Czy AI nas ogłupia?
Jak odróżnić zdrowe korzystanie z AI od sytuacji, w której stajemy się od niej zbyt zależni? W czym AI może nas zastąpić? Co zrobić, aby sztuczna inteligencja nas nie ogłupiała? Gościem Krzysztofa Urbaniaka na antenie Radia RMF24 był Łukasz Grala, mentor, futurolog, autor podcastu "Opór jest daremny. Nadchodzi AI!", prezes firmy TIDK.
To w momencie, kiedy przestajemy je wykorzystywać, to mózg zaczyna siłą rzeczy wybierać łatwiejszą ścieżkę działania, czyli zrzuca te wszystkie rzeczy na te urządzenia, z którymi mamy do czynienia, co ułatwia nam tą pracę w sposób naturalny. Staramy się zawsze uprościć takie coś. Podobnie wygląda... Z umiejętności wyszukiwania jakichś informacji. Kiedyś to było trudniejsze, jak starsze pokolenia, do których ja już też się zaliczam, musiały chwycić po jakąś książkę, poszukać jakiejś wiedzy w jakiejś książce. Teraz jest tak zwany efekt Google, jak to się ładnie mówi. Czyli biorę wyszukiwarkę, pytam i ta wyszukiwarka mi zaproponuje, nazwijmy to, fakty. Bo to też jest jeszcze kwestia tej świadomości wśród ludzi, która nie ma do końca świadomości, jak działa taka wyszukiwarka, która jest po prostu wielkim biznesem reklamowym.
Z tego żyje tak naprawdę Google. To są miliardy dolarów z reklam. I tak naprawdę te fakty, które my uważamy, że są faktami, to jest jakaś wiedza, którą nam ta wyszukiwarka przedstawiła. Może być prawdą, może nie. Ja bardzo często jak są rozmowy na temat zaufania do takich technologii jak sobie, bo zawsze tak fajnie poruszyć taki wątek lekarza, czy zaufałbym sztucznej inteligencji jako lekarzowi. No i wtedy najczęściej pada odpowiedź taka od razu, odruchowa wręcz każdego, no nie, no jak, no człowiek to lekarz i tak dalej, i tak dalej. Obiektywnie patrząc, jakbyśmy mieli takiego, ja nie mówię tutaj o chirurgu, tylko mówię o na przykład lekarzu diagnoście, To ktoś, kto jest doświadczonym lekarzem, nie jest w stanie tak naprawdę przeanalizować wszystkich parametrów, które jesteśmy w stanie w obecnych czasach dostarczać.
Tam jest dosyć ciekawe to badanie, bo na tej grupie studentów można podzielić, że oni podzielili ich na trzy części. Pierwsza grupa to była tacy, co w pełni korzystali z AI, czyli generowali sobie treści i dyskutowali tak naprawdę z czatem GPT. Druga grupa była wspierająca się mocno Googlem, czyli pisała samodzielnie, ale wyszukiwała pewnych rzeczy z perspektywy tego działania. No i trzecia grupa pracowała bez żadnych narzędzi cyfrowych. No i teraz Co można było się spodziewać tak troszeczkę, to na przykład jest pamięć. Tak naprawdę ta drastyczna różnica pomiędzy retencją pamięci jest. Jeśli chodzi o tych, co używali AI, to w 83% studenci nie potrafili sobie przypomnieć kluczowych punktów ze swoich esejów. Czyli napisali pracę, stworzyli coś wspólnie z tą siecią.
To jest jakby jedna rzecz. Druga rzecz, jak postrzeganie rzeczy etycznych jest w wychowaniu w kulturze naszej tutaj polskiej, jak jest inna na przykład w niektórych krajach afrykańskich czy azjatyckich, ta różnorodność wynikająca z jakby genezy pochodzenia, Nie wiem jakiejś rzeczy, których mamy w naszych korzeniach, to może spowodować to, że rozwiązanie tych problemów etycznych, czy wręcz prywatność i etyka może być nierozwiązywalnym problemem tak naprawdę z perspektywy tego działania. Bo firmy teraz zmierzają taką gigantyczną poprawność, co mieliśmy takie też dziwne sytuacje, jak Google wypuścił ten model, który żeby poprawność była równa, to na przykład wygenerowanie zdjęć hitlerowskich, jakichś tam nie wiem, SS-manów czy coś takiego, to nagle oni mieli już różne kolory skóry.
Jeśli chodzi o zawody, które często są wymieniane, które mogą być w jakimś stopniu zastępowane, no to niestety dziennikarstwo jest wymieniane. W mojej ocenie akurat nie dziennikarz radiowy. Ale faktycznie przy obecnym spadku dziennikarstwa takiego pisanego, które ewidentnie jest widoczne przy artykułach, które są publikowane, które głównie mają za zadanie zrobienie jakiegoś tam kliknięcia i ta treść jest taka bez jakby wkładu własnego, no to jeżeli my piszemy takie, nie wiem, relacje bez wkładu własnego, to szybciej za nas zrobi to taki algorytm typu właśnie GPT, który ma możliwości takie coś generowania poprzez syntezę szybszą tego tekstu, który może pozyskać niż dziennikarz, który jest w stanie to przeczytać. Więc to jest jakby zagrożenie tego typu. No i ja polecam jako taką ciekawostkę, jeżeli ktoś by miał ochotę Notebook ML, to jest Google rozwiązanie akurat, tam można sobie wrzucić jakąś dowolną książkę, ale no po 5-10 minutach mamy podcast zrobiony na podstawie książki, którą wstawiliśmy.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.