Mentionsy Mentionsy
Z przyjemnością, Lara Gessler
Z przyjemnością, Lara Gessler

Madryt – ulubione miasto artystów?

09.11.2025 ·46 min 40 s

Choć z Madrytem nie wiązał się tak jednoznaczny, artystyczny mit jak z Paryżem czy Rzymem, to od XVII wieku przyciągał artystów, mecenasów i projektantów, którzy znajdowali tam królewskie wsparcie, bogate kolekcje sztuki i inspirujące środowisko. Jakie miejsce zajmował w życiu Hemingwaya czy Picassa? Czy Madryt to ulubione miasto artystów? Jakim miejscem jest dzisiaj? Kogo wspiera i kto czuje się w nim najlepiej? W nowym odcinku podcastu „Z przyjemnością, Lara Gessler” o stolicy Hiszpanii rozmawiamy z fotografem Marcinem Tyszką.Podcastu „Z przyjemnością, Lara Gessler” możesz posłuchać na platformach Spotify, Apple Podcasts oraz oglądać na YouTube.

Cześć, tu Lara Gessler, a tu podcast z przyjemnością. Podcast, w którym mówimy o tym, co najbardziej cieszy nas w podróży. Kulturze, modzie, jedzeniu i sztuce. W każdym odcinku będziemy przenosić się do innego miasta i omawiać jego fenomen ze specjalnym gościem. A dziś przenosimy się do Madrytu. Miasto, które nie pachniało absyntem jak paryskie kawiarnie i nie karmiło artystów romantycznym mitem Rzymu. A jednak to tutaj wielu z nich znajdowało coś, czego brakowało gdzie indziej. Ciszę, przestrzeń, światło. Od XVII wieku ściągali tutaj malarze, rzeźbiarze w poszukiwaniu królewskiego mecenatu. Dwór hiszpański był jednym z najpotężniejszych w Europie. Zamawiał dzieła, tworzył kolekcje, otaczał artystów opieką. To właśnie tu Velázquez malował swoje słynne portrety, Goya obserwował świat z niepokojem, a w pałacowych galeriach gromadzono arcydzieła, które potem trafiały do Prado.

W Madrycie sztuka miała rangę państwową, ale też osobistą. Była sposobem opowiadania o władzy, o emocjach i o samym człowieku. Od królewskich pałaców po duszne bary, od galerii po Prado i po nocne kluby lat 80., w których rodziła się la movida madrileña. Madryt zawsze żył sztuką, tylko w swoim własnym rytmie. Bo tutaj sztuka nie była pozą, była codziennością. Dziś zapytamy o to, co sprawia, że artyści wciąż wracają do Madrytu. Czy to miejsce potrafi zainspirować równie mocno jak kiedyś Hemingwaya, Picassa i Almodovara? No i do tej rozmowy nie mogłam zaprosić nikogo innego, jak wspaniałego fotografa, no i miłośnika Madrytu.

A jak pachnie twój Madryt? O, Madryt pachnie ogrodem botanicznym przy Prado, pachnie bukszpanami, które rosną za Prado, pachnie takimi słodkimi bułeczkami w Majorka, do których wciskają pikantne nadzienie, to uwielbiam. To jest taka sieć, do której chodzą często starsze panie, zawsze najpierw po fryzjerze i o 8 rano siedzą sobie popijając kawkę z Tokajem i zajadając małą kanapeczkę. Madryt też pachnie... Oj, chyba ten bukszpan jest najbardziej, bo on faktycznie rośnie wszędzie wokół Prado, wokół Retiro i ten zapach jest bardzo mocny i wyjątkowo w Madrycie nie ma szkodników, które by go zjadały, więc ciągle jest zielony.

Trochę też tak jest, to jest prawda. Powiedz mi, chciałabym spędzić z tobą trochę wirtualnie jeden dzień w Madrycie. Gdzie się budzimy? Plaza de lealtad, oczywiście Ritz, mieszkam tam od 25 lat, to jest mój drugi dom, do tej pory trzymają moje rzeczy. Kiedyś spędzałem tam powiedzmy 100 nocy w roku, teraz to już troszkę mniej. Idziemy spacerkiem do Retiro, później lunch obok w Café Murillo. Bez śniadania? Ja jem mało śniadań jakoś, jestem mało śniadaniowym, powiedzmy bardziej kawa. Głodny się robię dopiero tak około 12, więc po tym spacerku Café Murillo na Calle Murillo, to jest na zapleczu Prado.

Taka świetna restauracyjka, która jest prowadzona przez ekipę z Wenezueli, więc miks troszeczkę azjatycki, troszeczkę latynoamerykański. Obok na tej samej ulicy zresztą jest galeria Magdy Materny, galeria Materna Erencia. Pozdrawiam Magdę. Polka, która wyjechała do Hiszpanii, zakochała się tam i otworzyła swoją galerię, która prezentuje nie tylko światowych, ale też polskich artystów. Przepiękne, maleńkie miejsce, dokładnie vis-à-vis Prado, więc polecam. Tam zresztą ją poznałem w ogóle, siedząc właśnie na lunchu. Koniecznie ogród botaniczny. Ale co tam jemy? Bo nie powiedziałeś co my tam zjemy. To jest właśnie zaskakujące, bo ja w Hiszpanii uwielbiam różne dania, które mają właśnie taką influencję z całego świata, więc w Cafe Murillo zawsze zamawiam pizzę z truflami.

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.