Ślady. Wspólnota kleryków WŚSD w Katowicach. Część 2
Drodzy Radiosłuchacze i Przyjaciele audycji "Ślady - Wspólnota". Pora na zapowiedzianą w lipcu, drugą część rozmowy o Panu Bogu, powołaniu i Kościele z diakonami Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego w Katowicach, a jednocześnie studentami Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego. Ks. Bartek zaprosił do tej części rozmowy kolegów diakona Bartka i Kacpra oraz kl. Piotrka, których mieliście okazję poznać w odcinku lipcowym. Tym razem o swoich niezwykłych i czasem pełnych bojów przygodach z Panem Bogiem opowiedzą księża diakoni: Franciszek Parzyk, Mateusz Raczek, Krystian Salewski i Karol Skura. Serdecznie zapraszamy, bądźcie z nami.
Witam serdecznie. Przed mikrofonem Dariusz Schmidt. Mówię szczęść Boże w imieniu swoim i realizującego audycję Rafała Drapka. Dziś w śladach pora na zapowiedzianą jeszcze w lipcu drugą część rozmowy o Panu Bogu, powołaniu i kościele z diakonami Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego w Katowicach, a jednocześnie studentami Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego. Tym razem o swych niezwykłych i czasem pełnych boju w przygodach z Panem Bogiem opowiedzą księża diakoni. Franciszek Parzyk, Mateusz Raczek, Krystian Salewski i Karol Skóra, a rozmowę poprowadzi ksiądz Bartłomiej Kuźnik.
Krystian Salewski z Siemianowic Śląskich, Bytkowa, parafia Ducha Świętego, również na V roku. Gdyby ktoś z nas miał przy sobie mapę, a na pewno taką ma w wyobraźni, to widzi, że rozstrzał tych miejsc jest spory, miejsc naszego regionu. Pan Jezus chodzi, działa, powołuje chłopców i dziewczęta w wieku młodym. Wciąż ten głos jest słyszalny. Gdzie wy ten głos usłyszeliście? Uwielbiam zadawać to pytanie, bo za nim zawsze się kryje jakaś niezwykła historia. Niezwykła, bo dotyczy każdego pojedynczego człowieka, a każdy człowiek jest nadzwyczajny. Krystian? Po raz pierwszy ten głos o seminarium usłyszałem na rekolekcjach oazowych w 2016 roku.
Ten rok propedeutyczny trwa dokładnie rok i jest przed całą formacją, na początek, tak? Dokładnie tak, taki rok przedwstępny. Niezwykła historia. Dzięki ci Krystianie. Franku, jak to było u ciebie? Ja zawsze się śmieję, że jestem przykładem powołania z podchóru, bo nigdy nie byłem ministrantem, nie angażowałem się w żadne ruchy kościelne. Natomiast regularnie chodziłem do kościoła, pochodzę z takiej prostej, typowej polskiej rodziny katolickiej. Co więcej, zawsze uważałem, że gdzieś myśl o seminarium pojawia się właśnie w głowach młodych katolików, że to jest taka... Typowa myśl, która przychodzi na każdego z nas, jeżeli jest ochrzczony i jakoś tam w kościele bywa co niedzielę. Wobec tego, kiedy ona się pojawiła gdzieś w okolicy matury, to ja ją zbywałem i stwierdziłem, że to po prostu musi mi przejść.
Więc ostatecznie pod koniec tego roku wziąłem urlop na tamtych studiach i poszedłem do seminarium właśnie na rok propedeutyczny, na ten sam co Krystian. Natomiast to nie był koniec przebojów z powołaniem. Moja historia nie jest taka prosta i ślankowa. Ja dwukrotnie z seminarium rezygnowałem, niekiedy w dramatycznie wewnętrznych, trudnych okolicznościach. I powiem szczerze, że ostatecznie decyzję podjąłem w chwili rezygnacji. I ja zawsze to porównuję do ceny ewangelicznej z Emmaus, kiedy uczniowie orientują się, że Pan Jezus idzie z nimi w chwili, kiedy On stracił się im sprzed oczu. I ja uważam, że czułem się, gdzieś utożsamiam się z tym Kleofasem Ewangelicznym, który odkrył Pana Jezusa w momencie, kiedy stracił Go sprzed oczu. Ja to tak czuję i z tą myślą potem wracałem do seminarium już po dwóch latach przerwy.
Szanowni Państwo, już jesteśmy po przerwie. Ja i moi goście, Karol Skóra, Mateusz Raczek, Franciszek Parzyk i Krystian Salewski. Moi drodzy, pięknie powiedzieliście o swoich niezwykłych historiach powołania. Jak to potem jest w seminarium? Też powiedzmy to z myślą o tych, którzy coś takiego podobnego czują. Jaki jest ten czas? Czy tego się należy bać? Czy warto w to iść? Warto spróbować? To może ja powiem, że przed seminarium ja się bardzo bałem. Pierwsze dwa tygodnie, pamiętam, na roku propedeutycznym to za bardzo do nikogo się nie odzywałem, bo w mnie panował taki dość duży strach. Wszyscy myśleli, że jestem takim dziwakiem, ale gdzieś po czasie, też otwierając się na innych, przede wszystkim na Pana Boga, On gdzieś mocno niwelował ten strach i pokazywał prostą drogę,
Bardzo poważnie o to dopytuję. Nie chcę tego zinfantylizować. To jest niezwykłe zjawisko, które oplata cały świat. Też w swoim dzieciństwie tego doświadczyłem. Wprawdzie interesowało mnie bardziej zorganizowanie mszy i mikrofonów. Dziadek mi tam zorganizował jakieś mikrofony, bo ksiądz miał mikrofony, to ja też chciałem mieć. U chrześniaków też to potem widziałem. No niezwykłe to jest. Chciałem, żeby to wybrzmiało też tam. Msza dla pluszaków czy... Ale bracia Leona XIV mówią, że kiedy chcieli się bawić w dzieciństwie, to on ich tam zwoływał i nie, nie, nie, nie, nie, wy będziecie mi ludem Bożym, a on odprawiał mszę. Ale już wracamy do tego podstawowego pytania, Mateuszu. Ja myślę, że to jest trochę jak ze skokiem na bungee, bo ja na przykład takie moje pierwsze doświadczenie seminarium miałem chyba podobnie jak mój kolega Krystian.
Krystian? A ja się podzielę takimi słowami, które usłyszałem miesiąc przed moim wstąpieniem do seminarium, a które w jakiś sposób mnie niosły przez ten czas, którego bardzo się bałem na początku. Tak jak Mateusz mówił, też byłem przerażony i w tym pierwszym tygodniu chciałem pakować swoje walizki, a nawet może bardziej precyzyjnie nie rozpakowywać się w ogóle. Bo już chciałem wyjeżdżać. Ale teraz podpisuję się pod tymi słowami. To były słowa, że czas seminarium to jest taki wyjątkowy czas, bo nigdy wcześniej, ani nigdy później, jeśli nawet mnie wyświęcą, czy nie wyświęcą, to nie będę miał tyle czasu dla Pana Boga. Nie będę miał tyle czasu na swoją osobistą relację. I to faktycznie są słowa, które mnie wzmocniły. W czasie seminarium faktycznie mogłem się tylko i wyłącznie na nim skupić, na tej osobistej relacji, by później po oświęceniach się tą relacją dzielić, o tej relacji świadczyć.
To rzeczywiście systematyczna, Krystian. A ja piszę o głoszeniu Słowa Bożego na platformie społecznościowej TikTok. Współczesna sprawa. Nie wiem, czy pamiętacie, na drugim roku naszych zajęć z emisji głosu na Wydziale Teologicznym w tych formularzach wstępnych pytałem was w ostatnim pytaniu o wasze ulubione słowo. I czasem to pytanie zadaję gościom naszych audycji. Może być tamto, które wtedy wpisaliście. Nie pamiętam, jakie to było. Może wy też nie pamiętacie. Gdybyście dziś mieli powiedzieć Wasze ulubione słowo albo rozszerzmy to powiedzenie, wyrażenie, może cytat też związany nie tylko z życiem ogólnym, ale też właśnie z teologią, z religią, z wiarą. Ja pamiętam te zajęcia, nawet ja ostatnio wspominałem z pewnym studentem medycyny, bo moim ulubionym słowem, które wówczas też wpisałem, jest sternocleidomastoideus.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.