Mentionsy Mentionsy
Rap Story
Rap Story

Molesta - na czym polega ich EWENEMENT?

20.01.2026 ·1 godz 4 min · 6 rozdziałów

📲 Jeśli chcesz wesprzeć moją twórczość zostań patronem mojego podcastu! 🫡✅ https://www.patronite.pl/rapstory☕️ https://buycoffee.to/rapstoryW dzisiejszym odcinku biorę na warsztat absolutną legendę ‪@MOLESTAtv‬, która zdefiniowała brzmienie całej dekady i wychowała pokolenie. Jak to się stało, że czterech chłopaków z jednego podwórka na Ursynowie nagrało album, który wstrząsnął Polską? I dlaczego ten sam sukces, który dał im wszystko, ostatecznie zabrał im to, co najcenniejsze – przyjaźń? Opowiadam dziś historię Molesty Ewenement. To kronika wzlotu i powolnego zmierzchu, oparta na dziesiątkach archiwalnych wywiadów, recenzji i relacji. Zabieram Was w podróż od szarych blokowisk lat 90tych, przez nagrywanie kultowego albumu "Skandal," aż po szczyt sławy z mrocznym "Ewenementem." Sprawdzamy dlaczego fundament, jakim miała być Klima, nie przetrwał próby czasu. Prześwietlamy ich wielki powrót z płytą "Nigdy nie mów nigdy" i pożegnanie na "Molesta i kumple". To opowieść o buncie, trudnych doświadczeniach, pieniądzach i dziedzictwie, które Vienio, Włodi, Pelson i Wilku zostawili po sobie. Jeżeli chcecie poznać kulisy powstania "Wiedziałem, że tak będzie", zrozumieć fenomen "Miejskiego bagna" i dowiedzieć się, co naprawdę doprowadziło do rozpadu jednego z najważniejszych składów w Polsce, to ten odcinek jest dla was. Zapraszam.

0:00 · Wstęp i opowieść o Mystic Molesta 5

Zanim jednak wejdziemy w to głębie i rzucę Wam kilka ciekawostek na rozgrzewkę, żebyście wiedzieli, że dzisiaj będzie fajnie. Po pierwsze, ten kultowy skandal z 98 roku nagrany w 28 godzin. Tak, dobrze słyszycie, jak sam Włodi powiedział w wywiadzie z Kubą Wojewódzkim, płytę nagrali... Właśnie w takim czasie. 28 godzin na materiał, który 5 lat później dostanie złoto płytę, a jeszcze później przypinkę jednego z największych klasyków tego gatunku. To jest tak absurdalne, że aż piękne. Po drugie, Wienio, jeden z dwóch głównych bohaterów tej historii, zdawał kiedyś do szkoły muzycznej. I wiecie co? Nie przyjęli go. To ja wam zaśpiewam jeszcze tą piosenkę. 🎵🎵🎵

Sam przyznał w wywiadzie, że gdyby wiedział wcześniej, że będzie miał zespół, to by w ogóle nie poszedł do liceum, bo uważał te cztery lata za zmarnowane. Wyszło tak, że potem nagrał jedne z najważniejszych płyt w historii polskiego rapu. Życie lubi ironię. Po trzecie, moleściaki w pewnym momencie unikali mediów jak ognia. Włodii sam zresztą przyznał, unikamy mediów, telewizji, ja robię muzykę, a nie jestem aktorem. I to nie była poza. Odmówili udziału w blokersach Latkowskiego, kiedy reżyser przyszedł do nich z tekstem Zrobię z was gwiazdy osiedli. Włody odpowiedziało mu krótko Człowieku, spij dalej, zastanów się co ty mówisz. I tyle. Bezkompromisowość, level molesta. Dobra, zanim ruszymy dalej, muszę powiedzieć wam jeszcze jedną ważną rzecz. To nie jest odcinek, w którym będziemy się zagłębiać i omawiać wszystkie możliwe utwory molesty, bo o tym można by było napisać całą książkę.

Proszę, by zrozumieć molestę. Trzeba najpierw zrozumieć, skąd ci chłopacy się w ogóle wzięli. Ale zanim do meritum, to uprasza się zgarnięcie ulubionej kawy w wersji fizycznej. Nieregulowanie odbiorników i pozostanie na 19.90 FM. I zaczynamy rozdział pierwszy. No więc ursynów. Połowa lat dziewięćdziesiątych. I żeby zrozumieć, co za chwilę się wydarzy, musimy najpierw zobaczyć to miejsce oczami ludzi, którzy wtedy tam mieszkali. Wyobraźcie sobie betonową dżunglę. Bloki, które wyglądają identycznie, bo zostały zbudowane z tego samego projektu, powielone dziesiątki razy, jakoś w akopiu i w klej na osiedlu po prostu. Każdy, kto przeżywał swoją młodość w latach dziewięćdziesiątych czy wczesnych dwutysięcznych, dokładnie wie, o czym mówię. Włodii opisał to w wywiadzie z Kubą Wojewódzkim bez owijania w bawełny.

I właśnie w takim miejscu i w takim czasie spotyka się dwóch chłopaków z jednego podwórka. Piotr Więcławski, znany później jako Wienio i Paweł Włodkowski, czyli nie kto inny jak Włod. Obaj słuchają hip-hopu, obaj mają coś do powiedzenia, ale jeszcze nie zdają sobie sprawy z tego, że lada chwila zmienią polską muzykę. Rok 1994. Pierwsze rymy powstają u kolegi o ksywie Kaczy, czyli Marka Andrasika. Mam nadzieję, że nie przekręcam. Kaczy to jest ten człowiek molesty, o którym się mało Mało dzisiaj mówi, w sensie mało kto pamięta, a był tam od samego początku. Włodii opowiadał o tym w wywiadzie dla magazynu Klan. To wyszło samo z siebie, gdy po raz pierwszy zaczęliśmy robić kawałki Łukaczego w 1994 roku. Wtedy pomyśleliśmy, że można coś zdziałać szerzej. Ale zaraz, zaraz, nie było żadnego wielkiego planu?

Żadnej wizji, podboju sceny? W tym samym wywiadzie Włodii przyznał wprost. Na samym początku rymowaliśmy tylko dla zabawy, dla przyjemności, dla samego rymowania. Dopiero po jakimś czasie wymyślili nazwę Mystic Moesta. Rok dziewięćdziesiąty piąty. Dziewięćdziesiąty piąty rok, u DJ Walta się zaczynało. Nie było internetu, nie było przegrywarek. Generalnie były to czasy, gdy w niektórych szkołach nie można było chodzić w szerokich spodniach. Teraz nawet pan od WF chodzi w szerokich spodniach. W bluzie FUBU z bazarku, podrobionej. No ale chodzi. Ale tak to jest. Oficjalne narodziny formacji. I tu zatrzymajmy się na chwileczkę przy czym ważnym, bo zanim hip-hop, zanim były rymy i bity była klima. I nie mówię tutaj o pogodzie czy o klimatyzacji w klasycznym passerazzi.

7:39 · Początki Mystic Molesta i pierwsze utwory 3

Klima to była ich ekipa. Grupa przyjaciół z osiedla, z podwórka, z tych samych klatek schodowych. Włodii powiedział o tym coś, co jest kluczem do zrozumienia całej tej historii. Nawet gdyby nie było hip-hopu, to z pewnością byłaby klima i ci sami ludzie, którzy są wokół mnie. Rozumiecie? Najpierw było braterstwo, przyjaźń, więź, a rap stał się po prostu głosem tej więzi, narzędziem, żeby opowiedzieć o tym, co przeżywali razem i to jest piękne, ale zapamiętajcie tą informację, bo wróci do nas jeszcze później, kiedy będziemy mówić o rozpadzie. Bo jeśli przyjaźń była fundamentem, a ten fundament zaczął pękać, no... Dobra, spokojnie, nie uprzedzajmy faktów. A skąd w ogóle ci chłopacy? Jakie mieli zaplecze?

Po prostu skrócili nazwę. A Włodii dodał, nie ma co do tego żadnego powodu, podoba nam się nazwa Molesta i tak już zostanie. I tyle. Czasem legenda rodzi się z niczego szczególnego. Teraz przeskakujemy nieco w czasie. Rok 97, pierwszy oficjalny ślad molesty na płycie. Kompilacja Smack Beat Records. Istotnym elementem wydaje mi się było powstanie płyty Smack Beat Records, bo na tej płycie pojawiło się wiele artystów, którzy potem zaistnieli na szerszą skalę i myślę tu właśnie o O Wieniu, o Włodku, o Morwie, co td. Był kawałek Osiedlowe Akcje, który właściwie wszystkim się dobrze kojarzył, bo każdy miał podwórko, miał jakąś ekipę i mógł to dopasować w pewnym stopniu do siebie. Osiedlowe Akcje, to chcesz o nich by wiedzieć, trzeba być z nami, robić to, żeby wiedzieć. Dzień za dniem, odkrywam na osiedlu nowe miejsca, nowe akcje.

Kolejny krok, wydaje mi się, istotny dla tej kultury w Polsce, to było wydanie pierwszej płyty Molesty. Takim największym wyrażeniem to było ukazanie się pierwszych płyt, czyli właśnie Molesta. To jest, moi drodzy, data, którą każdy fan polskiego hip-hopu powinien mieć wytatuowaną w sercu, bo tego dnia ukazała się płyta, która, nie przesadzając, podzieliła historię rapu, polskiego rapu, na przed i po. Dla mnie, największy wpływ na mnie wywarła płyta moich serdecznych kluczów, molesta, skandal. Za produkcję odpowiedział niejaki Sebastian Imbierowicz, znany szerzej jako Volt. Człowiek, którego Włodii w wywiadzie na Klanu nazwał wprost najlepszym producentem w Warszawie. I dodał Potrafimy się z nim zawsze dogadać, zna się na tym co robi, a efekty można usłyszeć na naszej płycie.

11:34 · Skandal i wpływ na hip-hop w Polsce 11

więc popularność mierzyło się nieco inaczej. Ale nie chodzi tutaj o pozycję. Chodzi o to, co ten utwór znaczył dla ludzi, którzy go słuchali. W wywiadzie dla magazynu Klan z 98 roku Włody i Wienio opowiedzieli, skąd się wzięły poszczególne zwrotki i to jest fascynujące, bo pokazuje, że te teksty to nie była żadna kreacja, to było ich życie zapisane jeden do jednego. Włodyj opowiedział o pierwszej zwrotce. Opisujemy w nim cztery zdarzenia, które nas zaintrygowały. Pierwsze opowiada o tym, jak pewnego letniego dnia siedzieliśmy z naszą ekipą i słuchaliśmy spokojnie muzyki puszczanej z adapterów. Wtedy nie wiadomo skąd pojawiły się psy i każdego z nas zwinęli na rozpoznanie.

Dosłownie. Andrzej Cała napisał wprost. Moresty ludzie się bali. Słownictwo tej grupy, styl, podejście do życia salonów towarzyskich ogromnie kontrastowało z tym, do czego przyzwyczaiła nas telewizja i kolorowa prasa. Ba! Ich się bała nawet część środowiska hip-hopowego. Wojewódzki w swoim wywiadzie w 1998 roku zaczął od pytania właśnie o ten strach. Mówił o plotkach, że za niewłaściwe pytanie można dostać w twarz, że za krytykę też można oberwać. Mówił wprost. Macie opinię zespołu twardego, bezkompromisowego i trudnego w kontakcie. Na co Wieniu odpowiedział. Jak ktoś się boi, to nigdy nie zrobi z nami wywiadu, a jak ktoś się o nas nie boi, to zrobi. Proste. Wystarczy zrobić tylko pierwszy gest. Wojewódzki drążył dalej. Pytał o czarną listę dziennikarzy. Włodii przyznał, że żadnego jeszcze nie pobili, ale paru mają na czarnej liście.

To jest wspólnota. To jest prawdziwa więź z publicznością. Skandal. To jednak nie tylko wiedziałem, że tak będzie. To cały album pełen utworów, które stały się klasykami. Armagedon na przykład dotarł na 13. miejsce listy przebojów. Się żyje stało się hymnem skandowanym na koncertach przez całą salę. O, lewą górę się żyje! Klima była manifestem braterstwa, kserobą i atakiem na naśladowców, bo już wtedy pojawili się ludzie, którzy chcieli kopiować ich styl. Generalnie ta płyta to był jeden wielki sentyment polskich osiedli i gdybym miał więcej czasu, to mógłbym o niej opowiadać pewnie godzinami. Może to powód do zrobienia drugiej części? Kto wie. Albo co byłoby jeszcze lepsze do pogadania z Włodim lub Wienio na żywo. Zaproszenie, jak już wiecie, stoi.

Takiej prozaicznej rzeczy im brakowało. I po czwarte, Kaczy, ten trzeci członek oryginalnego składu, odszedł zaraz po skandalu. Dlaczego? W sumie to nigdy dokładnie tego nie wyjaśniono, no chyba, że wyjaśniono, no jak ktoś wie, to piszcie w komentarzu, przypnę, wszyscy będziemy mądrzejsi. Na potrzeby opowieści ustalmy, że po prostu zniknął z historii, a Molesta poszła dalej jako duet. duet, który za chwilę nagraje płytę jeszcze mroczniejszą, jeszcze bardziej bezkompromisową. Jeszcze jedno, skoro skład się zmienił, to i nazwa musiała ewoluować. W wywiadzie z Wojewódzkim Włodii zapowiedział to wprost. Jako, że skład się trochę zmienił, wydamy ją pod szyldem Molesta Teraz Evenement. ją, w sensie, że nową płytę, że Evenement. I tak właśnie się stało. Od tej pory to już nie była po prostu Mystic Molesta, nie była po prostu Molesta, to była Molesta Evenement.

Powiedział dosłownie To w jaki sposób Volt w ogóle wpadł na pomysł wykorzystania tego sampla to dla mnie przejaw geniuszu. Porównałbym do tego, co DJ Premier zrobił na Live & Proof. Nikt inny by na to nie wpadł. Szczerze, w sumie dla mnie te dwa bity nawet nie brzmią jakoś bardzo podobnie, ale porównajcie sobie sami i wyciągnijcie własne wnioski. No dobrze. Ale teraz muszę wam powiedzieć o czymś, co w tamtym momencie było ledwo widoczne, ale za kilka lat eksploduje z pełną mocą. O różnicach między Wieniem a Włodim. Bo ci dwaj, choć grali w jednym zespole, tworzyli razem od lat, byli zupełnie różnymi ludźmi. I te różnice zaczęły się powoli krystalizować właśnie w tym okresie. Włodim był strażnikiem zasad, powiedzmy, że hip-hopowym purystą.

Jakby wzruszali ramionami i mówili, no dobra, zrobiliśmy kolejną płytę i jest jaka jest. Take it or leave it. To nie jest tytuł pełen ambicji. No nie czarujmy się, to brzmi jak tytuł zmęczonych ludzi. Ale zanim przejdziemy do samego albumu, muszę wam opowiedzieć o jednej ważnej zmianie w składzie. Bo ta płyta to oficjalny debiut rozszerzonego kwartetu. Wienio, Włodii, a do tego Pele i Wilku. Chłopaki, którzy gościli na poprzednich płytach, teraz stali się pełnoprawnymi członkami zespołu. W wywiadzie dla magazynu Clans 2001 wyjaśnili skąd ta decyzja. Skład raczej się nie rozszerzył, współpracujemy razem od pierwszej płyty. Pele z Wilkiem mieli funky joint skład i pomyśleliśmy sobie, że po co cały czas robić featuringi, po co dwie grupy, jak możemy robić cały czas wszystko razem. Mamy podobne teksty, podobne przemyślenia i zrobiliśmy z tego jeden zespół.

I wtedy padło zdanie, które z perspektywy czasu brzmi jak czarny humor. Ten skład zostanie już na długo. Spoiler alert, nie zostanie. Ale o tym za chwilę. Ta płyta była też pierwszą bez Volta za konsoletą. Tego samego Volta, którego Włodii nazywał wcześniej najlepszym producentem w Warszawie. Co się stało? W wywiadzie tłumaczyli to prosto. Zawsze dążyliśmy do tego, by być samodzielni, samowystarczalni, sami dla siebie. I dodali potem... Na tej płycie usłyszysz nasze brzmienie, tak jak sobie wymyśliliśmy. Tak, ta płyta brzmi. A co z relacjami z Voltem? Nie widzimy się z nim, bo już nie robimy muzyki u niego. Zmiana stosunków między nami wynika tylko z tego. Nie ma między nami jakichś innych rzeczy. Brzmi gładko, ale między wierszami czuć, że coś się skończyło.

i że są ludzie, dla których coś znaczysz i że ci pomogą. A Włodii? Włodii zamyka całość słowami. To jest przewrotne, bo zamiast obiecywać lepsze jutro, mówi doceniaj to, co masz dzisiaj. Czy ten utwór jest naiwny? Może trochę. Czy jest potrzebny? Absolutnie tak, bo po dwóch płytach pełnych, kuźwa, ciemności, odrobina światła była jak oddech dla słuchaczy, którzy identyfikowali się z poprzednimi tekstami. Bo nigdy nie będziemy psali rym o rymach, tylko wszystko z przekazem musi być, nie? Mamy nową, nową, nowa płyta właśnie stawiamy na przekaz, nie? Jest jeszcze jedna rzecz, która wyróżnia tę płytę. To jest jedyny album molesty bez gości. Żadnych featuringów, żadnych zaproszonych raperów. Dlaczego?

Na pewno najlepsza jest pod względem dopracowania, dźwięku i aranżacji, bo czuwaliśmy nad nią od początku do końca. Włodiu uzupełnił filozoficznie. Każda płyta ma swój czas. Pierwsza płyta była nagrana na okres 97-98 i wtedy była dobra. Ewenement nagraliśmy na okres taki a taki, a taką płytę na obecny czas. Każda z tych płyt ma odniesienie do różnych czasów i mi się wydaje, że każda jest tak samo dobra. Każda płyta ma swój czas. To brzmi jak cytat z Perfektu. O ile to ciekawe odniesienie, to kontynuacja tego tekstu okazała się prorocza, bo molesta powoli przestawała trzymać się kupy. Choć jeszcze wtedy nikt tego nie wiedział.

Album wylądował na 12. miejscu Olis, a w 2001 roku dostał nominację do Fryderyka, ale statuetkę zgarnęła wtedy Paktofonika za kinematografię. Trudno się dziwić, bo ta płyta to był fenomen, który przebił wszystko inne w tamtym roku. Teraz może... Opowiedzmy sobie o finansowej rzeczywistości, bo to jest coś, co definiowało Morestę przez chyba całą ich karierę. Mimo trzech płyt, mimo nominacji do nagród, mimo rozpoznawalności i tego przeogromnego szacunku, chłopaki ciągle byli spółkani. Włodii powiedział wprost w wywiadzie Na hip-hopie w Polsce się nie zarabia i wie to każdy, kto robi hip-hop. To nie jest muzyka komercyjna. Ciągle jest ta sama kombinacja z życie z dnia na dzień. I rzucił zdanie, które pokazuje, jak wygląda ich codzienność. Dzisiaj nie mam na chińskie, jutro może będę miał na jointy.

Trzecia płyta na koncie, a facet nie ma kasy na chińszczyznę. To jest polska rzeczywistość hip-hopu lat 90. i 2000. A mimo to jesteśmy tacy sami, jak kiedyś przygolaszeni małolaci z ulicy. Włodii w innym wywiadzie dodał, że mieszka w tym samym bloku od 25 lat. Żadnej willi z basenem na przedmieściach, żadnych luksusów, ten sam beton, z którego wyszli. A pamiętacie, jak o tym wcześniej Wienio mówił, że to nie na płycie się zarabia, a na koncertach? Na tym polu również były problemy. Nie grali w Krakowie, w Łodzi i w Poznaniu. Dlaczego? W Łodzi wyjaśniam to szczerze. Wynika to z jakichś głupich wieśniackich jazd. Trochę sami się do tego przyczyniliśmy. kibicostwo, lokalne konflikty, stare porachunki, wszystko to zamykało im drzwi do niektórych miast, a nawet jak grali koncerty, to nie było łatwo.

39:55 · Powrót Molesty i zmieniona energia 6

W tym samym czasie Włodii przeszedł przez coś znacznie głębszego niż zmiana muzycznego kierunku. Przyjął islam. Tygodnik Polityka napisał o tym artykuł, ale sam zainteresowany nie chciał rozwijać tego tematu publicznie w wywiadzie dla klanu. Powiedział krótko. Dla mnie wiara to jest bardzo osobista rzecz. Ten wywiad w polityce to był pierwszy i ostatni raz, kiedy publicznie wypowiadałem się dosyć szeroko. Jego solowy debiut nosił tytuł Jak Nowonarodzony. I to nie była przypadkowa nazwa, to był symbol nowego etapu w życiu nowego człowieka. W 2005 wydał drugą solówkę W. Oba albumy były bliższe klasycznemu hip-hopowi niż eksperymentom Vienio i Pele. A Wilku? Wilku skupił się na Hemp Group, projekcie z Bilonem, który znał jeszcze z czasów gościnnych występów na płytach Molesty. Debiut Klucz wyszedł w 2004 i szybko zyskał status kultowego.

Na pierwszej płycie mówiliśmy, ziomki są przy nas. Tylko ziomki, ziomki, ziomki. Ale na niektórych ziomkach się sparzasz. To było coś nowego. Ta idealistyczna wizja klimy z 98 roku, że przyjaźń jest w wszystkim, zaczęła pękać przy zderzeniu z rzeczywistością. Nie wszyscy ziomkowie okazali się prawdziwi, ale mimo projektów solowych, mimo że każdy szedł własną drogą... Molesta na papierze jako zespół wciąż istniała. Przynajmniej na scenie, bo chłopaki dalej grali koncerty jeżdżąc po całej Polsce w pełnym składzie. Co więcej, wyjechali nawet za ocean. Włodio opowiadał o tym wyjeździe z entuzjazmem. I dodał do tego moment, który mówił wszystko o ich reakcji. Jak wjechaliśmy do Nowego Jorku, to japy rozdziawiliśmy i godzinę jeździliśmy po mieście w szoku.

Uważam, że nie jesteśmy bardzo w plecy w rozwoju, w wiadomościach muzycznych, w dostępie, czy nawet w prezentacji tego, co umiemy. Polska scena może i była mała, ale nie była aż tak zacofana, jak widać, jak im się wydawało. Przez te lata ciszy w wywiadach regularnie padało pytanie, czy Molesta wróci? Odpowiedzi były ostrożne, ale optymistyczne. Pele powiedział, Molesta to na pewno nie jest temat zamknięty i właśnie teraz ten temat zaczyna się mocno otwierać. Awinie dodał, każdy z nas próbował się wyżyć w swoim kierunku i przyjdzie czas na powrót do domku. Back to the roots. Ale jednocześnie Włodii postawił sprawę jasno. W wywiadzie dla Klanu w 2003 roku określił warunki, pod jakimi taki powrót miałby w ogóle sens.

To jest ta sama gorzka prawda o zarobkach, ale ubrana już nie w gniew, ale w akceptację. I kończy obrazem, wznosi toast i patrzy na ludzi, którzy są zawieszeni, bo nic już tego nie zmieni. Włodii z kolei daje nam wgląd w codzienność rapera po latach w grze. Opowiada o wchodzeniu do klubów pełnych dymu, o zamienianiu wersów na banknoty, o akustykach, którzy wolą heavy metal od hip-hopu. To jest zmęczenie człowieka, który robi to sam od dekady, ale robi to dalej, bo to jest jego świat. A Wienio? On patrzy na całe zjawisko szerzej z perspektywy popatrz na mury i ściany budynków, popatrz siły rapu największy pokaz. Widzi dziedzictwo, które po sobie zostawili i kwituje to prostą, niezachwianą pewnością siebie.

Zmienili grę na zawsze i są po prostu tego świadomi. To jest piękne, ale i smutne pożegnanie z rolą rewolucjonistów. I to było właściwie ostatnie słowo molesty jako zespołu nagrywającego studyjne albumy. Wyszły jeszcze albumy koncertowe Live in Fonobar w 2009 i Live in Warsaw 2012. Dokumentacja tego, co zostało. Pelson i Włodi połączyli siły z Eldo i stworzyli Parias. Debiut w 2011. Wienio poszedł solo, wydając Ethos 2010 i kolejne projekty. W 2015 pojawił się też singiel Teraz, zapowiedź nowej płyty Molesty. Fani się nakręcili, może jednak wrócą, może jeszcze raz się zbiorą, a guzik. W 2016 Wienio ogłosił to, co wszyscy podejrzewali zespół się. rozpadł, prace nad płytą zostają przerwane. Koniec. Pamiętacie, co Weniu mówił w 2003?

Oczywiście główni bohaterowie to Wienio i Włodii. Chodząc sobie po Warszawie pokazują ławki, przystanki, na których przesiadywali piwnice, w których nagrywali... Volt opowiada o produkcji. Są też goście z zewnątrz. SOKU, PZ, MES, TEDE, dziennikarka Bogna Świątkowska nazywana przez wielu ludzi, zresztą słusznie, matką polskiego hip-hopu. Daje kontekst społeczny. Jest nawet Tomasz Kopeć, dyrektor artystyczny Pomatonu, który podpisywał z Molestą kontrakt. No i są też założyciele Smug Beat Records, ale wiecie kogo nie ma? Persona. Pojawia się tylko na archiwalnych nagraniach. wyrokuje, dlaczego tak jest, ale fakt, że jeden z czterech członków klasycznego składu nie chciał lub nie mógł być częścią tego dokumentu, mówi samo za siebie.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.