Mentionsy Mentionsy
Łysy z Rynku - Tomasz Borejza
Łysy z Rynku - Tomasz Borejza

DWA KRAJE. DWIE DROGI. Tylko jedna ma przyszłość

17.11.2025 ·26 min 23 s

KRYZYS DEMOGRAFICZNY. Co się stanie, kiedy kraj zbuduje potęgę gospodarczą… ale po drodze zapomni, w jakim celu to robi? Dokładnie coś takiego stało się w Korei Południowej. Jednym z najbogatszych krajów świata, który jednak za swój sukces płaci gigantyczną cenę. Za 100 lat cała Korea ma mieć mniej ludzi niż dziś Seul.A co się dzieje, kiedy inny – równie nowoczesny – postawi na rodzinę, wspólnotę i tradycję?Wygrywa przyszłość? Tego dowodzi Izrael. Kraj, w którym dzieci rodzi się najwięcej.W tym materiale opowiadam historię dwóch państw z dwóch końców współczesności.Jeden z nich jest mokrym snem liberalnych mediów:– praca ponad wszystko– „wolność od zobowiązań”– kariera jako religia– i rekordowo niska dzietność, która prowadzi do wymarcia całego narodu.Drugi kraj to ich najgorszy koszmar:– rodzina jako centrum życia– tradycja, wspólnota i odpowiedzialność– i najwyższa dzietność w świecie rozwiniętym.Który model wygrywa? Ten, który stawia ludzi ponad pieniądze.Ten materiał nie jest o ideologii. Jest o przyszłości. O tym, dlaczego Polska nie powinna ślepo powtarzać błędów Korei Południowej. O tym, że nowoczesność może mieć różne twarze. I o tym, że pieniądze są narzędziem, a nie celem istnienia społeczeństwa.

Obiecałem wam zagrzebanie się w kwestie i w tematy demografii, dzieci, tego, że Polska wymiera, nie wymiera, wiecie, tego wszystkiego. Jak obiecałem, tak zrobiłem i trafiłem tam w absolutnie fenomenalną historię dwóch krajów, z których jeden jest mokrym snem polskich feministek z wysokich obcasów, a drugi ich najgorszym nocnym koszmarem. I wiecie, który radzi sobie lepiej? No, lepiej radzi sobie zdecydowanie ten drugi. Z czego płynie kilka lekcji, a na pewno ważnych pytań dla Polski. Na przykład o to, czy pieniądze są celem życia i celem tego, co robi się z krajem, czy narzędziem do tego, żeby kraj radził sobie lepiej. No dobra, ale o jakie kraje tutaj chodzi? No, mamy dwa kraje, które są na dwóch odmiennych biegunach, kiedy chodzi o to, jak radzą sobie z rodzeniem dzieci.

Dwa razy więcej dolarów produkuje przeciętny Koreańczyk niż przeciętny Polak. Po drugie, jest to nie tylko człowiek zarobiony. To jest człowiek, dla którego praca i kariera stoją W życiu ponad wszystkim. Ponad rodziną, ponad wszystkim. Kazus Korei, dzieci itd. Opisano w książce Jak uniknąć demograficznej katastrofy. Tam go zresztą znalazłem i to mnie zainspirowało. Książkę polecam, a materiał o depopulacji Polski, który też gdzieś bazuje na tej książce i na ideach, które w niej są, wrzucę w lewy górny róg. Puszczaliśmy go ostatnio, podobał się, więc zapraszam, jak ktoś jeszcze... Nie widział. No, ale w każdym razie w tej książce napisano wprost. Jeżeli jest kraj na świecie, w którym kulturę doprowadzono do perfekcji, to jest to właśnie Korea Południowa.

Na dwa małżeństwa jest średnio jedno dziecko. To jest już tak mało, że kraj przy takiej dzietności, przy takiej liczbie dzieci znika w oczach. Jak szybko znika? Znika tak szybko, że jak zrobiono ostatnio szacunki dotyczące tego, ile ludności będzie mieć Korea w 2125 roku, to się okazało, że jak dzisiaj mieszkają tam 52 miliony ludzi, to za 100 lat w 2125 roku będzie ich... Uwaga, siedem i pół miliona. To mniej w całym kraju, o dwa miliony mniej, niż dzisiaj mieszka w samym Seulu. No ale to też przecież nie wszystko, co łączy Koreę Południową z człowiekiem marzeń polskich liberalnych mediów czy tych wszystkich gazet, które nam mówią i urządzają świat i opowiadają, jak świat

Wymiera. Szybciej niż Polska. Czyli bardzo, bardzo szybko. to kwestie materialne. to kwestie tego, jak jest urządzony rynek pracy w kraju, czyli że się zapieprza po prostu bez Bez opamiętania. A trzy i cztery to słabość polityki rodzinnej, to o czym mówiliśmy, że do przedszkola się nie da dziecka oddać, bo pracuje kiedy indziej niż ty, ale też normy społeczne. Przy czym tutaj o normach społecznych mówi się w kontekście takim, że są duże oczekiwania odnośnie tego, co kobiety mają robić jako matki, co wypycha je z rynku pracy, więc one naturalnie nie chcą poświęcać swojej kariery na przykład dlatego, żeby być matkami, a trochę mniej o to, że Żyjemy w takim świecie, że ludzie częściej niż o zakładaniu małżeństw, myślą raczej o zainstalowaniu Tindera.

Targają się na własne życie, to Korea należy do światowych liderów. No trudno być szczęśliwym w kraju, w którym w gazetach regularnie piszą o tym, że ktoś, kolejny ktoś umarł z przepracowania, prawda? No nie najłatwiej. I tu jest też ciekawostka, jak chodzi o te różne normy społeczne i to szczęście i nieszczęście. I to jak ludzie się w tym wszystkim odnajdują, o której warto wspomnieć. Też o niej piszą Marczuk i Kot w tej książce, którą wam pokazywałem przed chwilą. To jest coś takiego, że ktoś zwrócił uwagę, że te kraje rozwinięte, te kraje najzamożniejsze, generalnie dzielą się na dwie kategorie państw. Jedne to są takie, które do bogactwa dochodziły powoli. Francja, Niemcy, Wielka Brytania. I one, ponieważ trwało to dekadami, to ich wzbogacanie się czasem nawet przez stulecia trwało, to jakby społeczeństwo mogło się przystosowywać do tego, że wszystko się zmienia.

A przecież nie bez powodu mówi się, że pieniądze szczęścia nie dają. Oczywiście trzeba mieć kasę, żeby mieć jakiś luz w życiu i żeby tego szczęścia móc wygodniej szukać. Na pewno z pieniędzmi jest to łatwiej robić niż bez nich, ale sama kasa szczęścia nie daje. Ważne, równie ważne jest to, co z tymi pieniędzmi robimy. I najwyraźniej jest to prawdziwe nie tylko na poziomie indywidualnych jednostek, każdego człowieka z osobna, ale także całych krajów i społeczeństw. Bo jest drugi przykład kraju, który tutaj warto opowiedzieć, bardzo podobny do Korei zresztą, tylko o ile Korea jest takim ideałem Newsweeka i feministek polskich, piszących w takich Newsweekach i krytykach politycznych, to Izrael jest ich najgorszym koszmarem. I jest tak, że o ile ta Korea Południowa to odniosła wielki sukces, ale konsekwencją tego sukcesu jest to, że kraj się zwija.

No i właśnie w dwa tysiące sto dwudziestym piątym roku, jak nic się nie zmieni, zwinie się do tych siedmiu milionów ludzi, to Izrael odniósł podobny gospodarczy sukces jak Korea. Jest krajem... Bardzo zamożnym, jest krajem o bardzo nowoczesnej gospodarce, ale się nie zwija, tylko się rozwija. Jak mamy tę skalę dzietności i tego, ile ludzie mają dzieci w krajach rozwiniętych, to Korea jest na jednym brzegu skali, a Izrael jest na drugim. Czy w Korei jest najmniej dzieci w świecie rozwiniętym? A w Izraelu jest tych dzieci najwięcej. Jednocześnie jest to koszmar tych najbardziej rozkrzyczanych polskich feministek, które, przynajmniej ja mam takie wrażenie, od dłuższego czasu już nie są skupione na kobietach i tym, co jest ważne w życiu kobiet i w roli kobiet w społeczeństwie, w ich pozycji i tak dalej, tylko po prostu są skupione na tym, żeby się drzeć o apelacji.

To jest taki model życia, że gdzieś zakłada się, że w którymś momencie będzie mąż lub żona i jeszcze będą do tego dzieciaki. A nie partner z Tindera i aplikacja na telefonie, co u nas... Umówmy się, coraz częściej jednak wypycha ludzi z tego życia rodzinnego, bardziej tradycyjnego, no bo jest wygodnie, miło i przyjemnie, można sobie wklepać fotkę do telefonu i zaspokoić większość potrzeb, o których są w stanie pomyśleć, no właśnie, te rozwrzeszczane polskie feministki. A skąd o tym wiadomo? No potwierdzają to statystyki, na przykład takie, że w Izraelu zaledwie 10% dzieci, a rodzi się tam dużo dzieci, i zaledwie 10% dzieciaków jest ze związków pozamałżeńskich. W Polsce w 2022 roku prawie co trzecie dziecko rodziło się w związku pozamałżeńskim.

I znowu, wszystko spoko, niech sobie każdy robi te dzieci w małżeństwie, pozamałżeństwie, gdzie chce, to nie jest moja sprawa, pod kołdrę nie lubię nikomu, absolutnie nikomu zaglądać, ale pokazuje to jednak jakieś społeczne zjawiska, na które warto zwracać uwagę, bo dużo mówią o tym, co się w takim kraju dzieje. Ale jest jeszcze jedna rzecz, która jest nocnym koszmarem polskich feministek, czy może być nocnym koszmarem feministek, przynajmniej tego rozwrzeszczanego skrzydła, bo też w ogóle feministki są, pamiętajmy o tym, różne. Odważnie wyszłam do kobiet i powiedziałam, że aborcja to nie jest coś, czego my kobiety potrzebujemy na takiej zasadzie, że budzimy się codziennie rano i aborcja to jest pierwsza myśl, z którą się budzimy. Nie, my kobiety mamy inne problemy. Drugi z powodów, który wymienia się, kiedy tłumaczy się dlaczego w Izraelu rodzi się tak dużo dzieci, to religia.

Ja wam przeczytam też taki cytat tutaj przytoczony przez Scotta i Marczuka w tej książce, jak uniknąć demograficznej katastrofy, bo bardzo mnie uderzył. Dlaczego mnie to tak uderzyło? Bo jest dokładnie na odwrót. Niż jak weźmie się do ręki na przykład Polską Gazetę. Znaczy u nas można poczytać o tym głównie jak bardzo single współczują. Współczują matkom i ojcom, jak matki i ojcowie zazdroszczą singlom tych czasów w hurgadzie i wolności od jakichkolwiek...

Zdarzają się oczywiście inne sytuacje, ale gdzie się nie zdarzają, znaczy nie zależy to od liczby dzieci, jest wręcz odwrotnie. Im więcej dzieci, tym większa szansa, że w domu będzie w porządku. Ja wiem, że to brzmi kontrintuicyjnie, ale Marczuk z Kotem przytaczają bardzo dokładne badania, które potwierdzają, Potwierdzają taką właśnie tezę i bardziej wierzę im i swojemu doświadczeniu, niż Gazecie Wyborczej i Newsweekowi. Wybaczcie, może macie inaczej, no ja jednak bardziej wierzę książkom i sobie, niż temu co piszą te nasze liberalne media. I jeszcze jak tu jesteśmy, to powiem, że lepiej wierzyć nam, więc subskrybujcie kanał. Subskrybujcie kanał, prosimy, nie zapomnijcie o tym. Rozwijamy się dzięki temu, że z nami jesteście. No, ale wróćmy jeszcze do Izraela i do tej jego geopolitycznej, no trudnej sytuacji, bo jest to kraj w końcu otoczony przez nieprzyjaciół, to chyba...

Najwyższy, a nie najniższy. Po prostu nowoczesność Izraelu wygląda trochę inaczej, niż nam się mówi, że nowoczesność musi wyglądać. Oni łączą... Innowacyjną, bogatą gospodarkę z pamiętaniem o tradycji. No, da się być jak widać konserwatystą i tradycjonalistą i jednocześnie mieć np. innowacyjny startup czy budować innowacyjną firmę i mieć najwyższy w świecie rozwiniętym udział kobiet na rynku pracy. Da się. A jaka z tego płynie lekcja dla Polski? No przede wszystkim taka, że nie należy, nie wolno nawet dać się terroryzować temu rozwrzeszczanemu prostackiemu feminizmowi, który próbuje wszystko załatwiać z pomocą darcia mordy i zakrzykiwania każdego, kto ma inne zdanie z pomocą hasła, że jest wrogiem kobiet.

Kobiety mają różne potrzeby, tak jak społeczeństwa można urządzać na różne sposoby. I nic, absolutnie nic nie zabrania nam zamiast drogi Korei, która kończy się gdzieś w wymarciem kraju, przyjrzeć się na przykład Izraelowi i docenić, docenić też rolę tradycji, rolę rodziny i rolę jakiejś wspólnoty w tym, jak się urządza świat i w tym, jak szuka się w nim miejsca także dla kobiet. A ja zapraszam was jeszcze do obejrzenia filmu o depopulacji Polski, o tym jak media w Polsce pchają nas ku katastrofie demograficznej, ku temu, żeby kraj, mówiąc wprost, po prostu wymarł. I subskrybujcie kanał, bo to, że Polska ulega depopulacji, wcale nie musi znaczyć, że nie będzie nas tutaj chociaż ze 100 tysięcy.

Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.