DWA KRAJE. DWIE DROGI. Tylko jedna ma przyszłość
KRYZYS DEMOGRAFICZNY. Co się stanie, kiedy kraj zbuduje potęgę gospodarczą… ale po drodze zapomni, w jakim celu to robi? Dokładnie coś takiego stało się w Korei Południowej. Jednym z najbogatszych krajów świata, który jednak za swój sukces płaci gigantyczną cenę. Za 100 lat cała Korea ma mieć mniej ludzi niż dziś Seul.A co się dzieje, kiedy inny – równie nowoczesny – postawi na rodzinę, wspólnotę i tradycję?Wygrywa przyszłość? Tego dowodzi Izrael. Kraj, w którym dzieci rodzi się najwięcej.W tym materiale opowiadam historię dwóch państw z dwóch końców współczesności.Jeden z nich jest mokrym snem liberalnych mediów:– praca ponad wszystko– „wolność od zobowiązań”– kariera jako religia– i rekordowo niska dzietność, która prowadzi do wymarcia całego narodu.Drugi kraj to ich najgorszy koszmar:– rodzina jako centrum życia– tradycja, wspólnota i odpowiedzialność– i najwyższa dzietność w świecie rozwiniętym.Który model wygrywa? Ten, który stawia ludzi ponad pieniądze.Ten materiał nie jest o ideologii. Jest o przyszłości. O tym, dlaczego Polska nie powinna ślepo powtarzać błędów Korei Południowej. O tym, że nowoczesność może mieć różne twarze. I o tym, że pieniądze są narzędziem, a nie celem istnienia społeczeństwa.
Targają się na własne życie, to Korea należy do światowych liderów. No trudno być szczęśliwym w kraju, w którym w gazetach regularnie piszą o tym, że ktoś, kolejny ktoś umarł z przepracowania, prawda? No nie najłatwiej. I tu jest też ciekawostka, jak chodzi o te różne normy społeczne i to szczęście i nieszczęście. I to jak ludzie się w tym wszystkim odnajdują, o której warto wspomnieć. Też o niej piszą Marczuk i Kot w tej książce, którą wam pokazywałem przed chwilą. To jest coś takiego, że ktoś zwrócił uwagę, że te kraje rozwinięte, te kraje najzamożniejsze, generalnie dzielą się na dwie kategorie państw. Jedne to są takie, które do bogactwa dochodziły powoli. Francja, Niemcy, Wielka Brytania. I one, ponieważ trwało to dekadami, to ich wzbogacanie się czasem nawet przez stulecia trwało, to jakby społeczeństwo mogło się przystosowywać do tego, że wszystko się zmienia.
Ja wam przeczytam też taki cytat tutaj przytoczony przez Scotta i Marczuka w tej książce, jak uniknąć demograficznej katastrofy, bo bardzo mnie uderzył. Dlaczego mnie to tak uderzyło? Bo jest dokładnie na odwrót. Niż jak weźmie się do ręki na przykład Polską Gazetę. Znaczy u nas można poczytać o tym głównie jak bardzo single współczują. Współczują matkom i ojcom, jak matki i ojcowie zazdroszczą singlom tych czasów w hurgadzie i wolności od jakichkolwiek...
Zdarzają się oczywiście inne sytuacje, ale gdzie się nie zdarzają, znaczy nie zależy to od liczby dzieci, jest wręcz odwrotnie. Im więcej dzieci, tym większa szansa, że w domu będzie w porządku. Ja wiem, że to brzmi kontrintuicyjnie, ale Marczuk z Kotem przytaczają bardzo dokładne badania, które potwierdzają, Potwierdzają taką właśnie tezę i bardziej wierzę im i swojemu doświadczeniu, niż Gazecie Wyborczej i Newsweekowi. Wybaczcie, może macie inaczej, no ja jednak bardziej wierzę książkom i sobie, niż temu co piszą te nasze liberalne media. I jeszcze jak tu jesteśmy, to powiem, że lepiej wierzyć nam, więc subskrybujcie kanał. Subskrybujcie kanał, prosimy, nie zapomnijcie o tym. Rozwijamy się dzięki temu, że z nami jesteście. No, ale wróćmy jeszcze do Izraela i do tej jego geopolitycznej, no trudnej sytuacji, bo jest to kraj w końcu otoczony przez nieprzyjaciół, to chyba...
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
A co się dzieje, kiedy inny – równie nowoczesny – postawi na rodzinę, wspólnotę i tradycję?
Wygrywa przyszłość? Tego dowodzi Izrael. Kraj, w którym dzieci rodzi się najwięcej.
W tym materiale opowiadam historię dwóch państw z dwóch końców współczesności.
Jeden z nich jest mokrym snem liberalnych mediów:
– praca ponad wszystko
– „wolność od zobowiązań”
– kariera jako religia
– i rekordowo niska dzietność, która prowadzi do wymarcia całego narodu.
Drugi kraj to ich najgorszy koszmar:
– rodzina jako centrum życia
– tradycja, wspólnota i odpowiedzialność
– i najwyższa dzietność w świecie rozwiniętym.
Który model wygrywa? Ten, który stawia ludzi ponad pieniądze.
Ten materiał nie jest o ideologii. Jest o przyszłości. O tym, dlaczego Polska nie powinna ślepo powtarzać błędów Korei Południowej. O tym, że nowoczesność może mieć różne twarze. I o tym, że pieniądze są narzędziem, a nie celem istnienia społeczeństwa.