Jesteśmy slow - Anna Minkiewicz-Zaremba
Zachwycają się kwitnącym rzepakiem, mniszkiem lekarskim i błękitem nieba. Łączy ich pasja: zainteresowanie historią, przyrodą i wycieczki rowerowe. Pochodzą z różnych regionów Polski. Spotykają się raz w roku. Dlaczego? Organizują wspólne wycieczki rowerowe. W tym roku ta 9-osobowa grupa umówiła się na Warmii. Jakie rozmowy towarzyszą wyprawie? Jakich ludzi spotykają na szlaku? W reportażu usłyszeliśmy m.in. Ewę i Janusza Borzeńskich (z Wronek na Mazurach), Krzysztofa Drzewieckiego z Łodzi, grupę rowerzystów z Dobrego Miasta oraz ks. Wojciecha Sokołowskiego – kustosza w Stoczku Klasztornym.
Mamy identyczne. Najpierw chyba to. Takie to trochę skomplikowane jest, tych pasków masa. O jest i Mariusz. No szykujemy się, ale na razie musimy się tu troszkę pozbierać, zamontować sprzęciko tu i ówdzie. O, coś go jeszcze trzyma. Aha. Jeszcze tu jest spięty. Ale górki dla nas przez to nie istnieją. Chodzi lekko.
A tak naprawdę potem przybywali do nas do grupy ludzie. I Mariusz Brzazga się zjawił w Płaskiej. Mariusz, poznaliśmy się w Płaskiej. Tak było. Tak, on tam zorganizował, a my Płaską wspominamy z poprzedniego pobytu, byliśmy tam. Doskonałe kartacze były. No Ewa tam później jakąś operację kolana miała. Także my się witamy zawsze tak kolanem pukając. No właśnie, bo każdy coś ma tutaj, prawda? Mamy sztuczne kolanka. O, stukniemy się po metalu. Świetnie, ale jak działa, proszę pani, proszę. Na rowerze można? Na rowerze i chodzi się i w ogóle to już jest moje kolano.
Także warto pomyśleć o tym. Na szczęście są części zamienne, więc dla takich ludzi jak my, biodra, kolana, a co tam. Choroby się was imają, tak jak wszystkich. Tak, zwyczajnie, tylko mamy siłę i rower nam daje ten power. Ja pamiętam swoją rehabilitację, Mariusz, nie wiem jak ty, ale myślałam o rowerze. O rodzinie też, ale rower był ważniejszy, bo wiedziałam, że on mnie doprowadzi do funkcjonalności, to kolano będzie, tak? Także świetnie. Mnie po biodrze powiedzieli, że minimum cztery miesiące na rower nie, bo to jak uszkodzi i tak dalej, ale pojechaliśmy do sanatorium i w Kołobrzegu nie było możliwości bez roweru i musieliśmy koniecznie od razu po dwóch miesiącach, ja na składach, oczywiście miałem swoje tempo, bo żona mi uciekała,
A po drodze przybywa nam przyjaciół do tej grupy. Mariusz, Małgosia, kolejni ludzie, których poznamy dzisiaj, bo też są nowi ludzie całkiem, których nie znamy. Ciągle się nam to towarzystwo powiększa. Krzysiek jest perpetuum owens tego towarzystwa. No ja też duże zamieszanie robię w nim i tak to jest. To jest specjalistka od zamieszania. A mówi to mąż. Jak mówię, to na pewno wiem. Tak, on wtedy pracował i nie miał czasu na sprzątanie tego grobu, więc ja pojechałam z tą motyką, no i na szczęście spotkałam wspaniałego człowieka, przyjaciela, który... Będziemy jeździć na rowerach do końca świata i jeden dzień dłużej. Teraz już jeździmy na elektrykach, ale następne będą trzykołowe elektryczne, ale będziemy jeździć. Dzień dobry, dzień dobry.
Gdzie się umawiamy? Idziemy. Bo ona czeka na mnie i muszę do niej zadzwonić. To jest nasza koleżanka z Płaskiej. Poznaliśmy się w Płaskiej. Tak się przygląda. Ty miałaś czarne włosy chyba wtedy. No tak. Ja przesiwiałam, a ona blond się zrobiła. Ja cały czas blond byłam. Jakiś ciemniejszy. I brwi nowe, i ręko. Jesteś piękna. Lata już doszły kochana. Ja już jestem ten szpaczek, no taki siwy, widzisz. No ale buzię masz ładną. No ciągle tak sama. I żywa i wiesz. Ducha ma młodego, to najważniejsze. Kolano mam nowe, słuchaj, wiesz. Także jest świetnie. Mariusz, ja idę z rowerami tam, bo jeszcze na karę. Bo cię nie pozna. No proszę. Małgońku. Idę po rower.
Z Łodzi dostać się w jakikolwiek zakątek Polski jest tak samo. A oni, żeby z Mazury pojechać na Roztocze, to muszą już jechać 600-800 kilometrów. Więc oni tylko tutaj. Jak gdzieś tam bliżej mają, to tutaj przyjadą. Para małżeństwo lekarzy, czyli Małgosia z Mariuszem i z kuzynką Ireną, są zajęci. Oni nie mają czasu tak, żeby jeździć gdzieś na jakieś wyjazdy, takie jak ja. Ja im proponuję oczywiście, ale oni sobie wybierają i tym razem przyjechali. Ale to się zdarza nie zawsze. A Józek Prąbiący i jego żona Dorotka, ta w białej bluzeczce, pierwszy raz przyjechali. I oni w ogóle rowerami nie jeżdżą, przyjechali pierwszy raz.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Anna opisuje grupę przyjaciół, w tym Mariusza Brzazgę, z którymi roweruje. Mówią o swoich wspólnej pasji i historii znanie.
Anna opowiada o spotkaniu z Krzysztofem, który zorganizował rowerowe podróże i zainspirował ją do rowerowania.
Anna opisuje przypadkowe spotkanie z Ewą na cmentarzu, które zakończyło się przyjaźnią i rowerowymi wyprawami.
Anna opowiada o swoim bracie mentalnym Krzysztofie i siostrze mentalnej Ewie, którzy zorganizowali rowerowe wyprawy.
Anna opisuje rowerowe wyprawy i nowych znajomych, którzy dołączyli do grupy. Mówią o rowerowych wyprawach na Warmii.
Anna opowiada o rowerowych wyprawach na Warmii, w tym o odwiedzeniu miast, zameków i historii tego regionu.
Krzysztof opisuje logistykę wypraw rowerowych, przygotowywanie tras i znajomość lokalnych atrakcji.
Anna opowiada o znalezieniu Brama Lidzbarska i Kamienia Diabelskiego podczas rowerowej wyprawy.
Anna opowiada o swoich rowerowych wyprawach i znajomościach z innymi rowerami.
Krzysztof opisuje klasztor i rowerowe wyprawy, które organizuje dla grupy przyjaciół.
Anna opisuje trudności z znalezieniem kompanów do rowerowych wypraw.
Anna opowiada o swoim planie objazdu Polski na rowerze i satysfakcji z odkrywania nowych terenów.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Zachwycają się kwitnącym rzepakiem, mniszkiem lekarskim i błękitem nieba. Łączy ich pasja: zainteresowanie historią, przyrodą i wycieczki rowerowe. Pochodzą z różnych regionów Polski.
Spotykają się raz w roku. Dlaczego? Organizują wspólne wycieczki rowerowe. W tym roku ta 9-osobowa grupa umówiła się na Warmii. Jakie rozmowy towarzyszą wyprawie? Jakich ludzi spotykają na szlaku?
W reportażu usłyszeliśmy m.in. Ewę i Janusza Borzeńskich (z Wronek na Mazurach), Krzysztofa Drzewieckiego z Łodzi, grupę rowerzystów z Dobrego Miasta oraz ks. Wojciecha Sokołowskiego – kustosza w Stoczku Klasztornym.