Mentionsy Mentionsy
Rap MATTers
Rap MATTers

Najlepszy niewydany album | InI - Center of Attention

07.09.2025 ·22 min 20 s

Kawa dla Matta: https://buycoffee.to/rapmattersPatronite: https://patronite.pl/brakkulturypodcasthorrypaz na Instagramie: https://www.instagram.com/horrypaz/Napiwek dla horrego: https://tipo.live/p/horrypazWspiera nas: https://pretext-rec.pl/ SPIS TREŚCI: https://docs.google.com/spreadsheets/d/1kjXqjA13Py7pTb_SUhFt_YhIeBLm02K4GhjI9sdxcOs/edit?gid=0#gid=0Dobre artykuły znajdziecie na: https://brakkultury.pl/Autor grafiki: https://www.instagram.com/man1eq/Oprawa graficzna: https://www.instagram.com/szarnowski/Intro: Michał Tomasik (Audiosynteza.pl)Grupa na FB: https://www.facebook.com/groups/RapMATTersPodcast/Fanpage: https://www.facebook.com/rapmatterspodcast/Instagram: https://www.instagram.com/rapmatterspodcast/Twitter: https://twitter.com/MateuszOsiak_Discord BK: https://discord.gg/AsSk3Z68vt

Co tam słuchałeś? Powiedz mi. A już patrzę. Słuchałem, a to jest bardzo śmieszne, bo słuchałem albumu Nowa Aleksandria Szekiery i chciałem sprawdzić, co tam ludzie na Ślizgawce piszą i znalazłem post z użytkownika Chory Pazrus. Bardzo słabe, nie zgadzam się. Kurde, zależy z kiedy on był, ze Ślizgawka to gdzieś z dwudziestego. Jakoś tak, pewnie jakiś pierwszy post z tego, niepopularne, kontrowersyjne opinie, coś takiego. Wracałem jakiś czas później i weszło lepiej, ale nadal uważam, że jest przereklamowany, ale może bym musiał posłuchać poważniej. Czytałem książkę Rafała Księżyka, czytam dalej w sumie o postpunku polskim, teraz ci powiem jak to się nazywa, Fala, rok osiemdziesiąty czwarty i polski postpunk.

Siemanko, tu Mati Horypas, czyli Rap Matters Podcast. Widzimy się na cotygodniowym live. Zaczynamy dzisiaj od płyty I&I, Central Attention, wydanej nigdy. Płyta, która była nagrywana w 1995 roku, ukazała się gdzieś tam, została zbutlegowana jak rozgrzewka Mesa i wyszła w 2003, ale to i tak nie jest wersja finalna tego albumu. Bo nie, bo tam miały być jeszcze jakieś inne rzeczy, ale i takie można posłuchać na streamingach. Tak naprawdę nie wiadomo czego, bo chyba nikt nie komentował tego, dlaczego to zostało wydane również na Spotify, skoro to nie jest oficjalne wydawnictwo tak w pełni i artyści nie są zadowoleni z tego, co tam jest i że to miało być w ogóle inaczej. Jakieś pytanko byś się przydał na początek, to zarazem bardzo trudne.

Pit Rocka na produkcji z Robą, czyli Roba Odindo, z Grab Love, czyli brata Pit Rocka młodszego z I Love'ym, a.k.a. Raz, ale to nie ten Raz z Rosmantelizmu, jak coś, i z Marco Polo, który nie jest polskim producentem, tylko innym. Płyta miała wyjść w Elektrze, ale tam zmieniła się pani prezes i nowa pani prezes stwierdziła, że nie, jednak tego nie czyta. I nie, Pitrockowi powiedziała, że mógłby robić takie bity jak Puff Daddy, to może wtedy by coś z tego wyszło, ale no niestety, kurde, Pitrock nie chciał takich bitów robić. Dziwna sprawa, więc tak jakby dwie płyty tak naprawdę na bitach Pitrocka, bo jeszcze tam była ta Deeda, nie?

Deeda. która też nie wyszła, wyszła później, no i było tam też to I&I, które zbutlegowano. I to nie raz. I to nie raz, no właśnie, bo to były przeróżne wersje, jakieś single wychodziły wcześniej, co też tak zwiastowało, że coś ma być, no, ale finalnie... Tak, single faktycznie wyszły legitnie jako Elektra i w sensie jako dystrybutor, a wydawca to tam jakiś sub-label Pit Rocka. The Fakin' Jacks było singlem, a faktycznie jak widziałem, chyba siedem wersji było różnych bootlegów w samych Stanach, a pewnie za granicą też, bo... bo pewnie pamiętasz, jak czytałeś, to było parę lat później, ale czytałeś książkę o J. Dilley, no to w Europie i w Japonii też jego rzeczy butlegowali, do końca to nie było uregulowane, więc podejrzewam, że w Europie takie wydania też wychodziły.

No i przez te, przepraszam, Faking Jacks, który się tam stał podziemnym kidem jakoś, no, jakoś tam słyszeli ludzie o nich, zresztą tym bardziej, że słyszeli, że to był Pitrock jednak, nie, no, już wtedy legenda chyba, nie? No oczywiście, że tak. Po dwóch klasycznych albumach, jakby nie patrzeć, z Jelsmuthem. Tu, z którym jakoś tam drogi im się rozeszły jednak i... No tak. Są jakieś dwie historie. Jedna jest taka, że się pokłócili co do ich drogi artystycznej. I nawet Faking Jacks to jest podobno jakiś tam pszczyczek w nos Sealshoofa. Powiedziałeś w rejt, nie powiedziałeś nic. Nie maksywki, to nic nie powiedział. No właśnie, bo druga strona medalu jest taka, że oni jednak przez te wszystkie lata nie nagrywali...

razem albumów, to nagrywali razem. Pitrock dawał mu bity na płyty i jakieś tam współpracy były, także... No był gościnnie na płytach Pitrocka też, co jest słuszne. Właśnie. Więc nie wiem, czy to tak naprawdę jest nasilstwo. Patrzę po prostu na tych takich faking jacks, czyli fejków, kozaków i pewnie jakichś innych wymyślaczy. Szukam takiego epitetu z polskiego rapu, który mógłby nawijać jakiś suja, ale nie mogę tego przypomnieć sobie teraz z głowy. No i tak sobie troszeczkę... Nie, no dobra, mów, no, przepraszam. Nie, no bo tak sobie trochę zaczęliśmy od takiego, że miała być płyta, nie było płyty, raperzy rapują o niczym i nie wiadomo o co im chodzi, bo kawałki bez konceptu, bo bla bla bla, co nie zmienia faktu, że płyta jest kurde fantastyczna i to głównie dzięki temu, że te bity Pit Rocka są genialne tutaj i...

No kurde, leci to. Nawet jak oni nie mają miliona rymów, nawet jak ich rymy są słabe, nawet jak czasami trudno rozpoznać, kto jest kim, bo każdy z nich ma jakieś takie swoje, swoją jazdę, swój styl. To nie jest tak, że mamy jednego rapera, tylko po prostu wszyscy są bardzo przeciętni, ale no samo też to, że oni się wymieniają jednak, to też sprawia, że słucha się tego bardzo dobrze i czasami to może nawet lepiej niż Steel Smooth'a. No właśnie, z tym się chciałem wtrącić, że nawet ci tak napisałem, że tu się słucha lepiej niż Rymów Sealsmów, a no oczywiście Sealsmów jest lepszym raperem niż ta trójka razem wzięta, nie? bo jest, jest ciekawszy, ma dużo więcej do powiedzenia, dużo lepsze koncept numery robi, tematyczne po prostu numery robi, o czymś robił.

Ale wydaje mi się, że Pitrock tutaj mógł dać swoje najlepsze bity, nie? Chociaż nie ma słabych bitów, więc to też ciężko powiedzieć, ale to są... To są ponadczasowe kawałki i same bity, jak większość z nich, wiesz, jak nie wiedziałeś, że są z tej płyty, to i tak słyszałeś, albo jakiś Polak na nie nawinął, albo sam nawijałeś, albo były na bitwach. No kurde, no zajebiste są te bity, no tyle można powiedzieć, to wystarczy, no nie da się lepszych bitów robić, no na przykład taki step-up, no to ja bym mógł powiedzieć, że to jest w okolicach top 10, wiesz, bitów ever hip-hopowych, nie? Tam masz takie co cztery, co osiem taktów te horny na multilevelu.

Jest ten taki basik przefiltrowany, czy ten przefiltrowany sample, który jest jakby głównym, to taki cloudowy vibe dodaje do tego. Oni robią adliby bardzo fajne, no to się tak sunie zajebiście, nie wiesz, w refrenie wchodzą te wysokie tony, tak jak powinno być. można było zostać już nawet do dziś przy takich bitach, no bo to jest najlepszy sposób na robienie bitów, zawsze o tym mówiłem, fantastyczne to jest, no. Tak, no mówisz o tym, że każdy je słyszał, to tak. Na Grown Men's Port na pewno rapował z Marki, to bardzo dobrze kojarzę. Ja miałem swoje kawałki na Square One i jeszcze na którymś tam, bo to są też bity, na których się bardzo łatwo rapuje, nie? I to też dzięki temu chyba też ci przycemci tutaj się bardzo dobrze odnajdują.

Bardzo chwytliwe, bardzo takie... ciepłe i przyjemne dla ucha i trochę soulowe, trochę jazzowe, trochę uliczne jednak z tą naleciałością hip-hopową, ale nie aż taką chamską, tylko takie bardziej przyjemne właśnie do odsłuchu. Ja sobie bardzo lubiłem też, nie wiem, Pitstrumentals odpalać do spanka na przykład albo do czytania, bo to tak ładnie wchodzi po prostu gdzieś jako taka muzyka tła. i jak cokolwiek MC's by tu nie byli, to tego słucha się dobrze, chociaż jak wchodzi tutaj Q-Tip z Large Pro, no to pokazują, że jednak jak są raperzy, to tego słucha się, kurde, jeszcze lepiej, nie? Niesamowita sprawa. No nie, wyobraź sobie, że jak jest dobry beat i jeszcze dodać do tego dobry rap, no to wychodzi, że jest dobra płyta, nawet lepsza niż dobra, tak?

Ale w tym, bo mówisz o kawałku To Each His Own, nie? Właśnie z Large Pro i Q-Tipem, tam Robo całkiem fajnie wleciał chyba najlepszą swoją, tak technicznie, w sensie pod kątem pisania, bo każdy z nich pisał niedokładnie, może Grapplava pisał tak faktycznie, jak się powinno pisać, a oni momentami to brzmiało, jakby rymowali pierwszy raz w życiu, tak nie dociągają tych taktów, a tutaj w tym kawałku fajnie wleciał i z takim znowu pozytywnym, mądrym przesłaniem, żeby na sióra uważać, wiesz, i używać zabezpieczenia. To było bardzo ważne w dziewięćdziesiątych latach, że raperzy o tym mówili, bo gadaliśmy o tym też w kontekście Tribe Called Quest na przykład. Przy każdej płycie. No tak, tak. No to dobrze, że byli świadomi, nie? I to peace to guts and watch, dyk, zajebisty wers, nie?

Tak, po polsku nie znalazłem chuja w śmierciach, by wkładać w Bela jaką pracę. Dokładnie. Tak, kurde, podoba mi się też właśnie w tym Faking Jax, jak rymuje Pete Rock. No brzmi jak raper przy nich jednak, jakby w sensie wiedział, że jak się rapuje, chociaż Pitrock nie był nigdy zbyt dobrym raperem, co nie? Tak, tak, ale nawet jak w tym No More Words Pitrock ma hook, to on brzmi lepiej niż te zwrotki. W ogóle bardzo fajne i takie urocze są te, jakby to brzmi tak, jakby Pitrock to produkował, ale też hostował, nie? Robi czasami adliby komuś, czasami refren, no chyba zwrotki ma dwie tylko, nie? ale jest w większości kawałków jakoś tam, albo coś powie na początku, albo właśnie fraglesy, tak, jak to Kozak ładnie mówił.

No widać było, że zależało mu na tym, żeby to nie było tylko, że oddał bita, faktycznie to jest jego brat, on nie był częścią zespołu, w sensie Pitrock, ale chciał pomóc, bo już miał ten status, no nie wyszło, trudno, no Grapplava coś tam dalej muzycznie robił, bo go kojarzyłem, nie, ale reszta chyba tak słabo raczej, nie. No nie, ten Robo powiedział, że jak nie wyda tej płyty, to nie, on nie będzie wydawał innych i chuj. I nie wydał. I pierdolił. Tak, ale kurde, to jest prawda, bo Pit Rocka w tych latach, środkowych latach 90., powiedzmy od tam 94, 5, 6, 7, to tych bitów nie było jakoś bardzo dużo. Były oczywiście, też były jakieś ikoniczne, znane, ale to były raczej pojedyncze rzeczy niż, nie wiem, 30 bitów rocznie. Remiksów jeszcze trochę było, nie? Tak, no właśnie. Tak jak robił Lord Finesse na przykład.

Często remiksowali rzeczy. I wiesz, jak też czytałeś tę książkę, jaką oni kapuchę za remiks dostawali, to się może bardziej opłacało, niż siedzieć nad swoimi płytami. Ale faktycznie, Pitrock w 90-tych zrobił te swoje płyty i jest CL Smoothem, no to też się inaczej wtedy robiło muzykę, jak teraz. No wiesz... to jednak wymagało trochę czasu zrobić bit na tym sprzęcie, który był dostępny, żeby to nie było podziemia. Jak on już pierwszą płytę wydał i żył z tego, to jak już coś robił, to musiał być za to hajs. To bardzo nietruskulowe to, co mówię, albo według Wankeja najbardziej truskulowe, jak może być. Ale jednak to nie było tak, że każdemu rozdawał te bity, bo tak nie było po prostu.

I wtedy spędzał czas prawdopodobnie produkując to I&I. No patrzę, kurde, dawno nie słuchałem, fajne gościnki, nie? Później miał jeszcze te fajne New York's Finest na przykład, gdzie tam był McBee gościnnie, nie? Polecam. No kurde, wielki producent, jeden w ogóle z gołtów, nie? I tak jakby, jak się myśli o tych latach dziewięćdziesiątych, no to jest DJ Premier i Pit Rock i to są dwie z dwóch największych producentów, szczególnie taki... się jara tym klasycznym hip-hopem, który słyszał trochę tych płyt, no to wydaje mi się, że no Pitrock jest ikoną i inspiracją, wiesz, no dla każdego producenta na pewno, który się jara tym rapem, a myślę, że dla słuchaczy, no to ja nie znam kogoś, kto się wie, o co w tym chodzi i się zna jakoś tam na tym, żeby go nie wymienił, wiesz, co najmniej w top 10, nie?

Bitowo dalej się broniła. Broni się do dziś, będzie bronić do 100 lat. No właśnie, tak, tak, tak. Ale rymowo to już faktycznie odstawało i tak jak sobie pomyślę, to rymowo odstawało już rapersko w sensie. No w tym 95 to też by się nie przebiło i chyba ta pani executive wiedziała co robi, no bo to nie byłby sukces komercyjny ta płyta, no na pewno nie. Tak, zdecydowanie się nikt nie dziwi. To by był, wiesz, taki status kultowy jakiś i tak dalej wśród takich, wiesz, rondlarzy jak my, ale to by się nie sprzedało i to była słuszna decyzja, nie? Oczywiście zgoda totalna, to nie miało prawa się udać komercyjnie, to nie miało prawa się sprzedać. Nawet w takim właśnie małym gronie, nie? W sensie...

To jest dla nerdów muzyczka i to jest klasyk absolutny, ale sorry, to tak jakby komercyjnego sukcesu w tamtych czasach nie mogło się to udać. Szczególnie, że już... Tym bardziej, że... Wiesz, no lirycznie chociaż mogliby nadrabiać i przekazywać jakieś ważne rzeczy, ale tu dosłownie nie ma nic. No Think Twice to jest o tym, że pomyślcie dwa razy zanim do nas uderzycie i to jest jedyny punchline, który, wiesz, wynika tylko z tytułu, nie? Nie ma, kurwa, półpuncha w tym kawałku, wiesz... I to zawsze nas śmieszyło, jak gadaliśmy o tym, że brak rapu, o tym bez punchu i o niczym. Tylko o tym, że jestem najlepszy, więc nie podskakuj do mnie, bo zobaczysz. Tak brzmią te groźne ich rzeczy.

Te crossroads też sobie pisaliśmy dzisiaj, to faktycznie jest jakiś kontrast, jakieś zderzenie dwóch postaci męskiej i żeńskiej. Jedna jest z północy, druga z południa i to tyle, bo nic z tego nie wynika po prostu. że oni są z dwóch różnych światów, bo mieszkają na innych dzielnicach i chuj. A tak poza tym ja nie wiem, czy tu było coś tekstowo. No to ci wysłałem właśnie z tego crossroad, że chłop był zraniony, bo dziewczyna, były chłopak tamtej dziewczyny, był... i to nie powinno wpływać na to, jak on się czuje, ale jednak trochę się czuje, że jest mu źle, bo to znaczy, że ona miała źle w głowie, ale lepsze dni są przed nami.

Kościół, co ty kurwa dajesz, nie? Dziwna sprawa. Jeszcze może jakiś sens jest w tym tytułowym Center of Attention, bo to, że chodzi o nich, ale to też znowu wynika tylko z tytułu i można się domyślać, że o to chodzi w tych ich rymach, bo tu nie ma ani metafor, ani punchline'ów, ani technicznych, chociaż czasami, tak jak mówiłem, w tym Faking Jacks Rob fajnie wjechał. Nie Faking Jacks, tylko To Each His Own tam wjechał, nawet fajnie technicznie. Ale nie ma popisówek, nie ma rymów jakichś właśnie, jest bardzo takie przyjemne, nieprzeszkadzające rymowanie, fantastyczne bity i to na tym w sumie mogliśmy skończyć te 15 minut temu i to by miało sens. No dokładnie tak, też samo to, że ci MC's nie zrobili żadnej kariery, dużo świadczy o ich poziomie tak naprawdę, nie?

Bo gdyby byli dobrzy, to by pewnie gdzieś tam wydali albo mieliby jakiś taki lepszy status. No tak, bo tak się mówiło o graplawie, nie? Wiesz, jak na którymś tam Peter Axel's Move był taki freestyle, nie? Tak. Taki nagrany inaczej i to on też rzucał ten freestyle. To chujowy był ten freestyle, jak naprawdę. Praktycznie nic nie rybowało. Bardzo fajny flow, bo potrafili każdy z tych trzech głównych MC tam jeszcze ktoś się pojawiał gościnnie. Mieli momenty, gdzie faktycznie fajnie lecieli z tym beatem, nie przeszkadzali nawet za bardzo. Były momenty, gdzie faktycznie fajnie lecieli, ale to były momenty, nie że całe kawałki, albo że robo w każdym kawałku jest zajebiste. No nie, w tym był zajebisty w Twitchy Zone, a w dwóch solowych, które ma, to tak trochę nuży, bo nawija na jedno kopyto, przeciągając, nie wyrabiając się w taktach na przykład.

Tak, tam jest jakaś gościnka, takiego ziomka, którego ksywki sobie nie przypomnę i ten Marco Polo ma te dwie zwrotki po francusku. I love coś tam, tak? A nie, to I Love Coś Tam to jest członek zespołu. Aha. No ale to ten ziomek brzmi, bo on ma jedną zwrotkę, nie? Który? No ten I Love Coś Tam, nie? Ma jedną zwrotkę i to brzmi jakby to była jego jedyna zwrotka w życiu, jakby pierwszy raz w życiu rapował, nie? No ten Marco Polo też, wtedy tak jakby on był członkiem składu, ale jak potem miał wychodzić, to już go miało nie być. Ale on po jakimś dziwnym języku rapował, nie? No po francuskim chyba. No tak, nie wiem, nie znam, no. W każdym razie też szukałem trochę informacji o tym zespole, tak samo jak jeden z naszych patronów szukał i jest niewiele. Jest jeden wywiad Pit Rocka, gdzie on się odnosi, że właśnie to jest to, o co mówiłem, że nie wyszło i tyle.

Chcę kiedyś zrobić w połowie tak dobry bit, jak dowolny z tej płyty, no. No i dobra, także dzięki wielkie widzowie, że dotrwaliście do końca. Przypominam, że można nas patronować. Wszystkie linki widzicie w opisie i na razie. Yo! Tyle od nas. W tym miejscu podziękowania dla patronów, czyli dla Krzysztofa, Daniela, Jacka, Jana, Szymona, Bartłomieja, Mariusza, Bartłomieja, Marcina, Andrzeja, Kamzata, Fiotra oraz Mateusza. a także dla Krystiana, Dominika, Jakuba, Adama, Wojtka, Jana, Patryka oraz Nędzarza, czyli dla patronów specjalnych. Przypominam, że podcast Brak Kultury możecie wspierać w serwisie Patronite, mnie możecie wspierać w serwisie buycoffee.tu, a choremu dawać napiwki w Tipo, bądź kupując od niego płyty na stronie iwoski.pl.

Pokazano wszystkie 22 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.