert najwyraźniej świadom ciemnej strony Mary, zalazł wówczas śledczym za skórę. Wielokrotnie wprowadzał funkcjonariuszy w błąd. Zniszczył nawet część jej korespondencji, zanim ta trafiła w ręce policji. Na czym został przyłapany przez jej pracodawców. Co próbował ukryć? Z policyjnych ustaleń Mary była hazardzistką.

Dlatego też podkradała pieniądze swoim pracodawcom. Robert chciał uchronić jej dobre imię, dlatego robił wszystko, by ta informacja nie wydostała się na światło dzienne. Co też pośrednio mu się udało, a przynajmniej udawało mu się przez 7 lat. Jeden z policjantów zaangażowanych w śledztwo w sprawie śmierci Mary Money miał przyznać, że mimo kroków poczynionych przez Roberta, dowody jasno wskazywały, że Donatka miała problemy finansowe. Miał nawet przygotowany raport, który zawierał wszystkie najważniejsze kwestie. Komendant policji hrabstwa nie pozwolił na jego upublicznienie w roku 1905. Uznał, że ujawnienie problemów Mary jedynie przysporzyłoby rodzinie większego cierpienia.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.