Pielęgniarz w LPR. Rozmowa z Andrzejem Sawickim. Radiostacja Ratunkowa. Odcinek 9.
W tym odcinku Radiostacji Ratunkowej pasji, pracy w Lotniczym Pogotowiu Ratunkowym, roli CZAHa (członka załogi HEMS) w latającym ambulansie rozmawiamy z Andrzejem Sawickim. -------------------------------------------Będziemy bardzo wdzięczni za kciuki w górę oraz subskrypcje! --------------------------------------------Radiostacja Ratunkowa – tu medycyna spotyka się z rzeczywistością, a rzeczywistość bywa zaskakująca. Mówimy o ratownictwie, medykach i zdrowiu bez zadęcia, z niewielką dawką wiedzy i naszego doświadczenia. Czasem poważnie, czasem z przymrużeniem oka – bo w tym fachu humor to też element pierwszej pomocy.Wskakuj na pokład, nie musisz mieć tytułu doktora, żeby słuchać!------------------------------------------ Wesprzyj nas na Patronite: https://www.patronite.pl/radiostacja.ratunkowaSeminaria dla medyków - Krakowska Szkoła Ratownictwa: https://www.krakowskasr.pl Blog Ratownictwo i Edukacja: https://www.ratownictwoiedukacja.com.pl/blogSzkolenia z Pierwszej Pomocy: https://www.ratownictwoiedukacja.com.plFacebook: https://www.facebook.com/radiostacja.ratunkowaInstagram: https://www.instagram.com/radiostacja.ratunkowa/Nasz filmy montuje Ingenium Studio: https://www.instagram.com/studio_ingenium
Więc ten mój pierwszy lot to był oczywiście transport jakiegoś pacjenta ze szpitala, bo też warto wspomnieć, że nie wszyscy pacjenci wymagali opieki lekarskiej. Było często tak, że lataliśmy sami. Tych pacjentów transportowaliśmy sami. Ale oczywiście ich stan na to pozwalał. To nie były ciężkie transporty, które wymagały intensywnego zadzoru. Absolutnie nie. Jeśli tak było, to wtedy lataliśmy rzeczywiście w pełnym składzie, czyli lekarz i pielęgniarz. Który rok to był, pamiętasz? W którym zacząłeś latać? Ja się przyjąłem w 1997 roku, chyba w marcu. Czyli parę lat przed powstaniem LPR-u, który znamy dzisiaj. Tak, to prawda.
Przy czym to była moja dodatkowa praca wciąż, bo ja cały czas wtedy pracowałem w szpitalu. Na bloku operacyjnym? Miałeś epizod latania w Tatrach. Nie wszyscy, tak jak rozmawialiśmy tutaj na korytarzu przed nagraniem, to powiedziałeś, że nawet za bardzo LPR nie wie jak to wtedy wyglądało. To lotnicze pogotowie ratunkowe, które my znamy, to ono powstało z tą nazwą, z którą funkcjonuje do dzisiaj chyba w 2000 roku, z tego co ja pamiętam, prawda? Tak, te zespoły w różnym czasie dołączały do zespołu centralnego. Już może nie wchodźmy w szczegóły historyczne, bo to chyba szkoda dzisiejszego czasu i nie jest tematem naszego spotkania, ale...
Ale tak mniej więcej to było w tym czasie. Lotnicze Pogotowie powstawało w czasie, w którym kolejne zespoły z Polski dołączały i została stworzona całość jako firma. Ok, no to skąd ten śmigłowiec LPR-u? Bo to już był LPR wtedy w tym Zakopanem? Czy to nie był LPR? Tak, to zupełnie dużo późniejsze czasy. Śmigłowiec był od zawsze, tak z mojej perspektywy przynajmniej, od zawsze był w Tatrach. Zespół Lotnictwa Sanitarnego i Kolumna Transportu Sanitarnego, Małopolska Kolumna Transportu Sanitarnego. Jakby użyczały, nie wiem czy właściwego słowa określę, ale umożliwiały pełnienie dyżuru śmigłowca w określonym czasie w Tatrach.
Pilot, ratownik TOPR-u, który był ratownikiem pokładowym, ratownik do łowy tęczą, który zjeżdżał do poszkodowanego oraz lekarz. Lekarze byli, tak jak wspomniałem, ratownikami TOPR-u, ale też byli lekarzami lotniczego pogotowia ratunkowego. Potem już zostało to w jakiś sposób sformalizowane, ujednolicona ta forma zatrudnienia, ale to może nie wchodźmy w szczegóły, bo to nie jest istotne. No i oczywiście w skład tego zespołu wchodził członek załogi HEMS, czyli taki ja na przykład. Był to ratownik czy pielęgniarz, to bez znaczenia.
I w takim składzie lataliśmy wtedy, do katastrofy Sokoła. Jak się Sokół rozbił, to latała tam i dwójka, co spowodowało, że zaczęliśmy mieć duże ograniczenia. I ten skład... W masie. W masie, tak. W możliwościach, osiągach. I ten skład został okrojony do takiego, jaki jest cały czas do dzisiaj, czyli pilot, ratownik. Ratownik jako członek załogi HMC Lekarz. Wtedy jak był SOKÓŁ, zresztą to tak naprawdę nie ma znaczenia jaki był śmigłowiec, bo cały czas ta nasza obecność pod Tatrami w Tatrach nie ograniczała się tylko do działania w Tatrach. My tam wykonywaliśmy loty do wszelkich zdarzeń, do których latamy cały czas, czyli do zachorowań, wypadków na Podhalu i wszędzie tam, gdzie była potrzeba w promieniu działania HEMS-u, jak to dzisiaj jest.
A kto dysponował ten śmigłowiec, skoro lataliście do różnych zachorowań też? Tak jak teraz, o ile pamiętam, był to dyspozytor medyczny z Zakopanego, nie było centralizacji jak teraz oczywiście, więc może nie dokładnie tak jak teraz, no jednak na zasadach podobnych, ponieważ był to dyspozytor medyczny z dyspozytorni medycznej, wszystko jedno, czy z Zakopanego, czy z Nowego Targu, nie pamiętam, czy była, chyba była, na pewno była dyspozytornia w Nowym Targu, czy z Krakowa, to już na zasadach podobnych. No i oczywiście jak zgłoszenie było, jak dochodziło do wypadków w Tatrach, to o ile dobrze pamiętam, oczywiście mogę się mylić, to odbywało się to w ten sposób, że to zgłoszenie wpływało do centrali TOPR-u i dyżurny to zgłoszenie przyjmował, przekazywał do śmigłowca i wydaje mi się, że my wtedy mieliśmy obowiązek poinformować tylko
Pielęgniarz w LPR. Chciałem tylko powiedzieć, że lataliśmy po prostu do wszystkiego. To podkreślić, bo to myślę, że jest ważne w tym czasie, że ten śmigłowiec wykonywał zadania takie, jak powinien wykonywać każdy śmigłowiec o statusie hemsu. Czyli wy, dopóki był SOKÓŁ, bo domyślam się, że z Mi-2 nie robiliście żadnych technik wysokościowych, to znaczy ratownicy TOBR zjeżdżali z Mi-2 do pacjenta?
Założenie było takie, czy to był SOKÓŁ czy Mi-2, że ten desant wykonują ratownicy TOBR. Jak był SOKÓŁ oczywiście było prościej, bo SOKÓŁ ma dużo większe możliwości, a my... Nie chcę ułożyć tu określenia uprawnienia, bo nikt wtedy się nad tym nie zastanawiał. Natomiast niektórzy z nas posiadali pewne umiejętności, które albo były wykorzystywane, albo nie. Jeśli była taka konieczność w przypadku lotu w Sokołem, jeśli była taka konieczność, potrzeba, żeby ten nasz ratownik dostał się do poszkodowanego sprawniej i szybciej, to wykonywaliśmy. Jeśli ratownicy TOPR-u uznali, że nie,
W jakimś trudnym terenie na półki też zjeżdżałeś, czy to było bardziej jakieś takie bezpieczniejsze? To nie, to już w takie historie się nie angażowaliśmy, bo po prostu to było zbyt ryzykowne, a my nie byliśmy do tego przeszkoleni, uprawnieni, no to już bez przesady. Nie korciło Cię, żeby tam zostać? W Toprze? Zawsze moim marzeniem było zostać ratownikiem Topru, ponieważ góry kocham od zawsze i się trochę wspinam i to może nie powinienem na początku powiedzieć, ale zupełnie o tym zapomniałem. W swojej durnej głowie wymyśliłem sobie kiedyś, że żeby zostać ratownikiem TOPR-u, to pójdę do szkoły pielęgniarskiej i zdobędę wykształcenie medyczne. Czyli to gdzieś tam było nie takie do końca... Nic bardziej mylnego.
Nie urodziliśmy się. Tacy przemądrzali od razu. Dobra, Andrzej, powspominaliśmy sobie trochę. Idziemy teraz do czasów teraźniejszych. Ile lat pracujesz w LPR-ze? Z krótką przerwą? Tak, z krótką przerwą, bo rzeczywiście... Żeby tak to nie wyglądało groźnie, ja musiałem nabrać swego czasu dystansu i zwolniłem się po dziesięciu latach pracy. Około dwóch lat nie pracowałem, potem wróciłem i mam tą przyjemność i honor pracować dalej w tej firmie. Także w sumie dwadzieścia chyba siedem, nie licząc tej przerwy.
Odcinek 9.. Nie ma w Polsce szkoły, która by kształciła członków załóg HM, w związku z tym ratownik medyczny czy pielęgniarz, który jest zatrudniony w LPR dopiero zaczyna szkolenia u nas. I zaczyna się to szkolenie najpierw od, już nie chcę wspominać oczywiście o rekrutacji, bo to jest zupełnie inny temat. Natomiast jak już przejdzie rekrutację, zda egzaminę i jest zatrudniony, to zaczyna się od szkoleń teoretycznych, wcześniej lotów zapoznawczych, czy czy w ogóle taki człowiek nadaje się, jest w stanie wykonywać tę pracę.
Ale ta procedura jest procedurą opisaną i zatwierdzoną przez Urząd Lotnictwa Cywilnego. W związku z tym jakby wynika z tego to, że o ile się nie mylę, jesteśmy jedną z niewielu, jeśli nie jedyną, pewnie nie jedyną, ale na pewno jedną z niewielu instytucji tego typu. Pielęgniarz w LPR Bo zwykle mówimy o takich sytuacjach, że jest dwóch pilotów, tak? Dwóch pilotów, czy ten członek personelu pokładowego ma licencję jakąś, na przykład turystyczną. No my nie jesteśmy licencjonowanym personelem jeszcze.
Jaki jest podział roli, jeśli chodzi o medycynę? Bo leci z wami lekarz i on głównie zajmuje się pacjentem. W trakcie lotu? Tak, może ja bym jeszcze usystematyzował, bo tak zacząłem trochę od środka. Bo tak naprawdę nasze zadania zaczynają się już od momentu, kiedy... Przychodzisz na dyżur. ...dzwoni telefon. Tak, no już może nie rozwlekajmy, ale jak dzwoni telefon, czy dzwoni konsola... Ale to może być ciekawe, jak wy rozpoczynacie dyżur, bo my w pogotowie to przychodzimy. Karetka stoi. Trzeba sobie tam coś sprawdzić. Część z nas sprawdza, ale u was to przygotowanie wcześniejsze jest dużo bardziej skomplikowane, bo czasami się wyjeżdża z tego hangaru, czasami się nie wyjeżdża.
Oprócz medycyny. Pogodę trzeba sprawdzić. Pogodę trzeba sprawdzić pewnie. No tak, nie ma podstawy chmur, no to leżymy cały dzień. Nie ma dwóch słońc, jak to się u nas mówi. Żartobliwie. Ale właśnie, ten początek też jest ciekawy, bo jakby mamy słuchaczy, nie tylko medyków. Część medyków wie, jak to wygląda. Ci, którzy się interesują. Ale taki człowiek, który na co dzień siedzi w biurze, to on nie ma zielonego pojęcia. Czasami się właśnie wydaje ludziom, że on... Przychodzicie na dyżur, dobra wsiadamy do śmigłowca, lecimy, trzeba go tylko zatankować pewnie jakoś, nie? Nie jest to takie skomplikowane, jak tutaj przedstawiłeś. Dla Ciebie tak, bo robisz to wiele lat, prawda? Jest to proste. Przechodzimy na dyżur i ten dyżur sobie przekazujemy w bazach całodobowych, ponieważ jest kilka baz całodobowych w Polsce i wtedy mamy 20 minut na zakładkę dyżur.
Lekarz dokuje platformę, na której stoi śmigłowiec. I on zabezpiecza. Śmigłowiec jest uruchamiany. Obaj czekają na mnie w śmigłowcu, aż ja skończę przemawiać zgłoszenie. Oczywiście bez zbędnej zwłoki. Wszystko to, co jest ważne dla mnie, muszę jednak ustalić na Ziemi. Bo lepiej troszkę więcej czasu spędzić na Ziemi, niż potem niepotrzebnie dać tym czas i szukać nad miejscem zdarzenia. I wtedy jak ja już wszystko wiem na temat miejsca zdarzenia, Pielęgniarz w LPR.
Co on tam robi? Jeśli pozwolisz, to ja dwa zdania jeszcze uzupełnię, żeby zachować jakąś kolejność i chronologię zadań i czynności wydarzeń, jak podczas całego lotu, żeby tak uzupełnić naszą rolę jako członka załogi HEMS. Naszą rolą, jak i każdej osoby znajdującej się na pokładzie i obowiązkiem jest obserwowanie przestrzeni wokół śmigłowca, bo jednak jest wielu użytkowników przestrzeni powietrznej i oprócz różnych wspomagających urządzeń na pokładzie, jednak oczy i obserwacja jest najlepszą. Pielęgniarz w LPR. Rozmowa z Andrzejem Sawickim.
Zabezpieczyć ten śmigłowiec przed wtargnięciem niepowołanych osób. Dlatego zawsze, jak tylko jest to możliwe, A straż jest na miejscu, to prosimy też ich o pomoc, bo to są dodatkowe oczy i osoby, które pomagają nam w zapewnieniu tego bezpieczeństwa. I dopóki wirnik przyziemiamy i lekarz idzie do chorego. Zabiera swój sprzęt i idzie do chorego. Jak się wirnik zatrzyma, to dopiero my zabieramy swój sprzęt i podążamy sobie za lekarzem. I wtedy się przeistaczamy u ratownika. Bo do tej pory jesteśmy członkiem... Załogi latającej. Załogi latającej, tak. Członkiem załogi HEMS w takim sensie operacyjnym.
I ta procedura się powtarza na każdym odcinku lotu. Czy to z pacjentem do szpitala, czy z powrotem. Mniej więcej ona wygląda zawsze tak samo. Tutaj warto też wspomnieć, bo może nie wszyscy słuchali, czy nie wszyscy wiedzą z poprzednich odcinków, że to przygotowanie pacjenta u Was, z takiego punktu widzenia obserwatora, wydaje się, że trwa długo, ale może powiedz jeszcze dlaczego tak jest. Właśnie głowiec ma jednak ograniczoną przestrzeń. Oczywiście my jesteśmy przyzwyczajeni do pracy w tak małej przestrzeni, ale jednak staramy się tego pacjenta przygotować tak dalece, żeby jak najmniej rzeczy wykonywać w czasie lotu na pokładzie. Oczywiście jeśli jest taka potrzeba, to jesteśmy tam w stanie zrobić wszystko.
Twoje przesłanie do młodych medyków. Jako już doświadczony i dojrzały pielęgniarz i ratownik z HEMS-u, to co byś chciał powiedzieć, co byś chciał przekazać jedną ważną myśl medykom, którzy wchodzą teraz w medycynę ratunkową? I ratownikom, ale może młodym lekarzom i pielęgniarkom, pielęgniarzom. Nie tracicie pasji. Jeśli praca przestaje być pasją i zaczynacie nienawidzić tej pracy, to po prostu zmieńcie zawód. Bo jak praca zaczyna być ciężarem i zaczyna być męcząca i nienawidzicie tej pracy, to nie warto jej wykonywać.
Jak się nie ma pasji, to nie będzie się tego zawodu wykonywało dobrze. A jest mnóstwo innych na pewno na świecie zajęć, w których też można się zrealizować. Dobra, to kończymy. Dziękujemy ci bardzo Andrzej. Bardzo serdecznie dziękujemy Andrzej. To ja dziękuję. Wspaniała rozmowa i myślę, że dużo ciekawej wiedzy właśnie też dla tych młodych medyków, którzy na pewno jak widzą śmigło SLPR-u, to serce im mocniej bije, bo jesteście w naszym środowisku taką elitą. Nie ma co ukrywać. Bez przesady, nam jest łatwiej, bo właśnie wszystkim kojarzy się helikopter strączniowy. Pewnie, że tak. A dlaczego ma tak nie być? Ja już nie jestem takim młodym medykiem, a zawsze jak nad moim blokiem, nad moim osiedlem leci chemst, to mi zawsze serce mocne.
Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W tym odcinku Radiostacji Ratunkowej pasji, pracy w Lotniczym Pogotowiu Ratunkowym, roli CZAHa (członka załogi HEMS) w latającym ambulansie rozmawiamy z Andrzejem Sawickim. -------------------------------------------
Będziemy bardzo wdzięczni za kciuki w górę oraz subskrypcje! --------------------------------------------
Radiostacja Ratunkowa – tu medycyna spotyka się z rzeczywistością, a rzeczywistość bywa zaskakująca. Mówimy o ratownictwie, medykach i zdrowiu bez zadęcia, z niewielką dawką wiedzy i naszego doświadczenia. Czasem poważnie, czasem z przymrużeniem oka – bo w tym fachu humor to też element pierwszej pomocy.Wskakuj na pokład, nie musisz mieć tytułu doktora, żeby słuchać!
------------------------------------------
Wesprzyj nas na Patronite: https://www.patronite.pl/radiostacja.ratunkowa
Seminaria dla medyków - Krakowska Szkoła Ratownictwa: https://www.krakowskasr.pl
Blog Ratownictwo i Edukacja: https://www.ratownictwoiedukacja.com.pl/blog
Szkolenia z Pierwszej Pomocy: https://www.ratownictwoiedukacja.com.pl
Facebook: https://www.facebook.com/radiostacja.ratunkowa
Instagram: https://www.instagram.com/radiostacja.ratunkowa/
Nasz filmy montuje Ingenium Studio: https://www.instagram.com/studio_ingenium