RZ#65 Przełom po czternastu latach - Podcast kryminalny
Zapraszam na Youtube, gdzie możesz zasubskrybować mój kanał oraz pozostawić łapkę, komentarz albo Super Podziękowania.✅ Music: https://www.purple-planet.com ✅ Sound Effect from Pixabay✅ Źródła: https://tinyurl.com/ymak33tshttps://tinyurl.com/4mravxprhttps://tinyurl.com/3v9zfatehttps://tinyurl.com/36ybsuvzhttps://tinyurl.com/5ywp6x2fhttps://tinyurl.com/4ryzwx4fhttps://tinyurl.com/3kukt6vvhttps://tinyurl.com/bdcmy927https://tinyurl.com/kpdkwy2phttps://tinyurl.com/6hv99683https://tinyurl.com/5e7tmcs5https://tinyurl.com/ynen8dv4
Początkiem tego roku w belgijskich gazetach pojawiły się artykuły dotyczące zaginięcia pewnego mieszkańca wioski Balen. Wyjątkowe w tej sprawie, jeśli to tak można ocenić, jest to, że osoba, której poszukiwano, nie miała kontaktu ze swoją rodziną już od bardzo długiego czasu. Sprawa, innymi słowy, nie była świeża, bo poszukiwana nie kontaktowała się ze swoimi bliskimi nie od paru tygodni czy miesięcy, ale już od ponad czternastu lat. Dlaczego jednak tak bardzo przyciągnęło to uwagę mediów i to właśnie teraz? Czy to dlatego, że mijała kolejna rocznica poszukiwań? Czy może dlatego, że policja odnalazła ciało zaginionej osoby?
Wcale nie przyciągnęło to uwagę mediów, bo poprosiła o to policja. A policja dostała cynk od pewnego pracownika szkolnego, który zauważył coś, na co nie zwracano uwagi przez te właśnie 14 lat. Dzisiejsza sprawa jest rozwiązana, ale na wyrok będziemy jeszcze musieli trochę poczekać. Magda zaprasza do odsłuchu.
Parę miesięcy przed końcem 2024, pracownik Centrum CLB, instytucji zajmującej się pomocą i wsparciem dla uczniów, współpracującej z belgijskimi szkołami jako odrębny podmiot, postanowił zgłosić się na policję. Zwrócił on bowiem uwagę na sprawę jednego z uczniów, który dość często i gęsto wagarował. A co za tym idzie? Dość często trzeba się było kontaktować z jego rodzicami. Pracownikowi CLB zależało najbardziej na spotkaniu z matką chłopaka, która niestety albo była po prostu niedostępna i nie żeby odmawiała wizyt, bo jej nie zależało, albo tak bardzo zajęta pracą, jej po prostu nigdzie nie można było znaleźć.
Pracownik CLB podzielił się swoimi spostrzeżeniami zmudrowymi, a ci o dziwo potraktowali ową historię bardzo poważnie. Przeszukują więc bazy danych, swoje i innych instancji i dochodzą do tych samych wniosków. Obecności pani Heidi Scheper, matki notorycznego Wagarowicza, rzeczywiście już od jakiegoś czasu nigdzie nie zanotowano. Z wywiadu środowiskowego przeprowadzonego przez policję wynikało, że Heidi po prostu któregoś dnia wyszła z domu i opuściła swoją rodzinę. Tak opowiada pan, który był kiedyś jej partnerem, a i również jest ojcem jej dzieci. Mężczyzna zeznał, że pewnego piątkowego wieczoru pani Heidi przywiozła dzieci do jego rodziców, pożegnała się z nimi i po prostu odjechała.
A od tamtej pory niestety słuch po niej jakikolwiek zaginął. I właśnie od tamtego momentu mijało już ponad 14 lat, a samo odejście zadziało się najprawdopodobniej przed wakacjami letnimi roku 2010. Zgłoszenie zaginięcia nie było potrzebne twierdzi mężczyzna, bo Heidi według niego taką decyzję podjęła jak najbardziej samodzielnie. Po zniknięciu Heidi została kobieta skreślona z rejestru mieszkańców Balen. Dzieje się tak w przypadku, kiedy ktoś zgłasza do urzędu miasta taką informację i mówi, że adresat już nie mieszka w danym lokalu. Wtedy policja przychodzi sprawdzić, czy informacja jest prawdziwa, czyli sprawdzają, czy osobnika i jego rzeczy nie ma już na adresie meldunku.
A jeśli tak, to policja wysyła potwierdzenie do urzędu. Urząd zaś wypisuje człowieka z listy i raczej nie interesuje się już więcej jego losem. I muszę tu dodać, że dzieje się tak często z obcokrajowcami, których zgłaszają do usunięcia z rejestru ich współlokatorzy. Mówią, że człowiek po prostu wrócił do swojego kraju ojczystego, że listy i tak do niego nadal przychodzą, że rachunki za niego trzeba płacić, a on ich z tym wszystkich zostawił i teraz mają problem. I tak to teraz mnie zaczęło trochę dręczyć i ciekawić, ilu Polaków na emigracji mogło tak zostać wypisanych, a tak naprawdę... Wcale nie wrócili do swojego kraju. Ciekawe czy Wam na przykład się obiła już taka historia.
W każdym razie w sprawie Heidi, owa pani została bezproblemowo wypisana i pomimo tego, że zostawiła trójkę dzieci z ojcem, ale jednak pozostawiła je, to nikt nawet na chwilę nie zastanawiał się nad tak dziwnym wyborem tej młodej kobiety. Pan Nick, ostatni partner Heidi, poznają kiedy ta była jeszcze niepełnoletnia. Może nic szczególnego, jeśli nie zwrócimy uwagi na to, że był on od Heidi starszy o prawie 15 lat. Ale wiadomo, że miłość nie wybiera. W styczniu roku 2025, czyli całkiem niedawno, policja przesłuchuje Nicka, który okazuje się być bardzo zdziwiony faktem, że dopiero teraz szuka się matki jego trójki dzieci.
Z jakimiś podejrzeniami. Po co zwracają się z pytaniami, skoro ewidentnie widać, że on to o Heidi najbardziej dbał i się martwił. Nick raz się oburza, raz rozumie. W tamtych czasach przecież nie było czasów, a i ludzie robili różne rzeczy, o które nie zawsze można było kogoś podejrzewać. Tak jak Nick nie podejrzewał 26-letniej Heidi o to, że mogłaby prowadzić podwójne życie. Wiedział o tym tylko Nick, który zeznaje na policji, że Heidi stale imprezowała i wciągała niezliczone kreski proszków na zmianę z tabletkami, które miały nieco zaróżowić jej smutny żywot. Według Nicka to nie było chyba jednak takie wyjątkowe, bo w Balen samym to jeszcze jedna kobieta w tamtym okresie przecież zaginęła.
Nick nic nie wie, Nico nic nie pytał, bliscy doszli do wniosku, że szkoda, no ale nic nie możemy zrobić. To był ostatni moment, kiedy Heidi była widziana przez rodzinę. Policja, która odkrywa zaginięcie kobiety, a stało się to w roku 2024, bardzo przejęła się sprawą. Jedyną osobą, która udziela im na razie najwięcej konkretnych informacji jest oczywiście pan Nick, który współpracuje wzorowo i to nie tylko z funkcjonariuszami, ale i z masą mediów. Cała Belgia przejęta jest historią Heidi Japan. Faruk standardowo w telewizji przedstawia sprawę w programie kryminalnym, skutkiem czego wpływa aż 11 wskazówek od ludzi, którzy Heidi albo znali, albo prawdopodobnie widzieli po jej zniknięciu.
A co za tym idzie, kobieta starałaby się jeszcze bardziej unikać konfrontacji. Dlatego też nie zgłosił jej sprawy na policję. Chciał po prostu jej dać odpowiednio dużo czasu i przestrzeni na jej prywatne przemyślenia swoich życiowych wyborów. Pięć minut po podaniu tej informacji zwierza się jednak temu samemu dziennikarzowi, że już dwa miesiące po odejściu kobiety zgłosił do firmy wypłacającej 800 plus fakt, że matka dzieci zmieniła adres zamieszkania, a dzieci znajdują się teraz tylko i wyłącznie pod jego opieką. I kiedyś, z tego co sobie przypominam, to zawsze matce wypłacano te pieniądze.
Brnijmy w tą historię dalej. Po zgłoszeniu przez pracownika CLB, policja zaczęła szukać śladów. W Belgii nic nie odnaleziono, postanowiono więc szukać poza granicami ojczystego kraju. Niestety nikt nic nie znalazł, a kobieta według policji zapadła się po prostu pod ziemię. Dowiedziano się tylko, że 6 maja 2010 z Urzędu Miasta odebrano tymczasowe prawo jazdy na nazwisko pani Heidi. Nikt z urzędników nie pamięta jednak, czy kobieta sama je odebrała, czy może zrobił to ktoś inny. Bo jest to w Belgii możliwe, jak najbardziej. Nie trzeba nawet brać ze sobą dowodu kierowcy, nic podpisywać. Jeśli jednak Heidi sama go odebrała, to był to według śledczych ostatni moment, kiedy kobieta dała jakiś znak życia.
Dlatego też sąsiedzi upewniają się, że ich imię nie zostanie w gazecie wymienione. Co by to nie musieli się obawiać, że nikt może po przeczytaniu tego wywiadu w gazecie nie stanie nagle na progu ich domu. No to chyba też o czymś świadczy troszeczkę. Przed prasą Nick jednak wykreowuje inny wizerunek człowieka, ułożony, kulturalny, spokojnie wyjaśniający swoją wersję zdarzeń. Wyrażający również ogromny żal do pracownika Sylvie, którego imienia media chyba również na jego prośbę nie podają, że nie zgłosił się ten do niego samego, ale prosto poszedł do policjantów. Bo jak twierdził Nick, strasznie go ta cała sytuacja ośmieszyła. Policja zamiast do niego zgłosiła się do jego rodziców, którzy mieszkają niedaleko domu mężczyzny.
Nick był właśnie sobie na spacerku ze swoim psem, nie było go w domu, więc policja, kiedy go nie zastała, poszła sobie do rodziców, którzy mieszkali w pobliżu. I powiadomiła matkę, że Nick jest poszukiwany i się praktycznie przed nimi ukrywa. Kiedy Nick nieświadomy zamieszania, które wywołał, wrócił po spacerze do domu, przed budynkiem zauważył dużo nieznajomych aut, które okazały się później nieoznakowanymi radiowozami. Wyskoczyli z nich policjanci, wyrazili niemiłą chęć przeszukania domu mężczyzny, a samego mieszkańca od razu wzięto na przepytki, na co przeznaczono aż 9 bitych godzin. Co było bezsensowne, mówi mężczyzna, skoro on nie był do tego wywiadu przygotowany.
A oni na tej policji to chcieli, żebym im każdy szczegół podał, razem z datami i czasem. No niemożliwe, żeby mnie podejrzewali, skoro i tak mnie przecież wypuścili. Poza tym, że Nick zgłosił nieobecność Heidi w firmie wypłacającej 800+, ktoś odebrał jej prawo jazdy, a policja potwierdziła jej wyprowadzkę z domku na ulicy Langvinenstraat. Sprawdzono także, że jej dowód osobisty przeterminował się w roku 2011, ale nigdy nie został złożony wniosek o jego podobne wydanie. Heidi nie występuje też w żadnym innym rejestrze mieszkańców, ani od roku 2010 nie pojawiła się na wyborach, bo jak wiadomo, wiadomo nam wszystkim, obecność na nich do tej pory była w Belgii obowiązkowa.
28 lutego tego roku policja dochodzi jednak do wniosku, że istniejące przesłanki niezaprzeczalnie nakierowują ich na 55-letniego Nicka, partnera Heidi. Do kompletu zostaje zatrzymany jeszcze jeden Nick, pan Hayes i tu jest już jego nazwisko w mediach podane, zapewne domyślacie się dlaczego. który w czasie zaginięcia Heidi bardzo blisko kumplował się z jej partnerem. Do tego śledczy aresztują jeszcze dwóch pobocznych kolegów, owych panów. I to rozszerzenie ilości przesłuchiwanych doprowadza do wyjaśnienia pewnych kwestii w sprawie zaginięcia pani Heidi. Śledczy, jak sami to później określą, nie musieli zbyt długo zmuszać swoich przesłuchiwanych do podzielenia się z nimi ich największymi tajemnicami.
Zwłaszcza w przypadku jednego. Już po zadaniu paru pytań trzydziestotrzyletni Nick Hayes, który ma notabene dość ciężką kartotekę, po prostu się przyznał do tego, że wie, dlaczego Heidi przez czternaście lat nie pojawiła się w swoim domu. Co ciekawsze, wie też, dlaczego nie odwiedziła przez tyle lat swoich dzieci. A co najbardziej interesujące dla policji, to to, że Nico znamia, że to wszystko dlatego, że to on Heidy zamordował. I na zakończenie dodaję, że zrobił to na zlecenie byłego partnera Heidy, również Nika, ale bez nazwiska w mediach. A nasz Nick Haze mówi to wszystko w otoczeniu łez spływających po jego policzkach, które produkuje w wyrazie ulgi, że skrywana przez niego tajemnica w końcu ujrzała światło dzienne.
Czy na moment jego przesłuchania już był na wolności? Czy też może sprowadzono go tam z więzienia? Tego niestety nie wiem. Pozostaje w każdym razie zagadka, co było powodem ataku na kolegę i uderzenia go 11 razy ciężkim narzędziem ostrym. Przesłanki są jako takie, ale to może zostawimy sobie na inny podcast. W każdym razie, kiedy Nick popełnił tę zbrodnię, miał zaledwie 19 lat. Jego ofiara 18. A kiedy Nick zabił Heidi, ona miała 26, a on 18. Dzieci Heidi, nieświadome jeszcze tego, co Nick Hayes zezna na policji, przez cały czas stały po stronie swojego ojca. Kiedy na początku tego roku rzucano w niego oskarżeniami o bycie odpowiedzialnym za zniknięcie ich mamy, stawały w jego obronie, twierdziły, że tata nie mógłby nikomu zrobić krzywdę.
Czy może po prostu chodziło o to, że Heidi rzeczywiście miała z nimi tak duży problem, że prośby partnera nie pomagały i wolał on ją usunąć z tego świata, zamiast bawić się w ratowaniu uzależnionej kobiety? W każdym razie w jakiś sposób były powiązane z usunięciem Heidi. Jeśli już mamy przyznanie, to policja bardzo by się teraz chciała dowiedzieć, gdzie znajduje się ciało kobiety. Nick Hayes współpracuje z nimi bezproblemowo. Wskazuje na to miejsce, gdzie pani powinna się według niego znajdować. Miejsce, w którym nie tylko on kopał dół, ale i także partner Heidi oraz jeden z ich kolegów, pan Michel D. Wskazane miejsce znajduje się na wysokości ulicy Puirstraat w samym Balen.
Najwidoczniej jednak on i policja się jakoś musieli dogadać, skoro nie zostało przez nich uznane za podejrzanego. Dzięki pracownikowi CLB, który zgłosił się na policję z informacją o niemożliwości skontaktowania się z matką i jednego z jego podopiecznych, policja prawdopodobnie nie zajmowałaby się przez jeszcze dłuższy czas faktem, że obie kobiety przepadły bez wieści. Co się stało Heidi wiadomo, a dzięki temu ponownie zaczęto zajmować się sprawą zaginionej 17 lat temu Sigrid. Obie panie były widziane po raz ostatni na tym samym obszarze. W okolicy ulicy Langweinstraat. I co ciekawe, choć może to zupełnie bez znaczenia, obie były z zawodu fryzjerkami.
Obie dorastały w problematycznym środowisku i obie lubiły używki. Największą różnicą w sprawach jest jednak to, że zaginięcie Sigrid zostało oficjalnie zgłoszone. Dwa tygodnie po zaprzestaniu kontaktów z matką, pani Martin, rodzicielka Sigrid zgłosiła sprawę na policję. Zgłosiła swoje zaniepokojenie na policję. Ta jednakże po zapytaniu mamusi ile lat ma jej pociecha, a miała 38, wyśmiała zgłaszająco i poinformowała rodzicielkę, że zaginiona na pewno wróci. Przecież to niemożliwe, żeby człowiek, który ma powyżej 18 lat, zostać porwany albo przetrzymywany i torturowany. To się zdarza tylko małoletnim, najwidoczniej według Policji.
W każdym razie, dzięki temu oficjalnemu zgłoszeniu, pomiędzy 2008 a 2024 Policja sprawdza różne ślady, mogące wyjaśnić Co stało się z Siegfried? W roku 2014 w Holandii zatrzymano nawet jednego dobrze rokującego w tej sprawie podejrzanego. Był to kierowca białego Vana. Podejrzewam, że prawdopodobnie tej samej marki i z tą samą rejestracją, którą policji przekazali świadkowie. Ten 48-latek miał ciekawą kartotekę, a dodatkowo, co dziwne, akurat w momencie złapania nosił przy sobie wydruk artykułu z gazety datowany na 26 listopada 2013 roku o tytule
Chyba, że policja wie już coś, czego my jeszcze nie wiemy i za niedługo zareprezentuje nam wyniki swoich działań. Mocno trzymam za to kciuki. Nie na darmo sprawa Heidi przeleżała nieruszana przez czternaście lat. Mam nadzieję.
Pokazano wszystkie 22 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Zapraszam na Youtube, gdzie możesz zasubskrybować mój kanał oraz pozostawić łapkę, komentarz albo Super Podziękowania.
✅ Music: https://www.purple-planet.com ✅ Sound Effect from Pixabay✅ Źródła: https://tinyurl.com/ymak33tshttps://tinyurl.com/4mravxprhttps://tinyurl.com/3v9zfatehttps://tinyurl.com/36ybsuvzhttps://tinyurl.com/5ywp6x2fhttps://tinyurl.com/4ryzwx4fhttps://tinyurl.com/3kukt6vvhttps://tinyurl.com/bdcmy927https://tinyurl.com/kpdkwy2phttps://tinyurl.com/6hv99683https://tinyurl.com/5e7tmcs5https://tinyurl.com/ynen8dv4