Słyszał płacz zarodków, nie słyszał ofiar
Jak dowodzą rozmówcy Artura: Ekke Overbek oraz Stanisław Obirek, jeszcze jako biskup krakowski Karol Wojtyła nieraz stał oko w oko z księżmi, którzy przyznawali się do molestowania dzieci. Nie mógł więc myśleć, że oskarżenia wobec nich są fałszywe. A mimo to wielokrotnemu recydywiście Surgentowi, jak i wielokrotnemu gwałcicielowi Lorancowi przyszły papież pozwolił pozostać duszpasterzami. Surgentowi nawet z zachowaniem prawa do nauczania religii. Bolesławowi Sadusiowi pomógł uniknąć odpowiedzialności przenosząc za granicę, gdzie rozkwitła jego kariera.
Już chciałem się podać, stwierdziłem, no nie, widać po prostu nie jestem dość mocny. Może faktycznie po prostu nie ma już tych śladów, albo w ogóle może nie było. Więc ostatni raz tam do IPN-u, bo tam leżały jeszcze parę teczek, którzy ściągnęli dla mnie z Krakowa, stwierdziłem, No też po prostu ci ludzie robią swoją robotę, robią to dla mnie, więc niegrzeczny byłoby je w ogóle nie spojrzeć. Tam jeszcze trzy teczki mi zostały, no i przedostatnie bingo. Także to mi dało trochę taką wiarę, że jednak... Złapałeś coś. Że jednak jestem na tropie i potem to trwało jeszcze rok prawie. No i znalazłem kolejne dwa, no i potem już miałem pierwszą wersję, po holendersku zresztą napisane książkę, ale potem doszedłem do wniosku, że Holandia może to jest oprócz Skandinawii chyba najgorszy kraj w Europie, żeby wydać taką książkę i poza tym stwierdziłem, że może jednak lepiej w Polsce i poza tym znalazłem potem jeszcze historię Sadusia, które wymagało też jeszcze trochę
Czasu i z badań. Ona jest chyba najbardziej ciekawa, dla mnie przynajmniej, była w tej książce. Jest najbardziej, jest najbardziej, no, wszystkie te historie mają jakby, pokazują inny aspekt, inny aspekt tego problemu. Słyszał płacz zarodków, nie słyszał ofiar. Słyszał płacz zarodków, nie słyszał ofiar. Słyszał płacz zarodków, nie słyszał ofiar. Tarta poglądowa. Tak, dokładnie. I tam jest podpisane kto to oglądał, prawda? I o ile Surgent i Lawrence, to on był pierwszy chyba, oprócz pracowników IPN, który to oglądał.
Także sądzę, że nawet dla wielu księży dzisiaj, którzy znali tak, jak to Włosi mówią, per sentito dire, że a, mówi się o tym. Natomiast tak twardych dowodów nikt nie miał, I nawet jeśli historycy, jak ksiądz prof. Józef Marecki, który jest członkiem Kolegium IPN-owskiego i prawdopodobnie przy wszystkich teczkach jego nazwisko musiało być. On w pierwszych reakcjach mówi, no tak, wiedziałem, ale byłem przekonany, że to są... I dobrze, że ten rozdział się znalazł, poświęcony właśnie, czy to są fałszywki, czy to są...
Jak czytać w ogóle te dokumenty? Ale tej hermeneutyki, takiej właśnie pełnej podejrzeń, ale jednocześnie No rdzeń czy jądro prawdy da się wydobyć i moje pytanie jest takie i tym chciałbym zakończyć, bo mi się wydaje, że to jest bardzo ciekawe, że IPN od 30 lat jest takim bardzo skutecznym narzędziem politycznym do kompromitowania przeciwników i oponentów politycznych. Mamy Kazys Wałęsy chociażby. No, Wałęsy nie tylko. Kto jest niewygodny, to jest ksiądz Czajkowski. To jest też bardzo dobry przykład. Standardowy przykład, kiedy tego człowieka zaszczuto. W 2006 roku, kiedy Benedykt był tutaj i udawał się do Auschwitz i wtedy właśnie Czajkowskiego zlinczowano publicznie.
Nie mówię, że on nie był współpracownikiem, tylko pytanie jest dlaczego. Dlaczego akurat Czajkowski stał się w centrum uwagi prawicowych mediów? Natomiast księża, biskupi do tej pory byli do czasu publikacji Maxima Culpa pod parasolem ochronnym. Ja myślę, że ten sejsmiczny wstrząs, o którym mówiłem dotyczy również tego. Dlaczego? Bo to jest kompromitacja wielka IPN-u. To jest instytucja, która ma najlepszy budżet, wielomilionowy budżet rocznie i to stawia pod znakiem zapytania uczciwość tych sowicie opłacanych pracowników tej instytucji, historyków, prokuratorów i tak dalej i tak dalej.
Którzy wobec tego skandalu największego chyba pod naszą granicą, czyli z Austrii, co się działo z Grörem, masowe wystąpienia z kościoła austriackiego nie powstrzymały i tu mamy ten wątek właśnie w książce Sudusia. To wszystko trzeba będzie na nowo przeczytać i już nie tylko sądzę ksiądz profesor Marecki z IPN-u będzie montował ekipę i mam nadzieję, że to zrobią, która na nowo przeczyta te wszystkie dokumenty i da swoją wykładnię i będzie bardzo ciekawe dla mnie to przeczytać. Ale również ta polityka personalna to nie jest nieszczęśliwa, to jest właśnie skupienie w ręku absolutnej władzy z absolutnie poddanymi, konserwatywnymi, ale jednocześnie o bardzo dwuznacznej kondujcie moralnej ludzi.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Artur Nowak przedstawia gościa, Ekke Overbecka, autora nowej książki o Karol Wojtyłej i pedofilii w Kościele.
Ten program oglądasz dzięki zbiórce pieniędzy prowadzonej na patronite.pl Ukośnik Sekielski.
Ekke Overbeck przedstawia swoją tezę, że krycie pedofilów było praktyką uniwersalną w Kościele.
Ekke Overbeck opisuje proces znalezienia dokumentów dotyczących pedofilii w Kościele.
Ekke Overbeck omawia kardynała Sapiehy jako bliskiego współpracownika Karola Wojtyły i jego podejście do pedofilów.
Ekke Overbeck omawia reakcje mediów i IPN na jego publikację, podkreślając kontrast z dotychczasowym zachowaniem Kościoła.
Ekke Overbeck wyjaśnia, dlaczego kontynuuje pracę, mimo negatywnych reakcji.
Ekke Overbeck omawia pedofilie w Kościele, podkreślając kontrast między ofiarami a księży.
Ekke Overbeck omawia kontekst pedofilii w Kościele i symbolizm Karola Wojtyły.
Ekke Overbeck omawia reakcje społeczne i polityczne na jego publikację.
Ekke Overbeck krytykuje Kościół za jego reakcję na publikację i system zamulający.
Autor krytykuje postępowanie papieża Jana Pawła II wobec ofiar seksualnych zbrodni i awansów kardynałów.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Ten program oglądasz dzięki zbiórce pieniędzy prowadzonej na patronite.pl Ukośnik Sekielski."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Jak dowodzą rozmówcy Artura: Ekke Overbek oraz Stanisław Obirek, jeszcze jako biskup krakowski Karol Wojtyła nieraz stał oko w oko z księżmi, którzy przyznawali się do molestowania dzieci. Nie mógł więc myśleć, że oskarżenia wobec nich są fałszywe. A mimo to wielokrotnemu recydywiście Surgentowi, jak i wielokrotnemu gwałcicielowi Lorancowi przyszły papież pozwolił pozostać duszpasterzami. Surgentowi nawet z zachowaniem prawa do nauczania religii. Bolesławowi Sadusiowi pomógł uniknąć odpowiedzialności przenosząc za granicę, gdzie rozkwitła jego kariera.