Mentionsy Mentionsy
ZŁO - Zbrodnia Łowca Ofiara
ZŁO - Zbrodnia Łowca Ofiara

Robert Hansen - Piekarz Rzeźnik. ZŁO - Zbrodnia Łowca Ofiara

01.04.2026 ·57 min 15 s

„Jechałem z pracy do miasta i przyglądałem się prostytutkom na ulicach. To bardzo mnie podniecało, seksualnie mnie ładowało.” Tak Robert Hansen mówił policjantom o swoim polowaniu na kobiety. Za cel obierał prostytutki i tancerki z klubów nocnych na Alasce. Zwabiał je do samochodu, a następnie wywoził do swojego domu lub do lasu. Czasem kazał im się rozbierać i uciekać między drzewami. On w tym czasie obserwował. Wyciągał broń i strzelał. Było to jego prywatne polowanie, tyle, że na ludzi. Robert Hansen zabił co najmniej 18 osób, choć prawdopodobnie ofiar było więcej. Nie wszystkie do dziś zostały zidentyfikowane. Morderca na co dzień pracował w piekarni, dlatego też zyskał przydomek „Piekarz Rzeźnik”. Jego historię usłyszycie w najnowszym odcinku ZŁA.Scenariusz:Marta KiermaszLektorzy:Marta KiermaszMarcin ProckiMagdalena KopkaJustyna BieniekMichał KonopińskiDawid OsyskoGłówne źródła:https://allthatsinteresting.com/robert-hansenhttps://www.ebsco.com/research-starters/biography/robert-hansen-serial-killerhttps://dps.alaska.gov/AST/PIO/PressReleases/Victim-of-Serial-Killer-Robert-Hansen-Identified-3https://www.researchgate.net/publication/313161952_A_psychobiography_of_Robert_Hansen_The_Butcher-_Bakerhttps://people.com/how-serial-killer-robert-hansen-was-caught-11793985https://criminalminds.fandom.com/wiki/Robert_Hansenhttps://alaskapublic.org/news/2014-08-22/alaska-serial-killer-robert-hansen-dies-at-75https://murderpedia.org/male.H/h/hansen-robert.htmhttps://maamodt.asp.radford.edu/Psyc%20405/serial%20killers/Hansen,%20Robert%20-%20fall,%202005.pdfhttps://en.wikipedia.org/wiki/Robert_Hansenhttps://www.youtube.com/watch?v=63tWfl0omeI&t=1130s

Mężczyzna próbował ją gonić, ale Cindy udało się zatrzymać przejeżdżający pojazd. Za kierownicą siedział Robert Jant. Zabrał przerażoną dziewczynę i natychmiast powiadomił policję. Cindy była częściowo rozebrana. Na rękach miała kajdanki. Sama nie chciała rozmawiać z funkcjonariuszami. Poprosiła, by kierowca zawiózł ją do motelu. Stamtąd zadzwoniła do swojego Alfonsa. Robert Jant wskazał policjantom motel, w którym znajdowała się Cindy. Jako pierwszy na miejsce dotarł funkcjonariusz Greg Baker. Jak później wspominał... Podeszliśmy do pokoju z pewną ostrożnością, ale gdy zapukaliśmy do drzwi, zorientowaliśmy się, że dziewczyna była w pokoju sama.

Nadal była skuta kajdankami. Zdjęliśmy je, żeby ją uspokoić. Trzęsła się, kiedy do niej mówiłem. Była bardzo zdenerwowana i próbowała mi opowiedzieć, co się stało w jednym zdaniu. Zajęło nam trochę czasu uspokojenie jej na tyle, żebyśmy mogli zrozumieć o co chodzi. Zapytałem ją, czy poszłaby ze mną do szpitala i zgodziła się na badanie w kierunku napaści seksualnej. Powiedziała, że tak. Po drodze mijaliśmy lotnisko. Cindy dostrzegła samolot i była pewna, że to ten, do którego chciał ją zabrać porywacz. Skontaktowałem się więc z kontrolą lotów i poprosiłem o nazwisko właściciela tej maszyny. Był nim Robert Hansen. To całkowicie zaskoczyło policjantów. Hansen był szanowanym obywatelem, miał żonę oraz dwoje dzieci. Część mundurowych, słysząc to nazwisko, zaczęła wątpić w wiarygodność słów Cindy.

Mimo to wysłano patrol do domu mężczyzny. Nie było go jednak na miejscu, ale policjantom udało się do niego dotrzeć. Poproszono go, by przyjechał na komisariat. ZŁO ZBRODNIA ŁOWCA OFIARA Robert Hansen był 44-letnim piekarzem, dobrze znanym w lokalnej społeczności. Był niskim blondynem o niebieskich oczach. Nosił okulary i wyraźnie się jąkał. Ale nie miał w sobie niczego, co mogłoby sprawić, że policjanci pomyśleli, ten człowiek to chodzący psychopata. Był całkowicie zwyczajny, nie wyróżniał się z tłumu.

Gdy wszedł na komisariat, był spokojny i opanowany, choć nie ukrywał zaskoczenia wyzwaniem przez policję. Mundurowi przekazali mu, że został oskarżony przez Cindy o porwanie i gwałt. Robert odparł pewnym siebie głosem. No cóż, zwyczajnie kłamie. Nie byłem z nią zeszłej nocy. Hansen przekonywał, że poprzednią noc spędził ze znajomym. Jak mówił, spotkał się z nim około godziny 23.30 i został aż do 5 rano. Później pojechał na lotnisko, żeby polatać samolotem. Śledczy słysząc te słowa, poprosili o nazwisko znajomego, a także numer telefonu. Gdy Robert je przekazał, zadzwonili do mężczyzny, który ku ich zaskoczeniu

Potwierdził wersję Hansena. Robert, jak wynikało z relacji policjantów, miał również powiedzieć... Nie możesz zgwałcić prostytutki, prawda? Policjanci zaczęli wątpić w opowieść Cindy. Zarabiała na ulicy i postrzegana była jako część społecznego marginesu. Prostytutki działające w Anchorage w tamtym czasie nierzadko były uzależnione od narkotyków, które dostarczali im Alfonsi. Dzięki temu mieli nad kobietami większą kontrolę i mogli jeszcze bardziej przywiązać je do siebie. Kobiety umieszczane były w niewielkich pokojach, w których spały na materacach. Tworzono im fikcyjne długi, które później musiały spłacać oddając większość swojego zarobku.

Cindy była jedną z takich kobiet, dlatego w oczach policjantów jej zeznania szybko straciły na wartości. Za to Hansen miał szczęśliwą rodzinę i żył z dala od świata przestępczego, a przynajmniej tak uważali wówczas policjanci. Mundurowi zapytali Roberta, czy zgodzi się na przeszukanie domu. Bez wahania pokiwał głową. Miało to uwiarygodnić go w oczach policjantów. Mężczyzna wsiadł do radiowozu i pojechał z mundurowymi. Był w tym czasie niezwykle spokojny, co funkcjonariusze odebrali jako potwierdzenie niewinności. Mimo to zdecydowali się na przeszukanie jego domu.

Mimo to, Baker nie zamierzał się poddawać. Miał przeczucie, że Hansen skrywa o wiele mroczniejsze tajemnice, niż potrafili to dostrzec jego koledzy z komendy. Zaczął więc sprawdzać Piekarza i szybko odkrył, że był on w przeszłości karany. Miał na koncie kradzież, podpalenie, oskarżenie o gwałt, a także napaść. Jak się okazało, choć Robert chciał sprawiać wrażenie porządnego obywatela, miał za sobą kontakty z prostytutkami. Greg przygotował więc raport, który przekazał policji stanowej. To właśnie ona zawiązała wspomnianą już grupę operacyjną, ale cały czas stała w miejscu.

Kluczowe były tu zeznania Cindy. Policjanci z grupy zadaniowej ponownie je przeanalizowali i byli zaskoczeni tym, jak policja w Anchorage potraktowała kobietę i szybko uwierzyła w wersję przedstawioną przez Roberta. Glenn Floty, dowodzący grupą, postanowił ponownie dotrzeć do Cindy i z nią porozmawiać. Po kilku dniach przeczesywania ulic odnalazł dziewczynę, a ta zgodziła się przyjść na komisariat. Jeszcze raz opowiedziała mundurowemu o tym wszystkim, co wydarzyło się cztery miesiące wcześniej. Wiedziałam, że mam kłopoty. Naprawdę.

Powiedział, że było siedem innych dziewczyn. To mną wstrząsnęło. Co się z nimi stało? Myślę, że wiedziałam jaki spotkał ich los. Czułam, że zostało mi kilka godzin życia. Wiedziałam, że nie zobaczę już ludzi, których kocham. To prawdziwy głos Cindy uwieczniony na taśmie z przesłuchania. Słychać na nim młodą, przerażoną dziewczynę, która cudem uniknęła śmierci. Jej relacja wielokrotnie przerywana była płaczem. Dla Glenna zeznania Cindy były niezwykle ważne i przełomowe. Udało mu się też dotrzeć do innej prostytutki, która przed laty została zgwałcona przez Roberta. Skontaktował się też z Maxine Farrell, która nadal prowadziła własne śledztwo w tej sprawie.

Zbierał trofea, głównie biżuterię. Co ciekawe, według Douglasa sprawca najpewniej się jąkał. Wszystko to, co napisał w swoim raporcie agent, idealnie pokrywało się z tym, co Flotty wiedział już o Hansenie. Uzbrojony w te wszystkie informacje, policjant wystąpił o nakaz przeszukania i zdobył go. Pod koniec października 1983 roku grupa policjantów z Glennem na czele pojawiła się w domu Roberta Hansena. Nakazy obejmowały też piekarnię, samolot oraz samochód. Przeszukania rozpoczęły się o 6.30 rano w kilku miejscach jednocześnie, tak by nie dać Hansenowi szansy na ukrycie jakichkolwiek dowodów.

Do domu Roberta przyjechała też Maxine, którą policjanci wezwali, by pomogła w ewentualnej identyfikacji pamiątek po ofiarach. To właśnie ona najlepiej znała uprowadzone kobiety i była w stanie rozpoznać chociażby biżuterię. W domu Hansena znajdowała się jego żona oraz dwoje dzieci. Jego córka na widok policjantów zaczęła płakać. Syn był przerażony. Z kolei żona Roberta Darla nie ukrywała swojej irytacji. Głęboko wierzyła w niewinność męża, a obecność mundurowych i przeszukanie odbierała jako coś wyjątkowo niestosownego.

ZŁO Zbrodnia Łowca Ofiara W czasie, gdy policjanci sprawdzali dom i piekarnię, Robert został ponownie przewieziony na komisariat. Funkcjonariusze zaprowadzili go do pokoju, w którym na ścianach powieszone były mapy oraz zdjęcia ofiar. Zaznaczono miejsca, w których je odnaleziono. Policjanci chcieli w ten sposób dać Hansenowi do zrozumienia, że właśnie są na jego tropie i liczyli na to, że widząc te wszystkie zebrane informacje, zacznie pękać. Tak się jednak nie stało. Robert pozostawał niewzruszony i nie zamierzał do czegokolwiek się przyznawać.

Tym, co mogło go zdradzić, był jego wizerunek. Mudurowi wspominali później, że jego spojrzenie było całkowicie puste. Zero jakichkolwiek emocji, skruchy, żalu czy strachu. Zupełnie nic. Policjanci wiedzieli, że sam z siebie nie wyjawi prawdy. Potrzebowali więc niezbitych dowodów, które połączyłyby go bezpośrednio z zabójstwami. W tym pomóc miały trwające przeszukania. Śledczy dokładnie sprawdzali piwnicę Hansena. Odkryto tam broń, ale brakowało karabinu, z którego, zdaniem Grega Bakera, morderca mógł strzelać do kobiet. Robert musiał go ukryć.

Policjanci sprawdzali pomieszczenie milimetr po milimetrze. Liczyli na to, że znajdą jakiekolwiek najmniejsze dowody, które połączą Roberta z przynajmniej jednym morderstwem. Natrafiono na mapy lotów, na których zaznaczono krzyżykami konkretne miejsca. Śledcze podejrzewali, że były to lokalizacje, w których ukrył zwłoki ofiar. Ale poza bronią i mapami w piwnicy nie znaleziono niczego obciążającego. Wreszcie policjanci zdecydowali się wejść na strych. I już po chwili jasne stało się, że była to najlepsza decyzja. Natychmiast zauważyli ukrytą broń, zarówno karabin służący do polowań, jak i pistolet zgodny z tym, co opisywała Cindy.

Istniało jednak ryzyko, że broń nie będzie pasować, Dlatego funkcjonariusze nie kończyli swojej pracy i szukali dalej. I wtedy nastąpił długo oczekiwany przełom. Tuż za izolacją znaleziono plastikową torbę z biżuterią. Mundurowi poczuli ekscytację. To prawdopodobnie było najważniejsze odkrycie trwającego przeszukania. Torbę szybko pokazano Maxine. Policjantka natychmiast rozpoznała wisiorek jednej z ofiar. Wszystkie zabezpieczone dowody trafiły do analizy. Badania potwierdziły, że łuski znalezione przy ofiarach pochodziły z broni Roberta.

To był koniec. Hansen tym razem nie mógł się wywinąć. Dowody były zbyt mocne, by znów ktokolwiek uwierzył w jego niewinność. Hansen choć początkowo przekonywał, że ze zbrodniami nie miał nic wspólnego i znów upierał się, że Cindy kłamała, widząc upór śledczych poprosił o adwokata. Podczas przesłuchania policjanci próbowali go złamać. Słysząc jego jąkanie, zaczęli rozmawiać o dzieciństwie. Robert zaczął się otwierać, ale wciąż robił krok do przodu i dwa do tyłu. Żadnego postępu, choć przesłuchanie trwało już wiele godzin. Wreszcie, po kilku dniach wyciągania z niego jakichkolwiek informacji, morderca został skonfrontowany z zebranymi dowodami.

Policjanci wprost powiedzieli mu, że dysponują mocnym materiałem, którego nie będzie w stanie obronić. Do Roberta zaczęło docierać, że policjanci nie blefowali. Naprawdę przeszukali jego dom i znaleźli broń oraz biżuterię. Wreszcie zgodził się wyjawić prawdę, ale postawił własne warunki. Przede wszystkim nie chciał długiego procesu. Wiedział, że odbije się to na jego rodzinie, która i tak już fatalnie znosiła jego zatrzymanie. Liczył na to, że jeśli się przyzna, jego sprawa zostanie załatwiona na jednym posiedzeniu sądu. Hansen bał się też konfrontacji z bliskimi zamordowanych przez siebie kobiet, z dowodami i wszystkimi opisami własnych zbrodni.

Policjanci szybko zrozumieli, że mieli do czynienia z tchórzem i niesamowicie zakompleksionym człowiekiem. Dlatego licząc na łagodniejsze traktowanie, 22 lutego 1984 roku w biurze prokuratora okręgowego przyznał się do winy. Hansen opowiedział też o swoim życiu, a także o tym, kiedy tak naprawdę zabił po raz pierwszy. Robert Hansen przyszedł na świat 15 lutego 1939 roku w Esterville w stanie Iowa. Jego matka była Amerykanką, z kolei ojciec pochodził z Danii. Był piekarzem. I to on nauczył syna fachu.

W 1942 roku rodzina przeniosła się do Richmond w Kalifornii, ale już 5 lat później wróciła do stanu Iowa i osiedliła się w mieście Pocahontas. Robert miał ze swoim ojcem burzliwą relację. Z jednej strony bardzo go kochał i podziwiał, ale z drugiej mężczyzna był niezwykle surowy i młody Hansen często był karcony, nawet za niewielkie przewinienia. Gdy Robert był dzieckiem, musiał wstawać o drugiej w nocy, by pomagać w piekarni. Robił to, zanim wyszedł do szkoły, w której niespecjalnie sobie radził. Miał problemy z wchłanianiem wiedzy. O wiele lepiej wychodziły mu wypieki.

Problemem było też to, że Robert się jąkał. To sprawiało z kolei, że wstydził się odzywać. Stał się cichy i wycofany. Hansen mówił. Nie mogłem wydusić z siebie słowa. Ogólnie nienawidziłem przebywać wśród ludzi. Nienawidziłem, ale tak bardzo chciałem rozładować emocje. Pamiętamy jak podchodziłem i rozmawiałem z kimś, na spotkaniu klasowym czy gdziekolwiek. Zaczynałem coś mówić, a potem strasznie się jąkałem. To się zdarzało szczególnie w tych wcześniejszych latach. Uciekałem z płaczem, gdzieś znikałem i chowałem się na dzień czy dwa. Nie tylko mowa sprawiała Robertowi problemy. Był leworęczny, ale rodzicom to się nie podobało i zmuszali go, by pisał prawą dłonią, przez co musiał zachowywać się w sposób nienaturalny dla siebie, co jeszcze bardziej potęgowało stres.

Robert postanowił jednak wyrazić swoją pogardę dla lokalnej społeczności i oblał zajezdnię benzyną, a następnie ją podpalił. Został za to zatrzymany rok później i skazany na 3 lata więzienia. Odsiedział 20 miesięcy, po czym przedterminowo wypuszczono go na wolność. Hansen dostał pracę w Akademii Policyjnej. Tam poznał młodą dziewczynę, w której natychmiast się zakochał. Niedługo po tym oświadczył się jej, a ona się zgodziła. Zataił przed nią jednak to, że trafił do więzienia. Gdy prawda wyszła na jaw, kobieta zażądała rozwodu. Małżeństwo przetrwało zaledwie rok.

Choć był to dla Hansena cios, szybko zdołał się pozbierać i w 1963 roku znów był szczęśliwie zakochany. Jego wybranką była Darla, gorliwie wierząca chrześcijanka, spokojna i marząca o rodzinie. I tym razem Robert nie zwlekał z oświadczynami i niedługo po tym para wzięła ślub. W 1967 roku Hansen zaproponował żonie, by przenieśli się na Alaskę. Kobieta zgodziła się i małżeństwo zamieszkało w Anchorage. To właśnie tam urodziły się ich dzieci. Robert otworzył też własną piekarnię, która cieszyła się dużym uznaniem wśród lokalnej społeczności.

Hansen był lubiany, znajomi mówili do niego Bob. Odbierany był jako inteligentny i przykładny obywatel, głowa rodziny. Nikt nawet przez chwilę nie podejrzewał, że za tym ciepłym uśmiechem mógł ukryć się prawdziwy potwór. I wydawałoby się, że Hansen miał wszystko to, o czym mógłby marzyć mężczyzna w jego wieku. Kochającą żonę, dzieci, dobrze prosperujący biznes i szacunek wśród mieszkańców. Ale Robert nie był zwyczajnym mężczyzną. W jego głowie od dawna narodziło się pragnienie, nad którym stracił jakąkolwiek kontrolę. ZŁO Zbrodnia Łowca Ofiara

W 1971 roku zaatakował 18-letnią prostytutkę Patty Roberts. Zagroził jej bronią, a następnie związał jej ręce za plecami i ją zgwałcił. W tym samym roku dopuścił się napaści również na Susan Hepbard, sekretarkę w Agencji Nieruchomości. Także miała 18 lat. Zauważył ją, gdy wracała do domu. Gdy kobieta weszła do budynku, podążył za nią. Zapukał i poprosił o możliwość skorzystania z telefonu. Zaskoczona Susan zgodziła się i przez kilka minut rozmawiała z mężczyzną. Ten pożegnał się później i wyszedł, ale wrócił na drugi dzień.

Wczesnym rankiem wszedł do domu kobiety i próbował ją porwać. Robert został szybko namierzony i zatrzymany. Na mocy ugody wycofano zarzuty związane z gwałtem na prostytutce, ale w zamian mężczyzna przyznał się do napaści na sekretarkę. Został za to skazany na 5 lat więzienia. Ale znów nie odsiedział pełnej kary. Po pół roku skierowano go do ośrodka resocjalizacyjnego. Zgwałcona Patty Roberts została odnaleziona później przez policjantów, którzy ścigali Hansena. Była jedną z kobiet, która przyczyniła się do jego schwytania. Policjanci jeszcze w trakcie przesłuchania próbowali zrozumieć, dlaczego Robert korzystał z usług prostytutek, skoro żył, jak mówił, w szczęśliwym małżeństwie.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.