Robert Hansen - Piekarz Rzeźnik. ZŁO - Zbrodnia Łowca Ofiara
„Jechałem z pracy do miasta i przyglądałem się prostytutkom na ulicach. To bardzo mnie podniecało, seksualnie mnie ładowało.” Tak Robert Hansen mówił policjantom o swoim polowaniu na kobiety. Za cel obierał prostytutki i tancerki z klubów nocnych na Alasce. Zwabiał je do samochodu, a następnie wywoził do swojego domu lub do lasu. Czasem kazał im się rozbierać i uciekać między drzewami. On w tym czasie obserwował. Wyciągał broń i strzelał. Było to jego prywatne polowanie, tyle, że na ludzi. Robert Hansen zabił co najmniej 18 osób, choć prawdopodobnie ofiar było więcej. Nie wszystkie do dziś zostały zidentyfikowane. Morderca na co dzień pracował w piekarni, dlatego też zyskał przydomek „Piekarz Rzeźnik”. Jego historię usłyszycie w najnowszym odcinku ZŁA.Scenariusz:Marta KiermaszLektorzy:Marta KiermaszMarcin ProckiMagdalena KopkaJustyna BieniekMichał KonopińskiDawid OsyskoGłówne źródła:https://allthatsinteresting.com/robert-hansenhttps://www.ebsco.com/research-starters/biography/robert-hansen-serial-killerhttps://dps.alaska.gov/AST/PIO/PressReleases/Victim-of-Serial-Killer-Robert-Hansen-Identified-3https://www.researchgate.net/publication/313161952_A_psychobiography_of_Robert_Hansen_The_Butcher-_Bakerhttps://people.com/how-serial-killer-robert-hansen-was-caught-11793985https://criminalminds.fandom.com/wiki/Robert_Hansenhttps://alaskapublic.org/news/2014-08-22/alaska-serial-killer-robert-hansen-dies-at-75https://murderpedia.org/male.H/h/hansen-robert.htmhttps://maamodt.asp.radford.edu/Psyc%20405/serial%20killers/Hansen,%20Robert%20-%20fall,%202005.pdfhttps://en.wikipedia.org/wiki/Robert_Hansenhttps://www.youtube.com/watch?v=63tWfl0omeI&t=1130s
Mężczyzna próbował ją gonić, ale Cindy udało się zatrzymać przejeżdżający pojazd. Za kierownicą siedział Robert Jant. Zabrał przerażoną dziewczynę i natychmiast powiadomił policję. Cindy była częściowo rozebrana. Na rękach miała kajdanki. Sama nie chciała rozmawiać z funkcjonariuszami. Poprosiła, by kierowca zawiózł ją do motelu. Stamtąd zadzwoniła do swojego Alfonsa. Robert Jant wskazał policjantom motel, w którym znajdowała się Cindy. Jako pierwszy na miejsce dotarł funkcjonariusz Greg Baker. Jak później wspominał... Podeszliśmy do pokoju z pewną ostrożnością, ale gdy zapukaliśmy do drzwi, zorientowaliśmy się, że dziewczyna była w pokoju sama.
Nadal była skuta kajdankami. Zdjęliśmy je, żeby ją uspokoić. Trzęsła się, kiedy do niej mówiłem. Była bardzo zdenerwowana i próbowała mi opowiedzieć, co się stało w jednym zdaniu. Zajęło nam trochę czasu uspokojenie jej na tyle, żebyśmy mogli zrozumieć o co chodzi. Zapytałem ją, czy poszłaby ze mną do szpitala i zgodziła się na badanie w kierunku napaści seksualnej. Powiedziała, że tak. Po drodze mijaliśmy lotnisko. Cindy dostrzegła samolot i była pewna, że to ten, do którego chciał ją zabrać porywacz. Skontaktowałem się więc z kontrolą lotów i poprosiłem o nazwisko właściciela tej maszyny. Był nim Robert Hansen. To całkowicie zaskoczyło policjantów. Hansen był szanowanym obywatelem, miał żonę oraz dwoje dzieci. Część mundurowych, słysząc to nazwisko, zaczęła wątpić w wiarygodność słów Cindy.
Mimo to wysłano patrol do domu mężczyzny. Nie było go jednak na miejscu, ale policjantom udało się do niego dotrzeć. Poproszono go, by przyjechał na komisariat. ZŁO ZBRODNIA ŁOWCA OFIARA Robert Hansen był 44-letnim piekarzem, dobrze znanym w lokalnej społeczności. Był niskim blondynem o niebieskich oczach. Nosił okulary i wyraźnie się jąkał. Ale nie miał w sobie niczego, co mogłoby sprawić, że policjanci pomyśleli, ten człowiek to chodzący psychopata. Był całkowicie zwyczajny, nie wyróżniał się z tłumu.
Gdy wszedł na komisariat, był spokojny i opanowany, choć nie ukrywał zaskoczenia wyzwaniem przez policję. Mundurowi przekazali mu, że został oskarżony przez Cindy o porwanie i gwałt. Robert odparł pewnym siebie głosem. No cóż, zwyczajnie kłamie. Nie byłem z nią zeszłej nocy. Hansen przekonywał, że poprzednią noc spędził ze znajomym. Jak mówił, spotkał się z nim około godziny 23.30 i został aż do 5 rano. Później pojechał na lotnisko, żeby polatać samolotem. Śledczy słysząc te słowa, poprosili o nazwisko znajomego, a także numer telefonu. Gdy Robert je przekazał, zadzwonili do mężczyzny, który ku ich zaskoczeniu
Potwierdził wersję Hansena. Robert, jak wynikało z relacji policjantów, miał również powiedzieć... Nie możesz zgwałcić prostytutki, prawda? Policjanci zaczęli wątpić w opowieść Cindy. Zarabiała na ulicy i postrzegana była jako część społecznego marginesu. Prostytutki działające w Anchorage w tamtym czasie nierzadko były uzależnione od narkotyków, które dostarczali im Alfonsi. Dzięki temu mieli nad kobietami większą kontrolę i mogli jeszcze bardziej przywiązać je do siebie. Kobiety umieszczane były w niewielkich pokojach, w których spały na materacach. Tworzono im fikcyjne długi, które później musiały spłacać oddając większość swojego zarobku.
Cindy była jedną z takich kobiet, dlatego w oczach policjantów jej zeznania szybko straciły na wartości. Za to Hansen miał szczęśliwą rodzinę i żył z dala od świata przestępczego, a przynajmniej tak uważali wówczas policjanci. Mundurowi zapytali Roberta, czy zgodzi się na przeszukanie domu. Bez wahania pokiwał głową. Miało to uwiarygodnić go w oczach policjantów. Mężczyzna wsiadł do radiowozu i pojechał z mundurowymi. Był w tym czasie niezwykle spokojny, co funkcjonariusze odebrali jako potwierdzenie niewinności. Mimo to zdecydowali się na przeszukanie jego domu.
W środku natychmiast zeszli do piwnicy. I tam nastąpiło błyskawiczne zdarzenie z rzeczywistością. Może i Hansen miał alibi i sprawiał wrażenie porządnego obywatela, ale jego piwnica wyglądała dokładnie tak, jak opisała ją Cindy. Były tam zwierzęce trofea, telewizor czy stół bilardowy. Zgadzało się absolutnie wszystko. Greg Baker mówił później. Szukałem i znalazłem wnękę, pustą ścianę, która była ukryta za kawałkiem panelu. Było tam sporo broni palnej, karabinów, pistoletów. Broni, którą Cindy opisała jako pistolet z długą lufą, tam jednak nie było. I to policjanci uznali jako potwierdzenie niewinności mężczyzny.
Nie zabezpieczyli pozostałej broni, nie przekazali jej do analizy, choć wiedzieli o grasującym w okolicy seryjnym mordercy, który strzela do kobiet. Co więcej, na miejscach zbrodni zostawiał łuski po nabojach. Mimo to nikt nie pomyślał o tym, by sprawdzić całkiem pokaźny arsenał Hansena. Na tym zakończyło się przeszukanie domu. Zeznania Cindy uznano za niewiarygodne. Podejrzewano, że dziewczyna miała w przeszłości kontakt z Robertem, ale gdy ten za mało jej zapłacił, postanowiła się zemścić. I tyle. Sprawę zamknięto 11 dni po porwaniu Cindy. Jedyną osobą, która wierzyła w wersję dziewczyny, był Greg Baker, ale jego przełożeni zdecydowali, że sprawą nie ma sensu się dłużej zajmować i teczkę wrzucili do szuflady.
Mimo to, Baker nie zamierzał się poddawać. Miał przeczucie, że Hansen skrywa o wiele mroczniejsze tajemnice, niż potrafili to dostrzec jego koledzy z komendy. Zaczął więc sprawdzać Piekarza i szybko odkrył, że był on w przeszłości karany. Miał na koncie kradzież, podpalenie, oskarżenie o gwałt, a także napaść. Jak się okazało, choć Robert chciał sprawiać wrażenie porządnego obywatela, miał za sobą kontakty z prostytutkami. Greg przygotował więc raport, który przekazał policji stanowej. To właśnie ona zawiązała wspomnianą już grupę operacyjną, ale cały czas stała w miejscu.
Baker skontaktował się z inną jednostką w tajemnicy przed swoimi przełożonymi. Zbiegło się to w czasie z odnalezieniem ciała Polly Golding, której zabójstwo i sposób pochówku idealnie pasował do poprzednich zbrodni. Na miejscu znaleziono też łuski, takie same jak te odkryte przy grobie Sherry Morrow. W swoim raporcie Baker jasno wskazał, że głównym podejrzanym jest według niego Hansen. Naciskał na zdobycie nakazu przeszukania. Chciał zabezpieczyć broń i zbadać ją pod kątem łusek odnalezionych na miejscach zbrodni. Problem polegał jednak na tym, że taki nakaz wystawiał prokurator, a uzyskanie go nie było wcale łatwą sprawą.
Kluczowe były tu zeznania Cindy. Policjanci z grupy zadaniowej ponownie je przeanalizowali i byli zaskoczeni tym, jak policja w Anchorage potraktowała kobietę i szybko uwierzyła w wersję przedstawioną przez Roberta. Glenn Floty, dowodzący grupą, postanowił ponownie dotrzeć do Cindy i z nią porozmawiać. Po kilku dniach przeczesywania ulic odnalazł dziewczynę, a ta zgodziła się przyjść na komisariat. Jeszcze raz opowiedziała mundurowemu o tym wszystkim, co wydarzyło się cztery miesiące wcześniej. Wiedziałam, że mam kłopoty. Naprawdę.
Powiedział, że było siedem innych dziewczyn. To mną wstrząsnęło. Co się z nimi stało? Myślę, że wiedziałam jaki spotkał ich los. Czułam, że zostało mi kilka godzin życia. Wiedziałam, że nie zobaczę już ludzi, których kocham. To prawdziwy głos Cindy uwieczniony na taśmie z przesłuchania. Słychać na nim młodą, przerażoną dziewczynę, która cudem uniknęła śmierci. Jej relacja wielokrotnie przerywana była płaczem. Dla Glenna zeznania Cindy były niezwykle ważne i przełomowe. Udało mu się też dotrzeć do innej prostytutki, która przed laty została zgwałcona przez Roberta. Skontaktował się też z Maxine Farrell, która nadal prowadziła własne śledztwo w tej sprawie.
Zbierał trofea, głównie biżuterię. Co ciekawe, według Douglasa sprawca najpewniej się jąkał. Wszystko to, co napisał w swoim raporcie agent, idealnie pokrywało się z tym, co Flotty wiedział już o Hansenie. Uzbrojony w te wszystkie informacje, policjant wystąpił o nakaz przeszukania i zdobył go. Pod koniec października 1983 roku grupa policjantów z Glennem na czele pojawiła się w domu Roberta Hansena. Nakazy obejmowały też piekarnię, samolot oraz samochód. Przeszukania rozpoczęły się o 6.30 rano w kilku miejscach jednocześnie, tak by nie dać Hansenowi szansy na ukrycie jakichkolwiek dowodów.
Do domu Roberta przyjechała też Maxine, którą policjanci wezwali, by pomogła w ewentualnej identyfikacji pamiątek po ofiarach. To właśnie ona najlepiej znała uprowadzone kobiety i była w stanie rozpoznać chociażby biżuterię. W domu Hansena znajdowała się jego żona oraz dwoje dzieci. Jego córka na widok policjantów zaczęła płakać. Syn był przerażony. Z kolei żona Roberta Darla nie ukrywała swojej irytacji. Głęboko wierzyła w niewinność męża, a obecność mundurowych i przeszukanie odbierała jako coś wyjątkowo niestosownego.
ZŁO Zbrodnia Łowca Ofiara W czasie, gdy policjanci sprawdzali dom i piekarnię, Robert został ponownie przewieziony na komisariat. Funkcjonariusze zaprowadzili go do pokoju, w którym na ścianach powieszone były mapy oraz zdjęcia ofiar. Zaznaczono miejsca, w których je odnaleziono. Policjanci chcieli w ten sposób dać Hansenowi do zrozumienia, że właśnie są na jego tropie i liczyli na to, że widząc te wszystkie zebrane informacje, zacznie pękać. Tak się jednak nie stało. Robert pozostawał niewzruszony i nie zamierzał do czegokolwiek się przyznawać.
Tym, co mogło go zdradzić, był jego wizerunek. Mudurowi wspominali później, że jego spojrzenie było całkowicie puste. Zero jakichkolwiek emocji, skruchy, żalu czy strachu. Zupełnie nic. Policjanci wiedzieli, że sam z siebie nie wyjawi prawdy. Potrzebowali więc niezbitych dowodów, które połączyłyby go bezpośrednio z zabójstwami. W tym pomóc miały trwające przeszukania. Śledczy dokładnie sprawdzali piwnicę Hansena. Odkryto tam broń, ale brakowało karabinu, z którego, zdaniem Grega Bakera, morderca mógł strzelać do kobiet. Robert musiał go ukryć.
Policjanci sprawdzali pomieszczenie milimetr po milimetrze. Liczyli na to, że znajdą jakiekolwiek najmniejsze dowody, które połączą Roberta z przynajmniej jednym morderstwem. Natrafiono na mapy lotów, na których zaznaczono krzyżykami konkretne miejsca. Śledcze podejrzewali, że były to lokalizacje, w których ukrył zwłoki ofiar. Ale poza bronią i mapami w piwnicy nie znaleziono niczego obciążającego. Wreszcie policjanci zdecydowali się wejść na strych. I już po chwili jasne stało się, że była to najlepsza decyzja. Natychmiast zauważyli ukrytą broń, zarówno karabin służący do polowań, jak i pistolet zgodny z tym, co opisywała Cindy.
Istniało jednak ryzyko, że broń nie będzie pasować, Dlatego funkcjonariusze nie kończyli swojej pracy i szukali dalej. I wtedy nastąpił długo oczekiwany przełom. Tuż za izolacją znaleziono plastikową torbę z biżuterią. Mundurowi poczuli ekscytację. To prawdopodobnie było najważniejsze odkrycie trwającego przeszukania. Torbę szybko pokazano Maxine. Policjantka natychmiast rozpoznała wisiorek jednej z ofiar. Wszystkie zabezpieczone dowody trafiły do analizy. Badania potwierdziły, że łuski znalezione przy ofiarach pochodziły z broni Roberta.
To był koniec. Hansen tym razem nie mógł się wywinąć. Dowody były zbyt mocne, by znów ktokolwiek uwierzył w jego niewinność. Hansen choć początkowo przekonywał, że ze zbrodniami nie miał nic wspólnego i znów upierał się, że Cindy kłamała, widząc upór śledczych poprosił o adwokata. Podczas przesłuchania policjanci próbowali go złamać. Słysząc jego jąkanie, zaczęli rozmawiać o dzieciństwie. Robert zaczął się otwierać, ale wciąż robił krok do przodu i dwa do tyłu. Żadnego postępu, choć przesłuchanie trwało już wiele godzin. Wreszcie, po kilku dniach wyciągania z niego jakichkolwiek informacji, morderca został skonfrontowany z zebranymi dowodami.
Policjanci wprost powiedzieli mu, że dysponują mocnym materiałem, którego nie będzie w stanie obronić. Do Roberta zaczęło docierać, że policjanci nie blefowali. Naprawdę przeszukali jego dom i znaleźli broń oraz biżuterię. Wreszcie zgodził się wyjawić prawdę, ale postawił własne warunki. Przede wszystkim nie chciał długiego procesu. Wiedział, że odbije się to na jego rodzinie, która i tak już fatalnie znosiła jego zatrzymanie. Liczył na to, że jeśli się przyzna, jego sprawa zostanie załatwiona na jednym posiedzeniu sądu. Hansen bał się też konfrontacji z bliskimi zamordowanych przez siebie kobiet, z dowodami i wszystkimi opisami własnych zbrodni.
Policjanci szybko zrozumieli, że mieli do czynienia z tchórzem i niesamowicie zakompleksionym człowiekiem. Dlatego licząc na łagodniejsze traktowanie, 22 lutego 1984 roku w biurze prokuratora okręgowego przyznał się do winy. Hansen opowiedział też o swoim życiu, a także o tym, kiedy tak naprawdę zabił po raz pierwszy. Robert Hansen przyszedł na świat 15 lutego 1939 roku w Esterville w stanie Iowa. Jego matka była Amerykanką, z kolei ojciec pochodził z Danii. Był piekarzem. I to on nauczył syna fachu.
W 1942 roku rodzina przeniosła się do Richmond w Kalifornii, ale już 5 lat później wróciła do stanu Iowa i osiedliła się w mieście Pocahontas. Robert miał ze swoim ojcem burzliwą relację. Z jednej strony bardzo go kochał i podziwiał, ale z drugiej mężczyzna był niezwykle surowy i młody Hansen często był karcony, nawet za niewielkie przewinienia. Gdy Robert był dzieckiem, musiał wstawać o drugiej w nocy, by pomagać w piekarni. Robił to, zanim wyszedł do szkoły, w której niespecjalnie sobie radził. Miał problemy z wchłanianiem wiedzy. O wiele lepiej wychodziły mu wypieki.
Problemem było też to, że Robert się jąkał. To sprawiało z kolei, że wstydził się odzywać. Stał się cichy i wycofany. Hansen mówił. Nie mogłem wydusić z siebie słowa. Ogólnie nienawidziłem przebywać wśród ludzi. Nienawidziłem, ale tak bardzo chciałem rozładować emocje. Pamiętamy jak podchodziłem i rozmawiałem z kimś, na spotkaniu klasowym czy gdziekolwiek. Zaczynałem coś mówić, a potem strasznie się jąkałem. To się zdarzało szczególnie w tych wcześniejszych latach. Uciekałem z płaczem, gdzieś znikałem i chowałem się na dzień czy dwa. Nie tylko mowa sprawiała Robertowi problemy. Był leworęczny, ale rodzicom to się nie podobało i zmuszali go, by pisał prawą dłonią, przez co musiał zachowywać się w sposób nienaturalny dla siebie, co jeszcze bardziej potęgowało stres.
Rozumiem, dlaczego dziewczyny nie chciały się do mnie nawet zbliżyć. Cóż, mógłbym na palcach u jednej ręki policzyć te, z którymi się spotkałem. Brak kontaktów z płcią przeciwną sprawiał, że w Robercie rosła frustracja. Czuł się odrzucony przez rówieśników. Szybko zaczął fantazjować o tym, by się zemścić. Wyobrażał sobie, że krzywdzi dziewczyny, które nie były nim zainteresowane. Hansen chciał być jako ojciec, twardy i surowy, który założył rodzinę i prowadził firmę. Nie chciał być postrzegany jako ktoś miękki, z kogo można się śmiać i kpić. Jednocześnie nie miał pojęcia, jak tego dokonać. Ojciec nie rozmawiał z nim o tym, za to nieustannie wymagał od niego posłuszeństwa i pracy ponad możliwości dziecka.
Codzienne pobudki w środku nocy zaczęły mocno odbijać się na samopoczuciu chłopca, a także na jego możliwości koncentracji. Zdarzało się, że przysypiał na lekcji, ale za wszelką cenę nie chciał, by ojciec zauważył, że był słaby. By udowodnić mu, że taki nie był, po ukończeniu szkoły zapisał się do rezerwy Armii Stanów Zjednoczonych. Po roku został z niej jednak wydalony. Pierwsze poważne problemy zaczęły się, gdy był już dorosły. W 1960 roku 21-letni wówczas Hansen poszedł na zajezdnię autobusową. W tym czasie w mieście odbywały się szkolne zawody koszykówki i wielu mieszkańców właśnie tam spędzało wieczór.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Scenariusz:
Marta Kiermasz
Lektorzy:
Marta Kiermasz
Marcin Procki
Magdalena Kopka
Justyna Bieniek
Michał Konopiński
Dawid Osysko
Główne źródła:
https://allthatsinteresting.com/robert-hansen
https://www.ebsco.com/research-starters/biography/robert-hansen-serial-killer
https://dps.alaska.gov/AST/PIO/PressReleases/Victim-of-Serial-Killer-Robert-Hansen-Identified-3
https://www.researchgate.net/publication/313161952_A_psychobiography_of_Robert_Hansen_The_Butcher-_Baker
https://people.com/how-serial-killer-robert-hansen-was-caught-11793985
https://criminalminds.fandom.com/wiki/Robert_Hansen
https://alaskapublic.org/news/2014-08-22/alaska-serial-killer-robert-hansen-dies-at-75
https://murderpedia.org/male.H/h/hansen-robert.htm
https://maamodt.asp.radford.edu/Psyc%20405/serial%20killers/Hansen,%20Robert%20-%20fall,%202005.pdf
https://en.wikipedia.org/wiki/Robert_Hansen
https://www.youtube.com/watch?v=63tWfl0omeI&t=1130s