#53 - Na szczęście nie tyfus
Zupełnie normalne w starczym podcaście jest pogadać okazjonalnie o chorobach, więc dzisiaj ten moment nastąpił, ale króciutko i we wstępie, później trochę rzeczy z młodości i raport plotkarski.
Jest dużo takich uproszczeń, albo się dzieje, nie potrafię tego dokładnie opisać, ale... No ale jest dużo, dużo absurdów, tak na każdym kroku. I może w tej modliszce nie ma tego aż tak dużo, ale przynajmniej parę się trafia. I trzeba trochę ze zdrowym rozsądkiem pójść na przerwę. Kolejny film, który mnie zaskoczył, to film koreański. Squid Game to się nazywa. On trochę też bez echa, też bez reklamy. Ale muszę przyznać, że jak na dzieła azjatyckie, dosyć dobre jest to. Ja nie przepadam w ogóle za kinem azjatyckim i za serialami azjatyckimi i za anime. Nie przepadam. Część z Państwa to uwielbia i dużo mi polecacie różnych rzeczy, ale tak samo jak z Bollywoodem, tak samo z kinem azjatyckim, to są rzeczy, które zostały stworzone dla pewnej określonej grupy ludzi wychowanych w określonej kulturze i posiadających pewien poziom naiwności.
Natomiast ja uwielbiam w ogóle azjatyckie pomysły. bo w ogóle azjatyckie science fiction, fantazy jest głębokie, jest ciekawe, jest osadzone po pierwsze w bardzo starej kulturze i tam jest dużo niezwykłych idei, które wzbudzają mnóstwo refleksji, ale sama realizacja mnie zawsze, zawsze mnie odrzuca. I ten Squid Game jest czymś właśnie wyjątkowym pod tym względem. Oczywiście tam się zdarzają sceny powtarzalne i opiera się ten pomysł na czymś, co Azjaci też lubią, na takich grach, na śmierć i życie. Oni lubią te wszystkie takie battle royale i wokół tego budują sporo historii, że jest iluś tam graczy i oni w trakcie gry, która wygląda dosyć naiwnie i dziecinnie, są eliminowani.
To była jedna z takich skomplikowanych gier. Wiem, dziewczyny skakały tam, takie jakieś szachownice z cyferkami, numerkami, nie wiem jak to w ogóle działa. Ale więcej takich zabaw nie było. Natomiast w Korei przynajmniej, zakładam, że w tych wszystkich azjatyckich krajach tego typu gier jest mnóstwo, mnóstwo, mnóstwo, mnóstwo przeróżnych. Jakieś tam w kulki, jakieś... Squid to jest kałamarnica chyba. Gra w kałamarnicę też, która w ogóle sprowadzała się do wyrysowania własnego boiska o określonych kształtach, z określonymi zasadami, graczy trzech na trzech. Więc pewnie było więcej w grze. gier takich w Polsce, ale no za mojej młodości tylko się grało w te noże, albo też się rzucało nożami w drzewo, kto wbije coś tam, ale to takie banalne, bez jakichś tam wielkich, poważnych zasad.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Zupełnie normalne w starczym podcaście jest pogadać okazjonalnie o chorobach, więc dzisiaj ten moment nastąpił, ale króciutko i we wstępie, później trochę rzeczy z młodości i raport plotkarski.