System sprzyja piratom drogowym? „Mamy za mało fotoradarów”
„Mamy za mało fotoradarów” – powiedział w Rozmowie o 7:00 w Radiu RMF24 Bartosz Józefiak, reportażysta i autor książki „Wszyscy tak jeżdżą”. „Trzeba zmusić ludzi do wolniejszej jazdy, bo szaleni kierowcy, sami z siebie, nie zdejmą nogi z gazu” – dodał.
Potrącił mężczyznę na przejściu dla pieszych. Pieszy zginą na miejscu, a policja podejrzewa, że kierowca brał udział w nielegalnym wyścigu. Kolejna sprawa. Dzień później w podwarszawskim Piastowie pijany kierowca potrącił kobietę na przejściu. Kobieta walczy o życie. Kierowca został zatrzymany. Zaledwie jeden na pięciu polskich kierowców przestrzega ograniczenia prędkości w terenie zabudowanym. Tak wynika z ogólnoeuropejskiego badania, w którym brał udział też Polski Instytut Transportu Dragowego. Czyli co? Wszyscy tak jeżdżą? Wszyscy tak jeżdżą. To jest oczywiście przewrotny tytuł, ale wszyscy się dostosowujemy do jazdy tych najbardziej agresywnych kierowców. Dlaczego tak jest? No bo jest presja psychiczna, prawda? Jeśli ja jadę zgodnie z przepisami i na mnie najeżdżają kierowcy, świecą mi światłami, wyprzedzają mnie agresywnie, to naturalnym i zdrowym
Paradoksalnie odruchem jest, że dostosowuje się tych do najbardziej agresywnych. No bo dbam o swoje bezpieczeństwo. Ale co, polscy kierowcy są agresywni w takim razie? Są agresywni. W sensie, to nie chodzi o to, że my jesteśmy gorsi niż jest średnia. No to jest milion powodów, dlaczego my jeździmy szybciej w terenie zabudowanym. Są psychologiczne powody, to jest jakieś regulowanie sobie napięcia. Są powody społeczne. My bardzo dużo pracujemy. Jesteśmy najbardziej zapracowanym narodem Europy. Ciągle się gdzieś spieszymy. Dużo osób, przedstawicieli handlowych na jakichś umowach śmieciowych chce jak najszybciej dojechać do klienta. Ale najważniejszy jest powód taki, polscy kierowcy pędzą po polskich miastach, bo mogą. Bo mogą, bo nic ich nie ogranicza, bo mają szerokie pasy, nie mają fotoradarów i aż ich noga świeżbi, żeby docisnąć pedał gazu. Ale z drugiej strony, jak widziałem tą reakcję społeczną, chociażby po tej bandyckiej jeździe Łukasza Żaka, który dostał 20 lat za jazdę po trasie, za to, co zrobił na trasie łazienkowskiej w Warszawie, to widziałem, że jest coraz mniejszy brak, coraz mniejsze przyzwolenie na taką jazdę po ulicach miast.
I ja się z tym zgadzam. Społeczne przyzwolenie jest coraz mniejsze. Widzimy to też w uwadze po zgłaszanych do nas tematach, że ludzie nie chcą, chcą już walczyć z tym. Ludzie, którzy jeżdżą normalnie, się na to nie zgadzają. Politycy nie nadążają za opinią społeczną w tym wypadku. Zmiany są za mało idące. To znaczy, że co, że jest w Polsce partia kierowców? Partia kierowców jest w każdej partii. Wszystkie partie mają w swoim gronie ludzi, którzy po prostu chcą szybko jeździć, żeby daleko nie szukać. Obecny premier, zanim został premierem, przypominam, stracił prawo jazdy na trzy miesiące, jadąc ponad stówą w terenie zabudowanym. To jest premier tego kraju. No dobrze, no to w takim razie, z czego wynika ten brak takiej zgody politycznej na to, żeby przeprowadzać zmiany, jeśli chodzi o bezpieczeństwo ruchu drogowego? Bo politykom się wciąż wydaje, i to dotyczy też samorządowców, że kierowców jest, ponieważ sami jeżdżą, prawda?
Politycy są też kierowcami, jeżdżą głównie teraz i wożą limuzyny, jak są w rządzie. Oni nie jeżdżą komunikacją publiczną, oni nie jeżdżą pociągami, więc im się wydaje, że wszyscy chcą jeździć. I boją się tego gniewu społecznego. Nie widzą tego, o czym pan mówi, co ja widzę, że właśnie zostaliby za to nagrodzeni. Tutaj muszę pochwalić Mateusza Morawieckiego, co by nie mówić o poprzedniej władzy. To Mateusz Morawiecki zaostrzył przepisy m.in. dotyczące tego, że już jesteśmy bezpieczni na pasach, prawda? Momentalna zmiana. Ludzie teraz wchodzą na pasy, kierowcy się zatrzymują. Wystarczyło wprowadzić przepis, który chroni pieszych. Ale wciąż jest taka grupa agresywnych kierowców. Którzy jeżdżą za szybko i którzy wręcz się chwalą tym i szczycą się tym, że tak kozakują na polskich drogach. Ale oni są i zawsze będą. Oni są w każdym kraju. Ja nie uważam, że my jesteśmy gorszymi kierowcami niż Niemcy, Włosi, Finowie.
Ja wiem, że nas słuchają pewno kierowcy, których teraz krew zalewa, ale niestety ja uważam, że żeby zmusić ludzi, właśnie o to chodzi, trzeba zmusić ludzi do wolniejszej jazdy, bo sami z siebie ci szaleni kierowcy nigdy nie zdejmą nogi z góry. Jak patrzyłem na te dane, bo przyjrzałem im się, to w Polsce jest mniej więcej trochę ponad 500 fotoradarów, tylko w Niemczech jest 4,5 tysiąca, we Francji są 3 tysiące radarów, w Belgii to już w ogóle jest fotoradar na fotoradarze, ale z drugiej strony słyszę te głosy polityków, ale my mamy odcinkowe pomiary prędkości. Mamy odcinkowe pomiary prędkości, tylko mamy ich za mało. Jest jedna instytucja, która za nie odpowiada i wprowadza je za wolno, bo tam oczywiście, jak to w polskim państwie z kartonu, jest za mało ludzi, mają za mało uprawnień, za mało pieniędzy i te fotoradary i odcinkowe pomiary prędkości wchodzą za wolno. Ja mówię, okej, dobra, odcinkowe pomiary też są super.
I tu powinniśmy karać raz, że surowiej, a dwa, że konsekwentnie. Czy powinna policja dostać lepsze narzędzia, na przykład możliwość monitorowania numerów rejestracyjnych? Dzisiaj policjant nie może tego zrobić, nie może po prostu korzystając ze swoich urządzeń z takiego czytnika sprawdzić, czy dany pojazd chociażby nie ma ubezpieczenia, albo czy właściciel tego pojazdu nie ma zakazu prowadzenia pojazdu. Wie pan co, od mieszania herbaty nie stanie się słodsza, więc to, że my tam dodamy jakichś technicznych bajerów policjantom, czy nawet damy im większe uprawnienia, policjantów jest po prostu dramatycznie za mało. I to w każdym pionie, w każdym mieście, w Warszawie brakuje kilku tysięcy, więc to jest w ogóle jeszcze osobna dyskusja, którą moglibyśmy toczyć, jak trzeba dofinansować polską policję, żeby przyciągnąć do nich ludzi. Przepisy są, teraz są przepisy, które pozwalają karać nielegalne wyścigi i całe szczęście, tu z kolei chwalę obecną władzę, wprowadzili przepisy faktycznie
I wtedy już też opisywałem taki wypadek w Jeleniej Górze, gdzie się dwóch chłopaków spotkało na światłach, machnęli sobie ręką, wiedzieli, o co chodzi, bo się znali. Nie umawiali się w ogóle, spotkali się przez przypadek na światłach. Ruszyli, potrącili parę, para zginęła na pasach. A na to wracamy do początku. Gdyby tam były fotoradary, gdyby były węższe drogi, oni by wiedzieli, że się nie mogą rozpędzić i nie byłoby tego wyścigu nielegalnego. Ale wie pan, że węższe drogi to oznacza koszty dla samorządów, a samorządy nie chcą ponosić takich kosztów. No raz, że nie chcą ponosić kosztów, a dwa, że przede wszystkim boją się wyborców też, bo samorządowcy znowu też nie jeżdżą. Oni wsiadają do metra i do tramwaju raz na cztery lata, to raz na pięć lat, kiedy ich czekają wybory, a poza tym też jeżdżą w swoich limuzynach, więc oni przede wszystkim się w głowie nie mieści, że można zwężać pasy. To się na szczęście zmienia w polskich samorządach.
Moim zdaniem zbyt wolno, ale trzeba to oddać, że się zmienia. Ale gdzie jest większy problem? W tych małych społecznościach lokalnych, czy chodzi o duże miasta? To jest ciekawe, bo ja widzę bardzo dobre przykłady i w małych miastach, niektóre bardzo odważnie właśnie wchodzą w to, żeby zwężać, budować drogi rowerowe, prawda, rozwijać transport publiczny. Jaworzno jest takim przykładem, chociażby podwarszawskie niektóre gminy. W dużych miastach ta świadomość jest większa. Nie we wszystkich, ale i Kraków, i Wrocław, i Warszawa powoli już widać, że idą w tę stronę, że mamy więcej buspasów i znowu kierowcy, którzy dzisiaj stoją w korku na Wisłostradzie mnie Będą chcieli mnie powiesić, ale ja powiem bardzo dobrze. Tam powinien też być buspas i węższe pasy nie będzie się można rozpędzać. Ale to w gruncie rzeczy doprowadzimy do tego, że ludzie będą wysiadać z samochodów. O to chodzi? No oczywiście, że o to chodzi.
Rząd powinien mieć politykę i samorządy powinny mieć politykę przesadzania ludzi do transportu publicznego. Nie chodzi o to, żeby siłą... Jak ktoś ma taki zawód, tak jak wspomniałem, który wymaga jeżdżenia samochodem, oczywiście on ma jeździć i będzie jeździł. Ale tu się kłania, wie pan co, wykluczenie komunikacyjne. Jak ja mam pociąg spod domu do centrum Warszawy, to mogę sobie tak spokojnie dojechać, ale jeżeli ktoś ma 30 km do pracy, a nie ma ani autobusu, ani pociągu, to nie ma innego wyjścia. To jest system naczyń połączonych. Trzeba najpierw ludziom, dokładnie dobrze pan powiedział, najpierw rozbudować komunikację publiczną, dać im alternatywę, pokazać im, że można podróżować szybko i nie trzeba korzystać z samochodu. A potem stopniowo, nie naraz, tylko stopniowo, na to też są badania, inne kraje tak robiły, stopniowo zwężać drogi, zmniejszać liczbę miejsc parkingowych i w ten sposób delikatnie, delikatnie, ale stopniowo, konsekwentnie przez lata wypychać samochody ze Śródmieścia.
Mamy za dużo samochodów w ogóle w Polsce? Mamy za dużo samochodów w Polsce, na to też mamy badania, ale znowu, ja właśnie... Rozumiem kierowców, i pan ma rację, rozumiem kierowców, którzy po prostu sam robiłem masę reportaży o miastach, gdzie po prostu... I musiał pan dojechać samochodem. ...o miasteczkach, raz, że musimy dojechać samochodem, a dwa, że tam po prostu nie da się inaczej poruszać. No jak nie masz jeden autobus i to szkolny dwa razy na dobę, no to jak masz inaczej jeździć niż samochodem? Więc to oczywiście, ale no to trzeba konsekwentnie latami rozwijać pewną politykę. Tego polskie państwo nie robi. Słyszał pan, dzisiaj będzie też dyskusja w Sejmie na ten temat, chodzi o bezpieczeństwo na przejazdach kolejowych. Problemem są zawodowi kierowcy? Z przejazdami kolejowymi to jest tak, że moja intuicja jest taka, ponieważ sam robiłem reportaż o parze, która wjechała na przejazd kolejowy w Uwadze, robiliśmy na początku roku taki reportaż, wjechała, ponieważ były podniesione rogatki, oni byli pewni, że są bezpieczni.
To są też ci często agresywni kierowcy, prawda? To może problem polega też na szkoleniu. Ja generalnie uważam, że jak ktoś mówi, że edukacja, edukacja albo szkolenie, szkolenie, to mnie się zapala czerwona lampka. Dlaczego? Dlatego, że to nie chodzi o to, że sprawcy wypadków nie wiedzą, jakie są przepisy, albo że zostali źle przeszkoleni. Oni doskonale wiedzą, jakie są przepisy, to są często zawodowi kierowcy, oni wiedzą, jak jeździć, po prostu mają to w nosie. Więc nie chodzi o to, że możemy ich edukować i szkolić, a on wyjdzie za to szkolenie i zrobi dalej dokładnie to samo, co zrobił. Widzicie pan te statystyki policyjne? Jeszcze kilkanaście lat temu 3 tysiące ludzi ginęło na polskich drogach. Dzisiaj ginie 1600. Mamy surowsze prawo, surowsze kary. Być może to działa jednak. Kary to jedno. Bardzo dużo zmieniły te przepisy, o których mówiłem, czyli pierwszeństwo, w cudzysłowie, bo one są bardziej skomplikowane, ale pierwszeństwo pieszych na pasach.
To uratowało myślę już setki, jak nie tysiące żyć. Plus drogi, prawda? Mamy coraz lepsze drogi, autostrady, Zachód nam może pozazdrościć naszej sieci dróg i to też ratuje życie, prawda? I super, ale idźmy... I ma pan rację, statystyki się poprawiają, świetnie, ale idźmy w stronę wizji zero. Zero śmiertelnych wypadków. Politycy, to jest do zrobienia? Zero śmiertelnych wypadków? No kraje na północy to testują. Ale wie pan ile czasu to zabrało? Wie pan też jak wygląda system szkolenia chociażby w Skandynawii? Tam kierowca nie tylko przechodzi kurs ze znajomości przepisów, czy z tego jak funkcjonuje samochód, ale też chociażby uczy się tego, że nie potrafi zapanować nad samochodem, kiedy samochód wpada w poślizg. Nie ma do pomyślenia na polskim kursie. To jedno, a dwa, przede wszystkim te społeczeństwa na północy na coś się umówiły, prawda? Politycy się na coś umówili i mówią, chcemy mieć bezpieczne społeczeństwo.
Jest jakaś wizja tego? Czyli pańskim zdaniem to jest tylko od pożaru do pożaru? Oczywiście, że to jest tylko od pożaru do pożaru. No tak się robi politykę w Polsce. Ale to jest tak, że nie ma żadnej długofalowej polityki, jeśli chodzi o bezpieczeństwo ruchu drogowego w Polsce? To mogę powiedzieć. Nie zapraszam do dyskusji, bo to jest oczywiste. Nie ma takiej... Jest ciało, które miało za to odpowiadać. Ja już nie patrzyłem, kiedy oni się ostatnio spotykali. Jak się temu przyglądałem, Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, to oni się tam raz na rok spotykali, raz na dwa lata. Zresztą i tak minister infrastruktury to wnosi, miał ich rekomendacje, więc oczywiście, że nie ma. To będzie temat, myśli pan, jeśli chodzi o wybory? No to zależy, co się wydarzy. Niestety, niestety, to jest bardzo przykre, co powiem, ale jeśli ktoś jeszcze zginie na drogach, a na pewno zginie, jeśli to będzie taki spektakularny wypadek jak Żaka czy Sebastiana M na autostradzie, to temat wróci i wtedy znowu będziemy
Ale to pan powiedział o ważnej sprawie, bo pan powiedział też trochę o świętych krowach na polskich drogach. Są takie święte krowy? Oczywiście. Są to przede wszystkim, raz, że politycy, to ja mogę panu długą listę wymienić, zresztą państwo też wiedzą. Za władzy PiSu Kurski był znany z tego, że miał ciężką nogę. Macierewicz jeździł kierowcą z limuzyną i też. Tu o premierze Tusku już mówiłem. Celebrytów, cała długa lista. Ostatnio Arkadiusz Milik. Piłkarzy, sportowców, prawda? Taki elit, którym się wydaje... Niech pan zobaczy, jaki przykład idzie z góry, że można tak jeździć, prawda? Ale to policja w takim razie powinna reagować ostrzej, rozumiem? Nie zwracając uwagi na to, czy mamy do czynienia ze znaną twarzą, czy też nie, tak? Podam panu przykład Beaty Kozidrak, bo akurat czytałem akta tej sprawy.
Policja zareagowała bardzo dobrze. Beata Kozidrak została zatrzymana. Sprawa skierowana do sądu. Sędzia stwierdził, że jest to tak ważna postać dla polskiej kultury, że nie można jej ukarać. Tam nie była mowa, że ona przypomina Michała w stanie bardzo pijanym. Tam było chyba 2 promile. I sędzia stwierdził, że to jest tak ważna postać dla polskiej kultury, że nie można jej zasądzić prac społecznych. Nikt nie mówił o żadnym więzieniu. Prace społeczne. Nie dało się przykleić Beacie Kozidrak, więc potem się zaczął problem na poziomie sądów, które Z kolei też często, znowu zmienia się linia orzecznicza, ale też przez lata były bardzo pobłażliwe dla kierowców, którzy jechali za szybkim, bo właśnie sędziowie też wychodzili z założenia, że wszyscy tak jeżdżą, więc czemu mamy biednego człowieka, który zabił kogoś na pasach, wsadzać do więzienia? Będzie pan pisał drugą część? No ona się sama pisze, niestety. Niestety. To już ja mam materiał na drugą i trzecią, a chciałbym nie mieć, powiem panu.
Chciałbym nie mieć. Tak mówi Bartosz Józefiak, reportażysta, autor książki Wszyscy tak jeżdżą, wydawnictwo Czarne o bezpieczeństwie na polskich drogach. Uwaga TVN. Bardzo dziękujemy za spotkanie. Dziękuję serdecznie.
Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Promocja sklepu Empik i przedstawienie gościa rozmowy.
Teraz w salonach z aplikacją Empik zgarniesz aż 60% rabatu na drugą tańszą książkę z rozwoju osobistego.
Opis tragicznego wypadku z udziałem kierowcy, podejrzewanego o udział w nielegalnym wyścigu.
Analiza przyczyn agresywności kierowców w terenie zabudowanym i jej skutków na bezpieczeństwo drogowe.
Krytyka braku zgody polityków na zmiany w bezpieczności drogowej i brak odpowiedzialności.
Analiza braku fotoradarów i odcinkowych pomiarów prędkości oraz ich wpływu na bezpieczeństwo drogowe.
Krytyka systemu szkolenia kierowców i propozycje poprawy jego efektywności.
Opis zmian w przepisach dotyczących nielegalnych wyścigów i kary za nielegalne jazdy.
Analiza braku węższych drog i transportu publicznego oraz ich wpływ na bezpieczeństwo drogowe.
Opis problemu z bezpieczeństwem na przejazdach kolejowych i kwestia odpowiedzialności PKP PLK.
Analiza agresywności kierowców i kwestia konsekwentnego szkolenia kierowców.
Analiza zmian w statystykach wypadków drogowych i braku długofalowej polityki bezpieczeństwa drogowego.
Krytyka braku długofalowej polityki bezpieczeństwa drogowego i jej wpływ na obowiązujące przepisy.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Teraz w salonach z aplikacją Empik zgarniesz aż 60% rabatu na drugą tańszą książkę z rozwoju osobistego."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.