Mentionsy Mentionsy
Reportaż Radia Lublin
Reportaż Radia Lublin

Małgorzata Sawicka, Mariusz Kamiński "Misterium Dzwonu"

28.09.2026 ·29 min 35 s

Bicie dzwonu, bicie serca, prosty dźwięk którego znaczenie wiąże się z pamięcią wrażliwością i uważnością na drugiego człowieka. Po 200 latach milczenia odezwał sie głos odnalezionego dzwonu św. Michała z nieistniejącej już fary na lubelskim Starym Mieście. Jego dżwiek przywołał opowieści o tradycji, przenikaniu kultur, nietolerancji, magii miejsc i nieprzewidywalności ludzkich losów, ktore sa miarą każdej historii nawet tej największej

Taki decydujący moment to informacja o tym, że ocalał jeden z dzwonów z kościoła Farnego. No i to było takie przeszywające. Pamiętam to zniecierpliwienie. Zaraz właśnie po kilku godzinach już byłem tutaj obok tego dzwona. I ten dzwon stał się takim początkiem tego pomysłu, który nazwałem Misterium Dzwon. O, widzisz, tutaj jest opis krótki tego dzwonu, taki techniczny.

Dzwon Michał, fundowany wraz z kolegiatą św. Michała w Lublinie przez Jana Fryderyka na Kolnie Sapiechę jako wotum za cudowne uzdrowienie. Odlany został prawdopodobnie około 1735 roku. Murów nie zobaczymy, bo ich nie ma, a dźwięk okazało się, że ocalał. Tak jakby w stanie hibernacji, zamnożenia, był, czekał. No i musimy tak myśleć, na nas, właśnie na nas. 29 września, w dzień św. Michała, patrona kościoła i dzwonu. Wrócimy z tym dzwonem w to miejsce, z którego on kiedyś został zabrany.

My, mieszkańcy tego miasta, 200 lat po tym, jak po raz ostatni ten dzwon się odezwał na wieży tamtego kościoła, możemy otworzyć nowy rozdział historii dla Lublina w III tysiącleciu właśnie poprzez to symboliczne uderzenie w dzwony św. Michała. Ile tam jest wysokości?

Od razu dzwoni. W tym wszystkim jeszcze jest ważne to, że poprzez dzwony z lubelskich kościołów można odczytać historię tego miasta. Że one się jakoś spotykają, gdzieś się przeplatają. I to jest ta pajęczyna taka, która jest gdzieś nałożona na to miejsce. Część tych dzwonów nie ma już, tych starych, dużych dzwonów, ponieważ w czasie całej tej zawieruchy historycznej, w ciągu ostatnich 200-300 lat, zazwyczaj były one niszczone, przetapiane na działa.

I tu przykładem jest dzwon Ludwik Mikołaj z 1770 roku. Możemy przeczytać. Ludwik Mikołaj zawieszony w wieży trnitarskiej był tam aż do 10 lipca 15 roku, kiedy to dekretem gubernatora rosyjskiego w Lublinie został zdjęty i wieziony do Rosji, gdzie znalazł się w Monasterze w Czudowie. Na wieżę powrócił w roku 1922, rewindykowany po wojnie na mocy traktatu w Rydze. Takim moim marzeniem jest, żeby obudować tą historię tego dzwonu św. Michała historiami tych innych dzwonów. To jest przykład tego kościoła ewangelickiego, gdzie spotkałem się z ks. Prackim i on od razu powiedział, no świetny pomysł, piękny, jak najbardziej, ja się decyduję na to, żeby uderzyć tymi swoimi dzwonami, ale też uderzając w te dzwony, każdy z tych dzwonów przypomni swoją historię.

Bardzo długo chodziłem z tym problemem, jak o tym mówić, że po jednej stronie Bramy żyli kiedyś Żydzi, po drugiej stronie Polacy, że tworzyliśmy wspólną historię. Jakieś takie dwa puste miejsca, bardzo ważne dla historii miasta, po synagodze i po kościele św. Michała, o których niewiele wiemy i w środku jest Brama Grodzka, to miejsce spotkania. Jak do tego stworzyć jakąś sytuację artystyczną? I dojrzewałem, dojrzewałem, dojrzewałem, dojrzewałem, aż w końcu udało się zrobić to przedsięwzięcie Jedna Ziemia, Dwie Świątynie. Kiedy po jednej stronie bramy ustawiłem sprawiedliwych wśród narodów świata, po drugiej stronie tych, którzy ocaleli z Holokaustu.

Ja słyszałam jak biły dzwony, bo to było na pierwszym piętrze, jak biły dzwony w kościele, naprzeciwko zamku, tam na czwartku chyba ten kościół. To stamtąd było słychać, że umierano. W grupę studentów, którzy uczestniczyli w uroczystościach Bożego Ciała, wjechał Willis. To był jakiś kapitan UB. Wtedy studenci przewrócili ten Willis, no i tam cała rozruba była. Mnie po tych wydarzeniach aresztowali. Podejrzewali, że ja muszę coś wiedzieć, dlatego że byłam dość aktywna, pracowałam w bratniaku, miałam kontakt z biskupem Wyszyńskim.

Wymawiali we mnie cały czas, że wiedzą, że ja należę do tej organizacji. Dużo razów dostałam w głowę. Bardzo bolesne. Bardzo bolesne. Myślałam, że tego nie przeżyję, że po prostu mnie wykończą. Byłam bardzo słaba. Po sześciu tygodniach śledztwa co noc i mnie zawieźli do szpitala na zamek. Pamiętam, że na tym wzgórzu koło kościoła podejrzewam, że to była kobieta nienormalna jakaś, która miała przepiękny głos, przepiękny.

To jedynie będzie uzupełnione o wieszak i serce i także ten dzwon będzie dzwonem użytkowym, będzie mógł dzwonić. Z natury już nie mogę być tutaj stronniczy w żadnym wypadku, także tutaj tak samo człowiek niewierzący, gdy przyjdzie, zamówi, to też muszę go tak samo traktować jak każdego innego. My tutaj musimy stać ponad tymi podziałami. Nasze dzwony robimy aż pod Kamczatkę. Dzwonią w Katedrze Irkuckiej, do Peru w tej chwili też, do Kamerunu, do Sztokholmu też dla Kościoła Prawosławnego. Robimy. Tak samo traktujemy to zamówienie, jakby to było zamówienie każdego innego kościoła, no bo też mają prawo do tego, żeby coś zrobić i też mają prawo do tego, żeby się modlić, a to, że akurat w takim obrządku, no to już nie miałem rozstrzygać.

Od jutra ten dzwon wróci do wieży trynitarskiej, w której pozostawał przez ostatnie lata, I będzie tylko trzy razy uruchomiony. Trzy razy w ciągu roku. Niepowtarzalna okazja dla każdego z nas. Bardzo oczywiście, proszę. Bardzo dobrze. Za powodzenie rodziny. I naszych wszystkich. Jestem z parafii św. Michała, na Bronowicach Starych, tam jest parafia św. Michała i kiedy został ten nowy kościół wybudowany, bo tam był stary drewniany kościółek taki, ufundowano nowy dzwon i bodajże on jest największy w Lublinie ten dzwon.

I kiedy przyszła okupacja, to ludzie po prostu ukryli go, wie pan. I tak się zdążył przechować, bo Niemcy wiadomo, że wszystko co się nadawało do przetopienia zabierali, a ten dzwon został ocalony. No i dzwoni do dzisiaj. Tu też go słyszałam właśnie jak dzwonił. No takie wzruszające, na pewno wzruszające. A jestem rodowitą lublinianką, także wszystkie takie... No imprezy, uroczystości, to staram się uczestniczyć w nich. Jeżeli jesteśmy uczestnikami tego kościoła tutaj, to ten dzwon woła wszystkich, bez różnic. On woła do dobrego.

Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.