Mentionsy Mentionsy
Kolasinska Podcast
Kolasinska Podcast

Tajemnice Archiwum X.

01.09.2026 ·57 min 48 s · 9 rozdziałów

W tym odcinku „Kolasinska Podcast” Ania Kolasnska rozmawia z Tomaszem Koładą z Wydziału Przestępstw Niewykrytych Komendy Głównej Policji o tym, jak od środka wygląda praca polskiego Archiwum X. Jak wybierane są sprawy? Co dzieje się po odnalezieniu starych akt? Czy świadek po 20 latach może pamiętać więcej niż podczas pierwszego przesłuchania? I jak ogromną zmianę przyniosły badania DNA oraz genealogia genetyczna?Rozmowa pokazuje również drugą stronę pracy policjantów: przypadki, w których funkcjonariusze z dużym prawdopodobieństwem wiedzą, kto odpowiada za zabójstwo, ale nie mają jeszcze materiału wystarczającego do zatrzymania i skazania.

0:00 · Definicja i historia Archiwum X 7

Są takie sprawy, gdzie materiał dowodowy jest słaby albo nie ma go wcale, gdzie nie ma żadnych świadków. Albo już pewnie nie żyją. Takie sprawy najmniej rokują. Jeżeli chodzi o DNA, tak naprawdę w większości spraw, które były rozwiązane, one zostały rozwiązane na podstawie badań genetycznych. Kilka osób postanowiło zabić sobie człowieka. Zaprosili go do ogniska, tam go pozbawili życia, rozczłonkowali ciało, wywieźli, utopili w jeziorze, a następnie zawiązali tak zwaną omertę. Poprzez to, że po kawałku tego człowieka upiekli nad ogniskiem i każdy z tych sprawców zjadł. Dlaczego ta sprawa wyszła? A no dlatego, że prowoder tego wszystkiego któregoś tam po prostu zmarł i jeden z uczestników przestał się bać.

To jest nazwa, która została nadana przez dziennikarzy. I to na początku lat 2000, kiedy pierwsze komórki Archiwum X w Polsce zaczęły powstawać. Zaczęło się to wszystko, nie wiem czy wiesz, w 1999 roku. Kiedy w Krakowie na stopniu w Wodnym Wiśle znaleziono skórę studentki Katarzyny Z. I wtedy się okazało, że po reformie administracyjnej w województwie obecnym małopolskim, zaszła potrzeba przeanalizowania kilkunastu czy kilkudziesięciu spraw z województw ościennych. No bo wtedy mieliśmy 49 województw, w tej chwili mamy 16.

I wtedy powstał pierwszy taki nieformalny zespół Archiwum X. To się nazywało, nie pamiętam dokładnie, Zespół do spraw przestępstw niewykrytych. Sformalizowane to zostało w 2004 roku, kiedy pierwszy taki etatowy zespół w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Krakowie został powołany. I nazwa Archiwum X wzięła się właśnie z tego, że to dziennikarze zaczęli w ten sposób nazywać tą jednostkę. Oczywiście my z tym Archiwum X, o którym tutaj myślimy, czyli z serialowym Balderem i Scully nie mamy nic wspólnego. Śmieję się, że oni już dawno na emeryturę odeszli.

W każdym razie zajmujemy się sprawami realnymi, faktycznymi, które się wydarzyły. Nie mamy nic wspólnego ze zjawiskami paranormalnymi, które były domeną tamtego serialu. No to ma dużo sensu, bo z perspektywy dziennikarskiej Archiwum X brzmi dużo bardziej atrakcyjnie niż zespół do spraw niewykrytych. Pewnie tak. Pewnie tak. Natomiast też nie ukrywam, że niektórym może się wydawać, że rozwiązywanie tych spraw archiwalnych jest otoczone takim nimbem tajemniczości. Natomiast nic takiego nie ma miejsca. My pracujemy normalnie jak każdy policjant dochodzeniowy czy kryminalny, operacyjny.

Jedyna różnica polega na tym, że po pierwsze nasze sprawy mają po kilka, kilkadziesiąt lat. Po drugie nie mamy takiej presji czasu, dlatego że z formalnego punktu widzenia niejednokrotnie nasze działania nie są obarczone terminami procesowymi. Więc mamy możliwość, żeby nad sprawą się pochylić zdecydowanie dłużej niż w normalnej, bieżącej sprawie, w której wszczęte jest postępowanie. No to przyjmijmy, że na potrzeby naszej rozmowy ja się będę posługiwała tą nazwą Archiwum X, co by też YouTube wychwycił SEO i algorytm, więc już niech zostanie to Archiwum X.

Ale zastanawiam się, no bo skoro powiedziałeś i ja nawet zrobiłam takie intro, że powiedziałam nawet, że jest to owiane tajemnicą, a ty powiedziałeś, że właściwie to jest trochę taka interpretacja Nas jako publiczności, to czym tak naprawdę w takim razie zajmuje się Archiwum X? Czy to jest rzeczywiście, czy to są zawsze po prostu jakieś takie sprawy, które nie zostały zamknięte sprzed, tak jak powiedziałeś, kilkunastu lat? Generalnie Wydział Przestępstw Niewykrytych Komendy Głównej Policji, który mam przyjemność reprezentować i poszczególne komórki w komendach wojewódzkich, które różnie się nazywają, najczęściej przyjmujemy, że są to zespoły do spraw przestępstw niewykrytych, zajmują się prowadzeniem czynności w sprawach o najcięższe, najpoważniejsze przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu, które zostały umorzone z powodu niewykrycia sprawcy.

W pewnym zakresie też zajmujemy się sprawami związanymi z zaginięciami osób, jeżeli z okoliczności tych zaginięć wynika, że mogło dojść do czynu zabronionego, czyli do zabójstwa. Ale co do zasady? Głównym przedmiotem naszego zainteresowania są te sprawy, które dotyczyły zabójstw, a które zostały umorzone z powodu niewykrycia sprawcy. Tutaj też takim ważnym determinantem przy wyborze tych spraw jest tzw. przedawnienie, bo w polskim prawie karnym niestety ta instytucja funkcjonuje i tego typu czyny też się przedawniają. Czyli chodzi o to, bo właśnie zastanawiałam się, to miało być trochę pewnie moje kolejne pytanie, co determinuje, co decyduje właściwie o tym, że daną sprawę się wznawia, czy daną sprawą się Archiwum X zajmuje, no bo też umówmy się, że tych spraw jest pewnie bardzo dużo i ciężko byłoby zajmować się każdą pojedynczą.

6:30 · Przedawnienie spraw 1

Ale skoro mówisz o przedawnieniu, to po prostu z tego co ja, laik, niewiedzący wiele na ten temat rozumiem, chodzi o to po prostu, że jeżeli od zaginięcia czy potencjalnej zbrodni minęło zbyt dużo czasu, to już i tak nie można by... Tak, dokładnie. Tu chodzi o to, że pod rządami starego kodeksu karnego z 1969 roku, który jak wiemy obowiązywał do 1997 roku, Przedawnienie zbrodni zabójstwa to było, pierwotnie to było, o ile dobrze pamiętam, 30 lat plus 5 lat, jeżeli było wszczęte postępowanie. To się trochę zmieniło pod rządami nowego kodeksu. W tej chwili zajmujemy się sprawami Które nie są starsze niż 50 lat.

8:12 · Proces rozwiązywania spraw 5

Zacznijmy od tego, że jednym z problemów, z którymi się borykamy jest kwestia znalezienia takich spraw, dlatego że no niestety póki co nie mamy żadnego rejestru centralnego, który by W którym byłyby gromadzone dane na temat spraw umorzonych z powodu niewykrycia sprawców. Okej. Takie sprawy trzeba wyszukiwać. W tej chwili pracujemy w zespole, którego zadaniem jest opracowanie metodyki do prowadzenia tego typu postępowań. Współpracujemy tutaj między innymi z prokuraturą krajową. I mamy już przeprowadzoną kwerendę wszystkich rejestrów od 1986 roku. Do 2009 roku były to rejestry papierowe, później rejestry elektroniczne i mamy z grubsza wyłuskane wszystkie sprawy, które zostały umorzone z powodu niewykrycia sprawców.

Tu przyjęliśmy kryterium, że chodzi o sprawy dotyczące zabójstw, a także sprawy Names mentioned, Kolasinska. Na szczęście jest tak, że bardzo dużo osób zgłasza się do nas i o tego typu sprawach informuje, prosząc nas o zajęcie się sprawą jakiegoś krewnego, kogoś z rodziny. Właśnie o to chciałam się zapytać, czy możecie, czy to się zdarza, bo pomyślałam, że to jest pewnie najczęstszy sposób dowiadywania się o takich kwestiach, że po prostu szary obywatel się zgłasza z jakąś sprawą, która nie została rozwiązana.

Tak, zdarza się to dość często. Zresztą w tym celu dwa lata temu uruchomiliśmy na stronie internetowej policja.pl zakładkę Archiwum X, gdzie mamy informacje na temat telefonu zgłoszeniowego, pod który zawsze można zadzwonić i przekazać informacje, które mogą być przydatne. Mamy też adres mailowy, pod którym zawsze ktoś odbiera wiadomości. Nie, ktoś ja odbiera wiadomości i albo je rozsyła do jednostek, które daną sprawę się zajmują, albo sami jakieś czynności podejmujemy. No ale zakładając, że rzeczywiście taka sprawa się pojawia, czy to przez kogoś, kto się do was zgłasza, czy w jakiś inny sposób, no bo tak jak powiedziałeś, tu jest trochę problem, co też jest w ogóle ciekawe, bo pomyślałabym, że jest to po prostu jakoś ze sobą powiązane i skoordynowane i że po prostu z defaultu dostajecie te sprawy, które nie zostały rozwiązane, bo to by było w dzisiejszym świecie elektroniki najrozsądniejsze.

Tylko pamiętajmy o tym, że 25-30 lat temu ta elektronika była taka jaka była. To tak nie działa. Często jest też tak, że na przykład prokuratorzy w swoim rejonie mają najlepsze rozpoznanie, które sprawy zostały niewykryte. Przekazują informacje o tym, że jest taka czy taka sprawa albo tyle spraw, którymi należałoby się zająć. Często też korzystamy z wiedzy byłych funkcjonariuszy policji, którzy I to rzeczywiście jest tak, że jak taka sprawa do was trafia, to rozpoczynacie ją od punktu zero.

Jak wygląda w ogóle ten proces? Bo to jest bardzo interesujące, bo z jednej strony na pewno macie jakiś materiał dowodowy, który został zebrany, lepiej lub gorzej, domyślam się, w tamtym okresie. Ale pewnie to też oznacza jakby, nie wiem, przesłuchanie świadków jeszcze raz zupełnie od zera. Też technologia poszła bardzo do przodu, o czym już wspomnieliśmy. To chociażby było widać teraz przy sprawie Izabeli Strzałkowskiej, że ta geneologia, to się nazywa chyba DNA nawet. Tak, geneologia genetyczna. Genetyczna. To w ogóle już brzmi jak science fiction, więc tu jest pewnie wiele elementów, które mają znaczenie. Zacznijmy od początku. Pierwsza rzecz. To też nie jest tak, że sprawa do nas wpływa. Najczęściej jest to tylko informacja.

13:34 · Technologie w badaniach 8

Czy wiemy, gdzie są w ogóle dowody rzeczowe? Bo to bardzo często jest tak, że te dowody są w zupełnie innym miejscu. Trzeba ich szukać, trzeba sprawdzić, czy one w ogóle są. Pamiętajmy też, że zdarzają się przypadki, że możemy nie znaleźć albo akt sprawy, albo dowodów rzeczowych. Weźmy na przykład pod uwagę powódź z 1997 roku. Ile archiwum zostało pozalewanych i sprawy bezpowrotnie zostały utracone. Także to jest pierwszy taki element, gdzie szukamy, ściągamy akta, sprawdzamy, czy są dowody rzeczowe, gdzie one są. I dokonujemy takiej wszechstronnej analizy sprawy. Ta analiza ma nam pokazać i szukamy tzw. solvability factors, czyli czynników wykrywalności, które kwalifikują sprawę do tego, czy ona ma szansę wyjść, kolokwialnie rzecz ujmując, czy nie.

Wiesz, z naszej perspektywy to wygląda tak, że po 15 latach zostało wykonane badanie, koniec, kropka, sprawa rozwiązana. Niesamowite, ale my nie widzimy tego procesu. Domyślam się, że ktoś tą sprawą jednak musiał się już jakiś czas interesować i zajmować i że to nie było na zasadzie w poniedziałek robimy badanie, we wtorek wychodzi. Nie, nie, musimy pamiętać też o tym, że Tak jak powiedziałem na wstępie naszej rozmowy, mamy trochę więcej czasu na czytanie takiej sprawy i to też nie jest tak, że sprawa przechodzi przez jedno oczy, jest przeczytana i... Koniec. Nie. Czasami do sprawy wracamy i po dwa, trzy razy. Czasami jest tak, że jedna osoba ją przeczyta, przekazuje drugiej, żeby przeczytała, robimy później burzę mózgów, co tu się da zrobić, co możemy zrobić, w którą stronę pójść.

Wracając do sprawy Izy, Na temat tej sprawy już dużo zostało powiedziane w ostatnich tygodniach. Tutaj należy przede wszystkim ukłon w stronę prokuratora Michała Węglowskiego, który tą sprawę się zajął i kolegów z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku, którzy też przy tej sprawie ciężko pracowali. Długo by wymieniać osoby, które przyczyniły się do wykrycia, bo to są nie tylko prokurator, nie tylko policjanci, ale przede wszystkim biegli. Pani Marta Sobota, która włożyła tutaj kupę pracy nieocenioną. Będzie moim gościem niedługo, także sobie porozmawiamy bardziej szczegółowo o tym niesamowitym sposobie wykrywania w ogóle.

Ale pamiętajmy też, że mamy innych biegłych chociażby z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, z Instytutu Ekspertyz Sądowych, z naszego Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji. Także tutaj sztab ludzi przy tym pracował. Jak wyglądała kuchnia? Nie będę mówił o szczegółach, mogę powiedzieć tylko ogólnie, że tak naprawdę tutaj, jak wspomniałem, prokurator Michał, który tą sprawą się zainteresował, zrobił świetną analizę tej sprawy, którą miałem okazję czytać, ale takim asumptem do podjęcia tych właśnie czynności była sprawa, która zaistniała w 2020 roku bodajże w Łodzi.

Tam w parku na Zdrowiu doszło do zabójstwa kobiety, zabójstwa na tle seksualnym i dziewczyny z Łodzi, które prowadziły tę sprawę, były tak zdeterminowane, że postanowiły skorzystać z nowinki pewnej technologicznej, czyli zwróciły się do amerykańskiej firmy świadczącej usługi z zakresu szeroko pojętej genetyki o stworzenie tak zwanego portretu kompozytowego na podstawie DNA. Bo takie możliwości ta firma oferuje i takie możliwości w tej chwili są. I przy okazji tworzenia tego portretu kompozytowego został stworzony specjalny profil DNA, który jest zupełnie inny od tego profilu, który na co dzień wykorzystujemy do identyfikacji osób.

Tamta sprawa w Łodzi, o ile dobrze kojarzę, ona jest w dalszym ciągu jeszcze w toku. I tam również były zaangażowane osoby, które prowadziły te działania z zakresu genealogii genetycznej. Ale właśnie ten pomysł podchwycił prokurator z Gdańska i poprosił o to, żeby w sprawie Izy również wykonać i taki portret i taki profil tak zwany snipowy. To są niesamowite w ogóle historie i pewnie z Martą sobie o tym szerzej porozmawiamy, bo ja to z kolei obserwowałam przy zagranicznej sprawie takiej bardzo teraz głośnej w ostatnich latach morderstwa w Idaho, gdzie zostali zamordowani studenci, tam czwórka studentów w domu.

Tak, tak. Tak, jakiś nawet serial chyba. Tak, jest już na Netflixie dokument i tam dokładnie, znaczy nie wiem czy dokładnie tak, ale tam to było właśnie niesamowite, że nie znaleziono DNA bezpośrednio sprawcy, ale mieli DNA jego ojca i dzięki temu byli w stanie dojść do tego, kto był sprawcą, więc to nawet nie było bezpośrednio jego DNA sprawdzane, także niesamowite. Nie jest to nic nadzwyczajnego. Szacowanie pokrewieństwa na podstawie DNA to jest rzecz, którą robi się praktycznie na co dzień. Prof. Pawłowski z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego zajmuje się tego typu badaniem pokrewieństwa bodajże od 1995 roku.

Czyli w sumie to jest już bardzo długo dostępne. Ta technologia jest długo dostępna, natomiast technologia wykorzystania DNA w kryminalistyce w Polsce to jest końcówka lat dziewięćdziesiątych, kiedy pierwsze jeszcze wtedy ubogie badania genetyczne były prowadzone. W tej chwili ten rozwój jest tak niesamowity, że ja czasami aż też oczy ze zdziwienia otwieram. No właśnie, bo my najczęściej, a to pewnie jest trochę złudne, kojarzymy rozwiązanie tych spraw sprzed wielu lat właśnie z tym DNA, bo to jest takie, nie chcę powiedzieć najprostsze rozwiązanie, ale no oczywiście te powiedzmy, nie wiem, 20-30 lat temu mogło to być jeszcze trochę bardziej skomplikowane i jeżeli dzisiaj mamy to DNA, no to sprawa może potencjalnie być rozwiązana, ale pewnie to nie są jedyne czynniki, które determinują rozwiązanie spraw po tylu latach.

22:18 · Daktyloskopia i inne metody 4

Oczywiście, że nie. Natomiast jeżeli chodzi o DNA, tak naprawdę w większości spraw, które były rozwiązane, one zostały rozwiązane na podstawie badań genetycznych. Dlatego, że najczęściej na materiale dowodowym, który został zabezpieczony te 20-30 lat temu, znajdujemy ślady DNA i jesteśmy w stanie porównać je z bazami, bo policja ma uprawnienia do tego, żeby gromadzić, przetwarzać wyniki badań DNA i mamy stworzoną bazę, w której są zarejestrowane zarówno ślady NN sprawców, jak i również ślady DNA pobrane od osób podejrzanych. Te przepisy obowiązują, nie jest to żadna tajemnica i zbudowanie takiej bazy pozwala na to, żeby przeszukiwać

Tutaj, tu wtedy bazujemy na tzw. źródłach osobowych, czyli na świadkach. Którzy są, bardzo często, no jeszcze żyją, bardzo często mają wiedzę, którą mogą się podzielić. To jest takie pewnie trochę hipotetyczne pytanie, ale czy samo przesłuchanie świadków po tylu latach może zmieniać już trochę dynamikę tej sytuacji? Bo wyobrażam sobie tak, znaczy to może źle zabrzmi, jak wyobrażam sobie z perspektywy sprawcy, ale wyobrażam sobie, że jeżeli Nic się nie dzieje przez te 15-20 lat, to można sobie całkiem komfortowo to życie układać i myśleć, że sprawa już jest zamknięta.

A jak zaczyna się ten ruch z powrotem wokół tej sprawy, to domyślam się, że jeżeli sprawca jest tego świadomy, no to też to generuje pewnego rodzaju stres. Ale teraz pytasz o świadków czy o osoby, które dokonały czynu zabronionego? Jedno i drugie, bo domyślam się, że i dla jednej i drugiej strony będzie to pewnego rodzaju zdziwieniem, że po tylu latach ktoś znowu rozpoczyna tę sprawę. Jeżeli chodzi o świadków, to Bardzo często ludzie pamiętają. Bardzo często jest tak, że ludzie na przykład już wtedy chcieli powiedzieć, ale nie było sprzyjających warunków. Zostali źle przesłuchani. Albo, co też często się zdarza, po prostu się bali.

Wytypowali mężczyznę gdzieś pod sklepem, zaprosili go do ogniska, wypili piwo, tam go pozbawili życia, rozczłonkowali ciało, wywieźli, utopili w jeziorze te części ciała. Następnie zawiązali tzw. omertę poprzez to, że po kawałku tego człowieka upiekli nad ogniskiem i każdy z tych sprawców zjadł. I dlaczego ta sprawa wyszła? A no dlatego, że prowoder tego wszystkiego któregoś dnia po prostu zmarł. I jeden z uczestników przestał się bać. To jest niesamowite, bo mówi się, że...

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.