Miłość w konkrecie (Rozmowy o modlitwie #5)
W wakacyjnych miesiącach mamy Wam do zaproponowania nieco inną formę podcastów: będziemy z Wami krócej, ale częściej. W serii trwających około kwadransa rozmów przyjrzymy się fundamentom modlitwy i najważniejszym fragmentom z tekstów Świętych Karmelu. Od początku września wracamy do Was ze zwykłymi, podcastowymi rozmowami. Co jest ważniejsze: miłość Boga, czy miłość bliźniego? Św. Teresa od Jezusa pokazuje, że ten dylemat jest fałszywy, bo jedna miłość nie może istnieć bez drugiej. Dlatego w dzisiejszej rozmowie skupimy się na bardzo konkretnym sprawdzianie jakości naszego życia modlitwy, jakim są relacje z osobami, które nas otaczają. „Od nas Pan dwóch tylko rzeczy żąda: byśmy miłowali Jego i byśmy miłowali bliźniego; do tego dwojga ma zmierzać wszystka praca nasza; tego dwojga przestrzegając z wszelką, ile zdołamy, doskonałością, czynimy wolę Jego, a zatem i dochodzimy do zjednoczenia z Nim”. (św. Teresa od Jezusa, Twierdza wewnętrzna V, 3, 7) — Zapraszamy na nasz profil na Patronite.pl:Smak Karmelu na Patronite
Smak Karmelu. Rozmowy o modlitwie. Witajcie! Z tej strony ojciec Marcin Fizia, Karmelita Wosy. I ojciec Marcin Wojnicki, również Karmelita Wosy. Jeśli dobrze pamiętacie, podczas naszej ostatniej rozmowy o modlitwie rozpoczęliśmy dyskusję na temat trzech filarów modlitwy według św. Teresy. Ostatnio rozmawialiśmy tak o nich bardzo ogólnie, natomiast dzisiaj chcieliśmy zająć się już pierwszym z nich. Czyli miłością bliźniego. Teresa w swoim dziele w twierdzy wewnętrznej tak na temat miłości bliźniego napisała.
Od nas Pan dwóch tylko rzeczy żąda, byśmy miłowali Jego i byśmy miłowali bliźniego. Do tego dwojga ma zmierzać wszystko praca nasza, tego dwojga przestrzegając z wszelką, ile zdołamy doskonałością czynimy wolę Jego, a zatem i dochodzimy do zjednoczenia z Nim. W taki sposób święta Teresa pisała o modlitwie i o miłości bliźniego. Mamy w tym fragmencie z twierdzy wewnętrznej już takie bardzo ważne stwierdzenie tego, że miłość bliźniego właściwie jest najważniejszym celem modlitwy i tym, o co powinniśmy się starać.
Dlaczego tak właśnie jest? Ja bym tutaj jeszcze dodał, że Teresa w zasadzie na równi stawia miłość Boga i miłość bliźniego. Tak od razu zaznaczam, żeby nie stawiać tego w jakiejś opozycji, że to nie są dwie rzeczywistości, które jakoś ze sobą konkurują, ale wręcz przeciwnie, które się wspierają. Tak, to jest też prawda bardzo biblijna, z pierwszego listu świętego Jana Apostoła, który mówi właśnie, że Że ta miłość bliźniego i miłość Boga, one ze sobą jakoś współgrają i co prawda miłość bliźniego, miłość Pana Boga jest pierwsza w tym znaczeniu, że sami otrzymujemy od Niego miłość. Natomiast miłość bliźniego jest tym takim weryfikatorem.
Mówi święty Jan, nie możesz kochać Boga, którego nie widzisz, skoro nie kochasz bliźniego, którego widzisz. W ogóle Teresa tutaj Ameryki nie odkrywa, bo pisze o tym, o czym Jezus również mówił, że jest tym pierwszym i najważniejszym przykazaniem i to, o czym Jan pisze, że jest nowym przykazaniem, ale w zasadzie to nie jest takim nowym, bo jest tym, o które chodziło od samego początku. Tak, tak. Więc myślę, że to jest jakaś bardzo dobra biblijna odpowiedź na pytanie, dlaczego dla Teresy miłość bliźniego jest tak ważna. Można tutaj dodać jeszcze perspektywę św. Pawła, który również pokazuje nam, że miłość bliźniego czy miłość w ogóle jest doskonałym wypełnieniem prawa, że wszystkie przepisy prawa zachowują się w tym jednym, w przepisie miłości, w przykazaniu miłości.
Tutaj św. Paweł ze św. Janem bardzo ze sobą współgrają. Przechodząc już na to doświadczenie Teresy, wydaje mi się bardzo takie ważne i znamienne, że Teresa, kiedy w drodze doskonałości pisze o miłości bliźniego, w zasadzie w większości skupia się na relacjach we wspólnocie. I pisze o dojrzałej, niedojrzałej miłości między siostrami. Do tego może jeszcze wrócimy w dalszej części. Ale najpierw chciałem zwrócić uwagę na sam ten fakt, że Teresa pisze o tej miłości bardzo konkretnej, tej, której na co dzień doświadcza. Że to nie jest miłość do głodujących dzieci w Afryce, która oczywiście też jest piękna, ale tego rodzaju uczucia jakiejś życzliwości to można wzbudzić w sobie na zasadzie autosugestii, ale to jeszcze nie świadczy o żadnym rozwoju modlitwy.
I że tym, co naprawdę modlitwę weryfikuje, jest ta miłość w codzienności, kiedy osoba, z którą mieszkam na co dzień, nadepnie mi na odcisk. No i pytanie, jak na to zareaguję? Tak, no te uczucia zresztą miłością nazwane być nie mogą, bo są po prostu uczuciami. To zresztą też, o czym teraz wspomniałeś, jest prawdą biblijną. Święty Jan w swoim pierwszym liście mówi, że mamy kochać czynem, a nie językiem. Nie tylko słowem i językiem, ale czynem i prawdą. To znaczy miłość ma być konkretna. A nie abstrakcyjna. Bardzo łatwo kochać eskimosów, których nigdy nie spotkam. Najtrudniej kochać tego, kogo spotykam właśnie codziennie. I chyba dlatego Teresa pisze to w kontekście wspólnoty. W kontekście tych, których siostry, do których pisała, spotykały codziennie po prostu.
Kolejnym przykładem, do którego na pewno warto się tu odwołać i o którym dużo też wiemy z jej własnej relacji jest św. Teresa od Dzieciątka Jezus, która też być może kogoś to zdziwi, że ogromną część swojej autobiografii i opisu swojej drogi duchowej poświęca właśnie opisowi różnych bardzo codziennych, bardzo prozaicznych sytuacji. Najpierw w swojej rodzinie, a później w swojej wspólnocie. I pokazuje bardzo wyraźnie, że to właśnie te drobne, codzienne sytuacje są tymi momentami, które w różny sposób na nią oddziaływały. Często stanowiły bardzo wielkie wyzwanie, pomimo swojej takiej pozornej banalności, a jednocześnie właśnie te stopnie, po których wspinała się do świętości.
Tak, no w przypadku świętej Teresy od Dzieciątka Jezus wiemy też, że wspólnota, w której żyła, to nie była wcale wspólnota łatwa. Mówiąc współczesnym językiem, pewnie byśmy powiedzieli, że była to wspólnota toksyczna. Tak, toksyczna, a być może nawet w niektórych elementach patologiczna. Natomiast Teresa pokazuje nam, że ta miłość bliźniego, o jaką chodzi, to właśnie w tym, nie tylko w tym środowisku, w którym żyje, może być objawiana, Ale właśnie i przede wszystkim w tych najzwyklejszych, codziennych czynnościach jak pranie, gotowanie, sprzątanie i taka zwykła służba dla tych wśród których żyła. I kolejny wniosek z tego, o czym mówisz, że ta miłość bliźniego wcale nie wymaga jakichś idealnych warunków, że właśnie mogę kochać bliźniego wtedy, kiedy ci wszyscy bliźni wokół mnie są dojrzali, potrafią się w sposób dojrzały komunikować, mają przepracowane wszystkie swoje traumy i tworzymy taką idealną wspólnotę, która nie istnieje.
No a jednocześnie kilka miesięcy mogę na to czekać i codzienną miłość zaniedbywać. Tak, to można by powiedzieć, że Jezus mówi, że nie ma większej miłości od tej, jak oddać swoje życie za swoich przyjaciół, a nie, że nie ma mniejszej miłości i że to jest ten pierwszy moment dopiero, kiedy ta miłość się okazuje. Dokładnie. To Jezus też mówi o tym, że kto w małych rzeczach jest wierny, w wielkich też będzie wierny. To znaczy, jeśli naprawdę w tych takich zwykłych, codziennych sytuacjach będę w stanie okazać miłość, wtedy okaże się, że kiedy przyjdzie taka wielka próba albo kiedy przyjdzie taka wielka możliwość okazania miłości, wtedy też będę wierny. To pomówmy może jeszcze o tej miłości dojrzałej i niedojrzałej, o której mówi Teresa.
To jest akurat coś, co dotyczy już bardzo konkretnie relacji we wspólnocie, ale dotyczy również relacji przyjaźni, relacji rodzinnych. Myślę, że jest czymś, co każdy z nas może wykorzystać, w czym każdy z nas może się odnaleźć. Dla Teresy takim podstawowym kryterium, tak przynajmniej jak to odczytuje, które odróżnia miłość dojrzałą i niedojrzałą jest egoizm, albo z drugiej strony zdolność do bezinteresowności, zdolność właśnie do dostrzeżenia tego, czego konkretnie ta osoba obok mnie Potrzebuję przede wszystkim w perspektywie tego ostatecznego celu świętości i zbawienia zdolność do przekroczenia własnych emocji, tego co ja lubię albo nie lubię i często dania pewnie więcej niż mogę otrzymać z powrotem.
Tutaj można dać taki bardzo prosty przykład tego szukania prawdy w każdym czynie, który mógłby być czynem miłości dla drugiej osoby. No wiemy doskonale, że jak jest mróz na zewnątrz, no to matka, która kocha dziecko, nie wypuści go z mokrą głową bez czapki na głowie, mimo że to dla tego dziecka akurat teraz będzie nieprzyjemne, a w związku z tym najprawdopodobniej dla matki również, ponieważ dziecko zacznie płakać, być może ją ugryzie albo nie będzie jej słuchało. Różne są metody, które takie dziecko może wykorzystać. I tutaj to poszukiwanie prawdy i taka bezkompromisowość jest dla Teresy bardzo ważna, żeby szukać tego, co naprawdę i konkretnie jest dobre dla tej drugiej osoby, mimo że tak emocjonalnie może być to nieprzyjemne w ostateczności dla mnie.
Chociaż jednocześnie Teresa bardzo wyraźnie podkreśla, jak wiele jest tam serdeczności, bliskości, zaufania, więc też takich rzeczywistości, które są jak najbardziej przez nas poszukiwane, może pożądane. To nie jest tak, że te relacje dojrzałe są już jakoś zupełnie odarte z tych emocji i jest to tylko wyrachowane dążenie do dobra drugiej osoby w jakiejś takiej znowu abstrakcji, ale jest to bardzo konkretna, żywa, bliska, ludzka relacja, Ale zdolna przekraczać właśnie te ograniczenia egoizmu. Myślę, że dobrze to ująłeś, to znaczy te takie naturalne przywiązania i też naturalne emocje, które rodzą się w relacjach są oczywiste i Teresa byłaby bardzo daleko od tego, żeby je jakoś próbować rugować, a już na pewno zbliżanie się do Boga nie powoduje, że usuwamy takie ludzkie reakcje.
Ale właśnie Teresa zwraca uwagę na fakt, że im bliżej jesteśmy Boga tym mniejszy wpływ mają takie egoistyczne pobudki, które mają spowodować, że ja mam czuć się przyjemnie. Ale zwróćmy uwagę też na jeszcze jeden fakt, bo Teresa pisze to w kontekście miłości partykularnej, to znaczy tego, że jedną osobę darzę większą miłością od drugiej, co jest też oczywiste, że może się tak zdarzyć, że kogoś będę lubić. W jej warunkach chodziło o tworzenie pewnych stronnictw i koterii w klasztorze. Tak, ale w jaki sposób możemy wykorzystać to w naszym życiu?
Myślę, że bardzo prosty wniosek. Jeśli mamy dwie osoby, jedną do której czuję sympatię w sposób taki naturalny i narzucający się mi, a drugą osobę wobec której czuję antypatię, czyli po prostu brakuje mi tych takich Dla dobrych czy miłych emocji związanych ze spotykaniem się z nią albo się boję, czy coś trudnego się w naszej historii stało, to Teresa powiedziałaby, że ta miłość partykularna będzie zła wtedy, kiedy pozwolę tym emocjom zadziałać w taki sposób, że tej osobie, której nie lubię, no to jej nigdy nie pomogę, będę ją pomijać w swoich modlitwach i tak dalej. Teresa mówi, że miłość skoro jest oparta przede wszystkim na woli, a wola bierze także dane z rozumu, no to wtedy ta miłość powinna brać przede wszystkim dobro tej drugiej osoby, a nie to czy tą osobę lubię, czy tej osoby nie lubię.
I już lądując, jeszcze dorzuciłbym taką ostatnią myśl. Też może się wydawać, że jest to jakiś bardzo wzniosły ideał i że w ogóle każda miłość, każda przyjaźń, która nie dorasta do tego ideału jest w jakiś sposób zła, czy jest czymś, co wymaga tutaj dużej ostrożności, unikania. Teresa też jest daleka od takiego podejścia, to znaczy od skreślania wszystkiego, co nie jest już teraz idealne i doskonałe. Ma też dużo wyrozumiałości i pokazuje, że dojrzała przyjaźń i miłość jest czymś, o co jak najbardziej należy walczyć, starać się, modlić się o to, ale też żeby nie przejmować się, że te relacje, które mamy, nie są jeszcze takie w pełni dojrzałe i doskonałe. Ważne, żeby zadbać o tę motywację, żeby ona była, tak jak potrafimy, czysta i zostawić Bogu resztę.
Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Rozmowa zaczyna się od omówienia miłosnej miłosći i jej znaczenia w modlitwie według św. Teresy.
Analiza miłosnej miłosći w kontekście codziennych relacji w wspólnoty, z referencją do św. Teresy od Dzieciątka Jezus.
Rozróżnienie dojrzałej i niedojrzałej miłosnej miłosći oraz jej znaczenie w drodze do świętości.
Analiza miłosnej miłosći partykularnej i jej konsekwencji, z uwzględnieniem przykładów z życia św. Teresy.
Podkreślenie znaczenia motywacji do dobroczynności i zjednoczenia z Bogiem w drodze do świętości.
Podsumowanie i zakończenie rozmowy z ojcami Marcinem Fizią i Wojnickim.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W wakacyjnych miesiącach mamy Wam do zaproponowania nieco inną formę podcastów: będziemy z Wami krócej, ale częściej. W serii trwających około kwadransa rozmów przyjrzymy się fundamentom modlitwy i najważniejszym fragmentom z tekstów Świętych Karmelu. Od początku września wracamy do Was ze zwykłymi, podcastowymi rozmowami.
Co jest ważniejsze: miłość Boga, czy miłość bliźniego? Św. Teresa od Jezusa pokazuje, że ten dylemat jest fałszywy, bo jedna miłość nie może istnieć bez drugiej. Dlatego w dzisiejszej rozmowie skupimy się na bardzo konkretnym sprawdzianie jakości naszego życia modlitwy, jakim są relacje z osobami, które nas otaczają.
„Od nas Pan dwóch tylko rzeczy żąda: byśmy miłowali Jego i byśmy miłowali bliźniego; do tego dwojga ma zmierzać wszystka praca nasza; tego dwojga przestrzegając z wszelką, ile zdołamy, doskonałością, czynimy wolę Jego, a zatem i dochodzimy do zjednoczenia z Nim”. (św. Teresa od Jezusa, Twierdza wewnętrzna V, 3, 7)
—
Zapraszamy na nasz profil na Patronite.pl:
Smak Karmelu na Patronite