Mentionsy Mentionsy
Rap Story
Rap Story

Molesta - na czym polega ich EWENEMENT?

20.01.2026 ·1 godz 4 min · 6 rozdziałów

📲 Jeśli chcesz wesprzeć moją twórczość zostań patronem mojego podcastu! 🫡✅ https://www.patronite.pl/rapstory☕️ https://buycoffee.to/rapstoryW dzisiejszym odcinku biorę na warsztat absolutną legendę ‪@MOLESTAtv‬, która zdefiniowała brzmienie całej dekady i wychowała pokolenie. Jak to się stało, że czterech chłopaków z jednego podwórka na Ursynowie nagrało album, który wstrząsnął Polską? I dlaczego ten sam sukces, który dał im wszystko, ostatecznie zabrał im to, co najcenniejsze – przyjaźń? Opowiadam dziś historię Molesty Ewenement. To kronika wzlotu i powolnego zmierzchu, oparta na dziesiątkach archiwalnych wywiadów, recenzji i relacji. Zabieram Was w podróż od szarych blokowisk lat 90tych, przez nagrywanie kultowego albumu "Skandal," aż po szczyt sławy z mrocznym "Ewenementem." Sprawdzamy dlaczego fundament, jakim miała być Klima, nie przetrwał próby czasu. Prześwietlamy ich wielki powrót z płytą "Nigdy nie mów nigdy" i pożegnanie na "Molesta i kumple". To opowieść o buncie, trudnych doświadczeniach, pieniądzach i dziedzictwie, które Vienio, Włodi, Pelson i Wilku zostawili po sobie. Jeżeli chcecie poznać kulisy powstania "Wiedziałem, że tak będzie", zrozumieć fenomen "Miejskiego bagna" i dowiedzieć się, co naprawdę doprowadziło do rozpadu jednego z najważniejszych składów w Polsce, to ten odcinek jest dla was. Zapraszam.

0:00 · Wstęp i opowieść o Mystic Molesta 6

W tej chwili będziecie mieli właśnie okazję zobaczyć i usłyszeć prawdziwy hip-hop Mystic Molesta. Proszę bardzo. Pieniądze straci. I person. Zagram do Państwa teraz piosenkę pod tytułem My jesteśmy, my nie jesteśmy, bo kendrolobcami pijemy tanie wino, pijemy je gitrami. Ten koleżka miał przez chwilę problem ze sprzętem i nie naprawił tego śrubokrętem. Masz do czynienia teraz z ewenementem. A jak sądzicie, czy da się nagrać płytę, która zmieni całą Polskę w zaledwie 28 godzin? W sensie nagrać w 28 godzin? Czy można stworzyć legendę z betonowego blokowiska, a potem patrzeć, jak ta legenda powolutku się rozpada? I to nie przez wrogów, nie przez biznes, nie przez pieniądze, ale przez w sumie samych siebie.

Sam przyznał w wywiadzie, że gdyby wiedział wcześniej, że będzie miał zespół, to by w ogóle nie poszedł do liceum, bo uważał te cztery lata za zmarnowane. Wyszło tak, że potem nagrał jedne z najważniejszych płyt w historii polskiego rapu. Życie lubi ironię. Po trzecie, moleściaki w pewnym momencie unikali mediów jak ognia. Włodii sam zresztą przyznał, unikamy mediów, telewizji, ja robię muzykę, a nie jestem aktorem. I to nie była poza. Odmówili udziału w blokersach Latkowskiego, kiedy reżyser przyszedł do nich z tekstem Zrobię z was gwiazdy osiedli. Włody odpowiedziało mu krótko Człowieku, spij dalej, zastanów się co ty mówisz. I tyle. Bezkompromisowość, level molesta. Dobra, zanim ruszymy dalej, muszę powiedzieć wam jeszcze jedną ważną rzecz. To nie jest odcinek, w którym będziemy się zagłębiać i omawiać wszystkie możliwe utwory molesty, bo o tym można by było napisać całą książkę.

a w zasadzie ja mam tylko na to jeden odcinek, znaczy na razie jeden, więc skupmy się na kilku numerach, które w sumie ja po prostu lubię personalnie i które uważam za kluczowe dla tej opowieści, ale to nie znaczy, że te niewymienione są gorsze czy mniej ważne, po prostu trzeba było gdzieś postawić kropkę, tak? Poza tym jest to odcinek o Molesie jako zespole, a nie o solowych karierach poszczególnych członków, więc proszę też nie czepiać się, że nie poruszę każdego możliwego wątku. bo wątków jest tyle, że starczyłoby na całą serię. I jeszcze jedno. Jeżeli jakimś, kuźwa, kosmicznym cudem ktoś z chłopaków zmolesty tego słucha, to rzucam przez chłopiową rękawicę, a właściwie raczej mikrofon, znaczy nie będę nim rzucał, wiecie o co chodzi, z zaproszeniem do rozmowy. Pogadajmy o tekstach, o wpływie na ludzi, o muzyce, o tym, co było wtedy i jest teraz, o ławkach, trzepakach i wszystkim, co możliwe.

Drzwi otwarte. I jeszcze jedna rzecz, o którą niektórzy lubią być pijane w komentarzach, czyli żebrolajki, wiecie jak jest. Bez tego ani rusz. Więc nie bądź fajka, zostaw lajka. Znaczy, jak już mowa o lajku, to jest taka nowa funkcja na YouTubie i nazywa się Podbij. Także podbijajcie ten film, żeby historia molesty poniosła się jak najdolniej. Subskrybujcie, dawajcie w komentarzach propozycje również na kolejne odcinki. A jeśli ktoś z Was chce być widzem typu pro, to można wspierać kanał na Patronite. Każda kwota się liczy i pozwala mi robić takie rzeczy jak ten na to odcinek. No i dobra. Dość tego gadania, czas cofnąć się do połowy lat 90. Do Ursynowa, do betonowych bloków, które... Wyglądały wszystkie tak samo. Do miejsca, które jeden z naszych bohaterów opisał jako regetację smutnych ludzi błąkających się w kółko jak na dziedzinie więzienia.

Proszę, by zrozumieć molestę. Trzeba najpierw zrozumieć, skąd ci chłopacy się w ogóle wzięli. Ale zanim do meritum, to uprasza się zgarnięcie ulubionej kawy w wersji fizycznej. Nieregulowanie odbiorników i pozostanie na 19.90 FM. I zaczynamy rozdział pierwszy. No więc ursynów. Połowa lat dziewięćdziesiątych. I żeby zrozumieć, co za chwilę się wydarzy, musimy najpierw zobaczyć to miejsce oczami ludzi, którzy wtedy tam mieszkali. Wyobraźcie sobie betonową dżunglę. Bloki, które wyglądają identycznie, bo zostały zbudowane z tego samego projektu, powielone dziesiątki razy, jakoś w akopiu i w klej na osiedlu po prostu. Każdy, kto przeżywał swoją młodość w latach dziewięćdziesiątych czy wczesnych dwutysięcznych, dokładnie wie, o czym mówię. Włodii opisał to w wywiadzie z Kubą Wojewódzkim bez owijania w bawełny.

I właśnie w takim miejscu i w takim czasie spotyka się dwóch chłopaków z jednego podwórka. Piotr Więcławski, znany później jako Wienio i Paweł Włodkowski, czyli nie kto inny jak Włod. Obaj słuchają hip-hopu, obaj mają coś do powiedzenia, ale jeszcze nie zdają sobie sprawy z tego, że lada chwila zmienią polską muzykę. Rok 1994. Pierwsze rymy powstają u kolegi o ksywie Kaczy, czyli Marka Andrasika. Mam nadzieję, że nie przekręcam. Kaczy to jest ten człowiek molesty, o którym się mało Mało dzisiaj mówi, w sensie mało kto pamięta, a był tam od samego początku. Włodii opowiadał o tym w wywiadzie dla magazynu Klan. To wyszło samo z siebie, gdy po raz pierwszy zaczęliśmy robić kawałki Łukaczego w 1994 roku. Wtedy pomyśleliśmy, że można coś zdziałać szerzej. Ale zaraz, zaraz, nie było żadnego wielkiego planu?

7:39 · Początki Mystic Molesta i pierwsze utwory 3

No więc uwaga, żadne. W wywiadzie z Wojewódzkim padło pytanie o pochodzenie i odpowiedzi były w sumie proste. Mama Włodiego całe życie pracowała jako sprzedawczyni w sklepie, a mama Wienia była nauczycielką. To nie byli synowie biznesmenów czy artystów. Chyba dużo się nie pomylę, jeżeli rzucę stwierdzeniem, że była to po prostu polska klasa robotnicza. Prawdziwa, niewykreowana na potrzeby wizerunku. Czyli innymi słowy trzepak mieliwek. Ale dobra, teraz ciekawostka, na którą pewnie czekacie. Skąd się wzięła nazwa Molesta? Bo Mystic Molesta brzmi tajemniczo, jakby za tym stała jakaś głęboka historia albo filozofia. No więc nie, nie stoi. Kiedy w wywiadzie dla klanu zapytano ich o zmianę nazwy z Mystic Molesta na po prostu Molesta, Winnie się roześmiał i powiedział, że to normalny skrót.

Po prostu skrócili nazwę. A Włodii dodał, nie ma co do tego żadnego powodu, podoba nam się nazwa Molesta i tak już zostanie. I tyle. Czasem legenda rodzi się z niczego szczególnego. Teraz przeskakujemy nieco w czasie. Rok 97, pierwszy oficjalny ślad molesty na płycie. Kompilacja Smack Beat Records. Istotnym elementem wydaje mi się było powstanie płyty Smack Beat Records, bo na tej płycie pojawiło się wiele artystów, którzy potem zaistnieli na szerszą skalę i myślę tu właśnie o O Wieniu, o Włodku, o Morwie, co td. Był kawałek Osiedlowe Akcje, który właściwie wszystkim się dobrze kojarzył, bo każdy miał podwórko, miał jakąś ekipę i mógł to dopasować w pewnym stopniu do siebie. Osiedlowe Akcje, to chcesz o nich by wiedzieć, trzeba być z nami, robić to, żeby wiedzieć. Dzień za dniem, odkrywam na osiedlu nowe miejsca, nowe akcje.

Kolejny krok, wydaje mi się, istotny dla tej kultury w Polsce, to było wydanie pierwszej płyty Molesty. Takim największym wyrażeniem to było ukazanie się pierwszych płyt, czyli właśnie Molesta. To jest, moi drodzy, data, którą każdy fan polskiego hip-hopu powinien mieć wytatuowaną w sercu, bo tego dnia ukazała się płyta, która, nie przesadzając, podzieliła historię rapu, polskiego rapu, na przed i po. Dla mnie, największy wpływ na mnie wywarła płyta moich serdecznych kluczów, molesta, skandal. Za produkcję odpowiedział niejaki Sebastian Imbierowicz, znany szerzej jako Volt. Człowiek, którego Włodii w wywiadzie na Klanu nazwał wprost najlepszym producentem w Warszawie. I dodał Potrafimy się z nim zawsze dogadać, zna się na tym co robi, a efekty można usłyszeć na naszej płycie.

11:34 · Skandal i wpływ na hip-hop w Polsce 12

Nawijaną nie z klamką za paskiem, ale ze sztywno trzymaną gardą. A Andrzej Cała poszedł jeszcze dalej i stwierdził, że molesta zmieniła nie tylko hip-hopową scenę, lecz całą popkulturę w polskim wydaniu. I to nie jest przesada. Słowa, które ta ekipa wprowadziła do języka, czyli sztuki, melansz, kseroboj, gołda, akcje, niektórzy używają do dzisiaj. Często sobie nawet nie wiedzą, skąd te słowa pochodzą. Ale dobra, przejdźmy do konkretów, do utworu, który stał się hymnem całego pokolenia i to nie jednego. Wiedziałem, że tak będzie. Ten kawałek dotarł na 29. miejsce szczecińskiej listy przebojów Polskiego Radia. Teraz pewnie się drapiecie po głowie, dlaczego Bokiego Grzyba w ogóle mówi o tym, ale wiecie, chodzi o to, że to była taka kultowa audycja grana od 91. roku, prezentująca najważniejsze utwory, no bo wiecie, wtedy nie było wyświetleń, liczników na streamach, TikToka,

Z jazzu prosto na betonowe blokowiska Ursynowa i to jakoś zadziałało. Recenzując ten kawałek, nie będę się bawił w oceny. Powiem tak, wiedziałem, że tak będzie, to dźwiękowy odpowiednik zdjęcia zrobionego starym radzieckim Zenitem. Obraz ziarnisty, nie ostry, a kolory wyblakłe, ale uchwycił duszę tego momentu. Uchwycił to poczucie rezygnacji, ten fatalizm wpisany w DNA blokowisk, gdzie cokolwiek byś nie próbował zrobić i tak na końcu dostaniesz w ryj. albo od policjanta, albo od losu. I to właśnie ta szczerość sprawiła, że ten numer stał się hymnem. Teraz muszę wam powiedzieć o czymś, co definiowało Moresty w tamtym czasie. O ich wizylunku. Bo ci chłopacy w pewien sposób budzili strach.

Dosłownie. Andrzej Cała napisał wprost. Moresty ludzie się bali. Słownictwo tej grupy, styl, podejście do życia salonów towarzyskich ogromnie kontrastowało z tym, do czego przyzwyczaiła nas telewizja i kolorowa prasa. Ba! Ich się bała nawet część środowiska hip-hopowego. Wojewódzki w swoim wywiadzie w 1998 roku zaczął od pytania właśnie o ten strach. Mówił o plotkach, że za niewłaściwe pytanie można dostać w twarz, że za krytykę też można oberwać. Mówił wprost. Macie opinię zespołu twardego, bezkompromisowego i trudnego w kontakcie. Na co Wieniu odpowiedział. Jak ktoś się boi, to nigdy nie zrobi z nami wywiadu, a jak ktoś się o nas nie boi, to zrobi. Proste. Wystarczy zrobić tylko pierwszy gest. Wojewódzki drążył dalej. Pytał o czarną listę dziennikarzy. Włodii przyznał, że żadnego jeszcze nie pobili, ale paru mają na czarnej liście.

I dodał coś, co definiuje ich podejście. Jeśli ktoś krytykuje to, co robię, to okej. Dla nas to dobra reklama. Jeśli jednak ktoś obraża mnie, nie szanuje moich świętości, to już inna rozmowa. Ale, i to jest ważne, ten groźny wizerunek to była tylko jedna strona medalu, bo na koncertach ci straszni faceci potrafili być ciepli i bliscy fanom. Z relacji koncertu we Wrocławiu w 2000 roku opublikowanej w magazynie Klan autor napisał Molesta pokazała, że wrażenie jakie może wywoływać ich bezkompromisowy przekaz jest jak najbardziej mylne. To zespół, który wie jak należy zagrać hip-hopowy koncert, jak zdobyć sympatię ludzi zebranych pod sceną. I dalej opisał piękną scenę. Kiedy jeden z raperów w gorącej atmosferze zapomniał swoją zwrotkę, wszyscy na sali zgodnie zarymowali ją za niego, a on podziękował im freestylując.

Takiej prozaicznej rzeczy im brakowało. I po czwarte, Kaczy, ten trzeci członek oryginalnego składu, odszedł zaraz po skandalu. Dlaczego? W sumie to nigdy dokładnie tego nie wyjaśniono, no chyba, że wyjaśniono, no jak ktoś wie, to piszcie w komentarzu, przypnę, wszyscy będziemy mądrzejsi. Na potrzeby opowieści ustalmy, że po prostu zniknął z historii, a Molesta poszła dalej jako duet. duet, który za chwilę nagraje płytę jeszcze mroczniejszą, jeszcze bardziej bezkompromisową. Jeszcze jedno, skoro skład się zmienił, to i nazwa musiała ewoluować. W wywiadzie z Wojewódzkim Włodii zapowiedział to wprost. Jako, że skład się trochę zmienił, wydamy ją pod szyldem Molesta Teraz Evenement. ją, w sensie, że nową płytę, że Evenement. I tak właśnie się stało. Od tej pory to już nie była po prostu Mystic Molesta, nie była po prostu Molesta, to była Molesta Evenement.

Czyli co, Molesta Evenement, czy Evenement, czy Molesta, jak to jest? Evenement. Ewenement molesto. Wrzesień 99 roku. Płyta trafia do sklepów i od razu zaczęły się dziać ciekawe rzeczy. Album dostał nominację do Fryderyka w kategorii Album Roku Rap & Hip Hop. Ciekawe z kim stanęli wszelanki. Otóż nominację też dostał karamba. Ale statuetkę ostatecznie zgarnął Leroy za dziedzin szakala. No cóż, Fryderyk i hip hop to zawsze była powiedzmy, że skomplikowana relacja. Ale jak to mówią, słuchamy, nie oceniamy. Ale wróćmy do samej płyty, bo Evenemens to jest coś zupełnie innego niż skandal. Jeśli debiut był wybuchem, to kontynuacja była takim powolnym zanurzeniem się w bagnie i to nie jest metafora, to jest dosłownie temat przewodni tego albumu.

Tymczasem jednak molesta Evenement była na szczycie. Co mogło pójść nie tak? Cóż, jak się okazuje, całkiem sporo. Bo za chwilę nadejdzie trzecia płyta, a z nią coś, czego nikt się nie spodziewał, czyli zmęczenie materiału. Ale o tym zaraz, póki co spójrzmy na daty. 9.8 skandal, 9.9 Evenement, nadchodzi rok 2000, a razem z nim taka płyta. Trzy albumy w trzy lata. W czasach, gdy większość zespołów potrzebuje dwóch lat na jedną płytę albo i nawet więcej, ci chłopcy wyrzucali z siebie materiał, jakby miało nie być jutra. I może właśnie w tym był problem, bo jutro zawsze nadchodzi, a z nim zmęczenie. Zresztą, już sam tytuł mówił wszystko. Taka płyta i trzy kropki. Autoironiczny, jakby chłopaki sami nie do końca wierzyli w to, co nagrali.

i że są ludzie, dla których coś znaczysz i że ci pomogą. A Włodii? Włodii zamyka całość słowami. To jest przewrotne, bo zamiast obiecywać lepsze jutro, mówi doceniaj to, co masz dzisiaj. Czy ten utwór jest naiwny? Może trochę. Czy jest potrzebny? Absolutnie tak, bo po dwóch płytach pełnych, kuźwa, ciemności, odrobina światła była jak oddech dla słuchaczy, którzy identyfikowali się z poprzednimi tekstami. Bo nigdy nie będziemy psali rym o rymach, tylko wszystko z przekazem musi być, nie? Mamy nową, nową, nowa płyta właśnie stawiamy na przekaz, nie? Jest jeszcze jedna rzecz, która wyróżnia tę płytę. To jest jedyny album molesty bez gości. Żadnych featuringów, żadnych zaproszonych raperów. Dlaczego?

Na pewno najlepsza jest pod względem dopracowania, dźwięku i aranżacji, bo czuwaliśmy nad nią od początku do końca. Włodiu uzupełnił filozoficznie. Każda płyta ma swój czas. Pierwsza płyta była nagrana na okres 97-98 i wtedy była dobra. Ewenement nagraliśmy na okres taki a taki, a taką płytę na obecny czas. Każda z tych płyt ma odniesienie do różnych czasów i mi się wydaje, że każda jest tak samo dobra. Każda płyta ma swój czas. To brzmi jak cytat z Perfektu. O ile to ciekawe odniesienie, to kontynuacja tego tekstu okazała się prorocza, bo molesta powoli przestawała trzymać się kupy. Choć jeszcze wtedy nikt tego nie wiedział.

W wywiadzie opowiedzieli anegdotę, która mówi wszystko o stanie polskiej branży muzycznej w tamtym czasie. We Wrocławiu ustawili odsłuchy przy odtwarzaczu CD i basy tak napierdalały, że płyta przeskakiwała, A akustyk nie wiedział co się dzieje i w trakcie koncertu czytał książkę Poradnik Akustyka, bo coś mu nie pasowało podczas koncertu, czytał jak się robi koncert. Nie da się tego wymyślić lepiej. Tyle, że po tej płycie coś się zmieniło. Może to było tempo trzech albumów w trzy lata. Może to były ciągłe problemy finansowe mimo sukcesu. Może to były różnice w zespole, które powoli narastały. A może po prostu każdy potrzebował oddechu. Bo po takiej płycie Molesta oficjalnie zawiesiła działalność. W sensie nie było oficjalnego oświadczenia o rozpadzie.

Nie było dramatycznych konferencji prasowych. Po prostu cisza. Każdy poszedł w swoją stronę, jakby potrzebowali od siebie odpocząć. Ale to nie był taki dosłowny rozpad. To była, jak to później określili sami zainteresowani, ucieczka od kompromisu. Bo kiedy pracujesz w zespole, musisz się dostosowywać. A po tylu latach każdy chciał w końcu zrobić coś po swojemu, bez oglądania się na innych. Vienio i Pere stworzyli duet i nagrali trylogię Authentic. Trzy albumy wydane w 2002, 2003 i 2005 roku. Druga część została nawet nominacji do Fryderyka i to było coś zupełnie innego niż molesta. W wywiadzie dla magazynu Klan Pere wyjaśnił to wprost. Generalnie jest tak, że cały czas ewoluujemy. Byliśmy małolatami i było jebać policję, kurwa jego mać.

Ogólnie melans, dziwki i kokainę. A Vienio dodał, ale ile można takich płyt nagrać? I to jest kluczowe pytanie. Ile razy możesz nagrać tę samą płytę, zanim zaczniesz powtarzać sam siebie? Chłopaki z Evenementu wybrali ewolucję zamiast stagnacji. Pele mówił dalej. Są pretensje, że to nie jest ta dawna molesta, że to nie są rymy. No dobra, nie rymujemy tak jak na początku i będą tacy, co im się to spodoba, ale gdybyśmy mieli robić to po to, żeby się wszystkim podobało, to byśmy nie robili nic. A jak wyglądała sytuacja finansowa? Cóż, niewiele się zmieniło. Kiedy zapytano persona o zarobki z autentyka, odpowiedział z charakterystycznym dla siebie humorem. Na frytki starczyło. Trzy albumy molesty, teraz solowe projekty, a facet ledwo ma na frytki.

39:55 · Powrót Molesty i zmieniona energia 4

W tym samym czasie Włodii przeszedł przez coś znacznie głębszego niż zmiana muzycznego kierunku. Przyjął islam. Tygodnik Polityka napisał o tym artykuł, ale sam zainteresowany nie chciał rozwijać tego tematu publicznie w wywiadzie dla klanu. Powiedział krótko. Dla mnie wiara to jest bardzo osobista rzecz. Ten wywiad w polityce to był pierwszy i ostatni raz, kiedy publicznie wypowiadałem się dosyć szeroko. Jego solowy debiut nosił tytuł Jak Nowonarodzony. I to nie była przypadkowa nazwa, to był symbol nowego etapu w życiu nowego człowieka. W 2005 wydał drugą solówkę W. Oba albumy były bliższe klasycznemu hip-hopowi niż eksperymentom Vienio i Pele. A Wilku? Wilku skupił się na Hemp Group, projekcie z Bilonem, który znał jeszcze z czasów gościnnych występów na płytach Molesty. Debiut Klucz wyszedł w 2004 i szybko zyskał status kultowego.

Wilku znalazł swoją niszę, surowy, uliczny rap bez kompromisu. W tym okresie funkcjonowała też Baza Label, Taki powiedzmy pododdział wytwórni Pomaton Emi, który Molesta prowadziła w latach 90-2005. To była ciekawa rola. Chłopaki z blokowisk jako konsultanci wielkiej wytwórni pomagali wprowadzać nowych artystów hip-hopowych na rynek. Ale to już inna historia. Warto wspomnieć za to o czymś, co zaczęło im coraz bardziej przeszkadzać. O zmianach na scenie. Wienio narzekał w wywiadach na to, co nazwał skurwieniem. Cytuję. Ogólnie jest jakieś takie zjawisko skurwienia, że jedne zespoły na inne ubliżają w internecie. Gdzieś tam się obgadują, to są jakieś sceny, które są niepotrzebne tej kulturze. Hapele dodał do tego gorzką prawdę o przyjaźniach.

Na pierwszej płycie mówiliśmy, ziomki są przy nas. Tylko ziomki, ziomki, ziomki. Ale na niektórych ziomkach się sparzasz. To było coś nowego. Ta idealistyczna wizja klimy z 98 roku, że przyjaźń jest w wszystkim, zaczęła pękać przy zderzeniu z rzeczywistością. Nie wszyscy ziomkowie okazali się prawdziwi, ale mimo projektów solowych, mimo że każdy szedł własną drogą... Molesta na papierze jako zespół wciąż istniała. Przynajmniej na scenie, bo chłopaki dalej grali koncerty jeżdżąc po całej Polsce w pełnym składzie. Co więcej, wyjechali nawet za ocean. Włodio opowiadał o tym wyjeździe z entuzjazmem. I dodał do tego moment, który mówił wszystko o ich reakcji. Jak wjechaliśmy do Nowego Jorku, to japy rozdziawiliśmy i godzinę jeździliśmy po mieście w szoku.

Uważam, że nie jesteśmy bardzo w plecy w rozwoju, w wiadomościach muzycznych, w dostępie, czy nawet w prezentacji tego, co umiemy. Polska scena może i była mała, ale nie była aż tak zacofana, jak widać, jak im się wydawało. Przez te lata ciszy w wywiadach regularnie padało pytanie, czy Molesta wróci? Odpowiedzi były ostrożne, ale optymistyczne. Pele powiedział, Molesta to na pewno nie jest temat zamknięty i właśnie teraz ten temat zaczyna się mocno otwierać. Awinie dodał, każdy z nas próbował się wyżyć w swoim kierunku i przyjdzie czas na powrót do domku. Back to the roots. Ale jednocześnie Włodii postawił sprawę jasno. W wywiadzie dla Klanu w 2003 roku określił warunki, pod jakimi taki powrót miałby w ogóle sens.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.