Studio wschodnie - o wyborach i referendum w Mołdawii
W programie porozmawiamy o zbliżających się wyborach prezydenckich w Mołdawii oraz o zaplanowanym tego samego dnia referendum w sprawie członkostwa tego kraju z Unią Europejską. Czy obecna prezydent Maia Sandu ma szansę na reelekcję i co Mołdawianie sądzą o integracji europejskiej? O to zapytamy dr. Piotra Oleksego z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu i Instytutu Europy Wschodniej w Lublinie.
Mieszkańców Mołdawii, obywateli, ale nie więcej. To oni docierają do tej grupy takich najbiedniejszych i najbardziej sfrustrowanych osób, których też często przekonują przy pomocy korupcji politycznej. Natomiast te partie mainstreamowe, które chciały pozostać jako partie mainstreamowe musiały tutaj odnaleźć się na nowo i tę prorosyjskość otwartą zastąpić taką Powiedzmy sztuką balansowania, to znaczy przedstawianiem tego, że nie jesteśmy za Rosją, nie jesteśmy przeciw Europie, ale i tu po tym ale następuje szereg argumentów, które mają przekonywać Mołdawian, by na nich zagłosować i to są zarówno oskarżenia o nieudolność wobec obecnej ekipy rządzącej, oskarżenia o to, że obecna ekipa rządząca łamie reguły demokratyczne,
Z jednej strony jest właśnie chęć do tego dążenia do budowy państwa w modelu A z drugiej strony takie emocje związane z obawami i poczuciem zagrożenia, Motywowanymi tym, że nie powinniśmy się tak jednoznacznie opowiadać po stronie Zachodu i Kijowa przeciw Rosji, bo przyszłość jest niepewna i może niedługo się okazać, że na przykład my zostaniemy sami z tą Rosją, będziemy się musieli mierzyć. Pozycja Maji Sandu podsumowując bierze się przede wszystkim tutaj z tego, że jej i jej obozowi politycznemu udało się związać poparcie Dla nich z poparciem dla integracji europejskiej.
I dlatego właśnie potrzebne było im połączenie wyborów prezydenckich i referendum. Ja na początku też pytałem o te polityczne emocje, bo zastanawiałem się, no właśnie jeśli chodzi o kwestie podejścia do relacji z Rosją, ale także, no właśnie, bo mamy łącznie 11 kandydatów zarejestrowanych, ale też było tak, że Byli kandydaci, można powiedzieć, prezentujący postawę skrajnie prorosyjskie, ale ostatecznie jeden z nich nie został dopuszczony do wyborów, nie została kandydatura jego zarejestrowana.
O czym to jakby świadczy? Czego to dowodzi Pana zdaniem? Pan nawiązuje tutaj do kandydatury Wasile Boli. Tak jest. Wasile Bola był kandydatem właśnie, reprezentantem tej grupy politycznej związanej z Ilanem Szorem. To jest grupa polityczna, która jest kierowana przez oligarchę zbiegłego z Mołdawii i poszukiwanego listem gończym za udział w kradzieży miliarda, tej słynnej kradzieży, kiedy z trzech mołdawskich banków zniknął jeden miliard dolarów. I Szor obecnie mieszka w Rosji i on Nie ukrywa, że cały jego projekt polityczny jest finansowany przez Rosję i jest ukierunkowany na to, żeby związać Mołdawię w przyszłości z Rosją.
I te wątpliwości są podnoszone w Mołdawii. One są przede wszystkim podnoszone przez te wszystkie ugrupowania opozycyjne. Władze w ten sposób się do tego odnoszą, mówiąc, że my znajdujemy się w stanie wojny hybrydowej, którą Rosja prowadzi przeciw Mołdawii i wskazują na te wszystkie nieprawidłowości w finansowaniu tych partii. Tak naprawdę, jeśli chodzi o całą strategię polityczną, to niedopuszczenie Wassily Bolli Kandydowania nie jest dużym problemem dla partii SZOR, bo oni nie liczyli na to, że on uzyska jakiś świetny wynik, wejdzie do drugiej tury, tylko celem jego obecności w kampanii wyborczej miało być możliwe podgrzewanie tych prorosyjskich nastrojów,
Natalia Morali, o której Pan wspomniał, a także na przykład Irina Vlach, czyli była Bashkan Gagauzji, czyli szefowa autonomii gagałuskiej. To jest taka niewielka autonomia znajdująca się na południu kraju. O której też mieliśmy okazję kilka miesięcy temu rozmawiać w ramach studia wschodniego. No i sama Vlach też postrzegana, można powiedzieć, jako kandydatka sprzyjająca Rosji. Tak, tak, podszczegana jako kandydatka prorosyjska. My wtedy rozmawialiśmy o, zdaje się, o obecnej Baszkan Gagauzzi, którą jest Jewginia Gucu i Nawlach jak najbardziej również uderza do tego, odwołuje się do tych emocji prorosyjskich, chociaż w sposób dużo bardziej umiarkowany niż kandydaci Szora. Tutaj mamy również Iona Kiku, czyli byłego premiera Mołdawii,
Mołdawia jest potrzebna nam po to, żeby poszerzać sferę geograficznie, poszerzać sferę bezpieczeństwa i dobrobytu w Europie. Ograniczać możliwie albo w ogóle uniemożliwiać istnienie takich szarych sfer, stref, które znajdują się gdzieś między Unią Europejską i Rosją i są przez tę Rosję tak naprawdę wykorzystywane. Mołdawia jest tutaj potrzebna Pod względem takiego szerokiego planu, szerokiej architektury powiedzmy politycznej, ponieważ Unia Europejska coraz bardziej staje się bytem politycznym, geopolitycznym niektórzy mówią, czy też zaczynamy ją postrzegać coraz bardziej strategicznie.
Może i jest oczywiście przeszkodą, tylko że na razie jest taką przeszkodą, którą wszyscy udają, że jej nie ma albo raczej tak jak powiedzmy, że nie wiem, tak jak mamy jakiś kamień na drodze i my go po prostu przesuwamy, kopiemy przed sobą do przodu i dojdziemy do tego na zasadzie, że dojdziemy do tego później, ponieważ trudno sobie wyobrazić Mołdawię, która wchodzi do Unii Europejskiej, nawet nie tyle z Naddniestrzem, bo to by się pewnie jakoś udało rozwiązać, tylko z rosyjskimi wojskami, które cały czas w Naddniestrzu są obecne. W niewielkiej liczbie, bo około 1500 żołnierzy, co więcej to są żołnierze nie przysłani z Rosji, tylko tak naprawdę już w większości wychowani i urodzeni w Naddniestrzu, a służącym po prostu w rosyjskich mundurach, ale jednak.
A dla nich biznesowa przyszłość w ścisłych związkach z Rosją Przy tym położeniu geograficznym, w którym oni są zaraz przy Ukrainie, no to ta przyszłość też dla nich nie jest świetlana. Więc oni jak najbardziej wiedzą, mi się wydaje, że docelowo nie będą w stanie obronić swoich pozycji i zachować tego, co mają obecnie. Jednak grają twardo o to, żeby móc zachować w swoich rękach jak najwięcej wpływów, majątku i tego, co mogą. Bardzo ciekawy, interesujący czas przed Mołdawią. Jeszcze na koniec chciałem zapytać w kontekście tej trwającej kampanii o relacje z Polską.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Tomasz Nieśmiał rozmawia z dr Piotrem Oleksym z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu o wyborach prezydenckich i referendum w Mołdawii.
Dr Oleksy analizuje poziom emocji politycznych w Mołdawii i powtarza, że nie jest tak wysoki jak oczekiwano.
Dr Oleksy omawia przewagę Maja Sandu i jej konkurencje, w tym kandydata Wasile Boli.
Dr Oleksy omawia innych kandydatów, w tym Natalię Morali, Irinę Vlach i Ionę Kiku, oraz ich szanse na sukces.
Dr Oleksy analizuje skutki połączenia wyborów prezydenckich z referendum, a także kwestię frekwencji w referendum.
Dr Oleksy omawia gotowość Mołdawii do wejścia do Unii Europejskiej i czy referendum jest po prostu przedwcześnie organizowane.
Analiza negocjacji akcesyjnych i referenduma w Mołdawii, podkreślenie problemów związanych z organizacją referenduma na etapie negocjacji.
Analiza roli Polski w integracji Mołdawii, podkreślenie wysiłków polsko-mołdawskich i ich znaczenia dla Europy Wschodniej.
Podsumowanie sytuacji i przyszłości procesu integracji Mołdawii, podziękowania za udział.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W programie porozmawiamy o zbliżających się wyborach prezydenckich w Mołdawii oraz o zaplanowanym tego samego dnia referendum w sprawie członkostwa tego kraju z Unią Europejską. Czy obecna prezydent Maia Sandu ma szansę na reelekcję i co Mołdawianie sądzą o integracji europejskiej? O to zapytamy dr. Piotra Oleksego z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu i Instytutu Europy Wschodniej w Lublinie.