Mentionsy Mentionsy
Rekonstrukcja Zdarzeń
Rekonstrukcja Zdarzeń

RZ#65 Przełom po czternastu latach - Podcast kryminalny

31.08.2025 ·35 min 17 s

Zapraszam na Youtube, gdzie możesz zasubskrybować mój kanał oraz pozostawić łapkę, komentarz albo Super Podziękowania.✅ Music: https://www.purple-planet.com ✅ Sound Effect from Pixabay✅ Źródła: https://tinyurl.com/ymak33tshttps://tinyurl.com/4mravxprhttps://tinyurl.com/3v9zfatehttps://tinyurl.com/36ybsuvzhttps://tinyurl.com/5ywp6x2fhttps://tinyurl.com/4ryzwx4fhttps://tinyurl.com/3kukt6vvhttps://tinyurl.com/bdcmy927https://tinyurl.com/kpdkwy2phttps://tinyurl.com/6hv99683https://tinyurl.com/5e7tmcs5https://tinyurl.com/ynen8dv4

W każdym razie w sprawie Heidi, owa pani została bezproblemowo wypisana i pomimo tego, że zostawiła trójkę dzieci z ojcem, ale jednak pozostawiła je, to nikt nawet na chwilę nie zastanawiał się nad tak dziwnym wyborem tej młodej kobiety. Pan Nick, ostatni partner Heidi, poznają kiedy ta była jeszcze niepełnoletnia. Może nic szczególnego, jeśli nie zwrócimy uwagi na to, że był on od Heidi starszy o prawie 15 lat. Ale wiadomo, że miłość nie wybiera. W styczniu roku 2025, czyli całkiem niedawno, policja przesłuchuje Nicka, który okazuje się być bardzo zdziwiony faktem, że dopiero teraz szuka się matki jego trójki dzieci.

Z chęcią z funkcjonariuszami rozmawia i opowiada wszystko, co było mu wiadomo o zaginięciu Heidi. Nick opowiada, że poznał ją przez jej ojca. Dziewczynka miała ciężką nastoletnią historię i często odwiedzała różne instytucje dla trudnej młodzieży. Jak Nick zauważył, dziewczynce musiało być bardzo ciężko w życiu, dlatego też nie raz i nie dwa odwiedzał ją potem w owych ośrodkach. A kiedy Heidi dobiła osiemnastki, została wzięta pod skrzydła Nicka, który zrobił sobie z niej przybraną córeczkę. Jak twierdzi na dzień dzisiejszy, był jedynym na tym świecie, który się nią opiekował. Zresztą do dziś jeszcze nawet pamiętam, o czym kobieta marzyła za młodu. Kochała konie i dlatego chciała wyjechać w Ardeny.

Zapewniałaby tam zamieszkać i stworzyć jakiś ośrodek dla owych zwierzaków. A jak wiadomo, Ardeny to zieleń, większa przestrzeń, mniej betonozy, no i konie miałyby gdzie pohasać. Życie ma jednak przeważnie gdzieś nasze marzenia. I tak też stało się z Heidi. Na południe Belgii wcale się nie przeprowadziła, za to przerzuciła się, według Nicka, na twarde używki. Być może pomagały one jej w przeżywaniu swoich marzeń, przynajmniej w fantazji, a nie w rzeczywistości. W każdym razie sytuacja według Nicka stawała się coraz bardziej niebezpieczna, gdyż Heidi nie przejmowała się tym, że opiekuje się trójką dzieci i nawet kiedy one były pod jej opieką, potrafiła zajmować się swoim hobby, a nie maluchami.

Pan Nick miał się podobno strasznie bać o maluchy i o to, co może zostać w domu po powrocie z ciężkiego dnia w pracy. Czy Heidi będzie znowu spała zamroczona proszkami? Czy na stoliku znowu zostawi nielegalne substancje, które mogłyby przypadkowo wylądować w żołądku któregoś z trzech synków? Według Nicka, Heidi miała problemy z samooceną i brała używki, aby stracić nieco na wadze. Mogłoby się to zgadzać, skoro odnaleziono jeszcze zapisy rejestracji w szpitalu, który przyjął 35-kilogramową kobietę, któregoś razu pod swoją pieczę. I to właśnie Nika tak bardzo oburza, że Heidi miała już dawno kłopoty, a teraz jak jej nie ma, to nagle wszyscy do niego zwracają się.

Z jakimiś podejrzeniami. Po co zwracają się z pytaniami, skoro ewidentnie widać, że on to o Heidi najbardziej dbał i się martwił. Nick raz się oburza, raz rozumie. W tamtych czasach przecież nie było czasów, a i ludzie robili różne rzeczy, o które nie zawsze można było kogoś podejrzewać. Tak jak Nick nie podejrzewał 26-letniej Heidi o to, że mogłaby prowadzić podwójne życie. Wiedział o tym tylko Nick, który zeznaje na policji, że Heidi stale imprezowała i wciągała niezliczone kreski proszków na zmianę z tabletkami, które miały nieco zaróżowić jej smutny żywot. Według Nicka to nie było chyba jednak takie wyjątkowe, bo w Balen samym to jeszcze jedna kobieta w tamtym okresie przecież zaginęła.

No dobrze, dwa lata wcześniej niż Heidi, ale co jeśli na przykład kobiety się znały? Może razem uciekły? A może miały taką samą przeszłość, takie same dopadły jej problemy? Nikt zastanawia się głośno i dodaje, że cokolwiek z Heidi się stało, to i tak cała ta niewyjaśniona sytuacja bardzo dotknęła ich rodzinę. Dzieciaki kiedy podrosły, poszukiwały matki, ale w którymś momencie i to się skończyło. Jeśli kobieta żyje, zawsze jesteśmy gotowi podjąć z nią rozmowę. Nigdy już jednak nie wpuścimy jej do naszego życia. Oczywiście z powodu tego, jaką krzywdę nam wyrządziła. Informuje Nick. Mężczyzna ciągnie swoją opowieść dalej. Heidi miała dwie twarze, potrafiła być perfekcyjną mamą, która przygotowywała świeże papki owocowe dla naszego dwuletniego synka, ogarniała dom, dbała o ognisko domowe.

Ale jak tylko skończyła swoją pracę w domu, co jak wiedzą pełnoetatowe matki zdarza się przy trójce dzieci tak jakby z 10 razy dziennie, tak więc kiedy Heidi zrobiła co miała zrobić, to brała się za chwilę relaksu dla siebie i oddawała się hobby użytkowemu na fotelu w swoim salonie. Koniec końców Nick i Heidi wybrali się nawet do ich lekarza rodzinnego, który starał się dziewczynę przekonać o tym, że musi nad sobą popracować. Podobno wtedy Heidi miała się na Nicka bardzo obrazić i nie rozmawiać z nim przez aż 7 dni, a po tej ciszy nastąpiło właśnie pewne piątkowe popołudnie, którego Heidi odebrała dzieci ze szkoły, zostawiła pod opieką babci, czyli matki swojego partnera i odeszła w siną dal.

Nick nic nie wie, Nico nic nie pytał, bliscy doszli do wniosku, że szkoda, no ale nic nie możemy zrobić. To był ostatni moment, kiedy Heidi była widziana przez rodzinę. Policja, która odkrywa zaginięcie kobiety, a stało się to w roku 2024, bardzo przejęła się sprawą. Jedyną osobą, która udziela im na razie najwięcej konkretnych informacji jest oczywiście pan Nick, który współpracuje wzorowo i to nie tylko z funkcjonariuszami, ale i z masą mediów. Cała Belgia przejęta jest historią Heidi Japan. Faruk standardowo w telewizji przedstawia sprawę w programie kryminalnym, skutkiem czego wpływa aż 11 wskazówek od ludzi, którzy Heidi albo znali, albo prawdopodobnie widzieli po jej zniknięciu.

Teraz, przynajmniej w moim otoczeniu, panuje zasada, że najmłodszy rodzic ma ten zaszczyt. W każdym razie, jeśli nikt owe pieniądze wtedy chciał otrzymywać, to musiał powiadomić firmę, że konto bankowe Heidi nie jest odpowiednim miejscem do lokowania owych pieniędzy. Media biorą pod uwagę zwierzenia Nika, ale sami również dodają trochę od siebie. Mają dostęp do zdjęć kobiety, na których wygląda ona według nich na typową matkę. Fotki pokazują ją albo zajętą gotowaniem czegoś w kuchni, albo pchającą wózek dziecięcy. Dziwne to trochę zasiewają ziarenko niepewności, aby ktoś taki sam z siebie to wszystko zostawił.

I to tak nagle. Śledczy również wiedzą wiele, ale nie to na przykład, kiedy Heidi dokładnie odeszła z domu. Rok musiał być 2010, ale bardziej konkretnie nie da się na razie nic ustalić. Nick, Heidi i trójka ich pociek, dwulatek, trzylatek i siedmiolatek, mieszkali wtedy w wynajmowanym domu na jednej ze spokojnych uliczek w Balen. Heidi nie pracowała poza domem, a w związku z tym jej kontakty socjalne były bardzo ograniczone. Ciężko dowiedzieć się więc od podstronnych osób, oprócz nika, jak dla Heidi przebiegał okres, w którym miała zaginąć. Można oczywiście by zapytać np. jej rodziców, ale akurat z nimi Heidi nie miała już od dawna kontaktu, a zerwała go w momencie przeprowadzki do Balen po tym, jak ukończyła 18 lat.

Pomimo tego też, że miała zawód fryzjerki przez 8 lat spędzonych w Nowym Mieście, miejscowości bardziej, nie znalazła, czy też może nie potrzebowała znaleźć, czy też może nie mogła, Dziwne oczywiście, jeśli brać pod uwagę, że proszki, które miała zażywać nie były raczej dostarczane chyba przez kuriera. Ktoś musiał jej je dawać, a raczej nie chyba partner Nick. Który ciągle powtarza, że chciała ją z nałogu wyciągnąć. Poza tym według niego Heidi stale imprezowała. Pytanie pozostaje oczywiście z kim, skoro znajomych miała mało, a jeśli nawet miała ich dużo, to najwidoczniej nikt nie znał jej na tyle dobrze, aby się o nią martwić i zainteresować jej zaginięciem.

Pod koniec stycznia roku panińskiego 2025 prokuratura poprosiła o zgłoszenie się wszystkich znamych Heidi oraz wszystkich możliwych świadków jej zaginięcia w celu złożenia zeznań. I głównie chodziło o to, aby dowiedzieć się kim tak naprawdę była kobieta i czy jest możliwe w ogóle, aby historia opowiedziana przez jej partnera mogłaby się potwierdzać. Dziwne, ale okazało się, że prawie każdy z tych ludzi wyrażał wielkie zdziwienie i niedowierzanie, kiedy przyszło im oceniać działania młodej matki, opowiedziane przez Nicka. Nick nie chciał uwierzyć, że Heidi po prostu zostawiła swoje przysłowiowe oczka w głowie i nagle przestała się przejmować ich losem.

Swoją drogą, gdzie byli ci wszyscy ludzie przez czternaście lat? To też jest ciekawe pytanie. Partner Nick zna ją jednak lepiej. Nadal twierdzi i wychodzi w późniejszych wywiadach z założenia, że Heidi to najprawdopodobniej przebywa obecnie w Hiszpanii. No tam musi jej się podobać. Dziennikarze nadal z nim chętnie się spotykają. On z nimi również. Nie wiem, czy mu za to płacą. Ale w swoich opowieściach jest już ciut bardziej ostrożny. Jeśli już bowiem po gruntownym przesłuchaniu policyjnym, co go albo może przestraszyło, albo może utwierdziło w przekonaniu, że lepiej nie mówić za dużo, bo później może to być użyte przeciwko jego osobie. Media próbują się dowiedzieć więc czegoś więcej od innych osób i docierają np.

do właściciela domku znajdującego się na Langweenenstraat w Ballen, w którym para z tylko dzieci mieszkała w roku 2010. Domku już nie ma, właściciel wybudował nowy budynek i z prasą zresztą nie ma zamiaru rozmawiać. Dlaczego? Nie wiadomo. Na szczęście dla dziennikarzy jego partner podgrzewa trochę temat i zwierza się, że rodzina Nicka była dosyć problematyczna. A może zresztą sam Nick, który na przykład po zakończeniu kontraktu najmu ciężko, jakby to powiedzieć, chciało mu się wyprowadzić do jego domu. A sąsiedzi też mają nieco do powiedzenia. Podobno mężczyzna nie należał do najspokojniejszych, bo opisaliby go nawet jako niebezpiecznego człowieka, któremu do kłótni nie było potrzeby wiele.

Dlatego też sąsiedzi upewniają się, że ich imię nie zostanie w gazecie wymienione. Co by to nie musieli się obawiać, że nikt może po przeczytaniu tego wywiadu w gazecie nie stanie nagle na progu ich domu. No to chyba też o czymś świadczy troszeczkę. Przed prasą Nick jednak wykreowuje inny wizerunek człowieka, ułożony, kulturalny, spokojnie wyjaśniający swoją wersję zdarzeń. Wyrażający również ogromny żal do pracownika Sylvie, którego imienia media chyba również na jego prośbę nie podają, że nie zgłosił się ten do niego samego, ale prosto poszedł do policjantów. Bo jak twierdził Nick, strasznie go ta cała sytuacja ośmieszyła. Policja zamiast do niego zgłosiła się do jego rodziców, którzy mieszkają niedaleko domu mężczyzny.

Nick był właśnie sobie na spacerku ze swoim psem, nie było go w domu, więc policja, kiedy go nie zastała, poszła sobie do rodziców, którzy mieszkali w pobliżu. I powiadomiła matkę, że Nick jest poszukiwany i się praktycznie przed nimi ukrywa. Kiedy Nick nieświadomy zamieszania, które wywołał, wrócił po spacerze do domu, przed budynkiem zauważył dużo nieznajomych aut, które okazały się później nieoznakowanymi radiowozami. Wyskoczyli z nich policjanci, wyrazili niemiłą chęć przeszukania domu mężczyzny, a samego mieszkańca od razu wzięto na przepytki, na co przeznaczono aż 9 bitych godzin. Co było bezsensowne, mówi mężczyzna, skoro on nie był do tego wywiadu przygotowany.

A oni na tej policji to chcieli, żebym im każdy szczegół podał, razem z datami i czasem. No niemożliwe, żeby mnie podejrzewali, skoro i tak mnie przecież wypuścili. Poza tym, że Nick zgłosił nieobecność Heidi w firmie wypłacającej 800+, ktoś odebrał jej prawo jazdy, a policja potwierdziła jej wyprowadzkę z domku na ulicy Langvinenstraat. Sprawdzono także, że jej dowód osobisty przeterminował się w roku 2011, ale nigdy nie został złożony wniosek o jego podobne wydanie. Heidi nie występuje też w żadnym innym rejestrze mieszkańców, ani od roku 2010 nie pojawiła się na wyborach, bo jak wiadomo, wiadomo nam wszystkim, obecność na nich do tej pory była w Belgii obowiązkowa.

28 lutego tego roku policja dochodzi jednak do wniosku, że istniejące przesłanki niezaprzeczalnie nakierowują ich na 55-letniego Nicka, partnera Heidi. Do kompletu zostaje zatrzymany jeszcze jeden Nick, pan Hayes i tu jest już jego nazwisko w mediach podane, zapewne domyślacie się dlaczego. który w czasie zaginięcia Heidi bardzo blisko kumplował się z jej partnerem. Do tego śledczy aresztują jeszcze dwóch pobocznych kolegów, owych panów. I to rozszerzenie ilości przesłuchiwanych doprowadza do wyjaśnienia pewnych kwestii w sprawie zaginięcia pani Heidi. Śledczy, jak sami to później określą, nie musieli zbyt długo zmuszać swoich przesłuchiwanych do podzielenia się z nimi ich największymi tajemnicami.

Zwłaszcza w przypadku jednego. Już po zadaniu paru pytań trzydziestotrzyletni Nick Hayes, który ma notabene dość ciężką kartotekę, po prostu się przyznał do tego, że wie, dlaczego Heidi przez czternaście lat nie pojawiła się w swoim domu. Co ciekawsze, wie też, dlaczego nie odwiedziła przez tyle lat swoich dzieci. A co najbardziej interesujące dla policji, to to, że Nico znamia, że to wszystko dlatego, że to on Heidy zamordował. I na zakończenie dodaję, że zrobił to na zlecenie byłego partnera Heidy, również Nika, ale bez nazwiska w mediach. A nasz Nick Haze mówi to wszystko w otoczeniu łez spływających po jego policzkach, które produkuje w wyrazie ulgi, że skrywana przez niego tajemnica w końcu ujrzała światło dzienne.

Bo ten Nick Hayes na dzień dzisiejszy, 33-letni, nie należy do ludzi idących według zasad moralnych, ale ostatnimi laty starał się bardzo tak robić. Niestety w roku 2011 był już karany przez sąd i to nie za kradzieże czy rozboje, ale za pozbawienie życia swojego najlepszego przyjaciela Helena van de Weyera przy użyciu siekiery. Już wtedy, w tamtym momencie, miał na swoim sumieniu śmierć Heidi de Scheper. Nick jednak go o to wcale nie podejrzewał. Tak jak Nick nie podejrzewał, że pani de Scheper w ogóle już nie żyje. Za pozbawienie Helena życia Nick został skazany na 23 lata więzienia.

Czy na moment jego przesłuchania już był na wolności? Czy też może sprowadzono go tam z więzienia? Tego niestety nie wiem. Pozostaje w każdym razie zagadka, co było powodem ataku na kolegę i uderzenia go 11 razy ciężkim narzędziem ostrym. Przesłanki są jako takie, ale to może zostawimy sobie na inny podcast. W każdym razie, kiedy Nick popełnił tę zbrodnię, miał zaledwie 19 lat. Jego ofiara 18. A kiedy Nick zabił Heidi, ona miała 26, a on 18. Dzieci Heidi, nieświadome jeszcze tego, co Nick Hayes zezna na policji, przez cały czas stały po stronie swojego ojca. Kiedy na początku tego roku rzucano w niego oskarżeniami o bycie odpowiedzialnym za zniknięcie ich mamy, stawały w jego obronie, twierdziły, że tata nie mógłby nikomu zrobić krzywdę.

Później, jak już będzie w więzieniu, dzieci nadal będą trzymały jego stronę i go odwiedzały. Zanim proces się rozpocznie, a to się stanie za pewnie parę lat, wtedy też na pewno dowiemy się więcej szczegółów o tym, co tak naprawdę działo się w domu Heidi przez te wszystkie lata i jak w sumie wyglądała relacja dzieci z ich ojcem Nickiem. Po zeznaniach pana Hayesa potwierdza się też wersja z twardymi łóżówkami. Nick Hayes twierdzi, że ich obecność wpłynęła na podjęcie takiej, a nie innej decyzji. Nie jest podane, czy ktoś w trakcie popełniania przestępstwa był pod ich wpływem. On, Heidi czy partner dziewczyny?

Czy może po prostu chodziło o to, że Heidi rzeczywiście miała z nimi tak duży problem, że prośby partnera nie pomagały i wolał on ją usunąć z tego świata, zamiast bawić się w ratowaniu uzależnionej kobiety? W każdym razie w jakiś sposób były powiązane z usunięciem Heidi. Jeśli już mamy przyznanie, to policja bardzo by się teraz chciała dowiedzieć, gdzie znajduje się ciało kobiety. Nick Hayes współpracuje z nimi bezproblemowo. Wskazuje na to miejsce, gdzie pani powinna się według niego znajdować. Miejsce, w którym nie tylko on kopał dół, ale i także partner Heidi oraz jeden z ich kolegów, pan Michel D. Wskazane miejsce znajduje się na wysokości ulicy Puirstraat w samym Balen.

Możliwe jest przecież, że Nick Hayes wcale nie mówi prawdy i miejsce połuchówku Heidi znajduje się zupełnie gdzie indziej. A może ktoś gdzieś przeniósł ciało? Wszystko jest możliwe przez 14 lat, proszę Państwa. Partner Heidi nie przyznaje się do związku ze śmiercią kobiety. Ani do tego, że dał zlecenie jej zabicia, ani też do tego, że miałby być obecny w trakcie jej pochówku. Trzecim zatrzymanym był, oprócz dwóch panowników, Michel D., który, owszem, przyznaje się, że był przy kopaniu i zasypywaniu dołu, ale nic nigdy nie wiedział o planach pozbawienia kobiety życia. W kwietniu tego roku został on wypuszczony na wolność, bo nie stanowi zagrożenia dla społeczeństwa, ale nie oznacza to wcale na ten moment, że nie będzie musiał stanąć przed sądem.

Co się później wydarzy, to tylko prokuratura wie. Rozpoczęte pod koniec zeszłego roku poszukiwania Heidi Scheper bardzo szybko przyniosły pożądane rezultaty. Działa niestety nie znaleziono, jak na razie. Jest jednak przyznanie się do winy i wyjaśnienie wydarzeń sprzed czternastu lat. Sprawa Heidi przypomniała mediom sprawę innej kobiety, która również mieszkała w Balen i zaginęła dwa lata przed panią. A wspomina też o niej Nick w wywiadach z mediami. Wiąże się te sprawy ze sobą, ponieważ zaginiona 38-letnia pani Sirhi Durmalz miała, tak jak Heidi, parać się używaniem nielegalnych substancji. I tak jak ona, pewnego dnia po prostu wyszła z domu, który akurat znajdował się na ulicy Hamststrat w Baden, a który zamieszkiwała również ze swoim partnerem.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.