Mentionsy Mentionsy
TUŻ OBOK - podcast o relacjach
TUŻ OBOK - podcast o relacjach

Czy istnieje lekarstwo na samotność?

19.03.2026 ·59 min 12 s

Jeśli kiedykolwiek przebiegła Ci przez głowę myśl: "Mam wokół siebie ludzi… a i tak czuję się sam/a” ten odcinek jest dla Ciebie. Jak objawia się kryptosamotność, czyli samotność w tłumie, w związku?Co jest lekarstwem na samotność? Dlaczego coraz więcej osób doświadcza współcześnie poczucia samotności, mimo że żyjemy w świecie pełnym kontaktu? Dlaczego tak bardzo boimy się samotności… a jednocześnie często w nią uciekamy? Dlaczego tak ważny jest dotyk i rozmowa, czyli jak zhakować nasz mózg, żeby nie czuć się samotnym? Jakie przywileje i niebezpieczeństwa płyną z samotności?O tym i wielu innych wątkach rozmawiamy z Kari Goldyn z podcastu "Biznes i Emocje"Każda interakcja i komentarz mile widziane, - daj znać, że nas widzisz i słyszysz. RAZEM ZNACZY LEPIEJ :D

Im dłużej człowiek jest samotny, tym trudniej może mu z tego wyjść. Samotność równa się takim samym skutkom dla ciała jak wypalanie 20 papierosów dziennie. Przez rok byłam singielką. Pamiętam to takie uczucie, miałam taki głód dotyku. Krypto samotność. Podoba mi się krypto-samotność, taka samotność w tłumie, że jesteśmy wśród ludzi, a mimo tego czujemy się samotni. Bardzo często naprawdę zaniedbujemy tę przyjaźń, a to jest tak ważne. Zakładamy, że jak coś nam wypadnie w pracę, to przyjaciółka zrozumie, to ja mogę przestawić tą przyjaciółkę, a nie pracę. Przyjaciele spadają w tych priorytetach i to jest tak głupie, nielogiczne. To jest ten taki imperatyw, który mamy z naszej kultury, że mamy zadbać o siebie i zadbać o swój rozwój i swoją karierę, a nie mamy takiego nakazu wręcz, zadbaj kurczę o swoje relacje.

To jest ważne. Plastrem na samotność nie jest drugi człowiek, lecz samoświadomość. Ludziom się tak wydaje, że tak musi być, że żeby nie być samotnym musisz znaleźć kogoś, kto cię pokocha i zaakceptuje. W dużej mierze wystarczy zmienić przekonanie i zadbać o to, żeby mózg uznał, że nie jesteś samotna. I powiem Ci, jak to było u mnie. Witam w podcaście TUŻ OBOK. Ja nazywam się Natalia Tur i razem z moimi gośćmi rozmawiamy o elementach, które wpływają na nasze relacje, ale których często nie dostrzegamy, choć mogą być tuż obok nas. Tuż obok mnie Kari Goldyn. Cześć Kari! Chciałabym z Tobą porozmawiać o samotności, ale nie umówiłyśmy się jeszcze zupełnie na przebieg tej rozmowy, na to, jakie obszary będziemy poruszać, ale nie wiem, czy się ze mną zgodzisz, ale ja pomyślałam sobie, że chciałabym między innymi też odczarować

To słowo, bo od razu jak mówimy słowo samotność, to w głowie każdego z nas, przynajmniej tak mi się wydaje, pojawia się raczej taka konotacja negatywna. To jest takie przykre. A popatrz, gdyby tak to zdekonstruować, tak wsłuchajmy się w to słowo, jakbyśmy to pierwszy raz słyszeli. Popatrz, miłość, czułość, uważność, samotność. Dlaczego bycie samemu tak źle nam się kojarzy? Bo jest to zagrożenie dla naszego życia. I tutaj jest wiele mitów, które i tak jak mówisz, że źle nam się kojarzy. Samotność się kojarzy źle, ponieważ Wydaje nam się, takie jest przekonanie, że jeżeli jesteś samotna, to znaczy, że jesteś jakaś słaba, niedorobiona i nie umiesz sobie znaleźć ludzi.

I samotność kojarzy nam się ze słabością. Z tym, że jacyś tacy nie jesteśmy warci tego, żeby ktoś nas zaakceptował, polubił, pokochał, żebyśmy byli w tej grupie. I z tym nam się kojarzy, dlatego się wstydzimy samotności. Natomiast tak naprawdę, bazowo, tak biologicznie, samotność to nawet nie jest emocja, to jest coś takiego jak głód albo pragnienie. Czyli to jest bardzo silny sygnał z naszego ciała płynący o tym, że mamy bardzo podstawową potrzebę niezaspokojoną i grozi nam śmierć, ewolucyjnie mówiąc. Czyli jeżeli jesteśmy głodni, No to dostajemy ileś tam różnych przekaźników i nasze ciało zaczyna wydzielać to uczucie głodu.

I to jest tak silne, że musimy iść coś zjeść, ponieważ jeżeli nie zjemy, no to zaczniemy powoli umierać. Pragnienie to już w ogóle. I samotność jest jednym właśnie z takich bazowych, podstawowych odczuć naszego ciała, ponieważ w przeszłości, jeżeli nie mieliśmy stada, to umieraliśmy. Nie byliśmy w stanie przeżyć samodzielnie bez stada. I samotność mówi nam, jesteś w zagrożeniu, idź poszukać stada. To w ogóle nie ma nic wspólnego z twoją wartością, no bo nie powiesz, że ktoś kto odczuwa głód jest mniej warty od kogoś kto nie odczuwa tego głodu, nie? Tylko to jest taka po prostu biologiczna, bazowa potrzeba bycia z ludźmi. Taka potrzeba przynależności, prawda? Tak, no przynależność to już tam wchodzimy na psychologię, nie?

I my powinniśmy za tym sygnałem pójść i zapewnić sobie, tak jak jesteśmy głodni, to idziemy coś zjeść, no to za tym sygnałem pójść powinniśmy i zapewnić sobie towarzystwo innych członków stada. No właśnie, ale popatrz, to jest ciekawe, bo tak, z jednej strony można powiedzieć, że hej, ale my już mamy XXI wiek, już sobie poradzisz, bo kiedyś bycie samemu groziło śmiercią, bo po pierwsze nie poradzisz sobie ani ze zdobyciem jedzenia, ani przed ochroną przed tygrysami szablą zębnymi. Powiem ci coś ciekawego. Wszystkim nam się wydaje, jak rozmawiamy o tej ewolucji i o tych starych czasach, kiedy ewoluowaliśmy, że tygrys szablozemny to był taki alternatywny drapieżnik, który nam najbardziej zagrażał.

Bardzo ważne jest, żebyśmy zdali sobie sprawę, że najbardziej zagrażającym nam drapieżnikiem był człowiek. Więc wszystkie mechanizmy obronne to są tak naprawdę przed innymi ludźmi. Między innymi ten stadny. Czyli to, że my byliśmy w stadzie, broniło nas przed innymi ludźmi, którzy też byli w stadzie. No właśnie i stąd z kolei też te stare struktury w naszym mózgu, w którym dzielimy świat na my i oni. Tak. I mamy od razu poczucie, jeżeli nie jest ktoś z naszej grupy, to nam zagraża, ale co ciekawe też bardzo łatwo nam stworzyć grupę. Wystarczy znaleźć kilka wspólnych cech, na zasadzie o jestem z rodziny wielodzietnej, jestem jedynakiem, lubię muzykę hip-hop, to już może być Mama DHD. Czyli to poczucie przynależności łatwo zbudować, ale jednocześnie jeżeli nie ma tego poczucia przynależności, to bardzo łatwo bazować na czuć wrogość do obcych, bo tak jak mówisz, kiedyś zagrażał nam głównie człowiek inny, z innego stada, z innego plemienia, bo mógł nam zabrać kobietę, mężczyznę, dziecko, jedzenie.

To dlaczego ta samotność tak boli? Czy chodzi o to, że odzywają się w nas te stare głosy mózgu, czy jednak rzeczywiście my naprawdę potrzebujemy drugiego człowieka? To znaczy, no właśnie chciałam powiedzieć, że tutaj założenie jest z gruntu błędne, ponieważ mamy inne czasy, ale to nie znaczy, że możemy sobie sami poradzić, tylko... Mamy takie mechanizmy, które utwierdzają nas w błędnym przekonaniu, że możemy sobie sami poradzić. Czyli na przykład wydaje nam się, że jeżeli porozmawiamy z kimś przez social media i gdzieś tam sobie w komentarzach albo na czacie pogadamy, to już mamy załatwione relacje. Ale tak naprawdę nasze ciało tego nie wie, ponieważ nie mamy wszystkich bodźców, które zapewniają nasz mózg, że nie jest sam.

Czyli nie wiem, popatrzenia na całą sylwetkę, całej mowy niewerbalnej, zapachu, który odbieramy od siebie nawzajem. Mikro takich nawet gestów twarzy, których nie zobaczymy przez ekran. Albo już tym bardziej pisząc. I tembr głosu. Te wszystkie elementy przekonują nasz mózg, że my nie jesteśmy sami, że jesteśmy z drugim człowiekiem. Jeżeli tego nie mamy, to tam się dzieją różne mechanizmy, które nas mają bronić. I to jest w ogóle niesamowite, bo mózg, który długo dostarcza izolacji, długo siedzi samotnie, Zmienia się tak, że jest coraz bardziej samotny, czyli coraz trudniej nam wyjść z tego kręgu, bo w naszym mózgu pewne struktury się tam, nie będę już wchodzić w szczegóły, ale tak zmieniają, że coraz bardziej boimy się wyjść do ludzi.

I my się skupiamy na tym, żeby robić kampanie antynikotynowe. Przestań palić papierosów, bo to jest takie niezdrowe. A nikt nie zrobi kampanii pod tytułem wyjdź do ludzi, Przestań gapić się tylko w social media, idź do tych ludzi, bo to jest takie niezdrowe, jak siedzisz sam. Więc generalnie, biologicznie, bo tu mówimy cały czas o biologii, prawda? Wracając do tego, co tam na początku chciałaś obalić tezę. Biologicznie... Jesteśmy okablowani do tego, żeby być z innymi ludźmi. I to bycie z innymi ludźmi jest naszą podstawową biologiczną potrzebą, tak samo jak jedzenie i picie. To, że jesteśmy w XXI wieku, nie oznacza, że nie musimy jeść, prawda? Nie mamy jeszcze takich rzeczy. I to, że jesteśmy w XXI wieku, nie oznacza, że nie potrzebujemy ludzi.

Dokładnie. Przypomniałam sobie, że jest taka technika, czy może jakaś taka symboliczny akronim, nazywa się HALT. Ja to na szkoleniu z analizy transakcyjnej usłyszałam, ale wiem, że tutaj jest też stosowane i w terapii uzależnień, i właśnie w problemach z regulacjami emocji. HALT. HALT, czyli zawsze jak zaczynasz się dziwnie czuć, jest ci źle i np. masz z czymś problem, bo albo chcesz sięgnąć po używkę, albo po niesłużące ci zachowanie, na zasadzie scrollujesz o chociażby telefon nerwowo, albo w ogóle czujesz dyskomfort, to sprawdź HALT, czyli H jak hungry, czyli nie jesteś głodny, a jak angry, czyli czy nie jesteś zły, z tego zazwyczaj powodu, że jesteś głodny.

L jak lonely, czyli samotny. I T jak tired, czyli zmęczony. Czyli tutaj to nawet jest dowód na to, że ta samotność... Hungry, angry, tired. Znaczy angry może nie, bo angry może z różnych miejsc. Tylko, że angry to ja podejrzewam, że to jest wszystko... Bo tylko akurat wiesz, akronim fajnie napisał. Może A to mogłoby być na końcu, gdyby dało się stworzyć. Ale że to wszystko powoduje złość, ale złość pewnie też na zasadzie takiego dyskomfortu. Ale głodny, samotny, zmęczony. Czyli wszystkie takie bazowe, biologiczne potrzeby. No właśnie, w pewnym momencie powiedziałaś, że im dłużej człowiek jest samotny, tym trudniej może mu z tego wyjść. I tak przyszło mi do głowy, że rzeczywiście czasami jest tak, że my tak jakby tak się możemy okopać w tej samotności. Zwłaszcza, że i tutaj dwie strony medalu.

Wynikającego z niespokojenia potrzeby głównej, o której mówiłaś, ale też niesie ze sobą takie pułapki typu jest nam troszeczkę czasami wygodniej, bo my niesie ze sobą pewne przywileje i moim zdaniem jedną z pułapek jest taki egotyzm, takie zafiksowanie na sobie, że my tak cały czas tylko co ja czuję, co ja myślę, tak wiesz nieustannie analizujemy, ja, ja, jaizm taki. Nasz zachodni świat jest bardzo mocno nakierowany na indywidualizację, na jednostkę. Wszędzie nam się mówi, skup się na sobie, self care itd. Tak, co czujesz, co myślisz. I w ogóle nas nikt nie uczy tego, jak być dobrym przyjacielem. Z drugiej strony, wschodni świat ma na odwrót. Tam jest tylko ważne, żebyś w grupie dobrze funkcjonował.

Dbamy o dobrą wspólnotę. Ale jednocześnie zauważ, bo mnie to zawsze tak odpala, wszelkiego rodzaju zaburzenia diagnozowane, wszelkiego rodzaju problemy, to są problemy z funkcjonowaniem twoim w grupie, w stadzie. Czyli załóżmy takie, nie wiem, autyzm jest problemem, jest zaburzeniem, ponieważ nie umiesz się zachować w grupie, prawda? No tak, lęki różne, depresja. Tak, wszystko jest wokół grupy. Jak się tak przyjrzysz troszeczkę dalej, jakby odchodząc od szczegółów diagnostycznych, to wszystko Diagnozuje się na tle grupy. To nie chodzi o twój jakiś obiektywny problem. Bo samotność i w ogóle te zaburzenia to jest tak, poczucie, że jestem niewidziany, nierozumiany, odrzucany.

I powiem ci, jak to było u mnie. Ja w pewnym momencie stwierdziłam, dobra, ciul, ja już mam dość szukania tej osoby, która mnie zaakceptuje i pokocha. Zaprzyjaźnię się z tą samotnością. Stwierdziłam, że dobra, już tam, nieważne. I już uznałam, uznałam, że zawsze będę samotna, że to jest po prostu mi dane, no i miałam tam trzydzieści parę lat i stwierdziłam, dobra, no to szkoda marnować życia, uznam, zawsze będę samotna, coś innego sobie znajdę w tym życiu fajnego, a nie ludzi. I w momencie, kiedy to uznałam, To przestałam być samotna, bo to mnie zmusiło do tego, że dobra, skoro będę zawsze samotna, no to muszę sama sobie zapewnić tą akceptację i tą miłość, prawda?

Więc musiałam się nauczyć samoakceptacji. Z samoakceptacją już przestajesz wychodzić do ludzi tylko po to, żeby cię zaakceptowali, pokochali, tylko wychodzisz z nich z zupełnie innych pobudek. Wychodzisz z ciekawością. Bez takiej desperacji też. Bez fondu desperacji. Wychodzisz z ciekawością, wychodzisz z takim... Może ja coś dla nich mogę zrobić. Bez takiej presji właśnie takiego, że ja muszę coś, prawda? Tak, dokładnie. Więc zupełnie inaczej wychodzisz. A jak wychodzisz z takim czymś do ludzi, to ludzie bardziej do ciebie lgną, prawda? Bo nie czują, że ty czegoś od nich chcesz wyrzucać. Tak, że ty chcesz do czegoś użyć, że tak powiem. Albo czegoś oczekujesz. Do uleczenia tej samotności. Dokładnie. Uczynienia mniej samotności. Tylko czują, że jesteś po prostu gdzieś tam dla nich i jakoś razem możecie robić, więc to było naprawdę game changerem.

Ja przeczytałam takie, a propos tego co mówisz, zdanie w takiej książce właśnie Epidemia Samotności, to jest cykl wywiadów z różnymi ludźmi, bardzo fajna. I tam, to akurat chyba dziennikarka przeprowadzająca ten wywiad, powiedziała, że plastrem na samotność nie jest drugi człowiek, lecz samoświadomość. I to tak fajnie koresponduje z tym, co ty teraz powiedziałaś, że okej, że my musimy, tak oczywiście bezsprzecznie potrzebujemy ludzi, To boli, gdy ich nie mamy. Warto iść do ludzi, ale dopóki jakoś tak właśnie nie dogadamy się sami ze sobą, nie będziemy mieć właśnie samoświadomości, no to możemy być cały czas samotni. Bo tutaj jeszcze dla osób, które ciebie nie znają, musimy dodać, że popatrz, ty mówisz, że mając trzydzieści parę lat czułaś się samotna, a ty przecież tak naprawdę od dwudziestu lat jesteś mężatką, tak?

Czyli my... Tak jak się mówi w przypadku alkoholizmu, wysoko funkcjonujący alkoholik, albo na przykład kryptodepresją, bym nazwała to, że nie widzimy, że druga osoba ma depresję, to podobnie z kryptosamotnością, prawda, że my czujemy, tak jakby obiektywnie nie jesteśmy sami, ale subiektywnie nam towarzyszy to poczucie samotności. Podoba mi się krypto-samotność, taka samotność w tłumie, że jesteśmy wśród ludzi, a mimo tego czujemy się samotni. I to jest właśnie to uczucie, które sprawia, że wstydzimy się tej samotności. Bo dlaczego my się czujemy samotni, skoro mamy tych wszystkich ludzi dookoła, tych przyjaciół, tych mężów, żony i tak dalej. Dlaczego? Coś z nami jest nie tak, skoro my się czujemy samotni.

I wstydzimy się tego uczucia. Wstydzimy się jakoś wyjść, opowiedzieć o nim, bo że jesteśmy tacy słabi albo coś, nie wiadomo. Mimo tego, że wydaje się, że jesteśmy tacy niesamotni, odczuwamy tę samotność i stąd narasa epidemia samotności. Nie wiem, czy wiesz, że w UK mają ministra od samotności. Nie wiedziałam. Uznało samotność jako bodajże trzecią najbardziej śmiertelną chorobę naszych czasów. To jest bardzo poważne zagrożenie dla zdrowia. Dlatego mówi się o epidemii. Tak, mówi się o epidemii. I my się właśnie wstydzimy, no bo czemu byśmy mieli być samotni, skoro mamy tyle ludzi. No i nic z tym nie robimy.

Czyli czujemy głód i nie jemy. A to sprawia, że słabniemy i jeszcze bardziej. Albo czujemy głód, a jemy fast foody, czyli czujemy samotność i jakieś takie dziwne parapomysły na właśnie o napiszę wiadomość, tak substytuty, fast ludzi. Więc właśnie jakby tak sprowadzając to do takich dwóch prostych elementów, samotność wynika z dwóch jakby Z jednej strony źródłem jest nasza biologiczna potrzeba bycia z ludźmi i tę potrzebę musimy zapewnić poprzez biologiczne sygnały. Na przykład dotyk drugiego człowieka jest tym, co zapewnia naszemu mózgowi poczucie, że

I nie chciałam go realizować z własnymi dziećmi, w tym sensie, wiesz, nie chciałam, bo ja wiedziałam, że to byłoby użycie dzieci, bo oczywiście jak dziecko przychodzi i chce się przytulić, na przykład mój syn, to ja nigdy mu tego nie odmawiam, ale ja nie chciałam, że tak muszę się przytulić do synka, bo mam potrzebę, wiesz... Kurna, to ja używam mojego dziecka do tego, powiem ci. Jak mam czasami taką potrzebę, tylko wiem, że on bardzo lubi się przytulać, jak mam potrzebę dotyku, to właśnie idę do mojego syna i mówię, przytulasek? On zawsze przytulasek. Chociaż w sumie to tak, rzeczywiście. Ja jestem taka sroga, taka kategoryczna. Ty masz tam... Tak, ja mam dużo takich, żeby nie użyć drugiego człowieka. Ale tak, pamiętam dokładnie to uczucie tego takiego głodu i tak sobie myślę, że to z jednej strony musi być naprawdę trudne, kiedy ludzie tak właśnie nie mają do kogoś się przytulić, bo u mnie też w rodzinie jest tak, że my mamy tak, że zawsze jak widzimy się, to się przytulamy na...

Znaczy, na co dzień nie funkcjonujemy w jakiejś takiej dużej bliskości, ale nawet my, wiesz, jak się widzimy, to się przytulamy. To są takie nawet przez kilka chwil, że dajemy sygnał mózgowi. Tak, takie, wiesz, przekąski. Przekąski, dokładnie, ale zdrowe. Zdrowe, ale marchewki. Dobrze, czyli tak, z jednej strony takie triki, ale też na przykład rozmowa, no bo jak piszesz na tych internetach, no to nie słyszysz bodźca słuchowego, więc zamiast pisać, nawet głupie te wiadomości, głosówki, one dają już więcej poczucia, że jesteś z kimś bardziej w stadzie, nie? Ale najlepiej to zadzwonić, żeby mieć ten dwustronny jakby kontakt, nie? Że ty coś mówisz, ktoś ci odpowiada i jest ta Tak, i co ciekawe, ja też miałam swego czasu takie przekonanie, że ja nie lubię rozmów telefonicznych, co było też związane z moim neurorodnym mózgiem.

Pamiętam, że ty też, ale w pewnym momencie jakoś tak się przełamałam. I ty też, prawda, że naprawdę lepiej wyjść poza takie swoje przekonania, ja tu nie lubię rozmawiać, ja jestem introwertykiem. Nie, właśnie starajmy się, hakujmy mózg i wchodźmy na nowe ścieżki. Dokładnie, to jest właśnie to, że tak jak dbamy o zdrową dietę, I nie jest to zawsze przyjemne, prawda? No bo zamiast ciasteczka musisz zjeść marchewki albo jakiś tam inny posiłek, który ma zbilansowane składniki w środku. Ale wiesz, że to jest ważne dla twojego ciała, dla twojego dobrostanu, dla twojego zdrowia. To tak samo jak dbamy o zdrową dietę, powinniśmy dbać o zdrowe bycie w stadzie. Czyli dostarczać sobie tych przytulasów, tych rozmów, tych... I ja rozumiem, że jak siedzimy i to jest dyskomfort, tak samo jak z tą dietą, też to jest dyskomfort, ale trochę tak wziąć się za fraki i wyjść i choćby, nie wiem, do sklepu pochodzić, po galerii, żeby pobyć wśród ludzi, wśród bodźców wszystkich, więc do takiego cichego sklepu.

Ja rozumiem, dlaczego np. starsi ludzie, którzy często są samotni, seniorzy, tak bardzo lubią chodzić do Kari Goldyn, Biznes i Emocje. Kari Goldyn, Biznes i Emocje. Kari Goldyn, Biznes i Emocje. Kari Goldyn, Biznes i Emocje. Fajnie, tak mówisz, wygadam z lekarzem to do sklepu. Rzeczywiście właśnie to jest ten głód ludzi. Ale wiesz, jeszcze przyszło mi do głodu... Głód ludzi, to jest fajne. Zaspokój swój głód ludzi. I myślę sobie, że też jeszcze bym dodała do tych takich trików, jak sobie z tym poradzić, to żeby... To chyba usłyszałam zresztą w waszym podcaście.

Żeby naprawdę czasami w harmonogramie tygodnia czy miesiąca, jak tam planujemy, wrzucić sobie te spotkania właśnie z przyjaciółmi, albo jeżeli nie mamy przyjaciół, no to ze znajomymi. Po prostu zaplanować to. Bo to jest ciekawe, że tak ten czas szybko leci, a my po prostu bardzo często naprawdę zaniedbujemy te przyjaźnie. A to jest tak ważne, żeby mieć tych swoich ludzi, umawiać się z nimi. Na przykład, nie wiem, to zależy raz na tydzień, raz na miesiąc, raz na kwartał. Ale dbacie o to. Tak, i to jest przeciekawe, ponieważ mamy taką bliską więź z przyjaciółmi, więc zakładamy, że jak coś nam wypadnie w pracę, to przyjaciółka zrozumie. To ja mogę przestawić tą przyjaciółkę, a nie pracę. Dla mnie to było tak odkrywcze, że od tamtej pory, kiedy zrozumiałam to, że faktycznie przestawiamy tych przyjaciół... W sensie, przestawiamy, że odkładamy na później, o to ci chodzi.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.