Mentionsy Mentionsy
Z diabłem za pan brat
Z diabłem za pan brat

RECENZJA. Misotheist - "De Pinte" (Terratur Possessions, 2026)

15.03.2026 ·11 min 17 s

Czwarty krążek norweskiego projektu. Najlepszy w jego twórczości. Polecam!---https://www.youtube.com/@zdiabemzapanbrathttps://buycoffee.to/z-diablem-za-pan-brat

Dzień dobry. Dzisiaj Norwegia. Często się to nie zdarza, bo ta dzisiejsza Norwegia nie wypluwa z siebie jakiejś wielkiej ilości godnego black metalu. No, ale co pewien czas coś tam się pojawi ciekawego. Ja nie jestem wielkim zwolennikiem tej sceny, z której wywodzi się dzisiejszy bohater, bohater dzisiejszej recenzji, ale akurat ten projekt uważam za jeden z ciekawszych, które stamtąd pochodzą. Zapraszam.

Miejsce, o którym mowa, to Trondheim, a scena, o której mowa, to Nidrozjan Black Metal. Tak to jest określane, te rzeczy wywodzące się z Trondheim. Nidrozjan, bo kiedyś to miasto nazywało się Nidaros. Zresztą katedra w Nidaros jest na okładce dosyć znanego albumu The Mysterious Dom Satanas. No, ale tych zespołów tam jest troszkę już od kilku ładnych lat. Większość z nich wydaje Terratur Possessions. Do mnie te zespoły bardzo średnio trafiają. Nawet taki Hordom Rive, który zapowiadał się jako naprawdę coś bardzo ciekawego, to po pierwszym pełniaku, który jest świetny, no niestety zaczął zjadać swój własny ogon i grać ciągle to samo i to są po prostu nudy na pudy.

Do mnie to w ogóle nie trafia. I kilka innych rzeczy stamtąd też tak raczej średnio. Natomiast kilka lat temu zadebiutował jednoosobowy projekt Misotheist. No i tutaj troszkę sprawa się ma inaczej. Co ciekawe zresztą, bo przecież taki Hordom Rive gra tysiąc razy bardziej klasyczny black metal niż Misotheist. Ale debiut Misotheist mi się bardzo spodobał. Taka troszkę ożywcza gęstość w tym wszystkim była, gruzu trochę, ten ciężar, ta moc, te zwolnienia, które też są tak totalnie miażdżące. To wszystko miało w sobie też sporo takiej death metalowej estetyki, ale

Natomiast ostatni, tytułowy, De Pinte, to 21 minut. I to jest kolos, kolos, kolos totalny. No, ale ten fragment, który słyszeliście, pochodził z pierwszego numeru. I to właśnie ten numer spowodował, że ja... Zbliżyłem się do tego albumu, że go zamówiłem w ogóle, to już oczywiście całość, ale ten pierwszy numer zatrzymał mnie na dłuższy odsłuch i zrobił na mnie spore wrażenie, bo zauważyłem jedną rzecz, że okej, Misotheist nadal jest niesamowicie gęsty, niesamowicie gruzowaty, ale zmieniło się trochę jednak brzmienie. Ono według mnie, ja mam przynajmniej takie odczucie. Jest troszkę bliżej klasycznego black metalowego brzmienia. Do tego zastosowane są fajne motywy, które są mocno w tle, ale one też ożywiają to gruzowisko.

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.