RECENZJA. Misotheist - "De Pinte" (Terratur Possessions, 2026)
Czwarty krążek norweskiego projektu. Najlepszy w jego twórczości. Polecam!---https://www.youtube.com/@zdiabemzapanbrathttps://buycoffee.to/z-diablem-za-pan-brat
Właśnie dlatego gdzieś zwróciłem na ten projekt uwagę. No ale potem proza życia dorwała Misotheist, a może mnie po prostu. No i dwa następne albumy raczej tak powiedzmy sobie szczerze przesłuchałem, ale nie poczułem tam w tym żadnej iskry. No i teraz widzę, że wychodzi nowy De Pinte. No i pomyślałem sobie, no posłucham oczywiście, no bo sprawdzić wypada. Nie jest to nazwa pierwsza lepsza. No i sprawdziłem i okazało się, że tutaj ta iskra jest.
To jest dosyć ciekawy, zbudowany album, bo De Pinte, zresztą może jeszcze go pokażemy, to jest digipack w slipcase, można by tak ładnie powiedzieć. Także wygląda to fajnie. Tu już go potem zostawimy z samą okładką, która jest naprawdę świetna, bardzo ładna jest okładka tego albumu. Digipack, taki trzypanelowy, tak to wygląda po rozłożeniu. Mamy tutaj jeszcze oczywiście tytuły utworów. Jak widzicie, są tylko cztery kawałki. To nieduże, ale album ma 41 minut. I co ciekawe... Pierwsze trzy numery są raczej normalnej długości. Tam jest po siedem minut, siedem, pięć, sześć, powiedzmy, ale to raczej nie jest nic takiego zaskakującego.
Natomiast ostatni, tytułowy, De Pinte, to 21 minut. I to jest kolos, kolos, kolos totalny. No, ale ten fragment, który słyszeliście, pochodził z pierwszego numeru. I to właśnie ten numer spowodował, że ja... Zbliżyłem się do tego albumu, że go zamówiłem w ogóle, to już oczywiście całość, ale ten pierwszy numer zatrzymał mnie na dłuższy odsłuch i zrobił na mnie spore wrażenie, bo zauważyłem jedną rzecz, że okej, Misotheist nadal jest niesamowicie gęsty, niesamowicie gruzowaty, ale zmieniło się trochę jednak brzmienie. Ono według mnie, ja mam przynajmniej takie odczucie. Jest troszkę bliżej klasycznego black metalowego brzmienia. Do tego zastosowane są fajne motywy, które są mocno w tle, ale one też ożywiają to gruzowisko.
To był fragment trzeciego numeru. Drugi numer też jest raczej nawałnicą i ogniem, więc podarowałem sobie, choć to świetny kawałek też. Trzeci numer jest cały taki wolny. On mi się mocno kojarzy z tymi wolnymi dziełami Marduk. Może gdzieś tam, nie wiem, oczywiście to jest inne brzmienie i tak dalej, ale... Ta linia wokalna, trochę też melodyka, kojarzy mi się z tymi wszystkimi wspaniałymi utworami typu Temple of Decay, World of Blades czy Shovel Beats Scepter, jeśli spojrzymy na ostatni album. Kojarzy mi się to i dzięki temu też bardzo mi się to podoba, bo ja generalnie wolę ten mizo, to jest szybszy. No i po tych trzech numerach dostajemy zakończenie tytułowe De Pinte.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Czwarty krążek norweskiego projektu. Najlepszy w jego twórczości. Polecam!
---
https://www.youtube.com/@zdiabemzapanbrat
https://buycoffee.to/z-diablem-za-pan-brat