Mentionsy Mentionsy
TOK FM Select
TOK FM Select

Człowiek CIA w samym środku Hollywood. Tak kino służy amerykańskiej polityce

01.11.2024 ·42 min 39 s · 11 rozdziałów

W czasie II wojny światowej amerykańscy producenci, reżyserzy i aktorzy byli zatrudniani na rządowych etatach by tworzyli filmy o antywojennym i antyhitlerowskim przekazie. To wtedy Pentagon otworzył swoje biuro w Hollywoodzie. W czasach zimnej wojny o antysowiecki wydźwięk hollywoodzkich produkcji dbał między innymi John Wayne. Relacja amerykańskiego rządu z tamtejszym przemysłem filmowym trwa do dziś, ale czy współcześnie Hollywood ma taki wpływ na społeczeństwo ja w czasach swojej świetności? O tym w kolejnym odcinku „Półki z książkami” Anna Sobańda rozmawia z Maciejem Jarkowcem autorem książki „Na bulwarach chyhają potwory” będącej częścią amerykańskiego tryptyku non fiction. Z rozmowy dowiemy się między innymi tego, czym Alfred Hitchcock naraził się agentom CIA, jaki film wpłynął na rozwój Ku Klux Klanu, kim byli fixers oraz dlaczego film „Civil War” jest raczej rozrywką, niż ważnym głosem w amerykańskiej debacie. Zapraszamy do słuchania.

0:02 · Wprowadzenie i pierwsze zetknięcie z Ameryką 1

Cześć! Przy mikrofonie Anna Sobańda. Zapraszam na kolejny odcinek Pułki z książkami, czyli podcastu, w którym do rozmowy o książkowych nowościach z gatunku non-fiction zapraszam ich autorów. Amerykańskie kino przez lata kreowało wizję Stanów Zjednoczonych, którą chłonęliśmy z zapartym tchem. Od czego zaczął się ten marsz amerykańskiej popkultury na inne kontynenty? Jak rząd Stanów Zjednoczonych wykorzystywał kino do propagandowych przekazów? Dlaczego CIA ma swój oddział w Hollywood? Jak kino odrodziło Ku Klux Klan i kim byli The Fixers? I w końcu, gdzie Hollywood jest obecnie i jaka jest jego siła wpływu na amerykańskie społeczeństwo? Zapraszam do rozmowy o filmowej historii Ameryki. Moim dzisiejszym gościem jest Maciej Jarkowiec, reporter, eseista, autor książek.

1:48 · Zakłócenie oczekiwanych obrazów Ameryki 1

Człowiek CIA w samym środku Hollywood. Ja pierwszy raz wyjechałem jako siedmiolatek do Stanów i mieliśmy taki epizod emigracyjny, który potem, zresztą opisuję to w swojej drugiej książce Revolver o Bóg Biblii, bo ona jest takim przekrojem przez historię USA i między innymi, ale jest też taką opowieścią osobistą o Stanach, więc piszę troszkę o tym też, że mieszkałem tam jako dziecko, zacząłem tam chodzić do szkoły i potem te Stany zawsze ja do nich wracałem. Próbuję sobie wyobrazić ten moment, o który pytasz, on na pewno u mnie Troszkę inaczej do niego dochodziłem, bo oprócz tych właśnie popkulturowych wzorców, które miałem i różnych wyobrażeń, miałem też jednak doświadczenia ze Stanów i widziałem te Stany.

17:11 · Cenzura i wpływ rządu na kinematografię 4

Tak, tak, oczywiście. To też się zmienia w zależności od okresu, Ale w okresie, o którym wspominałem, czyli zimnowojennym, no to cenzura była dość silna przez kilka lat na pewno, polegająca na tym, że rzeczywiście służby, CIA zresztą miało właśnie, w tamtym czasie otworzyło też swoje biuro w Hollywood, no i zniechęcano po prostu producentów mechanizmami, jakie rząd posiada, czyli na przykład dofinansowując te Produkcje, które będą pokazywały służby we właściwym świetle, dofinansowując, a utrudniając produkcję innym projektom, na przykład przez odmowę udostępnienia infrastruktury i tak dalej.

Więc pewne produkcje się wspierało, te, które pokazywały chociażby służby amerykańskie w przyjemnym świetle, a niektórym się utrudniało zaistnienie na rynku albo wręcz wyprodukowanie niektórych filmów. Przez lata zakazane, nieformalnie oczywiście, bo to nie było na to żadnej ustawy, ale było przyjęte i producenci hollywoodzcy wiedzieli o tym i nie chcieli się wychylać. Zakazane było oczywiście używanie w ogóle na przykład sformułowania CIA. Może agencja już istniała, ale ona formalnie była agencją tajną i nie było zgody, żeby wspominać o niej na ekranie i producenci nie chcąc mieć... Pamiętajmy o tym, że rząd też zawsze dysponuje potężną maszynerią prawną. I producent, który w Stanach chce robić film, a produkcja filmowa w Stanach jest przede wszystkim dużo bardziej niż w Europie biznesem, a nie sztuką, no to jak chcesz robić biznes, no to nie chcesz mieć na głowie prawników rządowych, którzy ci będą po prostu utrudniać życie i po każdej produkcji będziesz siedział w sądach i będziesz wydawał na to pieniądze, żeby walczyć z nimi o czegokolwiek.

No więc producenci się dostosowywali do tego wymogu, żeby na przykład o CIA nie mówić z ekranu w ogóle i pierwszym... Twórcą, który złamał ten nieformalny zakaz był Hitchcock, który w jednym ze swoich filmów opowiedział historię niesłusznie podejrzanego o coś człowieka, który właśnie zmaga się z jakimiś tajniakami, którzy ścigają go po całej Ameryce. South by Southwest. Południopołudniowy Zachód chyba jest tytuł polski tego filmu. Końcówka lat 50. I tam pierwszy raz z ekranu pada słowo CIA. Hitchcock miał mocną pozycję, Hitchcock się nie bał producentów, oni chcieli z nim pracować i się uparł po prostu, że on się nie będzie nikogo słuchał i o tym CIA wspomni.

Więc to była taka forma cenzury wtedy, a potem na różnych etapach to różnie wyglądało, ale rzeczywiście CIA nadal na przykład ma swojego łącznika, łącznika w... W Hollywood, no i on oczywiście utrzymuje kontakty na najwyższym szczeblu, bo to wszystko, to się bardzo dużo tych rzeczy się rozstrzyga nieformalnie. To są kwestie dogadywane przy obiadach, przy cygarach, przy whisky nieraz. A tak chociażby powstawał znany nam dobrze film Wróg numer jeden, rok 2012, który z punktu widzenia właśnie bardzo, bardzo korzystnego dla rządu opowiada o wojnie z terrorem i polowaniu na Bin Ladena. Tak, to jest w ogóle przeciekawa historia i bardzo dobrze pokazuje to, jak te wpływy wyglądają i że to nie są jakieś twarde naciski, tylko często to jest właśnie taka praca nad twórcami, która trwa długo.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.