Mentionsy Mentionsy
Wokół pytań | Podcast Fundacji Uniwersytet Dzieci
Wokół pytań | Podcast Fundacji Uniwersytet Dzieci

Czy umiemy wagarować? | Rozmowa z Szymonem Ziobrowskim

25.03.2026 ·54 min 33 s

Pamiętasz jeszcze chodzenie na wagary? Wiatr we włosach, słońce na policzkach? W najnowszym odcinku podcastu “Wokół Pytań” Bogusia Łuka rozmawia z Szymonem Ziobrowskim, dyrektorem Tatrzańskiego Parku Narodowego.W tym odcinku dowiesz się: Na czym polega program „Tatrzańskie Wagary”? Co zrobić, by spotkać górską kozicę? Dlaczego Tatry to idealny kierunek na coollocation? I czym właściwie jest coolocation? Czego mogą pozazdrościć inne parki narodowe?Zapraszamy na wyjątkową rozmowę o relacji człowieka i przyrody, o małych codziennych zachwytach i o tym, czy możliwe są góry bez turystów. Jesteśmy na Patronite! Pomóż nam rozwijać kanał: https://patronite.pl/WokolpytanChcesz być na bieżąco? Zapisz się do newslettera dla słuchaczy: zapisz się do newslettera.

Z Szymonem Ziobrowskim, dyrektorem Tatrzańskiego Parku Narodowego, rozmawiam o Tatrach, małych, codziennych zachwytach i o tym, czy możliwe są góry bez turystów. Zapraszam do słuchania. Dzień dobry. Dzień dobry. Dzisiaj moim gościem jest Szymon Ziobrowski, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego. A rozmawiamy, no właśnie o czym? O wagarowaniu. O wagarowaniu? O wagarowaniu. Bo ta okolica aż się prosi na to, żeby iść na wagary. Ale co w niej jest takiego? Co tutaj jest takiego pięknego, żeby faktycznie iść na wagary?

Dziwiły mnie też oczywiście takie historie, kiedy idąc na zawrat widziałem schodzących ludzi z kijem, ale myślę, że to jest niestety Powszechność, może nie taka sytuacja powszechna, ale ona się często zdarza tutaj w Tatrzańskim Parku Narodowym. Nie dziwi mnie tu w sumie wiele rzeczy. Dużo rzeczy. Nie, chyba nie. Czyli, że wszystkie możliwe dziwne rzeczy już się wydarzyły. Albo się nie wydarzyły. Albo się nie wydarzyły, bo jest bezpiecznie.

Jak już śniegu nie ma, to próbują też coś z tej ziemi wygrzebać, co będzie dla nich pożywieniem. Natomiast tak jak mówię, ta dieta jest bardzo bogata w rośliny. Czyli jak one się pasą na borówkach, to my dlatego nie powinniśmy zbierać rzeczy w Parku Narodowym? W ogóle w Parku Narodowym... Borówki są... Między innymi oczywiście dlatego, takie zbieractwo komercyjne w parku narodowym nie jest dopuszczone ze względu na to, że po pierwsze borówka jest elementem ekosystemu i powinna uczestniczyć w tym. Obiegu materii i energii.

Po drugie właśnie jest pokarmem dla różnych gatunków, które w Tatrach żyją. No ale też to by oznaczało, że turyści, gdyby takie przyzwolenie było, no by penetrowali miejsca poza szlakami. A właśnie to, co w Tatrach i w Tatrzańskim Parku Narodowym ważne, to to, że turyści mają pozostać na szlaku. Dzięki temu, że ten dystans jest zachowany, właśnie można oglądać kozice, czy te niedźwiedzie, czy świstaki. Bo dajemy tym zwierzętom taką przestrzeń do życia. Gdybyśmy byli wszędzie, no to mam taką obawę, że jednak byłby kłopot, czy to z populacją kozicy, czy świstaka, czy niedźwiedzia, no bo jednak zwierzęta przystosowały się, tak się przynajmniej wydaje, do tego dystansu, który

No tak, bo to jest wszystko. Poza szlakiem się może wydarzyć. Wszystko z głową. Ale mówisz o zarządzaniu, no bo umiem sobie wyobrazić zarządzanie organizacją pozarządową, szkołą, ale park, przyroda, ludzie, zarządzanie to brzmi jak trochę misja niemożliwa. Misja niemożliwa, która jest jednak możliwa i generalnie to nie różni się Zarządzanie parkiem różnymi jego działami, jakoś bardzo od zarządzania każdą inną instytucją. Natomiast na pewno to, co wyróżnia Parki Narodowe na tle innych, a na pewno Tatrzański Park Narodowy na tle innych organizacji, to to, że my tu mamy bardzo dużą wielowątkowość.

Musimy zatroszczyć się o to, co w każdej organizacji, o pracowników, o to też, żeby oni się tu dobrze czuli, o to, żeby mieli czym się przemieszczać. Musimy się zatroszczyć o finanse, te pieniądze zdobyć na to, żeby Park Narodowy funkcjonował, pisać różnego rodzaju projekty, prosić budżet państwa, żeby od czasu do czasu też więcej tych pieniędzy Tutaj w Tatry spłynęło. Musimy też to badać. Musimy też badać to co na terenie parku się dzieje i monitorować. Więc tych wątków i różnych obszarów jest mnóstwo, bo ja mówię tak ruch turystyczny, no ale ruch turystyczny to jest też ruch wspinaczkowy, to są też grotołazi, więc tych aktywności też w tej choćby sferze społecznej jest już bardzo dużo i też jedna osoba nie jest w stanie się tego ogarnąć.

I to jest standard w parkach narodowych na świecie. My mamy dość duże, spore, intensywne relacje z parkami narodowymi w Stanach Zjednoczonych. Tam dokładnie tak samo to wygląda. No i okej, to jest dobrze. A czego, bo skoro macie dobre relacje z parkami w Stanach, to czego można się nauczyć? Na czym korzysta Tatrzański Park Narodowy z tej współpracy? Kiedyś bardziej, dzisiaj mniej. Pamiętam, że w 2006 roku, kiedy byłem tam pierwszy raz, no to to, co mnie najbardziej zachwyciło, to był bardzo rozbudowany wolontariat. Bardzo wtedy pozazdrościliśmy im. Ale my już wolontariat dobrze funkcjonujący mamy chyba od 15 lat.

To było oczywiście wzorcem były Stany Zjednoczone. I to udało nam się zaimplementować. Na pewno ta działalność w obszarze edukacja w Stanach jest świetnie rozbudowana, rozwinięta, ale też już nie mamy tutaj czego im zazdrościć, bo nasze programy edukacyjne, jak sobie tak popatrzę 20 lat wstecz, co się działo w tej części funkcjonowania TPN-u, a co się dzieje dzisiaj, mamy X programów, które tu się odbywają. Mamy tatrzańskie wagary dla młodzieży w czasie wakacji. A tak trochę a propos wagarów. Mamy program Poszlaki. Nasi edukatorzy są w parku i można ich spotkać w różnych miejscach. I oni opowiadają różne ciekawe rzeczy o tym, co wokół, o parku, o takim bezpośrednim otoczeniu.

To budżetowanie i to, że mają taką jednostkę centralną pod tytułem National Park Service jako pewien, jako biuro, to im bardzo utrudnia i utrudnia pracę. Co z drugiej strony jest zrozumiałe. W Stanach Zjednoczonych jest ponad chyba 500 jednostek, które w tym systemie funkcjonują, więc musi być coś, co to koordynuje. No ale też ta mnogość powoduje, że jest zdecydowanie mniejsza elastyczność. A ta elastyczność zarówno dotyczy u nas, w naszym przypadku właśnie kwestii finansowych, że mamy pewną swobodę planowania wydatkowania, oczywiście w reżimie finansów publicznych,

Ale też taka właśnie trochę decyzyjność związana z tym, że podlegamy pod Ministerstwo Klimatu, nie ma jakiejś dyrekcji parków narodowych, która tam realizowałaby sobie różne swoje też cele. To też ułatwia, że nie ma właśnie takiego scentralizowania. I myślę, że to głównie taka Zdecydowanie większa elastyczność. Tak pamiętam z tych naszych rozmów, że na to zwracali uwagę. A propos tych programów, o których mówiłeś, czyli Tatrzańskie Wagary i Poszlaki. Czy to jest coś, co mogłoby wyciągnąć młodych z domu na wagary?

Przyjeżdżają turyści z Wielkiej Brytanii. W tym roku sporo turystów było z Grecji. Grecja ma morze i też bardzo fajne góry. No ale tutaj jakaś część tych turystów stamtąd też przyjeżdża. Pewnie linie lotnicze robią swoją robotę. Loty do Salonik z Krakowa są, więc... No i droga, że jest szybciej, że można spokojnie dojechać. A jak to jest, bo jak przychodzę do pracy do Tatrzańskiego Parku Narodowego, to czy potrafisz jeszcze iść w góry tak po prostu i nie myśleć o pracy, że idziesz i odpoczywasz i nie jesteś w pracy, czy to jest trudne? Gdzieś w górach różnych to jest łatwe, a w Tatrach jest to oczywiście trudniejsze.

Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.