Mentionsy Mentionsy
Reportaż Radia Lublin
Reportaż Radia Lublin

Magda Grydniewska "Nie znaliśmy tej historii - Markuszów"

23.11.2025 ·30 min 37 s

Markuszów na nowo pisze swoją tragiczną historię. Dopiero w tym roku pani Anna Grabowska opowiedziała o tym, co jej dziadek mówił o 10 września 1939 roku. Piwnica, w której zginęło kilkanaście osób, stoi do dziś. To w niej w czasie bombardowania poległa część bliskich pani Anny, a także trzy inne rodziny. Do tej pory co roku mieszkańcy Markuszowa co roku wspominali kilkanaście osób, które zginęły podczas niemieckich nalotów, teraz okazuje się, że ofiar było co najmniej dwa razy więcej.O tym, jak po 86 latach historia odkrywa swoje tragiczne karty, opowiemy w reportażu Magdy Grydniewskiej "Nie znaliśmy tej historii - Markuszów" w niedzielę 23 listopada.

Jak chodziliśmy po cmentarzu, a jeszcze przed wszystkimi świętymi, jak sprzątałam ten grób, To dziadzio mi mówił tak, tu nie rzucaj śmieci, bo tu Żydy. Ja mówię, jakie Żydy? No i dziadzio mi całą historię opowiadał. Ja się często zastanawiałam, po co jest ta piewnica tam. Mówię, po co, dziadu, nie trzeba by jej zasypać, byłoby równo. Jako dziecko, jako później dorastająca osoba. Dziadzio mówi, nie. Tu się spaliła moja matka, moja ciotka, tu się spaliły Żydy, dwie rodziny, tu się spaliły Chrzanowa z córką Stasią. Nie, nie, dziecko, to się tak nie robi, to się zostawia. Tak mi mówił mój dziadzio. My tej historii nie znaliśmy.

Chyba liczył na palcach, nigdy się nie mylił, ale nie umiał czytać, bo jego szkoła się skończyła. Musiał uprawiać pole, utrzymać matkę, no I tak delikatnie, więc miał ciężkie to dzieciństwo, bo zabrakło ojca. 8-10 września 1939 roku dziadek już był żonaty. Żonaty, miał dwoje dzieci. Moją mamę, która miała 10 lat i ciotkę, która miała 2 lata. Mieszkali tu w domu, zajmując, jak to dziadzio mówił, alkierz, bo alkierz był najmniejszy. Jedno z pomieszczeń zajmowała jedna rodzina żydowska, drugie, druga rodzina żydowska, trzecie, tak dziadzio mówił, muzykant, chrzan z żoną i z dwójką dzieci, a czwarte moja matka.

No i Chrzanowa Stasia z matką. Czy 17 osób? No i później nic, pochował ich tam, gdzie dostał polecenie, czyli na grobie swojej siostry. Pochował matkę, ciotkę i tak jak mu się wydawało Chrzanów, a Żydów za murem, tak jak mu kazał proboszcz. Pani rodzina i Chrzanowie, tak? Oni są upamiętnieni na cmentarzu. Mnie się wydaje, że ja nie słyszałam, żeby pan czytał Chrzan. Nie, dlatego że... Ale też wiem, dziewczynka miała na imię Stasia, a jak jej matka? Nie wiem. Tych Żydów też nie ma. My znamy nazwiska tych osób, które zostały pochowane w tej zbiorowej mogile przy kościółku.

Ja ci mówię, ale ty nie rozpowiadaj, bo będą mnie nachodzić. A ja jestem prosty człowiek, o tak mówił do mnie. A pani dlaczego się zdecydowała akurat w tym roku? Wie pani, to był przypadek. Ja poszłam po prostu do kościoła na mszę. Proboszcz mówi, jaka jest intencja tej mszy, ja tak słucham. A później widzę, jak pan idzie z wiązanką. Mówię, o kurczę, to przecież dzisiaj jest rocznica. No i mówię, nie no, tam pójdę. I słyszę, jak pan czyta. No i mówię, Chrzanów nie ma, Żydów nie ma. Ja to usłyszałam, wie pani. Nie dojdę, w końcu komuś powiem to, bo ja umrę i nikt nie będzie o tym wiedział. Tak dosłownie pomyślałam. I dlatego doszłam do pana i powiedziałam to.

No jesteśmy zaskoczeni, chociaż myślę, że trzeba się było spodziewać, że ta historia będzie miała jakieś kolejne odsłony. Liczba ofiar się podwoiła i te informacje, które pani przekazywa dzisiaj są naprawdę bardzo cenne. Ale myślę, że najważniejsze jest to, że te osoby, no dzisiaj przynajmniej ta rodzina Chrzanów odzyskała tożsamość. Mąż tej pani Chrzanowej grał na weselach. Tak dziadzio zawsze mówił. Miał syna jeszcze i on z tym synem na góry uciekł. Dziadzio nigdy nie mówił, żeby chrzan wrócił i żeby chrzana widział. To jest właśnie ten przyczynek do pamięci o tych ludziach, o tej rodzinie i o tych rodzinach też żydowskich, bo rzeczywiście sytuacja tak wygląda w księgach też wyznania mojżeszowego.

Na pomniku mamy upamiętnionych 13 osób, no teraz okazuje się, że tych osób jest znacznie więcej. Osoby, które nawet wspomniane przez panią Annę, ci państwo, którzy zginęli u jej dziadka, rodzina Chrzanów, to mamy akty zgonów Marianny Chrzan i Stanisława Chrzana i oni nie są nigdzie upamiętnieni i według informacji pani Anny oni są pochowani w tym rodzinnym grobowców z jej dziadkami. Tak, też byli ofiarami. I mamy jeszcze nazwisko Jan Sławiński, który jest zapisany jako mieszkaniec Radomia, który się tutaj znalazł i też zginął, 42-letni człowiek, podczas tych bombardowań. I mamy jeszcze markuszowiankę, Filomenę Kozidruk. Prawdopodobnie Kozidrak.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.