#38 - Czasami lody, to tylko lody
Na wakacjach byłem i miałem przygody... Albo nie, inaczej. Przygód nie miałem, więc z wakacyjnych banałów musiałem sobie trochę przygód wymyślić. Oto moja historia.
Nie wiem, czemu ja sobie nie zachowałem tego gdzieś. Nieważne, głupota, głupota. Kiedyś nie było internetów, nie było tych backupów i... No i pierwsza rzecz, jaką zrobił ziomek w salonie komputerowym, to bym sformatował mi dysk, nie? To jest, kurwa, najlepszy sposób na to, żeby naprawiać komputer. Dysk sformatować i zobaczyć, czy działa. Jakby rozumiem to. Rozumiem, ale jakby mi koleś powiedział, że no nie, no stary, od tego trzeba zacząć, trzeba sformatować, to bym powiedział, dobra, to ja sobie zgram tutaj parę plików. Bo ile te opowiadania zajmowały? Kilka kilobajtów? kilkadziesiąt, to przecież to można było wszystko na jedną dyskietkę praktycznie zgrać. I wszystko szlak trafił. Ale byłem wkurzony, Jezu. Chyba w życiu nigdy nie byłem tak wkurzony. Jak się o tym dowiedziałem, wsiadłem w Cinquecento, takim samochód mojej mamy, Cinquecento, i prułem z jakąś...
Pokazano wszystkie 1 dopasowanie. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Na wakacjach byłem i miałem przygody... Albo nie, inaczej. Przygód nie miałem, więc z wakacyjnych banałów musiałem sobie trochę przygód wymyślić. Oto moja historia.