#38 - Czasami lody, to tylko lody
Na wakacjach byłem i miałem przygody... Albo nie, inaczej. Przygód nie miałem, więc z wakacyjnych banałów musiałem sobie trochę przygód wymyślić. Oto moja historia.
Pisałem sobie te opowiadania na komputerze, na pececie. Taki był swego czasu edytor tekstu. Czy to nawet? O Jezu. Nie, nie, to musiał być na pececie już. Nieważne. Bo przypomniał mi się taki edytor tekstu, który się nazywał Cenega. Cenega? Edytor tekstu? Muszę wpisać, bo to Cenega to jest wydawca gier, nie? Cenega, edytor tekstu. Nie, to chyba nie była Cenega. Cholera. Nie, nie, to nie było. To się jakoś inaczej nazywało. Coś przez C. Może ktoś z Państwa mi przypomni. Cygnus? Nie, nie wiem. Jeszcze wpiszę Cygnus. Przepraszam. Cygnus, edytor tekstu. Cygnus? Cygnus Ed. Edytor tekstu dla systemów operacyjnych Amiga. No właśnie, Cygnus. Na tym pisałem. Na tym pisałem różne pisma dla mojego taty, do firmy.
Pokazano wszystkie 1 dopasowanie. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Na wakacjach byłem i miałem przygody... Albo nie, inaczej. Przygód nie miałem, więc z wakacyjnych banałów musiałem sobie trochę przygód wymyślić. Oto moja historia.