Neuroróżnorodność w edukacji dorosłych
Czy neuroróżnorodność to wyzwanie czy szansa w edukacji i biznesie?W tym odcinku rozmawiam z Kari Goldyn o tym, jak poszerzanie wiedzy o neuroróżnorodności może zmienić nasze podejście do pracy z grupą, edukacji dorosłych czy współpracy w biznesie i sprawić, że będzie ono bardziej świadome i skuteczne.To odcinek o tym,• czym różni się neuroróżnorodność od neuroatypowości,• jak rozpoznać neuroróżnorodność w grupie szkoleniowej lub klasie,• jak projektować zajęcia, by były bardziej dostępne dla wszystkich,• czego unikać, by nie pogarszać doświadczeń osób neuroatypowych,• gdzie przebiega granica naszej odpowiedzialności jako trenera czy wykładowcy,• jak dbać o siebie, pracując z różnorodnymi uczestnikami.To rozmowa nie tylko dla trenerów, wykładowców i edukatorów, ale także dla osób pracujących z ludźmi w biznesie: menedżerów, liderów i HR-owców. Dzięki niej możesz spojrzeć na różnorodność nie jak na problem, ale jak na potencjał do lepszego zrozumienia i bardziej świadomej pracy.Rozmawiam z Kari Goldyn, trenerką, mówczynią, konsultantką, zajmującą się neuroróznorodnością w biznesie.Zapraszam na stronę www.sztukagadania.pl by otrzymać więcej informacji o konsultacjach i szkoleniach.Kontakt do mnie [email protected]
I w tej neuroatypowej grupie Często są osoby, które przetwarzają to tak bardzo i tak mocno inaczej, że powoduje to cierpienie w ich życiu, powoduje to problemy, powoduje to, że sobie tam nie radzą z takim, a nie innym środowiskiem, które je otacza. I z tego powodu idą na różnego typu diagnozy do psychiatry, psychologa i tak dalej. No i te diagnozy mają swoje etykiety, jak na przykład ADHD, spektrum autyzmu, zespół Tureta, zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. Natomiast warto sobie zdać sprawę, że diagnozę możemy dostać tylko wtedy, kiedy występuje cierpienie, czyli wtedy, kiedy ciężko nam jest funkcjonować z tą naszą odmiennością w pracy, w rodzinie, wśród znajomych, gdziekolwiek.
Żebyśmy się stawali lepszymi szkoleniowcami, lepszymi trenerami, lepszymi wykładowcami. Żeby w ten świat neuroróżnorodności wejść tak świadomie. To jest tak, że wszelkie neuroinkluzywne praktyki, czyli włączające osoby neuroatypowe, to są praktyki, które służą wszystkim. Nie tylko osobom neuroatypowym. I to jest ważne, bo czasami to się odbiera tak, a dobra, to ci będą mieli jakieś przywileje, a ci się obrażą, że nie mają tych przywilej. Więc żeby tak zaopiekować całą tą naszą neuroróżnorodną grupę, to ja mogę Ci opowiedzieć o kilku takich moich praktykach, które mam. Mamy teraz przeładowanie informacjami i generalnie nie tylko osoby z ADHD mają problemy ze skupieniem się.
Więc kiedy ja projektuję szkolenie albo warsztat, to zawsze dbam o to, żeby zmieniać formułę. co maksymalnie 20 minut. Czyli nie robię planów na półgodzinny wykład, tylko tego wykładu ileś tam 15 załóżmy minut, potem zadaję pytanie do dyskusji, albo dzielę ich na grupy, albo daję im jakąś kartę pracy, żeby sobie potem... Generalnie zmieniam te formaty, żeby utrzymać uwagę. I to jest generalnie wspierające, ale dla osób z ADHD to jest tak zwany game changer, czyli to sprawia, że oni są w stanie wytrzymać na tych szkoleniach, a nie, że siedzą.
Więc wiem, że czasem trzeba po prostu wyjść i odetchnąć. I daję im od razu na samym początku informację, nie musicie stawać w świetle reflektorów, żeby wszyscy was patrzyli, że możecie w każdej chwili wyjść, potem wejść. Dla mnie to jest żaden problem. Staram się też, żeby materiały, które przygotowuję różnego typu, były w różnych formatach, czyli żeby przechodziły i przez uszy, i przez oczy, i jeżeli dam radę, no to przez inne zmysły, bo każdy może inaczej przetwarzać te informacje, prawda? Każdy może mieć jakieś tam swoje inne tempo. O ile mogę, i to jest bardzo fajna rzecz, to wysyłam pewne rzeczy wcześniej, bo osoby na przykład z spektrum autyzmu, ale też z ADHD mają, o i z dyslekcją też zresztą, mają...
I co tutaj robię, albo coś o nim. I tutaj bardzo ważne jest, i to jest generalnie dla wszystkich osób pewnie korzystne, żeby nie zadawać ogólnych pytań w stylu powiedz coś o sobie. No bo to jest najgorsze pytanie świata. Co ja mam powiedzieć o sobie? Wiesz, osoba z ADHD zaczyna wymyślać, ma 15 różnych wątków, które by chciała powiedzieć. I potem zapomina wszystko i stoi, dobra, co ja miałam powiedzieć. Natomiast z kolei osoba w spektrum, to jest dla niej pytanie, które powoduje blokadę, bo coś o sobie, o matko, ile ja mam rzeczy, które wybrać, które są właściwe, które tu są na miejscu. Więc ja lubię skorzystać z takiego ćwiczenia, że ono się nazywa trzy fakty.
Jeszcze tak przy okazji, bo mówiłaś o tych bodźcach. Spotkałem się na jednym ze szkoleń, że prowadzący na stole położył różne przedmioty, takie gniotki na przykład, albo kostki Rubika, flamastry takie zapachowe, świeczki. O, no właśnie. Argumentując to tym, że lepiej możemy się skupić, że to nas odstresowuje, że lepiej zapamiętujemy. i zachęcał do używania tego bez żadnego pytania, kto chce, kiedy może to złapać sobie gnieść, byle tylko nie przeszkadzało to innym uczestnikom. I czy to działa właśnie w kontekście tej neuroróżnorodności? Tak, to jest doskonała praktyka, ponieważ jeżeli chodzi na przykład o ADHD, to ADHD polega na tym, że mamy mniej dopaminy.
Nie będę już tam neuronalnych mechanizmów tłumaczyć, ale generalnie ta dopamina jest w braku i my ciągle tej dopaminy szukamy. Jednym ze sposobów na zdobycie dopaminy jest ruch. Ruch sprawia, że my mamy dopaminy więcej. Dlatego ADHD najczęściej kojarzy się z niegrzecznymi chłopcami, którzy się ciągle kręcą albo wstają i chodzą po klasie. Ponieważ te dzieci, żeby sobie zapewnić skupienie, możliwość skupienia, to szukają tej dopaminy w ruchu. Potem nauczyciel mówi, Jasiu, przestań się kręcić i skup się. No i to jest jakby albo się przestań kręcić, albo się skup. To musi być zależne od siebie. Bo Jasio jeszcze sobie nie wyrobił pewnych motywów, żeby sobie tą dopaminę inaczej zdobywać.
Dziewczynki często szybciej się uczą, bo bardziej są socjalizowane, żeby być grzecznymi. To bardzo często wykorzystują rysowanie. Ja miałam pomazane wszystkie moje zeszyty, brudnopisy, ponieważ to jest tak drobny ruch, że nie widać, a jednocześnie zajmuje moją głowę. I tutaj też warto wiedzieć, że na przykład osoby z ADHD często, żeby się móc skupić, to muszą sobie dodać bodźców. I na przykład skrólują sobie podczas szkolenia telefon i niektórych wykładowców strasznie to wkurza, ponieważ myślą, o, on nie uważa, ale to jest taka trochę dorosła wersja, Jasio, przestań się kręcić i skup się, nie? Bo to jest właśnie to, że niektóre osoby po prostu potrzebują tego dodatkowego do bodźcowania.
Bo to jest ważne. Osoby w spektrum bardzo są niechętne, a wręcz powiedziałabym nic nie zrobią, jeżeli nie widzą sensu w tym, co jest do zrobienia. bo jeżeli nie widzi sensu, to po co to robić, nie? Więc zawsze warto ten sens dostarczyć, czyli powiedzieć, jaki jest kontekst, ponieważ potrzebuje na spotkanie z klientem we wtorek mieć argumenty do tego, żeby go na przykład przekonać do tej rzeczy, albo żeby mu pokazać, że to nie jest dobry kierunek działania. I już ten sens... nadany sprawia, że to zadanie jest znacznie łatwiejsze, znacznie lepiej będzie dowiezione i wszyscy będą bardziej zadowoleni. Czyli komunikaty muszą być krótkie, jednoznaczne, czasami trzeba je powtórzyć dla osób za DHD, które mają trudniejsze przetwarzanie tam pamięć krótkotrwałą i tak dalej.
Albo na przykład, że przychodzi na rekrutację i ma zestaw pytań, których się w ogóle nie spodziewa. Jeżeli testujemy umiejętność, jakieś konkretne umiejętności, a nie działanie w stresie i umiejętności socjalne, to wyślijmy te pytania wcześniej. Po prostu wyślijmy je dzień wcześniej, żeby ta osoba miała szansę się przygotować, żeby nie przechodziła przez stres niewiadomego. Bo niewiadoma jest ogromnym stresem dla osób I w spektrum, i za DHD. A DHD to się cieszy czasem tą niewiadomą, natomiast ma problem, żeby się skupić na tym jednym temacie. Więc jak wcześniej dostanie te pytania, to też to będzie wspierające. Czyli przedstawiamy plan szkolenia i się go trzymamy.
To znaczy, i tu jest jakby pies pogrzebany tego wszystkiego, o czym tu mówimy. Osoby, które w miarę funkcjonują w społeczeństwie, neurotypowe osoby, które funkcjonują, najczęściej są bardzo dobrze albo dobrze uzdolnione w tak zwanym maskowaniu. Czyli od samego początku jesteśmy... Dostajemy sygnały od stada, że my do tego stada nie pasujemy. Dostajemy takie, jesteśmy odrzucani, więc zaczynamy uczyć się, co trzeba zrobić, żeby stado nas przyjęło. Ja to mogę opowiedzieć o swoich rzeczach, które, no bo ja jestem osobą neurotypową, zarówno w spektrum autyzmu, jak i z ADHD. I jak ja się, jak mnie odrzucało moje stado, na przykład w szkole podstawowej, no to ja obserwowałam moje koleżanki.
I... Z tego powodu bardzo często nie rozpoznasz osoby neuroatypowej, bo te osoby się świetnie maskują. Czasem są zamaskowane nawet same przed sobą. Więc jest to trudne. Jeżeli są wyraźne sygnały, to znaczy, że ta osoba... Dla mnie to jest od razu sygnał, że ta osoba jest... gdzieś tam ma jakiś świetny talent. Bo skoro ma aż tak duże problemy w maskowaniu, w utrzymaniu socjalnej jakiejś takiej persony, to gdzieś tam musi być duży talent. Wtedy zawsze jestem podjarana, o, zaraz coś odkryję. Natomiast tak, ADHD, tak już pojadę stereotypami, ADHD kręci się, rusza, dużo mówi, przerywa czasem, potrzebuje dopaminy, więc szuka tej dopaminy między innymi w ruchu, między innymi w gadatliwości, między innymi w szukaniu rzeczy nowych, czyli przeskakuje z tematu na temat, może się zajawić czymś tam i w ogóle polecieć.
I są to często ruchliwe osoby, może takie nawet mikroruchy. Czasami objawiają się też jako osoby, które nagle odlatują. Ktoś siedzi bez ruchu, w ogóle nie spodziewasz się, że to ADHD, ale ta głowa jest gdzieś tam w jakichś zupełnie innych obszarach, myśli sobie o niebieskich migdałach i już w ogóle nie ma kontaktu. I to też są osoby z ADHD, no bo trudność w utrzymaniu uwagi właśnie tak się może objawiać. Są to osoby bardzo... Jeżeli są duże emocje i czasami pojawiają się problemy z regulacją tych emocji, to można podejrzewać, że tam jest ADHD, bo jest to jednak jeszcze nie diagnostyczna, ale bardzo charakterystyczna cecha, czyli silna emocjonalność, problemy z regulacją.
Więc to jest takie charakterystyki. A jeszcze jakiś trzeci przykład, bo powiedziałeś o ADHD, autyzm. Mogę ci powiedzieć jeszcze o dyslekcji, bo to jest ciekawe, bo wydaje nam się, że dyslekcja to są po prostu problemy z czytaniem, z pisaniem i że te dzieciaki to mają tam dużo wstydu w szkole i są tam traktowane jako takie jakieś, nie wiem, głupsze. No ale potem jak wychodzą ze szkoły, to już wszystko właściwie jest zapomniane i już to nie ma znaczenia. A tak naprawdę dyslekcja generalnie w skrócie takim ogólnym polega na tym, że w lewej półkuli mózgu, gdzie mamy ośrodki tam przetwarzania mowy i języka, są tam troszkę gorsze połączenia, więc mózg, żeby sobie to skompensować, rozwija bardziej prawą półkulę.
I ja rozumiem to, bo ja też coś takiego mam. Więc jasno mówisz, słuchajcie, ja jestem taką osobą i u mnie takie są zasady. Jeżeli się spóźnicie, no to nie usłyszycie tego początku. To będzie twoja konsekwencja. Jeżeli jesteś osobą, która nie może znieść tego, że ktoś jej przerywa, to możesz też powiedzieć, no jeżeli się spóźnicie, no to ja zamykam równo o dziewiątej drzwi i nie wejdziecie, nie? I znów odpowiedzialność leży po stronie tej drugiej. Jeżeli się spóźni, no to jest jego konsekwencja, prawda? To jest dorosła osoba, bo my tu nie mówimy o dzieciach. Z dziećmi jest inaczej, ale mówimy o dorosłych osobach i to, że ktoś ma ADHD i ma tendencję do spóźniania się i wiesz, czego to wynika...
To nie może być wymówką. To jest po prostu wiedza, to jest informacja i ja wiem, że na przykład mam ADHD i się spóźniam i wiem, że mój profesor nie umie zaczynać później i nie umie prowadzić wykładów, jak ktoś mu się tam wejdzie na ten wykład za późno, to ja... znajduję sposób, jak to zrobić, żeby się nie spóźnić mimo tego mojego ADHD, czyli nastawiam sobie 15 budzików, dzwonię do mojej przyjaciółki i mówię, słuchaj, weź jutro do mnie zadzwoń o w pół do dziewiątej, żebym ja natychmiast wyszła z domu, bo coś, nie? Więc to ja jestem odpowiedzialna za to, żeby ogarnąć moje trudności w pewnych zakresach i mogę sięgać po różnego rodzaju pomoce. mogę też przyjść do ciebie i powiedzieć, wiesz co, bo ja to mam taki problem i się czasem spóźniam i tak dalej, czy możemy się umówić tak, że jeżeli do piętnastu minut ja się spóźnię, to ja tak cichutko sobie wejdę, schowam się pod ławkami, żeby ci jak najmniej przeszkadzać i ty możesz powiedzieć, okej, dobra, to jest dla mnie okej, bo rozumiem, nie?
No ale jednak to było złamaniem pewnej zasady i w takiej sytuacji szukamy innego rozwiązania. Czyli, że na przykład przynieś te karty takie fizyczne i tam sobie na przykład możesz ułożyć albo używaj tych gniotków. To tak może być. Tak, dokładnie, szukamy. takiego rozwiązania, które zaspokaja potrzeby obu stron. To jest jakby klasyka rozwiązywania konfliktu. Nie stajemy po dwóch stronach barykady, tylko razem po jednej stronie, po drugiej stronie mamy problem i wspólnie szukamy rozwiązania, które... Czyli nie może być tak, że jak jeden student ma ADHD, to on ma jakąś, w cudzysłowie, taryfę ulgową, że on może, a reszta grupy nie może, nie? Bo to by było takie niesprawiedliwe po prostu dla reszty grupy, prawda? Dobrze, a jeszcze taką jedną rzecz, bo spotkałem się wśród wykładowców z taką metodą, że jeżeli student przychodzi i zgłasza, że ma ADHD, załóżmy, albo autyzm, to że ta odpowiedzialność nie była zrzucona na prowadzącego, na trenera, na szkoleniowca, to wtedy zadać takie pytania, to czego potrzebujesz, albo...
A tak naprawdę, nie wiem, jeżeli chodzi o opowiadanie historii z książek fantazy, to tak dużo umiem, więc to na pewno jest tylko lenistwo. No to się możemy zastanowić, może nie miał wystarczającej motywacji, prawda? Osoby z ADHD nie są motywowane tym, że coś jest ważne, albo ktoś coś uznaje za ważne, albo że grozi kara za to, nie? Nie, one są motywowane tym, że coś jest dla nich interesujące, że coś jest nowe, że jest jakieś wyzwanie, czyli są jakieś tam osoby, które też biorą w tym udział, jakaś grywalizacja, to jest w ogóle świetny sposób na osoby z ADHD, albo że jest pilne. Więc dopóki nie przyjdzie deadline, który cię prawie w twarz uderza, to nic nie zrobisz. I nie ma tutaj jakby co z tym walczyć, bo taki mają system nerwowy, nie? Taki system, który ma inny system motywacyjny.
Pokazano wszystkie 18 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Czy neuroróżnorodność to wyzwanie czy szansa w edukacji i biznesie?
W tym odcinku rozmawiam z Kari Goldyn o tym, jak poszerzanie wiedzy o neuroróżnorodności może zmienić nasze podejście do pracy z grupą, edukacji dorosłych czy współpracy w biznesie i sprawić, że będzie ono bardziej świadome i skuteczne.
To odcinek o tym,
• czym różni się neuroróżnorodność od neuroatypowości,
• jak rozpoznać neuroróżnorodność w grupie szkoleniowej lub klasie,
• jak projektować zajęcia, by były bardziej dostępne dla wszystkich,
• czego unikać, by nie pogarszać doświadczeń osób neuroatypowych,
• gdzie przebiega granica naszej odpowiedzialności jako trenera czy wykładowcy,
• jak dbać o siebie, pracując z różnorodnymi uczestnikami.
To rozmowa nie tylko dla trenerów, wykładowców i edukatorów, ale także dla osób pracujących z ludźmi w biznesie: menedżerów, liderów i HR-owców. Dzięki niej możesz spojrzeć na różnorodność nie jak na problem, ale jak na potencjał do lepszego zrozumienia i bardziej świadomej pracy.
Rozmawiam z Kari Goldyn, trenerką, mówczynią, konsultantką, zajmującą się neuroróznorodnością w biznesie.
Zapraszam na stronę www.sztukagadania.pl by otrzymać więcej informacji o konsultacjach i szkoleniach.
Kontakt do mnie [email protected]