Dziewczyny na deski - Zofia Strzelecka
W tym odcinku zapraszam Was na słoneczną Fuerteventurę, gdzie rozmawiam z Zofią Strzelecką, motion designerką, fotografką i pasjonatką surfingu. Jak sport może zmienić życie? Jakie wyzwania stoją przed kobietami na desce? I dlaczego surfing to coś więcej niż tylko sport? Zosia opowiada o swojej pierwszej fali, trudach nauki, siniakach, ale też o niepowtarzalnej energii oceanu. Dowiecie się, jak przygotować się fizycznie do surfowania, jakie zasady panują na wodzie i jak lokalna społeczność patrzy na turystów w świecie surfingu. Dodatkowo, rozmowa zahacza o temat ochrony fok na polskim wybrzeżu i działalność Błękitnego Patrolu. To podcast pełen pasji, adrenaliny i miłości do morza – idealny dla każdego, kto marzy o złapaniu swojej pierwszej fali!
To jest taki rodzaj sportu, który się robi nie dla samego bycia na siłowni, trenowania, tylko właśnie do tej chwili i bardziej z pasji. To jest coś, co wciąga, bo jak się stanie pierwszy raz na desce, to myśli sobie, ło, ale to jest moment, ale to jest uczucie, bo to jest uczucie bardziej. Tak samo jest troszeczkę na deskorolce, ale nie aż tak. Czasami na rolkach ma się taki fajny flow. To jest ten rodzaj sportu, tak? Na deskorolce i na rolkach nie musisz czekać na fale. Po prostu zakładasz i suniesz. Tutaj ze swojego mikro doświadczenia w porównaniu do twojego, gdzie chylę czoła, to wiem, że to jest walka o to, żeby chociaż przez chwilę móc tego posmakować. Wracając do twojego Do Twojej fizyczności i tego, co dziewczyny powinny robić, aby dobrze i bezpiecznie czuć się na desce, bo to też jest ważne, aby to bezpieczeństwo było, bo różne sytuacje na wodzie mogą się zdarzyć.
Znam takich, którzy kochają po prostu życie na krawędzi, a później wielki siniak w okolicach nerek, Jest pamiątka z Fuertem przywiozem, zobaczcie, zobaczcie. O i siniaki z Fuertem to ja przywiozłam bardzo dużo. Chyba najbardziej spektakularny siniak to był, jak mi inna dziewczyna przejechała po tyłku. To był mój największy siniak w życiu, naprawdę. Jeszcze chyba mam gdzieś na zdjęciach. Także no niestety, jeżeli wyobrażamy sobie takie wakacje, że O, przyjedziemy pięknie opaleni i tak dalej, niestety na surfingu możemy oberwać i z tym się trzeba liczyć, ale też, jeżeli jesteśmy uważni, obserwujemy, bo to jest też bardzo istotne, czy ktoś nie jedzie, czy nie stoi na naszej drodze, czy my nie jesteśmy na czyjejś drodze, no to jesteśmy w stanie tego uniknąć. To którą drogą się wraca? Jak się wraca z powrotem na falę, żeby ją złapać, jak już spłynęliśmy? To znaczy, zależy od spotu, bo są tzw. beach breaki, to są spoty z piachem na dnie, gdzie po prostu, tak w Kołobrzegu mamy taki spot, tak, że fala idzie praktycznie całą szerokością plaży i bardzo trudno jest takie znaleźć miejsce do powrotu i przebijanie się jest dosyć trudne.
Hierarchia i zasady. I są hierarchia i zasady, także jak sobie wyobrażamy taki luz surferski, oczywiście on jest i on jest super. Ale nie do końca. Ale też pewnych rzeczy trzeba się trzymać, zwłaszcza jak już chcemy sami, nie? Bo dopóki jesteśmy ze szkołą, jesteśmy z instruktorem, jesteśmy bezpieczniejsi ani że... Słyszałem również, że będąc instruktorem w Polsce, niekoniecznie możesz tutaj na Fuercie prowadzić lekcje. No tak, tak, to też jest pewien rodzaj, no ochrony. Zabezpieczenia. Zabezpieczenia, no bo to jest takie miejsce, gdzie każdy by przyjeżdżał i uczył, surfował i tak dalej, a jednak, no pole jest ograniczone, tak? Tam trzeba kilka lat popracować tutaj jako instruktor, żeby móc dostać certyfikat. Tak, trzeba zdać egzamin, to bardziej mój partner by wiedział, bo on jest instruktorem, natomiast no chyba zdaje się, że też egzamin jest po hiszpańsku, co też nie jest takie łatwe.
Nie potrafię tego określić. Nie mówmy za bardzo o tym, bo za dużo ludzi tu przyjedzie i nie będzie już miejsca dla nas. Sprzęt, który nas otacza, bo podcast nagrywamy w miejscu, gdzie mieszkacie na Fuercie. Przywieźliście ze sobą z Kołobrzegu, czy wypożyczacie na miejscu? Tak, tak. Wcześniej wypożyczaliśmy, teraz przywozimy, bo tak jednak jest troszeczkę bardziej ekonomiczne. Poza tym mamy swoje deski, które znamy. W zeszłym roku wzięliśmy trochę hardboardu, w tym roku postawiliśmy też na softboard, bo jednak jest No tłum na spotach, także dla mnie to też nie jest żaden taki punkt ambicji, żeby pływać tutaj na hardboardzie i to jeszcze na krótszym, no bo jednak boję się o bezpieczeństwo i szybszym. W zupełności mi to wystarcza. Widzę, że dużo instruktorów też tu lata na softboardach i naprawdę wyczyniają niesamowite rzeczy, chociaż no wiadomo, dla progresu lepszy jest ten hardboard, bo inaczej można wejść w fale.
Krótsza, cieńsza deska widocznie na spotach, ona jest również szybsza. A propos miękkiej deski, to dwa dni temu, jak byłem z Bartkiem w wodzie, Bartek przytrzymywał mi deskę, fala nas popchnęła. Mówię, Bartek, ja się cieszę, że ty masz zęby cały czas, jako instruktor. Dzisiaj przychodzę do was, a Bartek ma rozbitą wargę. Tak, tak, ma rozbitą wargę. Ostatnio też byliśmy w Andaluzji, tam miał rozbitą brodę i tak wyszedł z wody, taki zakrwawiony, mówi, coś mnie tu boli. A ja mówię, kurczę, masz tu taką normalnie, no, szramę dosyć dużą, tak że musieliśmy tam pojechać do szpitala, dostał dwa szwy. Bo trzeba uważać z dechą, żeby się nie obić, nie odbić i tak dalej. Dlatego mówię, tak ważne jest... Te miękkie deski, te softboardy one są nawet przyjemne w dotyku, naprawdę. Tutaj nic złego się nie wydarzy. A te siniaki, które miałaś na pośladku, to po softzie czy po hardzie?
To jest właśnie to piękno tych endorfin wytwarzanych poprzez ten sport. A propos samych cen tutaj na Fuercie, to rzeczywiście wynajęcie deski z Z pianką, to pamiętam chyba decha 15 euro za dobę? Jakieś to są grosze, taniej niż rower. Tak, bo tu jest bardzo duża konkurencja, w związku z czym oni nie mogą... Rower 18 euro za dobę, więc... Tak, a za 25 euro mówił mi kolega, że można już sobie wziąć coś takie jak Surf Taxi, czyli nie dość, że wypożyczy deskę, to zawiozą cię jeszcze na sport. Czyli jak ktoś chce, to naprawdę może się odnaleźć. Wróćmy jeszcze na chwilę do Kołobrzegu, może nie o surfowaniu. Kiedy spotkałaś swoją pierwszą fokę i czy to było na brzegu czy na wodzie? Moją pierwszą fokę.
Generalnie jak przeprowadziłam się na wybrzeże, to zainteresowałam się bardzo błękitnym patrolem i ich działaniami, bo naprawdę robią świetną robotę i dzięki temu, że właśnie jakby zgłosiłam się tam, dostałam jakby taki okres próbny, dostaliśmy zgłoszenie... Spójrz, ktoś próbuje wasze majtki albo bieliznę wrzucić wam na balkon, bo spadła, ale to nieważne. Obserwujemy i widzimy, ktoś z basenu wrzuca właśnie wam na balkon wasze pranie. Są bardzo życzliwi ludzie. Tak, jesteśmy na Fuercie w końcu. A wy teraz oczami wyobraźni możecie zobaczyć to. Ja obserwowałem, jak ktoś trzy razy próbuje wrzucić tutaj część bielizny. Mam nadzieję, że to nasza, bo pod nami też jest jakieś mieszkanie, więc mam nadzieję, że... Wracamy do FOC. Wracamy do FOC. Dlaczego cię o to pytam i dlaczego zmieniamy temat?
Czyli jak taka foczka sobie wyjdzie na brzeg, wiadomo... To jest taki focasitter, tak? Babysitter. Trochę tak, tylko że tak, to są takie małe słodziaki, bo widzisz, taki maluszek wychodzi, często jeszcze z białym futerkiem, wygląda słodko i tak dalej, ale jak pierwszy raz spojrzałam pierwszej foce w oczy, to zobaczyłam, że to jest tak naprawdę mały lew. Że to jest drapieżnik groźny, jej się wydaje, mimo że ma niecały metr wielkości, że ona tutaj nas wszystkich pogryzie, że ona rządzi na tej plaży. No bo tak powinno być, na foka jest największym drapieżnikiem w Bałtyku. Natomiast plaże nadbałtyckie są, jakie są, w większości są już zajęte przez ludzi. Ludzie spacerują w zasadzie wszędzie. Tych obszarów, gdzie nie ma człowieka, jest tak mało, że
Ona wychodzi na brzeg, żeby odpocząć, wysuszyć futerko. Taki maluch potrafi machnąć tysiąc kilometrów, tak? Także to są niesamowite stworzenia, jeżeli chodzi o podróże w ogóle po Bałtyku. Oni się przemieszczają i potem są po prostu zmęczone. Nie wiedzą, zwłaszcza te młode osobniki, że jakby wybrzeże jest zajęte przez ludzi. Im się wydaje, że sobie wyjdą i to jest ich plaża. No i niestety potem pojawiają się ludzie, czasami też psy, które potrafią się wdać w bójkę z foką i to jest najgorszy scenariusz. Bo rozumiem, że foka pokona psa? Taka malutka nie, ale mogą się pogryźć dotkliwie nawzajem, bo ma równie duże zęby jak pies. Ale też ma inne bakterie, które tego psa mogą zniszczyć. Tak, to jest też bardzo niebezpieczne, zarówno ugryzienie foki dla zwierzęcia innego, jak i dla człowieka, no bo jednak foka ma na sobie bardzo dużo jakichś różnych bakterii itd.
To znaczy, to nie spodziewajmy się pokazów fok, że foka wyskoczy. Nie, i nie robi piruetów, cześć, jest jesienna atrakcja. Nie, nie, nie, to jest, to naprawdę trzeba być dosyć też dobrym obserwatorem, bo ona tak naprawdę wystawia często tylko nos. Albo Łepek. Czasami zapoluje, wtedy widzimy ruch w wodzie i tak dalej. Wtedy jest sensacja wkoło brzegu, ludzie stoją na palochronie, o co tam jest, co tam jest i tak dalej. Jeżeli ja jestem na swoim patrolu, bo też sprawdzamy, czy te foki się pojawiają, kiedy, rejestrujemy, spisujemy, o której godzinie, ile ich było i tak dalej. I ktoś tam zauważy, mówi co to jest, co to jest, no to ja wtedy podchodzę, rozmawiamy, mówię, że to jest foka szara i że to jest w zasadzie taki Magiczny moment, że mogli ją zobaczyć, bo nie jest to zbyt często, to nie jest tak, że to się zdarza, nie wiem, często i tak dalej, ale są momenty, że naprawdę można zaobserwować, tylko trzeba wiedzieć jak.
Znam takich i tutaj nie polecam oczywiście tej metody, którzy na przykład przez wiele lat chorowali na zatoki. I po tych zimnych kąpielach, gdzie już całą głowę zamaczali, udało im się te zatoki wyleczyć. Oczywiście nie jest to żadna sztuczka medyczna, nie róbcie tego sami w domu. To jest opowieść ludowa. Tak, na zatoki bardzo polecam surfowanie na Fuercie, bo tutaj ta fala ma taki moc. Tutaj fala ma taka moc, że jak cię nieźle tam skołuje pod to, jeżeli ta fala cię wciągnie dobrze... Sól fizjologiczna. Sól fizjologiczna przepływa przez twoje zatoki. Mało tego, mi kiedyś tak było wstyd, bo poszliśmy do restauracji, coś mi spadło na ziemię, ja się pochyliłam i po prostu jeszcze mi ta woda wypadła z nosa. Ona naprawdę do głębi nie wchodzi. Pod ciśnieniem jest wtłaczana, to prawda.
Tak, ja tu nawet na tym naszym miejscu, w którym mieszkamy, tam są, każdy ma taki mini balkonik i ja tu praktycznie No nie mówię, że na każdym, ale na co drugim widziałam osobę z laptopem. Workation. Po prostu, więc jeżeli ktoś może sobie na coś takiego pozwolić, to gorąco oczywiście polecam. I ja, może tak dużo nie surfuję, ale ja tutaj też cały czas coś robię i biegam, i ćwiczę, i jeżdżę rowerem. I znajomi ostatnio zapytali mnie, skąd ty masz tyle energii? Właśnie z tej wyspy. Nie wiem, budzę się i chcę to zrobić. W Warszawie, w Polsce o tej porze roku może niekoniecznie miałbym ochotę, a tutaj po prostu wstajesz i masz ochotę. Gdzieś ten wulkan ma być może na nas wpływ. Wygasły na szczęście. Też mi się tak wydaje, że to właśnie, że to te wulkany, no i trochę te fale, nie? No bo jednak ta energia, ten kamek, o którym mówiliśmy, że wpada od tego centrum.
To jest ta energia. Tak, to jest właśnie energia. Swell to jest właśnie energia. Swell surferski, o którym mówimy, taki, który tworzy nam fale, to jest właśnie energia. Energia fali, energia oceanu i to jest coś niesamowitego. Która bezpośrednio wpływa na każdą komórkę ludzkiego ciała i w ten sposób je masuje, odżywia i dlatego czujemy się lepiej. Czy warto w to wierzyć? Myślę, że tak, no bo skoro można iść na masaż dźwiękiem, gdzie przez specjalne fale dźwiękowe, chociażby masaż misami, prawda? Taka terapia. Nie wierzyłam w to, ale byłam raz i faktycznie działa. Działa. Można się uspokoić, więc no przecież my składamy się z tryliardów atomów, więc w jakiś sposób fala musi mieć wpływ na to, co się dzieje.
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Zofia Strzelecka opowiada o swoim pierwszym wyjazdzie na surfing na Fuerte i jak to zmieniło jej życie.
Zofia opisuje swoje doświadczenia z fizycznym treningiem przed rozpoczęciem kursu surfingowego.
Zofia wyjaśnia, jak ćwiczenia z jogi pomagają w surfowaniu, szczególnie w kontekście ćwiczeń na deskie.
Zofia i Piotr Galus rozmawiają o technikach i zasadach bezpieczeństwa w surfingu, w tym o hierarchii i zasady zachowania na miejscach lokalnych.
Zofia opowiada o swoim zwiądku z surfingiem i jak to wpływa na jej codzienne życie, w tym na relację z Bartkiem.
Zofia opisuje, jak sprzęt surfowy jest dostępny na Fuerte i jak to wpływa na jej doświadczenia.
Zofia opowiada o swojej pracy z Błękitnym Patrolem i opiekuńczych zadań nad fokami na polskim wybrzeżu.
Zofia Strzelecka opisuje zachowanie fok na polskim wybrzeżu i opowiada o swoim doświadczeniu z foką w Danii.
Strzelecka opowiada o doświadczeniach z surferstwem w zimnej wodzie, w tym o zimnym wodzie w Danii i efektywności morsowego zanurzania głowy.
Strzelecka omawia korzyści surfowania na Fuercie, w tym o czystości zatok, klimat i energię wyspy.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.