Mentionsy Mentionsy
Reportaż Radia Lublin
Reportaż Radia Lublin

Mariusz Kamiński "Historia z drugiej ręki"

11.10.2026 ·35 min 38 s · 7 rozdziałów

Opowieść o dorastaniu bez ojca zamordowanego przez Niemców i szukaniu prawdy o człowieku, którego syn nie pamięta, bo był wtedy za mały. Pan Marian Dobrzyński próbuje odtworzyć wojenne losy taty na podstawie kilku starych zdjęć oraz informacji, które przekazałamu matka. Razem z autorem reportażu wspomina przymusowe roboty w Niemczech, partyzantkę oraz bolesny dzień tragedii w miejscowości Panieńszczyzna koło Jastkowa. Aby ocalić tę historię, po latach rodzeństwo postanowiło w wyjątkowy sposób upamiętnić swojego ojca. To prosta opowieść o układaniu historii własnej rodziny z niepewnych wspomnień.

12:58 · Ojciec w AK i jego zakończenie 1

Przyleśna. Od baraku to piękny podobno duży las był. I tu uczęszczana była ta droga. I tu na tych rowerach przyjechali do ojca. Tak. Tu teraz nie widać, bo tu zarośnięta była góra. I tutaj ojciec pod tej górze gdzieś tutaj wyłamywał ten łubin. Oni przyjechali rowerami. Trzech Niemców i trzech granatowej policji. Kto był dowódcą tej grupy? Karl Koenig się nazywał.

18:12 · Wspomnienia o ojcu i jego pamięć w rodzinie 4

Czy to prawda była, że on siedział w pszenicy, że gdzieś tam blisko. Jego syn, tak? Nasz brat, że usłyszał najpierw szczęknięcie takie jak to karabin. Brat się znał, bo oni tam strzelali z różnych tych i że najpierw to był jeden strzał taki pusty, później drugi i za trzecim razem dopiero strzał prawdziwy, dopiero pat. Także to za trzecim razem dopiero zastrzelił tego ojca. Jeszcze mama, bo najpierw nie pozwolił, a później już jak go zastrzelili, to mama była przy ojcu. No to za co żeście go zabili? Nie był złym człowiekiem, mama tak powiedziała do tego Koeniga.

A on powiedział, bo był oskarżony. A o samym tym Koenigu coś pan słyszał więcej? No niewiele. To co ludzie tam mówili, no to... No on kilka podobno osób miał na sumieniu. Kilka, że nie jednego zabił. Zakopywał to sąsiad tam z dalsza. Tam on orał czy coś, nie wiem, chyba tego konia to pewnie zostawił. I go zawołali tutaj, no i... Kojnik obrysował łopatą ten dół. I tu kopać kazał mu. I nie wiem, bo to... Przykryli chyba, tak jakoś, jak to na łóżkach takie kapy były, to tak okapo, że to przykryli ciało tego ojca. Mamę dopuścili do grobu, ale nie wolno, zakazał, nie wolno żadnych tam kwiatów, żadnego nic, równo ma być ziemia, nie można nasypywać, tylko równa ziemia i już i tak powiedział.

Może i tak, no tyle, że tam no tak jak ja usłyszałem no to, że on, on myślał, że przyślą dolary tu, jemu, że przyślą. Może rok pięćdziesiąty mógł być. Mama była wzywana na rozpoznanie tego Koeniga do prokuratury w Lublinie. A jak to już miała iść, to strasznie przeżywała. Jakiś Niemców do okazania mieli, tak? No tak. Jedni mówili, może ten, może nie ten, niepewni byli. A mama przyszła, jak weszła, od razu powiedziała, to nie ten, że nie ten człowiek. I opisała drobiazgami, opisała jak tamten wyglądał. W oczy nawet, wszystko, twarz. To on dziękował bardzo mamie, no bo to jego albo śmierć, że to nie był on.

Podobno to się zgadzało, nazwiska wszystko i jego papiery się zgadzały. Czyli to nie był ten Carl Koenig. Nie, nie. Ale jak później opowiadała, mówi, nie była jedna, tylko kilkoro tam było osób. Takich świadków gdzieś tam znajdywali. I jak dorastaliście, to ta pamięć o ojcu jakoś żyła w rodzinie? Tak specjalnie to nie, bo to, no cmentarz tylko, no to na cmentarz się chodzi. Aha. A tata leży bliżej z tej strony, czy tam dalej? Tam dalej. Ale tędy można wejść, tak? Można, można, tak. Tu gdzieś można stanąć. Teraz to dajmy.

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.