Sycylia – wyspa radykalności
W odcinku podcastu „Z przyjemnością Lara Gessler” przenosimy się na Sycylię –miejsce skrajności, gdzie niedostatek stał się źródłem jednej z najbogatszych estetyk Europy. Rozmawiamy z Łukaszem Lewandowskim, twórcą Casa Lawa, o tym, jak historia, obce wpływy kulturowe i codzienność wyspy ukształtowały sycylijski design oraz kuchnię. O baroku zrodzonym z prostoty, o sztuce, która zeszła na stoły, i o Sycylii jako kulturowej caponacie: intensywnej, wielowarstwowej, nieoczywistej.Podcastu „Z przyjemnością, Lara Gessler” możesz posłuchać na platformach Spotify, Apple Podcasts oraz oglądać na YouTube.
Nie wiem, jakieś, nie wiem, wideo do piosenki albo, nie wiem, jakaś stylizacja na, nie wiem, na sobotnią imprezę u kogoś, na jakieś housewarming party, to zawsze się zawiąże z jakimś takim, no nie wiem, jakimś takim właśnie brainstormingiem i wiesz, nagle po prostu każdy odpala jakąś tam swoją wyobraźnię, fantazję i nagle odkrywasz jakieś takie rzeczy, które po prostu gdzieś ci siedzą głęboko w głowie albo ktoś Przy pomocy kogoś innego coś odkrywasz, o czym w ogóle wcześniej na przykład nie pomyślałeś. Ja też kilka lat temu nie myślałem, że ja będę robił to, co robię teraz na Sycylii z ludźmi z całego świata, bo mieszkałem wtedy w Amsterdamie i myślałem, że taka jest po prostu moja droga i że w tym Amsterdamie już zostanę. Więc tak, wziąłem się chyba z ciekawości, tak mi się wydaje, tak pokrótce, że wziąłem się z ciekawości i ta ciekawość mnie doprowadziła do tego momentu, w którym teraz jestem.
I jego, jak to się mówi, jego pismo ręczne po prostu jest tragiczne, więc ja się nie potrafiłem rozczytać i wpisałem jego numer i tam mi mówi, że the number you're trying to reach is currently unavailable. I ja po prostu mówię, okej, dobra, już go nigdy nie znajdę, po czym on na mnie odzwania za pięć minut. Dalej pijany i mówi, no słuchaj, ja nawet nie wiedziałam do końca, w jakim on języku mówi, wiesz, ja nie potrafiłem nawet zrozumieć, Skąd oni są? Okazało się, że oni w ogóle byli z Holandii i on mieszkał w Amsterdamie, więc ja po tygodniu byłem w Amsterdamie i tak się zakochaliśmy, że po prostu po kilku miesiącach taką na mnie wywarł presję w pozytywny sposób, że po prostu postawił mi tak naprawdę ultimatum na zasadzie, słuchaj, jeżeli chcemy być razem ze sobą, to musisz się przeprowadzić do Amsterdamu.
Więc ja się przeprowadziłem do Amsterdamu dla miłości. Wow. Tak pojechałem do Amsterdamu, co było dla mnie takim dosyć ciężkim, no też procesem, bo jednak przyjechałem z tej Warszawy do Berlina, też mi dużo czasu zajęło, żeby się jednak tam zaadoptować i gdzieś tam już miałem jakąś taką swoją taką lokalną stabilność i nagle pojechałem do Amsterdamu, gdzie w ogóle języka nie znałem, nie znałem tam bardzo wielu ludzi, ale Amsterdam... W tym momencie w życiu, w którym ja byłem, czyli właśnie po takim hedonistycznym okresie, to jednak pójście na jogę, wiesz, chodzenie do jakichś miejsc, gdzie wyciskają ci świeże soki. Jednak Amsterdam wtedy, w 2014, to było takie miejsce, które naprawdę...
Było bardzo takie, że się tam zaczynały pewne rzeczy robić, ale jeżeli chodzi o jakiś taki wellness, to tam już rzeczy były. Czyli na przykład ja trafiłem w Amsterdamie. Jedno z pierwszych miejsc, do których trafiłem, to w ogóle było jedno z takich najstarszych szkół jogi obok naszego domu. I ja tam bardzo się wkręciłem na przykład w Vinyasa. I ja tam przez pierwsze moje 6 lat chodziłem tylko tam na sport. Ja nie uprawiałam żadnego innego sportu. Ja chodziłem przez 6 lat po prostu praktycznie codziennie chodziłem na jogę i to Ta joga mi po prostu też tak dużo dała, bo ja po prostu takiej energii dostałem z czegoś innego niż zazwyczaj to byli ludzie albo właśnie jakieś imprezy. Tylko ja nagle zacząłem dostawać energię z prostych rzeczy. Ja nagle dostałem energię właśnie z urządzenia domu, bo my wtedy kupiliśmy mieszkanie na dole, które ja później przerobiłem na właśnie moje pierwsze Airbnb.
A my mieszkaliśmy do góry, więc to był trochę taki początek właśnie Casa Lawa, bo wtedy, wiesz, mieliśmy dużą hipotekę i ja wtedy powiedziałem do Mirajna, że jednak, słuchaj, może jednak wynajmiemy to mieszkanie, wiesz, jakby mamy tyle hipoteki i on tak mówi, no tak, ja mówię, słuchaj, tak, bo ja po prostu mi na to nie stać, żeby tutaj takie hipoteki płacić, więc wynajmujemy to mieszkanie, koniec. I my przez pierwsze trzy lata naszego związku Wyremontowaliśmy mieszkanie tak naprawdę tak po bardzo niskich kosztach, bym powiedział, na szybko, tak żeby to mieszkanie to w ogóle było mieszkanie od pani, która poszła do domu starców i my do tego mieszkania się sami wprowadziliśmy, a w jego mieszkaniu, które on miał do góry, zrobiliśmy Airbnb przez trzy lata. I wtedy tak się zaczęła tak naprawdę historia Casa Lawa, czyli właśnie przyjmowanie ludzi w Amsterdamie.
No i oczywiście ja to nie robiłem tylko tak, że oni przychodzili i spali, tylko ja nie wiem, kolekcjonowałem wizytówki z restauracji, miałem taką książkę w ogóle z wizytówkami, to jeszcze wiesz, wtedy nie było jakichś takich tych aplikacji, dokąd pójść coś zjeść, tylko to jednak był jeszcze taki trochę taki analogowy czas. I na przykład, nie wiem, rezerwowałam im kolację, nie wiem, polecałam im gdzie tu pójść, czasami z nimi też gotowałem. Byłem z nimi nawet na jakimś koncercie, nawet gdzieś z nimi byłem w teatrze, więc jakby też było tak... Byłeś hostem. Byłem hostem i też bardzo fajni ludzie przyjeżdżali, no oczywiście to w ogóle był niesamowity dla mnie czas, bo jednak to mi też dużo dało takiego, no jakiejś takiej pewności siebie, jednak w Nowym Mieście miałem, stworzyłem jakąś taką swoją już taką małą community, no i też jednak... Amsterdam okazał się bardzo dobrym wyborem na mój samorozwój, czyli mega sobie podkręciłem w ogóle angielski, zapisałem się w ogóle na kursy holenderskiego, więc ja się w ogóle nauczyłem języka holenderskiego.
I zrobiłem certyfikaty, więc ja tak naprawdę poszedłem w ogóle na uniwersytet i robiłem niderlandzki, co jest w ogóle taką abstrakcją, że jakby ktoś powiedział, że ja się będę uczył niderlandzkiego. Co jest w ogóle jakimś bardzo dziwnym językiem. Ja mówię w tym dziwnym języku, ale mi Amsterdam po prostu dał coś takiego, czego ja nie uzyskałem w Warszawie i nie uzyskałem w Berlinie, czyli dał mi poczucie domu. I jakby, no wiadomo, Amsterdam jest mega cute. No jakby, wiesz, rowery, wiesz, wolno. Oczywiście są tam jakieś miejsca, w których są turyści, ale Amsterdam jest bardzo spokojny, jest bardzo przytulny. Ja nazywam Amsterdam w ogóle kocem. Pod którym można zawsze wejść i jest przytulnie. I wydaje mi się, a Kopenhaga też jest taka. I ja po prostu kocham w ogóle przytulne miasta. Ja uważam, że w ogóle, gdzie ludzie są tacy, wiesz, spokojni, ale też potrafią porozmawiać.
I na przykład już tutaj przeskakując trochę, Włosi tego nie mają. Włosi jednak, jak oni coś zaczynają robić takiego, co nie jest włoskie, to tam wychodzi coś dziwnego. I jednak we Włoszech nie spotkałem się z jakimś konceptem fajnym, takim właśnie typu nie wiem, japoński, francuski, duński, który tak by mi się spodobał, a jednak tutaj będąc w Polsce ostatnio gdzieś, jak to się mówi, naciąłem się na parę miejsc takich, które zupełnie mi właśnie przypomniały Kopenhagę, a jednak Nie oceniałem książki po okładce, tylko na przykład gdzieś wszedłem, coś spróbowałem albo poszedłem na zajęcia pilatesu i nagle okazało się, wow, super. Że było dobrze. Tak, tak. To powiedz mi, jak nastąpił ten przeskok, że z Amsterdamu pojawiła się Sycylia?
Więc wtedy ten moment miałem też taki po tym powiedzie, że gdzieś tam na końcu covidu, że jednak zawodowo w Amsterdamie gdzieś już zaczęło się tak bardziej precyzować na zasadzie ok, ja teraz zacznę robić coś na poważnie. Moi znajomi otworzyli wine bar, tam mi zaproponowali, czy z nimi tego wine bar nie chcę otworzyć. Więc były jakieś takie momenty właśnie, że ja mówię, okej, to teraz ja zacznę swój biznes. Czyli właśnie chciałem otworzyć restaurację Pani Laro. Więc ja wtedy właśnie byłem bardzo zmotywowany do tego, żeby otworzyć restaurację. I w trakcie covidu, właśnie kiedy my ten dom... Byliśmy w trakcie jeszcze mieszkania, później ten dom sprzedaliśmy. Ja wtedy się bardzo zacząłem gotować. Zajęłem się gotowaniem. I założyłem sobie mój profil pod nazwą Szef Lukas.
Ale w Amsterdamie będąc nie miałem takiego do końca... Nie miałem osoby, z którą chciałbym to zrobić, do której byłem przekonany w 100%, że to jest ta osoba, z którą ja chcę to zrobić. Oczywiście poza moim partnerem, który mógł zapytać o wszystko. I my, znajdując ten dom na Sycylii, ja wtedy byłem w takim momencie, kiedy ja... Miałem jakieś miejsce, znalazłem jakiś lokal, zaczęliśmy tam pracować trochę z artystami, bo wtedy jeszcze nic nie mogliśmy za bardzo robić przez te restrykcje, ale był jakiś taki plan, żeby właśnie otworzyć miejsce. Czyli pierwszym pomysłem na Sycylii to była restauracja. Tak, to była restauracja i też pracowanie w ogóle z artystami. Czyli łączenie oczywiście wiadomo różnych elementów i my wtedy mieliśmy taką przestrzeń właśnie w centrum Amsterdamu na kilka miesięcy właśnie z moją przyjaciółką i my w tej przestrzeni zorganizowaliśmy chyba pięć wystaw i to byli ludzie, którzy nie wiem, robili kapelusze, właśnie to wszystko było upcycling, czyli to byli ludzie, którzy się zajmowali przetworzonymi materiałami.
No po prostu gościnność, dobrobyt jest tak po prostu renesansowa, że ja no jakby Aż się po prostu buzia cieszy, jak przychodzisz do kogoś i tam jest po prostu primi, secondi, desery, przystawki, sery, wędliny, owoce, wina, nalewki, amaro. No po prostu końca nie widać. I jakby godzinne siedzenie przy stole i po prostu rozmawianie o wszystkim i o niczym. I to ja się tego... Nauczyłem, że tak musi być. W sensie, że ja, że jakby robiąc to w Amsterdamie, bo też mieliśmy wiele stołów, które się nigdy nie kończyły, ale jednak nie mieliśmy na przykład wielu znajomych, którzy w taki sposób żyją.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W odcinku podcastu „Z przyjemnością Lara Gessler” przenosimy się na Sycylię –miejsce skrajności, gdzie niedostatek stał się źródłem jednej z najbogatszych estetyk Europy. Rozmawiamy z Łukaszem Lewandowskim, twórcą Casa Lawa, o tym, jak historia, obce wpływy kulturowe i codzienność wyspy ukształtowały sycylijski design oraz kuchnię. O baroku zrodzonym z prostoty, o sztuce, która zeszła na stoły, i o Sycylii jako kulturowej caponacie: intensywnej, wielowarstwowej, nieoczywistej.
Podcastu „Z przyjemnością, Lara Gessler” możesz posłuchać na platformach Spotify, Apple Podcasts oraz oglądać na YouTube.