Polska Kulturowa Extravaganza w Perth
W Zachodniej Australii, 8, 9 i 16 listopada odbędą się trzydniowe celebracje - Polish Cultural Extravaganza. Pani Marta Kozłowska-Rychlewicz, Paulina Czechanowswka i Bart Foster z Perth mówią o tym co zaplanowano na trzy pełne dni atrakcji, o festynie i o dwóch sztukach teatralnych, które będą pokazane w ramach ekstrawaganzy.
A wszystko zaczęło się od tego, kiedy Polonia zaczęła napływać do Pert. Klub został zbudowany przez wolontariuszy i zaczęło się od polskiej szkoły, która tutaj powstała. I najpierw funkcjonowało to miejsce jako polska szkoła, a potem przerodziło się w klub, który co roku organizuje wiele wspaniałych imprez właśnie dla Polonii. Działa prężnie dzięki wolontariuszom, którzy są. Coraz więcej młodej Polonii do nas przychodzi, organizujemy imprezy dla dzieci. Organizujemy imprezy dla seniorów, współpracujemy z wieloma polskimi organizacjami, także klub prężnie się rozwija już prawie 60 lat.
Pani należy do której fali Polaków, którzy napływali do Australii? My przyjechaliśmy 11 lat temu, więc jesteśmy w sumie dość świeżą Polonią. Tak jak wspomniałam, w klubie udzielamy się dwa lata. Staramy się połączyć tą młodą Polonię, która przyjeżdża, razem z tą Polonią, która już jest tutaj przez wiele lat, żebyśmy znaleźli wspólną nić porozumienia, żeby klub mógł rozwijać się dalej, żeby było to miejsce, które trętni życiem dla wszystkich. Historia pokazująca zmieniającą się taką płynną historię Polonii w ogóle w Australii i jest to przykład takiego schematu, który obserwujemy właściwie nie tylko u Was w Perth, tylko obserwujemy również w innych miastach.
Jest to fajna rzecz, że tak się dzieje, że mamy tak zwany napływ świeżej krwi. Czy Pani zdaniem porozumienie, o którym Pani wspomniała, czy nazwała to Pani tą wspólną nicią porozumienia? Jest łatwe do osiągnięcia? Czy są różnice między właśnie światopoglądem, czy jakieś inne kulturowe różnice między tymi różnymi falami Polonii w zachodniej Australii? Ja myślę, że nie jest to kwestia nawet różnicy Polonii, tylko różnica pokoleń. Zawsze jest i zawsze będzie, ale najfajniejsze jest to, że zawsze staramy się to robić razem, wspólnie. A z racji tego, co ja głównie robię w klubie, czyli gotuję, więc staram się trafiać przez żołądek do serca, do wszystkich grup, do każdego pokolenia, żeby się łączyć, a nie dzielić.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.